|
Przeglad Polski (28 grudnia 2001)
|
W Nowym Roku 2002 wielu radosci i sukcesow
Czytelnikom i Wspolpracownikom
zyczy redakcja Przegladu Polskiego
|
JAN ZIELINSKI
Pod innym katem
Od butow po kapelusz
Zaiste, od butow po kapelusz pokazuje nam Lesmiana w swej najnowszej ksiazce-encyklopedii Jaroslaw Marek Rymkiewicz. Chcac sie czegos dowiedziec o problemach Lesmiana z butami nie wystarczy wprawdzie zajrzec do hasla Buty. Lepiej przeczytac haslo Berent Waclaw, bo z niego mozna wyczytac, ze kiedy w roku 1903 w Paryzu Lesmian biede klepal, pomogl mu wlasnie autor Prochna: "Sprawil mi ubranie, lakierki i kapelusz". Rymkiewicz spekuluje, czy Berent kupil wtedy Lesmianowi lakierki (i kapelusz), czy tez ofiarowal mu tylko swoje: "W tym wypadku poeta, spacerujac po Dzielnicy Lacinskiej, tylko donaszalby dziurawe lakierki (i dziurawy kapelusz) Berenta". Zastanawia sie tez, dlaczego Lesmian zjawil sie w Paryzu tak obdarty, ze trzeba go bylo natychmiast od butow po kapelusz odziac. Sa to wszakze pytania z gatunku retorycznych. Wolalbym je zastapic konkretniejszym pytaniem o dziwny zwiazek miedzy Lesmianem, Paryzem a brakiem butow. Oto bowiem w hasle Lesman Jozef dowiadujemy sie, jak 28 grudnia 1912 roku umarl w Warszawie ojciec poety: "Ataku serca (prawdopodobnie byl to zawal) dostal, idac na poczte, skad mial wyslac do Paryza paczke z butami dla syna. Po drodze poczul sie zle - wszedl do apteki na Nowym Swiecie, usiadl na krzeselku, polozyl obok siebie paczke z butami i umarl". Chetnie bysmy sie jeszcze dowiedzieli, co sie z tymi butami stalo - czy Lesmian wrocil do Warszawy i poszedl w nich za trumna ojca, czy zostal w Paryzu, a paczke z butami wyslala mu rodzina po pogrzebie ojca. Mozna by jeszcze spekulowac, czy Lesmian nie czynil sobie wyrzutow, ze moze to przez niego ojciec "smierc swa przeoczyl", jak o tym czytamy w wierszu zaczynajacym sie od slow Bog mnie opuscil - nie wiem czemu.
Z hasla Kapelusze Lesmiana dowiedziec sie mozemy, ze poeta nosil przewaznie kapelusz, jednak na ogol nie na glowie, tylko w reku i chodzac, jak zapamietala pewna hrubieszowska polonistka, "obficie nim wymachiwal". Czasem jednak poeta wkladal taki kapelusz na glowe - na zdjeciu z przelomu lat dwudziestych i trzydziestych, wykonanym w ogrodzie botanicznym gimnazjum w Zamosciu jest to jasnoszary kapelusz pilsniowy "z nieco ciemniejsza wstazka, tez prawdopodobnie szara" (kapelusz na glowie na tym zdjeciu znacznie bardziej interesuje Rymkiewicza niz tygrysiatko czy lwiatko, ktore Lesmian trzyma na kolanach). Inne zdjecie, pare lat wczesniejsze, pokazuje poete w ciemniejszym kapeluszu, tez zapewne pilsniowym ("na jego powierzchni widac jakies lsnienia, jakies poblyski, czyli akurat cos takiego, co przysluguje wielu niepewnym, slabo zaistnialym istnieniom w wierszach Lesmiana"), ktory mozna zapewne utozsamic z ciemnozielonym kapeluszem, zapamietanym przez Brzechwe. Waclaw Gralewski zapamietal Lesmiana w meloniku, to jednak nakrycie glowy Rymkiewiczowi wydaje sie watpliwe i odrzuca je bez blizszego uzasadnienia. Przyjmuje natomiast zaswiadczona przez kilka osob rogatywke, jaka Lesmian nosil w czasie wojny polsko-sowieckiej, kiedy to czlonkom Sekcji Literackiej Centralnego Komitetu Propagandy przyslugiwalo "prawo noszenia munduru oficerskiego" (poeta korzystal z tego prawa polowicznie, noszac cywilna jesionke i oficerska rogatywke).
Miedzy haslem Buty a haslem Kapelusze Lesmiana mamy jeszcze haslo Ubrania Lesmiana (to znaczy mamy czytajac te encyklopedie na wyrywki, alfabetycznie bowiem ubrania nastepuja po kapeluszach). Rymkiewicz opisuje najpierw lichy, wiatrem podszyty paltot, w ktorym mlody poeta chodzil po Kijowie, potem dluga warszawska jesionke, wreszcie czarne futro z wytartym kolnierzem, w ktorym autor chodzil w latach 30. Co do garniturow, to wiadomo o nich jeszcze mniej. W okresie kijowskim byl to mundur studencki: dlugi dwurzedowy surdut "z zapietym pod szyja chabrowym kolnierzem". Potem mamy wzmianke o popielatym garniturze, w ktorym Lesmian w poczatku lat 20. przyjezdzal do Ilzy, dalej o garniturze granatowosliwkowym, w ktorym poeta chadzal na posiedzenia Polskiej Akademii Literatury, wreszcie o smokingu, w ktorym go pochowano. Informacje ze wspomnien Rymkiewicz starannie zestawia z fotografiami i dopowiada, ze futro bylo dwurzedowe, a Lesmian zapinal je na wszystkie guziki, lacznie z tym pod szyja. Rejestr ubran, o ktorych mamy jakies wiadomosci, przedstawia sie ostatecznie tak: "dwa plaszcze jesienne, jedno futro lub szuba (ewentualnie tozsama z futrem), jeden mundur uniwersytecki, trzy albo cztery garnitury, jeden krawat, jeden smoking trumienny". Smoking wyszedl na fotografii, zrobionej przez zawodowego fotografa, najlepiej - coz z tego, skoro "w smokingu nie ma zadnej szczegolnosci, nawet takiej, jaka jest w sliwkowym garniturze czy w starym fokowym kolnierzu [...]".
Tyle o ubraniach. Chcac sie czegos blizej dowiedziec o fizycznym wygladzie poety, najlepiej zajrzec do hasla Dziwotwor. Z licznych wspomnien wynika, ze Lesmian byl drobny, nawet bardzo drobny. Dla Rymkiewicza najbardziej przekonujaca jest tutaj relacja uczennicy zamojskiego gimnazjum, "Marii Strzeszewskiej, wedle ktorej Lesmian byl ´wzrostu prawie dziecinnegoª (Strzeszewska poznala Lesmiana, kiedy byla dzieckiem, wiec mogla to sprawiedliwie ocenic)". Zygmunt Klukowski zapamietal kontrast miedzy malym wzrostem a "nieproporcjonalnie wielkimi stopami" (moze dlatego buty byly, jak to slusznie ujmuje Rymkiewicz, "waznym tematem Lesmiana"). Oczy poety najpewniej zmienialy kolor, zapamietano je jako niebieskie, siwoniebieskie, bezbarwne, ale tez brazowe. Jeszcze dziwniejsze bylo to, co zaslanial kapelusz (jesli Lesmian nie trzymal go w reku), czyli lysina. Niby lysina, ale zarazem glowe poety porastalo cos w rodzaju jakby ptasiego puchu. Wspomniany Zygmunt Klukowski twierdzil nawet, ze Lesmian, choc lysy, mial jednak wlosy i to w dwoch kolorach: rudawe i szpakowate. Nos zapamietano jako ptasi, glos jako skrzekliwy, piskliwy, albo - przeciwnie - gardlowy. W sumie daje to obraz dosc nieludzki. Lesmian przypominal tym, co go znali, swierszcza, "zasuszonego ptaszka", chrabaszcza w czarnym wizytowym ubraniu, "zoltego pasikonika", karzelka albo gnoma z basni. U Alfreda Laszowskiego (niedoszlego ziecia, ktory jak sie wydaje przyczynil sie do zgonu Lesmiana obrazliwa propozycja: wprawdzie sie z jego corka nie ozeni, ale moze z niej uczynic swoja utrzymanke) Lesmian to wprost "Znikomek w sliwkowym ubraniu".
Gdyby Jaroslaw Marek Rymkiewicz ograniczyl sie do zewnetrznego wygladu Lesmiana, rzecz bylaby plaska i banalna. Moze to niestosowne porownanie, ale jakos sie tu nasuwa: w roku 1967 Leopold Tyrmand opublikowal w paryskiej Kulturze pamflet zatytulowany Fryzury Mieczyslawa Rakowskiego, w ktorym w bardzo sugestywny sposob przedstawil korelacje tytulowych fryzur z meandrami polityki partyjnej w PRL. Rymkiewicz tez oczywiscie nie poprzestaje na ubraniach Lesmiana i jego fryzurach. W hasle Buty od ustalen obuwniczych szybko przechodzi do motywu butow w klechdach i wierszach Lesmiana. I spostrzega, ze nogi czesto sa w tej tworczosci siedliskiem duszy. Brak butow - bososc - jest u Lesmiana nacechowany pozytywnie. W klechdzie Podlasiak pojawia sie przemieniony w upiora dab, bosymi stopami na ziemi rozkosznie utwierdzony (nie od rzeczy moze byloby w tym miejscu przypomniec, ze zestawiany czasem z Lesmianem, takze pod wzgledem rangi poetyckiej, Rainer Maria Rilke wielka wage przywiazywal do chodzenia boso).
Jednego mi w hasle Buty zabraklo: choc paru zdan o trupiegach. Przeciez to Lesmian jest tym poeta, ktory zwrocil uwage na marne obuwie z lyka, kupowane zmarlym na ostatnia droge, ba, posunal sie do tego, ze trupiegami chcial w zaswiatach na Boga tupac. Ale taki juz marny los trupiegow - Ernest Bryll napisal ostatnio nawiazujacy niby do Lesmiana wiersz, w ktorym lyko zmienilo sie w tekture, a trupiegi - w trumiegi...
Wrocmy jednak do pozytywow, do wychodzenia od konkretow opisu ku interpretacjom tworczosci. Takze i w hasle Dziwotwor Rymkiewicz nie poprzestaje na rekonstrukcji zapamietanego przez rozne osoby wygladu Lesmiana, ale wyciaga z tych opisow wnioski na temat traktowania jego tworczosci. Powiada mianowicie, ze dziwaczny wyglad Lesmiana mogl miec wplyw na nieco lekcewazace podejscie do jego poezji, tak jakby na wpol basniowe istnienie tworcy "odbieralo jego poezji jej rzeczywista powage". Co ciekawsze, powiada Rymkiewicz, ow protekcjonalny odcien pojawia sie zarowno u tych, co poezje Lesmiana lekcewazyli, jak i u tych, co ja w gruncie rzeczy powazali. Mieczyslaw Jastrun na przyklad (ktory powazal) pisal, ze swiat Lesmiana istnieje "na wpol serio". Czeslaw Milosz (ktory lekcewazyl) okreslal ten swiat jako having little to do with real human beings. Leopold Staff (ktory bardzo powazal) pisal: "Poezja jego jest ucieczka od rzeczywistosci". Rymkiewicz nie waha sie nazwac tego zdania glupstwem, a z drugiej strony wie przeciez, ze sprawa nie jest calkiem prosta i na przyklad w hasle Istnienie, poddawszy subtelnej analizie Lesmianowski esej Przemiany rzeczywistosci tudziez jedno z "wielkich arcydziel Lesmiana", wiersz Sen wiejski, dochodzi do konkluzji: "Calosc istnienia - jest tam tylko snem, a ten, kto cos sni i ten swoj sen opisuje, jest jednoczesnie we snie i poza nim, widzi swoj istnieniowy sen, a w nim takze i swoje nierzeczywiste, zanikajace istnienie, ktore, jak to bywa we snie, istnieje i nie istnieje, jest i nie jest [...]". Czyz nie o te pogranicza rzeczywistosci, stany niepewne, przejsciowe chodzilo Staffowi, kiedy mowil o ucieczce? Czyz nie mozna uciekac od rzeczywistosci (pozornej, potocznie za taka uwazanej) ku rzeczywistosci (istotnej, wielowarstwowej i wewnetrznie w swym ontologicznym statusie moze nawet sprzecznej)?
Agnieszka Osiecka miala kiedys powiedziec: "Jak sie zakocham, to mezczyzna mnie zachwyca od czubka glowy do palcow u nog, podoba mi sie kazdy jego gest". Od historyka literatury nikt nie wymaga az tak milosnego, bezkrytycznego stosunku do poety, o ktorym pisze. Dobrze jednak, kiedy potrafi go pokazac nie tylko zewnetrznie, od butow po kapelusz, ale i w tym, co najistotniejsze, w jego tworczych gestach. Lesmian. Encyklopedia wychodzac od realiow zewnetrznych, takich jak wyglad poety, jego adresy, czlonkowie rodziny, kochanki, wyglad tomikow i okolicznosci ich publikacji - w sposob plynny, niepostrzezenie przechodzi do zagadnien najpowazniejszych. Mam tu na mysli na przyklad brawurowo napisane hasla Heidegger Martin, Miejsce po czyms, Nicosc, czy haslo poswiecone slowku "zdziebliscie" (Dwaj Macieje). I odkladajac po przeczytaniu od deski do deski (od Alassio po Znikanie) najnowsza ksiazke Jaroslawa Marka Rymkiewicza mozna jedynie zalowac, ze ta encyklopedia, ktora sie czyta jak najciekawsza powiesc, ma tylko czterysta stron.
----------------------
Jaroslaw Marek Rymkiewicz, Lesmian. Encyklopedia. Wydawnictwo
Sic!, Warszawa 2001, s. 445.
Boleslaw Lesmian
***
Wyszlo z boru slepawe, zjesieniale zmrocze,
Splodzone samo przez sie w sennej bezzadumie.
Nie oswojone z niebem patrzy w podoblocze
I weszy swiat, ktorego nie zna, nie rozumie.
Swym cielskiem kostropatym kapie sie w kaluzy,
Co neci jak ozywczych jadow pelna misa,
Czolgliwymi mackami krew z kwiatow wysysa
I cieklina swych metow po ziemi sie smuzy.
Zwierze, co trwac nie zdola zbyt dlugo na swiecie,
Bo wszystko wokol tchnieniem zatruwa i gasi,
Lecz gdy ty biala dlonia glaszczesz je po grzbiecie,
Ono, mruczac, do stop twych korzy sie i lasi.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |