[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (30 listopada 2001)


HALINA BARBARA KLEIN

Sladami wielkich uczuc

Czesto w duszy mi dzwoni piesn, wylkana w zalobie,
O tych dwojgu ludzienkach, co kochali sie w sobie.

Boleslaw Lesmian - Dwoje ludzienkow

Niewielka, wiejska stacja kolejowa. Na peronie zarosnietym dziurawcem, koniczyna - mezczyzna i kobieta. Trzymaja sie za rece, wpatrzeni w siebie. On ma na sobie wytworny garnitur, ona - roboczy kombinezon, zdzbla siana we wlosach, jakby na chwile przerwala prace w polu. Na stacje wtacza sie ciemna bryla pociagu. Kobieta rzuca sie mezczyznie na szyje, ten wyrywa sie z jej objec, chwyta walizke zwiazana sznurkiem, wskakuje do wagonu, ale walizka wymyka mu sie z rak i wysypuja sie z niej wielkie, czerwone jablka. Kobieta biegnie wzdluz oddalajacych sie wagonow, wiatr zaglusza jej rozpaczliwe wolanie. Tak wiec wraca do walizki i jablek, kladzie sie na peronie; jak bezimienna kariatyda, bolem powalona na ziemie, kryje twarz przed swiatem w dziurawcu i koniczynie.

Do tej sceny z ostatniego lata czesto pamiecia powracam. Zainspirowala mnie ona do przypomnienia tych, ktorych wielkie uczucia (nie zyciowe skandale) przetrwaly do dzis w malarstwie, literaturze, muzyce. Warto odtworzyc chocby w czesci losy wyznaczone przez to, co dla nich bylo najwazniejsze - milosc i tylko milosc.

Odnalezione w Irlandii staroceltyckie narracje dotycza najczesciej wypraw, zeglugi, podbojow (te watki przeniknely pozniej do literatury francuskiej - bretonskiego romansu XII w., tworzac interesujacy dokument czasow i zwyczajow). Ale jest takze wsrod tych watkow wzruszajaca historia milosci, uznawana przez niektorych literaturoznawcow za jedna z najpiekniejszych w staroirlandzkiej literaturze: Conor, stary krol Ulsteru, ratuje od smierci wdzieczna, mlodziutka Deirdre i mysli o poslubieniu jej, kiedy ona podrosnie. Pewnego dnia Deirdre, widzac kruka zanurzajacego dziob w kaluzy krwi na sniegu, postanawia: "Mezem mym bedzie tylko ten junak, ktorego wlosy, policzki i cialo beda tak czarne, czerwone i biale jak ten kruk, krew i snieg". Wybrancem zostaje mlodzieniec Nasi. Deirdre lamie przyrzeczenie zlozone staremu krolowi, ucieka z ukochanym do puszczy. Nasi ginie z rak krolewskich rycerzy, Deirdre - zniewolona, opetana rozpacza, roztrzaskuje glowe o skale. Deirdre, Nasi - czy istnieli naprawde? A jezeli stworzyla ich legenda, to w jakim stopniu oparta na faktach? Pamietajmy, iz rzeczywistosc tworzy legendy, a one trwaja znacznie dluzej niz ludzkie zycie. Los tej nieszczesliwej pary powielony jest w losach innych, potwierdzajac te sama prawde: wielka milosc jest jak kosmiczny zywiol niezalezny od ludzkiej woli - wiaze, ale i rozdziela. Cos z kanonu antycznej tragedii: wina kochankow nie istnieje, jest ich odpowiedzialnosc, a za jej brak musza odpokutowac. Tylko czas przynosi rozgrzeszenie, wiarygodnosc, zrozumienie, a nawet slawe.

Tristan i Izolda - choc dla wielu wspolczesnych wydaja sie byc zbyt legendarni, co sprawia, ze raz po raz ich losy pojawiaja sie w najsmielszych dociekaniach ludzkiej wyobrazni? Najstarszym zrodlem mowiacym o Tristanie i Izoldzie jest poemat anglo-normadzkiego truwera Thomasa (1170 r.).

Tristan - syn krola Rivalena i siostry krola Kornwalii Marka, rodzi sie pod zla gwiazda. Ojciec Tristana traci korone, matka umiera, a on jako 15-letni mlodzieniec przybywa na dwor wuja. W zwycieskiej walce ze szwagrem krola Irlandii Morholtem, Tristan zostaje raniony zatruta wlocznia. Moze go uzdrowic jedynie siostra Morholta, krolowa Irlandii; jej czary sprawiaja, ze zyciu Tristana nie zagraza juz niebezpieczenstwo. Przez jakis czas krolowa zatrzymuje Tristana na swoim dworze - zostaje nauczycielem muzyki jej corki Izoldy Zlotowlosej. Po powrocie do rodzinnej Kornwalii Tristan opowiada krolowi Markowi o niezwyklej urodzie Izoldy Zlotowlosej. Zafascynowany tym krol wysyla Tristana do Irlandii, by przywiozl mu ja jako wybranke na przyszla krolowa. Tristan spelnia zyczenie krolewskie - z Izolda i jej sluzebnica Brangien wraca statkiem do Kornwalii. Przed ta podroza krolowa Irlandii daje Brangien milosny napoj, ktory sluzka ma przekazac pozniej krolowi Markowi i Izoldzie. Dziwnym zrzadzeniem losu podczas podrozy ten napoj wypijaja Tristan i Izolda. Szalona milosc opetuje ich. Odbywa sie wesele krola Marka i Izoldy Zlotowlosej. Podczas poslubnej nocy wierna Brangien zastepuje Izolde w krolewskim lozu. Schadzki Tristana i Izoldy odkrywaja dworzanie, kochankowie zostaja skazani na stos; uciekaja do lasu. Poszukujacy ich krol Marek, znajduje oboje niewinnie spiacych w jaskini, przedzielonych mieczem, ale nie narusza ich snu wzruszony widokiem kochankow; zamienia jedynie miecz Tristana na swoj, na palec Izoldy wklada wlasny pierscien i krolewska rekawica zaslania sloneczny promien, zeby nie padal na twarz slicznej Izoldy. Zachowanie krola poruszylo serca kochankow. Izolda powraca do meza, a Tristan, na wygnaniu w Bretanii, poslubia Izolde o Bialych Dloniach. Jednak ani dotyk, ani pocalunek nie laczy Tristana z poslubiona Izolda; marzy wciaz o Izoldzie Zlotowlosej. Wybiera sie w przebraniu do swojej ukochanej, zostaje podczas podrozy ranny i powraca do zony. Tristan wie i czuje, ze tylko Izolda Zlotowlosa moze zachowac go przy zyciu, wiec wzywa ja. Statek, ktorym ma ona przybyc, jako znak umowny powinien miec rozpiety bialy zagiel. Zazdrosna Izolda o Bialych Dloniach oznajmia Tristanowi, ze przyplywa statek z czarnym zaglem. Tristan umiera z rozpaczy. Izolda Zlotowlosa wbiegajac do komnaty Tristana i widzac go martwego pada niezywa na cialo ukochanego. Krol Marek dowiaduje sie o smierci kochankow, o tajemnicy milosnego napoju. Kaze pogrzebac Izolde Zlotowlosa w jednym grobie z Tristanem; na ich grobie wyrastaja dwa drzewa zlaczone ze soba konarami jak w uscisku.

Tyle legendy, ktora poprzez wieki znajdowala wciaz nowych interpretatorow. Na temat Tristana i Izoldy powstawaly poematy, piesni, utwory muzyczne, obrazy. Wiele z nich uznanych jest za arcydziela, np. Tristan i Izolda - poemat Matthew Arnolda (1852 r.) czy Dzieje Tristana i Izoldy (1900 r.) - slynna adaptacja proza istniejacych poematow lirycznych, ktorej autorem jest Charles Marie Joseph Bédier (przetlumaczona w r. 1925 przez Tadeusza Boya-Zelenskiego). A czy libretto Richarda Wagnera do dramatu muzycznego Tristan i Izolda - uznanego za najbardziej "wagnerowskie", najtrwalsze i jedno z najtrudniejszych dla wykonawcow dzielo - nie swiadczy o fascynacji geniusza losami tych bohaterow?

Oto nastepni, Heloiza i Abélard. Ich uczucia wzburzyly wspolczesny im swiat, dopiero po wiekach spotkaly sie z przychylnoscia i zrozumieniem nawet ze strony najsurowszych moralistow.

Jest sredniowiecze, a z nim raczej kleska dla odwaznych, wyzwolonych z konwencji umyslow. Pierre Abélard (1079-1142), francuski filozof i teolog, nazywany Arystotelesem Paryza i francuskim Lukrecjuszem; autor filozoficznych rozpraw nie majacych sobie rownych w sredniowieczu, prekursor postepowej mysli. Jednak nie dzieki temu zapisal sie w historii. Jako 34-letni profesor Abélard zakochuje sie w uroczej, niepelnoletniej Heloizie, ktorej udzielal lekcji w domu jej wuja Fulberta. Oczekujaca dziecka Heloiza potajemnie zawiera zwiazek malzenski z Abélardem, rodzi sie ich syn - Astrolab; coraz glosniej mowi sie o zwiazku slynnego profesora z mlodziutka Heloiza. Rozzloszczony Fulbert zastanawia sie nad forma zemsty. Abélard zostaje wykastrowany. Na prosbe ukochanego Heloiza idzie do zakonu. Nieszczesliwy profesor jako mnich tez spedza wiele lat w klasztorze. Ale i to nie rozdziela kochankow. Przebywajacy w klasztorze sw. Gildasa w Bretanii Pierre Abélard pisze list do przyjaciela. Zwierza sie ze swojej milosci do Heloizy i chorobliwej tesknoty za nia. List ten trafia przypadkowo w rece ukochanej Abélarda, ktora natychmiast pisze do niego, blagajac o odpowiedz. Z korespondencji miedzy nimi zachowaly sie jedynie fragmenty, ale jakze wymowne i odwaznie gloszace triumf milosci. Oto sceny, ktore my, wspolczesnie zyjacy, mozemy tylko wyobrazic sobie lub uznac je za prawdziwe w imie podziwu dla uczuc wymykajacych sie zyciu i smierci.

Abélard mogacy miec dozgonnie zapewniony dobrobyt i slawe, skazuje sie na klasztorna cele. Za oknem jasna noc, kwiaty kliwii kolysza sie na wietrze. Zmeczone oczy Abélarda wpatruja sie w ksiezyc. Niewidzialna struzka energii pomiedzy nim a odlegla planeta zapewnia, ze ona jest i bedzie; ona - Heloiza, milosc, wiecznosc. Nauczyl sie juz rozmawiac z samym soba polszeptem i w myslach. Rozmowa z nia jest bolesnym ukluciem, a jednak woli ten bol niz cisze. A jezeli ujrzy wsrod kwiatow kliwii twarz Heloizy? To graniczy z obledem; dotyka dlonia chlodnej sciany i powtarza swoj conocny pacierz: Heloiza, Heloiza, Heloiza...

A ona? Bez ruchu wpatrzona w list. Jak przywita ja jutrzejszy dzien? Czy potrafi nie slyszec slow ukochanego? Tego malego skrawka papieru dotykaly rece Abélarda, pochylal sie nad nim, myslal i oddychal. Co wpisuje nieznaczace ludzkie istnienie w taki chaos? Milosc, Abélardzie, milosc.

Heloiza przezywa ukochanego o 22 lata. Staje sie przeorysza klasztoru Parakleta (ufundowanego jej przez Abélarda). Jest otaczana szacunkiem wladz koscielnych. Trumny tych dwojga przechowywano w tym klasztorze az do rewolucji francuskiej. W roku 1811 zostaly przeniesione na paryski cmentarz Pere Lachaise, pogrzebane we wspolnym grobie. Romans Heloizy i Abélarda trwal zaledwie 18 miesiecy, ale jakaz historia wynikla z tego! Romantyczna tragedia - twierdza znawcy literatury, dramat ignorujacy rygory miejsca i czasu - orzekaja teatrolodzy; inni mowia: milosc - absolut.

Na francuskiej parze dramatycznych kochankow nie konczy sie lista tych, ktorzy dotknieci (a raczej opetani) wielkim uczuciem, przeszli do historii i do dzis trwaja w sztuce: jedni blizsi, drudzy dalsi legendzie, a jednak zawsze dokumentujacy swoimi losami potege milosci i bezradnosc czlowieka wobec niej. Wspolczesni Tristan czy Izolda coraz rzadziej ujawniaja namietnosci, ale one istnieja; jezeli nie w kategoriach wspomnianych tragedii, to z pewnoscia w wymiarze wciaz niepojetego, tajemniczego paradoksu milosci.

A tamci z peronu zarosnietego dziurawcem i koniczyna? Bohaterowie wspolczesnej wersji staroceltyckiej legendy? Kto to potwierdzi? Kto zaprzeczy? Oto fragment z Barbarzyncy w ogrodzie Zbigniewa Herberta, a w nim zakodowane niebo i pieklo tych, ktorzy szalenczo kochaja:

"Klade sie do lozka z wierszami Ungarettiego. Jest tam takie bardzo stosowne pozegnanie:

Znow widze twoje powolne usta
Noca morze wychodzi im naprzeciw
Nogi twych koni
W agonii zapadaja sie
W moje ramiona spiewajace
Widze sen znow przynosi
Nowe kwitnienie i nowych umarlych.
Zla samotnosc
Ktora kazdy kochajacy w sobie odkrywa
Jak grob rozlegly
Oddziela mnie na zawsze od ciebie
Kochana w dalekich utopiona lustrach"

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail