PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (30 sierpnia 2002)


JAN NOWAK-JEZIORANSKI

Rocznica kleski wrzesniowej

Nauki na przyszlosc

Dzien 1 wrzesnia jest czarna data w kalendarzu naszych rocznic historycznych. Nalezy jednak przypominac nie tylko dni zwyciestwa, ale takze klesk, by z doswiadczen przeszlosci umiec wyciagac wnioski na przyszlosc.

Wybuch wojny byl powszechnie oczekiwany. Wiedzielismy, ze po aneksji Austrii i Czechoslowacji przyjdzie kolej na Polske. Sztab Generalny byl dokladnie informowany przez nasz wywiad o gwaltownych postepach niemieckich zbrojen, koncentracji wojsk do ataku na Polske i miazdzacej przewadze napastnika. Naczelny wodz musial wiec zdawac sobie dobrze sprawe z sytuacji, ale nie chcial ostrzegac spoleczenstwa. Zapewnial, ze "nie oddamy ani guzika" i budzil nadzieje, ze Polska zdola odeprzec wroga. Nie miala ta propaganda zadnego pokrycia w rzeczywistosci. Rzeczpospolita mial wyratowac sojusz z Francja i gwarancje brytyjskie.

Polska miala wiec przed soba tylko mozliwosc dzialan opozniajacych az do chwili, gdy alianci zdaza sie zmobilizowac i zaatakowac Niemcy od zachodu. Drugim nakazem bylo przygotowanie zawczasu planow kontynuowania walki podziemnej i partyzantki po zajeciu kraju przez nieprzyjaciela, a trzecim - przygotowanie spoleczenstwa na to, co je czeka.

Naczelny wodz, marszalek Edward Rydz-Smigly, nie spelnil zadnego z tych nakazow. W okresie miedzywojennym doszlo do razacej dysproporcji miedzy wydatkami na powszechna sluzbe wojskowa, szkolenie rezerwistow i srodkami przeznaczonymi na uzbrojenie. W rezultacie w chwili wybuchu wojny mielismy liczna armie i dobrze wyszkolonego zolnierza wyposazonego w archaiczny sprzet. Mobilizacja przebiegala sprawnie, ale powolane pod bron roczniki, gromadzone w osrodkach zapasowych, broni nie mialy. Ze wzgledow prestizowych zamiast na fortyfikacje i umocnienia, pola minowe i zapory przeciwczolgowe, znaczne srodki pochlaniala np. marynarka wojenna. Jednostki floty wojennej nie mogly odegrac zadnej roli w obronie waskiego skrawka polskiego wybrzeza. Te, ktore uniknely zniszczenia w pierwszych godzinach wojny, ratowaly sie ucieczka na Morze Polnocne. Polskie sily zbrojne, ktore w dniu 1 wrzesnia znajdowaly sie w gotowosci bojowej, rozproszone zostaly wzdluz bardzo dlugiej linii granic. Ulatwilo to Niemcom przelamanie frontu juz w pierwszych godzinach wojny. W ciagu pierwszych trzech dni wrzesnia Polska poniosla druzgocaca kleske, tracac polowe jednostek wojskowych. Do 3 wrzesnia wojska niemieckie zajely Slask i Pomorze, zblizyly sie do Krakowa i Poznania, ktory wojska polskie juz opuscily. W tym dniu Anglia i Francja, wywiazujac sie ze zobowiazan sojuszniczych, przystapily do wojny, ale juz wkrotce oba sztaby uznaly, ze Polska przestala sie liczyc jako strategiczny sprzymierzeniec.

Juz w drugim dniu wojny dowodcy wielkich ugrupowan operacyjnych otrzymali rozkaz odwrotu na linie Wisly i Sanu, ale zaden z nich nie znal koncepcji obronnej naszego wodza, bo jej nie bylo. Szybkosc poruszania sie niemieckich wojsk pancernych i zmotoryzowanych oraz nieudolnosc naczelnego wodza sprawily, ze zamiast planowanego wycofania sie na wyznaczone pozycje doszlo do bezladnego odwrotu.

Juz po tygodniu rzad i naczelny wodz musieli opuscic Warszawe. Koniecznosc ewakuacji byla latwa do przewidzenia jeszcze przed wybuchem wojny, ale nie zostala z gory zaplanowana. Kolejne przenosiny kwatery naczelnego wodza i rzadu w miejsca odpowiednio niewyposazone i nieprzygotowane zdezorganizowaly centralny osrodek dowodzenia. Rzad nie mial mozliwosci ani informowania spoleczenstwa, ani tez utrzymywania lacznosci z placowkami dyplomatycznymi. W ciagu pierwszych dwoch tygodni wojny naczelny wodz stracil wszelki wplyw na przebieg dzialan wojennych, a 17 wrzesnia, gdy toczyly sie jeszcze walki i bronila sie Warszawa, naczelny wodz i rzad opuscili kraj i zostali z miejsca internowani w Rumunii. Skrajna nieudolnosc marszalka Rydza-Smiglego sprawila, ze wojskowe i cywilne struktury panstwa zostaly zniszczone w ciagu kilku tygodni. Bylo to straszliwym i nieoczekiwanym ciosem dla spoleczenstwa. Nie tyle sama kleska, ile szybkosc i latwosc, z jaka nieprzyjaciel osiagnal swoj cel, ugodzily bolesnie poczucie dumy narodowej.

W przedwojennej Polsce nie brakowalo dowodcow o wybitnych talentach strategicznych. Wystarczy dla przykladu wymienic generalow Wladyslawa Sikorskiego, Kazimierza Sosnkowskiego czy tez Tadeusza Kutrzebe. Prawdopodobnie gdyby jeden z nich zostal dowodca polskich sil zbrojnych po smierci Marszalka Jozefa Pilsudskiego, Polska bylaby lepiej przygotowana do wojny i opor trwalby dluzej. Ale nawet najwiekszy geniusz wojskowy nie bylby w stanie obronic terytorium panstwa zaatakowanego przez Niemcow z zachodu i Zwiazek Sowiecki ze wschodu. Polska, stawiajac 1 wrzesnia opor zbrojny w sytuacji beznadziejnej z wojskowego punktu widzenia, zmusila Anglie i Francje do wypowiedzenia Niemcom hitlerowskim wojny, ktora w piec lat pozniej skonczyla sie totalna kleska agresora. Nie wiadomo, jak potoczylaby sie historia, gdyby Polska w 1939 r., idac za przykladem Czechoslowacji, poddala sie bez walki. Polityczny cel kampanii wrzesniowej zostal wiec osiagniety.

Polska pod oslona nuklearna parasola NATO jest dzis bezpieczniejsza niz kiedykolwiek. Bolesne doswiadczenia ucza jednak, ze nie mozna opierac bezpieczenstwa tylko na sojusznikach, nawet najpotezniejszych, jesli wlasnymi silami nie zapewnimy sprzymierzencom mozliwosci przyjscia nam z pomoca. Poczucie bezpieczenstwa, jakie zapewnia przymierze atlantyckie, nie moze stac sie mitem, ktory rozbroi Polakow psychicznie i zrodzi lenistwo mysli wojskowej. Najpotezniejszy sojusznik moze bowiem zawiesc albo rozpasc sie.

Niezaleznie od wspolpracy z NATO - Polska musi stwarzac wlasne srodki odstraszania potencjalnego napastnika. Przyklady Afganistanu i Czeczenii, Wietkongu, a w czasie wojny swiatowej - Jugoslawii, uczy, ze poteznemu wrogowi latwiej zajac kraj anizeli utrzymac nad nim trwala kontrole.

Podczas II wojny swiatowej najgorszy w skutkach byl brak przygotowan i planow dzialan ruchu oporu i kontynuowania skutecznej walki z okupantem. Armia Krajowa bylaby o wiele wieksza i skuteczniejsza sila, zdolna do obrony ludnosci przed eksterminacja, gdyby wojskowa organizacja podziemna byla w chwili wybuchu wojny przygotowana do walki, wyposazona w ukryta wczesniej bron i srodki lacznosci oraz konieczne fundusze. Stad wspolczesny postulat Zbigniewa Brzezinskiego, jednego z najwybitniejszych strategow w skali swiatowej, by polskie plany oparte byly na dwoch wspoldzialajacych i rownorzednych komponentach: niewielkiej, ale mobilnej i nowoczesnie uzbrojonej armii i obronie terytorialnej, czyli armii krajowej, przeznaczonej do kontynuowania walki na tylach nieprzyjaciela i po zajeciu przez niego kraju metodami wojny szarpanej, dywersji, sabotazu i wojny psychologicznej. Taka wlasnie strategia Afganczycy zmusili sowieckiego olbrzyma do opuszczenia ich kraju. Powtorzyla sie raz jeszcze biblijna historia Dawida i Goliata.

Na przeszkodzie w realizacji tej jedynej strategii, jaka narzuca ludzki rozsadek, lezy wrodzona inercja kazdej biurokracji wojskowej i jej niechec do rewolucyjnych zmian i zwiazanych z nimi wysilkow. Ani na chwile nie wolno tracic z oczu mozliwosci, ze obecny uklad sil, zapewniajacy nam blogie poczucie bezpieczenstwa, moze zalamac sie w sposob rownie nieoczekiwany, jak sie nagle wylonil.

PS. Przebieg kampanii wrzesniowej zostal szczegolowo odtworzony w wydanej w obiegu niezaleznym pracy Jerzego Lojka Agresja 17 wrzesnia 1939, Wydawnictwo Polskie, Warszawa 1978.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail