[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (7 grudnia 2001)


AGNIESZKA WRZESIEN

Elementarz dla starych koni

Centrum Warszawy, luksusowy hotel Bristol, duze pieniadze i nieznosny halas... Ale zaraz obok, tuz za murem - maly drewniany dom (ma trzysta lat i cudem ocalal podczas wojny) z zielonymi drzwiami i okiennicami, w ktorych wyciete sa serca. Cisza, spokoj, ogrod jak na wsi. To tu mieszka ksiadz-poeta.

Narzekasz ze swiat surowy jak grzyb niejadalny
A w swiecie stale usmiech niewidzialny

- Otoz ja widze w swiecie wiecej dobra niz zla - mowi. - Nie wszystko jest zle. Naprawde... Mysle, ze to straszne zlo, ktore fascynuje, jednak przegrywa. Ono jest, ale ono szybko sie meczy.

Ksiadz Twardowski przekonuje, ze naprawde w naszym swiecie jest bardzo duzo dobra i piekna. To jest pocieszajace i stanowi dla niego zrodlo nadziei. Wierzy, ze swiat jest w dobrych, a nie w zlych rekach. Kiedy jednak patrzymy na to, co dzieje sie w swiecie, jakos nie chce nam sie wierzyc, ze dobra jest wiecej. Zadziwiajace, skad czerpie te wielka nadzieje?

Obecnosc nadziei kazdego dnia sprawia, ze uchronimy sie od rozpaczy, z przekonaniem, iz nie ma sytuacji przegranych, uczuc niepotrzebnych.

- To, co dzieje sie z nami mozna nazwac taka choroba rozpaczy, niepotrzebna zupelnie. Sa grzechy na swiecie, dlatego wlasnie jest tez nadzieja. Jest rozpacz, dlatego obok niej jest nadzieja - powtarza z przekonaniem. I nie mozna mu nie wierzyc. No bo jak nie wierzyc komus, kto ma ponad osiemdziesiat lat, poznal to, co najgorsze w czlowieku, a jednak wciaz sie do niego usmiecha. Skad w nim tyle zyczliwosci?

- Wiara daje mi to pogodne spojrzenie. Bo wiara mowi, ze wszystko dobrze sie skonczy, ze przyjdzie nowy, lepszy swiat. Koniec swiata nie jest koncem w ogole, jest koncem swiata zlego.

W jednym ze swoich wierszy napisal: "Wiara to nie nauka, to doswiadczenie". Latwo dzisiaj byc wierzacym? Ksiadz Twardowski uwaza, ze trudno i latwo jednoczesnie.

- Wiary nie mozna sobie wyrozumowac. Sa wydarzenia w zyciu, ktorych nie da sie rozumowo wytlumaczyc. Tak jak nic nie dzieje sie przypadkiem. Wielu to rozumie, przeczuwa, choc nie umie nazwac. I to juz jest wiara... Bardzo duzo takich ludzi spotykam, oni mowia: ktos jest, cos jest... Calkiem niewierzacych nie spotkalem. Trudno jest zyc bez wiary. Cieszenie sie w nieszczesciu takze jest aktem wiary - tlumaczy.

W zyciu najlepiej, kiedy jest nam dobrze i zle.
Kiedy jest nam tylko dobrze - to niedobrze.

W cierpieniu czlowiek dojrzewa, a my sie tak go boimy. Do czego potrzebne jest cierpienie?

- Wedlug wiary cierpienie nie jest nieszczesciem - tlumaczy ksiadz Twardowski - ono jest doswiadczeniem. Czlowiek nieraz sam widzi, ze to, co bardzo go boli, mija; buntuje sie, narzeka, a potem widzi, ze niepotrzebnie. Czlowiek madrzeje w cierpieniu. Uczy sie, poznaje siebie, innych, poznaje Boga... Ktos mi kiedys powiedzial: "Niech ksiadz zyczy mi radosci w cierpieniu". Bo czlowiek nawet w nieszczesciu moze czuc sie szczesliwy.

...a przeciez nie tylko najlepsze pomaga. I to, co najgorsze, nie jest najgorsze.

Ksiadz Twardowski mowi o sobie, ze jest szczesliwym czlowiekiem. Wszystko mu sie tak jakos szczesliwie uklada. Bo zeby byc szczesliwym, nie trzeba miec za duzo wymagan.

- Jak ciesza sie narzeczeni, matka z malych sukcesow swoich dzieci... Cieszyc moze spowiedz, to, ze ktos zobaczyl troche swiata na wycieczce, ze byl z przyjaciolmi na nartach... Radosc sprawiac moze tysiac innych rzeczy... Poza tym na swiecie jest bardzo duzo humoru! Nie wszystko jest smetne i powazne. Zdarzaja sie sytuacje komiczne, wesole... Jak na slubie: "Masz wolna wole?". "Nie mam wyjscia", odpowiedzial pan mlody - ksiadz usmiecha sie serdecznie. Zreszta podczas calego naszego spotkania pieknie sie usmiecha, nie smieje, a usmiecha wlasnie.

Bo usmiech dla niego jest ratunkiem, pewna laska.

- Komik to najwiekszy dobroczynca ludzkosci. Ludzie go potrzebuja. Ksiadz Twardowski ma Order Usmiechu... Chwalipieta ze mnie, ale tym orderem pochwalic sie mozna - znow widze usmiech ksiedza.

Ale my coraz rzadziej sie usmiechamy, coraz bardziej tesknimy. Smutne, ze nie umiemy sie zachwycac naszym swiatem, ze ciagle czegos oczekujemy, zadamy. Ciagle tylko myslimy o tym, jak najwiecej zdobyc dla siebie. Moze wlasnie dlatego ksiadz Twardowski pisze dla nas wiersze?

Wiersz czasem bardziej trafia do czlowieka niz homilia.

Nie lubi mowic o sobie "poeta", woli - "ksiadz, ktory pisze wiersze".

- Jestem takim osiemnastoletnim, moze dwudziestoletnim poeta. Najlepiej pisze mi sie podczas wakacji. Ale nie czuje sie wprawnym pisarzem. Nawet nie wiem, czy ktos czyta te moje wiersze... A jak mowi, ze czyta, to zawsze sie dziwie - troche kokietuje.

Ksiadz Twardowski najbardziej lubi czytac stare ksiazki dla mlodziezy. Filozofia, ksiazki bardzo madre dzis go juz mecza, twierdzi, ze juz jest na nie za stary. Bardzo chetnie czyta tez ksiazki o przyrodzie i zielniki. Sam tez ma swoj zielnik. Doskonale zna sie na roslinach i gatunkach zwierzat. Nauczyl go tego emerytowany przyrodnik.

Melisa - znal ja Hipokrates
Leczyl nerwy zolc uspokajal
Meliso najdrozsza kochana
Spi sie po tobie do rana

Na pytanie, co najbardziej go wzrusza, ksiadz Twardowski bez wahania odpowiada: - Jednak milosc! Naprawde! Taka milosc za Bog zaplac. Milosc jest matka dobrych rzeczy. Jak ktos jest zakochany, to ladnie sie ubiera, lepiej zachowuje... Ciekawe tez, ze jak ktos jest zly, a sie zakocha, to staje sie lepszy, delikatniejszy... Milosci trzeba sie uczyc, ona nie jest dana. To ciezka praca, ciagla walka z egoizmem. Milosc prawdziwa, szczera, potrafi wzruszac...

Jest swiadkiem wielu szczesliwych milosci. - Nie jest tak zle - przekonuje. - Chociaz niektorzy nie uczyli sie milosci, czasem nie umieja jej po prostu rozpoznac i pielegnowac... Mysle, ze wroca do tej nauki, bo widza, ze zycie bez milosci nie ma sensu. Milosc to wielka tajemnica, ale tez wielka potrzeba ludzka.

Milosne spojrzenie jest zawsze poczatkiem nowych cudow.

Trzeba sie zegnac, bo dzwonia na Aniol Panski. Razem z ksiedzem Twardowskim wychodzimy z jego mieszkania, gdzie mnostwo drewnianych ptaszkow (bo ksiadz je kolekcjonuje), pamiatek po jego matce, i gdzie stoi kaflowy piec, na ktorym podpisuja sie goscie, a ci, co nie umieja pisac (bo sa dziecmi) - zawsze cos rysuja (chocby ksiedza jadacego na osiolku).

 

Ks. JAN TWARDOWSKI

Rachunek dla doroslego

Jak daleko odszedles
Od prostego kubka z jednym uchem
Od starego stolu ze zwykla cerata
Od wzruszenia nie na niby
Od sensu
Od podziwu nad swiatem
Od tego co nagie a nie rozebrane
Od tego co wielkie nie tylko z daleka ale i z bliska
Od tajemnicy nie wykladanej na talerz
Od matki ktora patrzyla w oczy zebys nie klamal
Od pacierza
Od Polski z rana

Ty stary koniu

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail