[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (6 wrzesnia 2002)


JAN PIESZCZACHOWICZ

Nowy tomik Wislawy Szymborskiej

Chwila
jak wiecznosc

Ukazal sie pierwszy po otrzymaniu przez Wislawe Szymborska Nagrody Nobla (1996 r.) - i co wiecej, pierwszy od lat okolo dziesieciu - tomik jej wierszy. Zbior Chwila jak zwykle poetka przygotowywala niespiesznie i jak zawsze dala nam dawke oszczedna - 23 utwory, ktore powstaly w okresie wielu lat. Jak bywalo poprzednio, wszyscy milosnicy poezji czekali na te ksiazke z niecierpliwoscia, a krytycy tak bardzo ostrzyli swoje piora, ze recenzje zaczely sie ukazywac przed oficjalnym opublikowaniem Chwili.

Teraz do ucztowania przystapia czytelnicy i zapewne przeczytaja niektore wiersze wielokrotnie, bo one do tego zapraszaja, niby ulubione utwory muzyczne. Sa przyjazne odbiorcy, wchodza z nim w dialog, nie usilujac niczego narzucac czy pouczac, nie wynoszac sie ponad bliznich ani "braci mniejszych" - skrzydlatych, czteronogich i wszelkich innych, a nawet nad trawe czy kamien, albowiem - jak czytamy w Milczeniu roslin - Podroz nasza jest wspolna, a czlowiek to tylko szczegolna czastka wszelkiego stworzenia. Takie poczucie wszechjednosci i powszechnej solidarnosci nie jest w literaturze i mysli humanistycznej czyms nowym (wystarczy przywolac sw. Franciszka), ale przeciez Szymborska umie - nie od dzis zreszta - nadac temu niepowtarzalny ksztalt.

Chcialoby sie rzec, ze poezja owa - powsciagliwie liryczna, chwilami intelektualnie dramatyczna, zarazem prosta i wyrafinowana - jest takze na swoj sposob epicka. Buduje stopniowo, fragmentarycznie poetycki kosmos zarowno z wiedzy, jak i niewiedzy (chwilami nawet bardziej z tej drugiej), gdzie kazdy wrazliwy i myslacy czlowiek moze poczuc sie mimo wszystko czastka jakiejs - w miare czy moze warunkowo - sensownej calosci. Nie obejmuje ona jednak wszystkiego i nawet nie zamierza do tego pretendowac; wszak Wszystko - /slowo bezczelne i nadete pycha tylko udaje, ze obejmuje i skupia calosc, A tymczasem jest tylko/ strzepkiem zawieruchy. Poetka nie ufa rowniez slowu "wiecznosc", nie na darmo jej nowy tomik zostal zatytulowany wlasnie Chwila. To ona, ulotna i zmienna jak chmury na niebie, nie obciazona pamiecia o niczym sprawia, ze zycie wydaje sie omalze trwale i prawie ze wieczne, dokonujac sie tu i teraz.

Tytulowy wiersz nadaje ton calosci zbioru, ktory w miare lektury uklada sie w poetycka rozprawke o stalosci i przemijaniu, zyciu i smierci, o gorzkim sensie istnienia, ale i jego radosciach, o nieosiagalnej pelni bytu i podmywajacej go nicosci. W Chwili swiat zostal pokazany w postaci dialektyki pejzazu inspirowanego przez okolice Lubomierza, ale przypominajacego takze plotna np. mistrzow wloskiego renesansu: lagodne zielone wzgorza, jakby rajskie, trawa i kwiatki, zamglony blekit nieba, troche jak na obrazku dla dzieci, a moze ze snu o Wieku Zlotym?

Ta sielanka skontrastowana zostala z kryjaca sie pod powierzchnia groza skal warczacych na siebie, wypietrzonych otchlani, plomieni i ciemnosci towarzyszacych nie tylko tworzeniu swiata, ale takze jego dziejom do dzis (wiersz Fotografia 11 wrzesnia). Pogodny bezruch jest tu tylko jedna strona ziemskiej rzeczywistosci; po drugiej panuje goraczkowy ruch, niszczacy, rozrywajacy brzegi horyzontow. Trzeba miec jednoczesnie swiadomosc jednego i drugiego, ladu i zlowrogiego zywiolu, kruchosci i nietrwalosci.

Czlowiek nie chce jednak zyc na stoku kipiacego lawa wulkanu, wiec Szymborska proponuje: przyjmijmy, ze w danym momencie (a zycie sie z nich sklada) Wszystko na swoim miejscu i w ukladnej zgodzie, czas i przestrzen przylegaja do konkretnych zjawisk i sytuacji, a te z kolei do slow: W dolince potok maly jako potok maly./ Sciezka w postaci sciezki od zawsze do zawsze. Tak tworzy sie Jedna z tych ziemskich chwil/ proszonych, zeby trwaly; podobnie mowil stworzony przez Goethego Faust, kuszony przez Mefista. Ale Szymborska nadaje jednak faustycznemu przeslaniu nieco inny sens, mniej tragiczny, jakby stoicki, prozaiczny, bez teatralnych gestow (poetka ich nie znosi) i dramatycznych efektow, ale tez bez banalnych unikow. Robimy je przeciez przez cale zycie, szczegolnie kiedy ustawia nas na rozstajach mysli, uczuc, decyzji, czynow i konfrontacji z ostatecznym finalem zmagan - smiercia. Jest w tym szczypta goryczy, troche melancholijnej ironii, ale i jakas pociecha.

Wiersze autorki Wszelkiego wypadku nie rozgrywaja sie na wyzynach patosu czy nazbyt emocjonalnej ekspresji, lecz na rowninie proby porozumienia, solidarnosci ze swiatem - nie dlatego, ze jest doskonaly, ale mimo jego dotkliwej nieraz niedoskonalosci, mimo bolu, jaki nam zadaje, wzglednosci jego zjawisk. To ostatnie pomaga zreszta Szymborskiej w pogodzeniu sie z zyciem. Poetka wraca do jednego z waznych motywow swej tworczosci - roli przypadku, ktory traktuje nie jako cos nieuchronnie groznego i nieprzyjemnego, lecz czynnik laczacy koniecznosc z wolnoscia, jesli potrafimy wbudowac nieuchronnosc w niezwykla zwyczajnosc bytu, w niecodzienna codziennosc.

W napisanym z niezrownanym, delikatnym humorem wierszu W zatrzesieniu wraca jakze znamienna dla owej tworczosci dialektyka:

Jestem kim jestem,
Niepojety przypadek
jak kazdy przypadek. /.../
Moglam byc kims o wiele mniej osobnym. /.../
Kims duzo mniej szczesliwym /.../
Los okazal sie dla mnie
jak dotad laskawy.
Mogla mi nie byc dana
pamiec dobrych chwil.

Posrod wielkosci stworzen mozna otrzymac np. kostium pajaka, mewy, myszy polnej, zostac kims z lawicy, mrowiska, brzeczacego roju, badz hodowanym na futro,/ na swiateczny stol,/ czyms, co plywa pod szkielkiem. Byc czlowiekiem - powiada z dobrotliwa ironia Szymborska - to nie jest najgorsze rozwiazanie, chocby dlatego, ze wlasnie czlowiekowi zostala przypisana zdolnosc dziwienia sie sobie i swiatu, jedna z cech arcyludzkich i kreatywnych. Poetycka rzeczywistosc, tak bardzo przywiazana do Ziemi, nie daje sie sprowadzic w niezmierzonej obfitosci zdarzen i zjawisk do prostych formul. Swiat ogladany wprost lub w negatywie (jest w zbiorku wiersz pod takim tytulem) jawi sie jako obszar wzglednosci, niekiedy sen we snie, np. w Sluchawce: Sni mi sie, ze zasypiam/ i budze sie znowu.

Szymborskiej nie idzie jednak o modny relatywizm, chocby w wersji postmodernistycznej, lecz o spokojna i rozwazna probe ogarniecia pejzazu rzeki zycia w jej trwajacej zmiennosci. Z tajemnica istnienia latwiej zmierzyc sie w ciszy i spokoju w pojedynke i na wlasna odpowiedzialnosc niz gromadnie; "Samotnosc jest mi absolutnie do zycia niezbedna. /.../ Ja po prostu codziennie musze milczec" - powiedziala skadinad towarzyska poetka w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, jakby komentujac wiersz Milczenie roslin.

Poezja Szymborskiej to nie udzielanie gotowych odpowiedzi, ale nieustanne stawianie pytan, dzieki ktorym jednostka moze sie poczuc otwarta na swiat, a nie na zawsze zatrzasnieta. Ma w tym pomoc nawet specyficznie interpretowana, z pominieciem stereotypow, dusza:

Mozemy na nia liczyc,
kiedy niczego nie jestesmy pewni,
a wszystkiego ciekawi.

Troche o duszy

Nalezy zatem nieustannie pytac o wszystko, o rzeczy wielkie i blahe, niezwyczajne i zwyczajne. To wlasnie uczlowiecza, nie pozwala osiasc na plaskim i banalnym poziomie egzystencji, windujac ja ku swoistej transcendencji. Tylko istota rozumna i obdarzona zmyslem autokrytycyzmu moze powiedziec za Kartezjuszem "mysle, wiec jestem", a takze wziac pod uwage zalecenie filozofa: "o wszystkim watpic". I nie jest wazne, czy uzyskamy na pytania jednoznaczne lub nawet jakiekolwiek odpowiedzi: poetka powiada:

Sporzadzilam spis pytan
na ktore nie doczekam sie odpowiedzi,
bo albo za wczesnie na nie,
albo nie zdolam ich pojac.

Staly natlok pytan pomaga w odbieraniu swiata w sposob bardziej intensywny, aktywny, esencjonalny i realny. Szymborska nie interesuja zbytnio abstrakcje: Z przyczyn niejasnych,/ w okolicznosciach nieznanych/ Byt Idealny przestal sobie wystarczac - pisze z przekora w wierszu Platon, czyli dlaczego. Woli pozostawac w zlym towarzystwie materii, nawet jesli bywa malo powabna, bo materia wlasnie uosabia nieustannie ponawiany cud istnienia. Rzeczywistosc - jak w mistrzowskiej Wczesnej godzinie - rodzi sie ciagle na nowo; jestesmy swiadkami codziennego stwarzania swiata, gdy swit przywraca zyciu, czyli swiadomemu odbiorowi jednostki najprostsze przedmioty, ksztalty i kolory, gdy nastepuja fakty. Szymborska komentuje:

Budze sie zwykle w roli spoznionego swiadka,
kiedy cud juz odbyty,
dzien ustanowiony
i zarannosc mistrzowsko zmieniona w porannosc.

Prawdziwy cud istnienia spelnia sie jakby przypadkiem, ukradkiem, pokatnie, w mikroskali, momentalnie unoszony przez czas:

Co dopiero powiedziec o jednym dniu zycia,
o minucie, sekundzie:
ciemnosc i blysk zarowki i znow ciemnosc?

Niepozorny zascianek kosmosu, w ktorym zyjemy, zupelnie wystarcza/ do szczescia i do nieszczescia, pod warunkiem ze starczy nam odpowiedzialnosci i odwagi. Czlowiekiem nielatwo byc, ale warto i trzeba probowac, bo coz innego pozostalo, jak przezyc godnie? To przeslanie, okraszone chwilami smutnym, ale jednak usmiechem nad naszym losem, godne jest uwagi. Czego wiecej wymagac od wielkiej poezji?

----------------------

Wislawa Szymborska, Chwila, Wydawnictwo Znak, Krakow 2002, s. 48.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail