PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (9 listopada 2001)


JERZY GIZELLA

Lwowskie okupacje

Praca dokumentalna Polacy we Lwowie 1939-1944. Zycie codzienne jest chyba pierwsza jak dotad proba obiektywnego spojrzenia na caloksztalt zycia mieszkancow tego miasta pod pierwsza okupacja sowiecka, a potem niemieckim intermezzo w stalinowskim wyroku. Wroclawski historyk sredniego pokolenia Grzegorz Hryciuk od poczatku swojej kariery uniwersyteckiej specjalizowal sie w tematyce kresowej, a mozliwosc badania zrodel i archiwow - przede wszystkim sowieckich, do niedawna niedostepnych dla polskich historykow - nadaje jego naukowej publikacji wymiar pionierski.

Armia Czerwona wkracza do Lwowa 22 wrzesnia 1939 roku. Na ratuszu instaluja sie najpierw wladze wojskowe, potem stopniowo cywile - glownie aparatczycy z Kijowa, Ukraincy. Rozne rodzaje samorzutnych milicji zostaja zjednoczone i podporzadkowane NKWD. Ten proces "integracji" przebiega pod czujnym okiem dwoch postaci, ktore w historii sowieckiego podboju Polski okryja sie pozniej ponura slawa: Iwana Sierowa, komisarza NKWD USRR i Wsiewoloda Mierkulowa, zastepcy przewodniczacego NKWD ZSRR. W 1944 roku ci sami ludzie beda rozszerzac doswiadczenie lwowskie na calosc Polski. Lwow stal sie wiec poligonem i ostrzezeniem dla wszystkich przed przyszlymi wydarzeniami. Nowi wladcy zabrali sie z niezwykla szybkoscia do legalizacji okupacji, organizujac juz w pazdzierniku wybory do Zgromadzenia Narodowego Zachodniej Ukrainy i referendum w sprawie przylaczenia Zachodniej Ukrainy do USRR. Od poczatku farsa wyborcza stala sie elementem terroru policyjnego i administracyjnego. Szkoda, ze autor ograniczyl sie jedynie do cytowania oficjalnych zrodel, swiadczacych o niezwykle wysokiej frekwencji wyborczej (glosowanie bylo poswiadczone wpisem do dowodow osobistych). Z prac Andrzeja Paczkowskiego wynika jednoznacznie, ze od poczatku do konca falszowano wyniki referendum i wybory w 1946 i 1947 roku w PRL, w czym wybitna role odegrali specjalisci z NKWD i UB. Po "wyborach", ktore przeobrazily mieszkancow Lwowa w obywateli sowieckich, nastapila szybka "ukrainizacja" miasta. Wprowadzano wszedzie napisy i nazwy ukrainskie, w tym nazwy ulic, w instytucjach i szkolach jezykiem urzedowym mial byc teraz ukrainski, czego w koncu nie przestrzegali ani Rosjanie ani Polacy. Z ukrainizacja szla w parze sowietyzacja - wprowadzano rosyjska walute, panstwowe swieta i rocznice, sowiecki system pracy i swiadczen socjalnych. Wszystkim poczynaniom okupanta towarzyszyl terror i przesladowania, a rownoczesnie proby pozyskania jakiegos, chocby minimalnego, poparcia wsrod zwyklych ludzi.

Terror stosowano wybiorczo - byl skierowany przede wszystkim przeciw inteligencji i posiadaczom jakiegokolwiek majatku, bez roznicy pod wzgledem narodowosciowym. Juz we wrzesniu, poza dokonaniem czystek we wladzach miejskich, aresztowano szereg wybitnych postaci ze swiata polityki i zycia publicznego: generalow w stanie spoczynku (m.in. Tarnawe-Malczewskiego, Dzierzanowskiego), bylych premierow Leona Kozlowskiego i Aleksandra Prystora, wybitnych dzialaczy endecji Stanislawa Glabinskiego i Stanislawa Grabskiego, a sposrod wlascicieli - Stefana i Adama Baczewskich. Aresztowano rowniez wielu dzialaczy ukrainskich. Nastepna fala czystek przeprowadzonych przed wyborami uzupelniajacymi do Najwyzszego Sowietu USRR i ZSRR objela glownie oficerow rezerwy. Zrodla sowieckie podaja liczbe ponad 800 osob, zrodla podziemne: ok. 4000 (9/10 XII 1939).

W styczniu 1940 (23/24) aresztowania objely inteligencje, w tym przede wszystkim lewicowa, ale nie tylko. W wiezieniu znalezli sie przebywajacy we Lwowie i aktywni w propagowaniu "wyzwolenia" Wladyslaw Broniewski, Aleksander Wat, Tadeusz Peiper, Leopold Lewin, Stefania Skwarczynska, Anatol Stern. Ponadto - aktor Juliusz Balicki, dziennikarze Czerwonego Sztandaru Janusz Kowalewski i Stefan Sulikowski. Z literatow, ktorzy w nic sie nie angazowali - Herminia Naglerowa, Waclaw Grubinski, Teodor Parnicki, Marian Czuchnowski. Poza akcja z 9/10 lutego 1940 r., ktora objela we Lwowie tylko niewielu sposrod rdzennych mieszkancow, osadnikow wojskowych i ich rodzin, "czyszczono" lwowskie wiezienia, rozstrzeliwano przetrzymywanych ludzi w Charkowie, Kijowie i Krasnodarze (marzec 1940). Najwieksza akcja wywozkowa rozegrala sie w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. (Wielkanoc) - nazwano ja "noca sw. Bartlomieja". Wg polskich danych wywieziono wowczas 16 do 30 tys. ludzi, oficjalne dane sowieckie mowia o 7,2 tys. Na listach ofiar znalazly sie rodziny wczesniej aresztowanych i internowanych w obozach jenieckich oficerow WP, policjantow, urzednikow panstwowych, strazy wieziennej i sluzby lesnej - glownie kobiety z dziecmi i najblizsi krewni. Byla to rownoczesnie akcja lupieska - majatek pozostawiony przez deportowanego wraz z mieszkaniem przechodzil w rece wojskowych i aparatczykow sowieckich. Jeszcze wieksza liczbe aresztowanych objela akcja wywozki biezencow, uciekinierow z Generalnego Gubernatorstwa, ktorzy nie przyjeli sowieckiego obywatelstwa i zapisali sie na wyjazd do strefy niemieckiej, ale nie zostali przez Niemcow przyjeci. Polskie zrodla podaja liczbe 40 tys. osob, sowieckie - 22 tys. Akcja zapoczatkowana pod koniec czerwca trwala niemal do konca pierwszej okupacji sowieckiej Lwowa. Wczesniej, 22 maja wywieziono sporo inteligencji zydowskiej i ukrainskiej, choc te wywozki mialy bardziej indywidualny charakter.

Terror mial zastraszac i odstraszac od oporu, ale rownoczesnie trwaly proby zjednania przynajmniej czesci spoleczenstwa polskiego. Trudno w jednoznacznym sensie uzywac terminu kolaboracja, gdyz granice miedzy lojalnoscia (do ktorej przywykli pamietajacy czasy c.k. monarchii ludzie starsi) a aktywna i egoistyczna wspolpraca, zwlaszcza w dziedzinie kultury i nauki, byly zamazane. Np. taka sytuacje stwarzalo pozwolenie na wydawanie ambitniejszego pisma literackiego (od marca 1941 roku) Nowe Widnokregi, redagowanego m.in. przez Jerzego Borejsze i Jerzego Putramenta, czy uswietnienie 85. rocznicy smierci Adama Mickiewicza z udzialem Tadeusza Boya-Zelenskiego. Z zeslania pozwolono wrocic Stefanii Skwarczynskiej - wypadek rzadki w tamtych czasach. Odwolywano zbyt gorliwych "ukrainistow" z placowek naukowych i uczelni, ktore w okrojonym zakresie i ze zmieniona administracja oraz programami nauczania przetrwaly do wojny sowiecko-niemieckiej, zachowujac nawet polski jako jezyk wykladowy.

Szczegolnie interesujace sa te fragmenty monografii, w ktorych Hryciuk analizuje zycie umyslowe i postawy moralne. Autor wymienia szereg nazwisk literatow, ktorzy "wstapili" do Zwiazku Pisarzy Zachodniej Ukrainy, a niektorzy z nich nawet dostapili zaszczytu przynaleznosci do Zwiazku Radzieckich Pisarzy Ukrainy w rocznice "wyzwolenia" (np. Borejsza, Boy, Mieczyslaw Jastrun, Juliusz Kleiner, Stanislaw Jerzy Lec, Leon Pasternak, Julian Przybos, Putrament, Adolf Rudnicki, Wlodzimierz Slobodnik, Halina Gorska, Wanda Wasilewska, Adam Wazyk - w sumie 58 osob). "Zakonspirowana" w Brzuchowicach pod Lwowem Maria Dabrowska trzymala sie z daleka od tej elity. Dzialaly takze ambitniejsze teatry (np. Panstwowy Polski Teatr Dramatyczny), gdzie grali lub rezyserowali sztuki m.in. Aleksander Bardini, Erwin Axer i Bronislaw Dabrowski. W ukrainskich zespolach operowych wystepowali liczni polscy artysci, a zespoly kabaretowe objezdzaly podczas wielomiesiecznych tournée caly ZSRR. Ostoja polskosci byla takze katedra literatury na Uniwersytecie (im. Iwana Franki) pod kierunkiem Juliana Kleinera, katedra jezyka polskiego pod kier. prof. Witolda Taszyckiego i Kolo Polonistow z Jerzym Hordynskim. Jednym slowem, zasada kija i marchewki, jaka Sowieci stosowali wobec ocalonej od pogromow i wywozek czesci inteligencji, pozwolila w niektorych dziedzinach zachowac "substancje" i przetrwac.

Autor pomija w calej ksiazce ruch oporu i wysilki konspiracji - jest to wiec pewne uproszczenie i wyrazna asymetria w prezentacji postaw spolecznych: informacje na ten temat sa krotkie i ogolnikowe. Bardziej interesowaly go przejawy zycia codziennego - handel, czynsze, podatki, godziny otwarcia urzedow czy wywozka smieci. Co nie znaczy, ze sa to sprawy drugorzedne - czesto do zywego przypominaja sie uciazliwosci i permanentne trudnosci z zaopatrzeniem w zywnosc, odziez, obuwie czy opal w czasach PRL-u. Z pracy Hryciuka wynika, ze zaopatrzenie w zywnosc stale sie poprawialo, zwlaszcza od czerwca 1940 roku: w sklepach mozna nawet bylo w koncu kupic bez kolejek szampan, kawior czy prawdziwa kawe, jesli oczywiscie kogokolwiek bylo stac na takie rarytasy.

Autor uwaza, ze spoleczenstwo polskie w swojej przewazajacej masie zachowywalo sie przyzwoicie pod okupacja sowiecka - wylaczajac oczywiscie elementy komunistyczne i lewicowe. Liczbe kolaborantow okresla jako marginalna w porownaniu do setek i tysiecy osob aresztowanych za dzialalnosc patriotyczna i konspiracyjna. Twierdzi takze, ze osoby "wypromowane na elite intelektualna" byly w spoleczenstwie "izolowane i potepiane". Mimo ze warunki zycia byly bardzo trudne, mieszkancy Lwowa szczegolnie pieknie zachowali sie wobec wywozonych, starajac sie udzielic im jak najszybciej pomocy, slac nieszczesnym paczki i pieniadze. Rownie dzielna postawe wykazywal Kosciol, pomagajac ofiarom i udzielajac im wsparcia moralnego. Mimo brutalnej ateizacji, likwidowania klasztorow, nakladania na koscioly i ksiezy drakonskich podatkow - Kosciol dotrwal do okupacji niemieckiej w dosc dobrej kondycji, udzielajac pozniej znaczacej pomocy ofiarom holocaustu.

Zanim hitlerowcy wkroczyli do Lwowa, NKWD wymordowalo w bestialski sposob niemal wszystkich wiezniow przetrzymywanych w kilku lwowskich wiezieniach. Ocaleli tylko nieliczni, cenni swiadkowie tych zbrodni. Los wiezniow pognanych "w etap" byl rownie okrutny - pozbawieni wody i jedzenia, maszerujacy w potwornym upale - masowo marli na trasie, slabszych dobijali bagnetami straznicy i konwojenci. Wiekszosc ofiar stanowili Ukraincy, totez zanim jeszcze do Lwowa wkroczyli Niemcy, Ukraincy rozpoczeli pogromy i akcje zemsty na przypadkowych lub tylko podejrzanych o wspolprace z rezimem sowieckim, szczegolnie mszczac sie na Zydach. Ukrainizacja, poczatkowo niezwykle nasilona, w miare trwania okupacji zostala bardziej utemperowana przez Niemcow, choc powrot do normalnosci byl zupelnie niemozliwy.

Wlaczenie Lwowa do Generalnego Gubernatorstwa Polacy przyjeli z ulga, Ukraincy z wsciekloscia, gdyz rozwialo to ich nadzieje na stworzenie Samostijnoj Ukrainy pod niemieckim protektoratem. Jednak Niemcy od poczatku dali poznac sie Polakom od jak najgorszej strony - aresztujac i niemal natychmiast rozstrzeliwujac wielu wybitnych profesorow wyzszych uczelni, pracownikow naukowych i studentow. O zadnej wspolpracy nie moglo byc mowy. Niemcy - w przeciwienstwie do Sowietow - ani jej chcieli, ani potrzebowali. Faworyzujac wyraznie Ukraincow w administracji i zezwalajac im na utworzenie odrebnej policji, szkolnictwa i szerokich form samorzadu politycznego i gospodarczego, jeszcze bardziej degradowali Polakow, ktorzy bardzo szybko zrozumieli, ze ulga z powodu ustania sowieckiego terroru jest pozorna. Niektore posuniecia od poczatku zmierzaly do nadania miastu charakteru niemieckiego - bardzo szybko zmieniono nazwy wszystkich ulic, co nie udalo sie nawet komunistom. Odtad Lwow stal sie Lemberkiem, starym miastem niemieckim. Jedyna polska instytucja przez caly czas okupacji byl Polski Komitet Opiekunczy dzialajacy w ramach Rady Glownej Opiekunczej. Wszystkie inne instytucje dzialajace jakos w ramach systemu sowieckiego zostaly badz zlikwidowane badz calkowicie zgermanizowane. Przestalo istniec szkolnictwo srednie i wyzsze, placowki kulturalne i oswiatowe. Jezykiem urzedowym byl niemiecki, z wyjatkami ustepstw dla ukrainskiego w instytucjach zarzadzanych przez Ukraincow.

Przez cala okupacje we Lwowie stacjonowaly duze formacje wojskowe, nie tylko niemieckie, ale okresowo takze wloskie i wegierskie. Zarowno szkolnictwo srednie i wyzsze moglo istniec tylko w konspiracji, podobnie jak zycie kulturalne i prasa niezalezna. Jedynym wyjatkiem byly koncerty muzyki religijnej, organizowane glownie w kosciolach, przede wszystkim w katedrze ormianskiej. Pozwolono takze (rzecz bez precedensu w GG) na rozegranie dwoch towarzyskich meczow pilkarskich miedzy reprezentacja Lwowa a reprezentacjami armii niemieckiej i osobno - wegierskiej. Mecz z Niemcami (rozegrany 2 lipca 1944 roku) wygrala reprezentacja Lwowa 4:2!

Wielu kwestii Niemcy do konca swego panowania nie potrafili rozwiazac - w przeciwienstwie do Sowietow - np. wydawania dokumentow pracy i dowodow osobistych, mimo ze za brak tych dokumentow grozily kary pieniezne i aresztowanie oraz wywiezienie na roboty do Niemiec. Caly czas obowiazywala godzina policyjna - jedynie jej pore okresowo zmieniano. Stan bezpieczenstwa byl jednak bardzo niski, a plaga mieszkancow byl staly bandytyzm i wspoludzial w nim ukrainskiej policji. Najgorszy okres przypadl na przelom lat 1942 i 1943. Dopiero zdecydowana postawa Armii Krajowej i wyroki smierci wykonywane na ukrainskich policjantach, przyhamowaly ich terror.

Sposrod innych plag - do 1943 r. grozily Polakom lapanki i wywozki do Niemiec na roboty przymusowe, brakowalo podstawowej zywnosci i opalu, nie mowiac o ubraniach i butach. Sytuacja mieszkaniowa - trudna juz pod okupacja sowiecka - pogorszyla sie na przelomie lat 1943/44, kiedy do Lwowa schronily sie dziesiatki tysiecy uciekinierow z Wolynia. Od poczatku zaopatrzenie na kartki bylo niewystarczajace, sytuacja byla gorsza niz w innych czesciach kraju pod okupacja niemiecka. Nieco poprawila sie dopiero w drugiej polowie 1943 roku i az do lipca 1944 ceny zywnosci byly relatywnie nizsze niz w calym Generalnym Gubernatorstwie. Caly czas jednak obowiazywala zasada niemieckiej okupacji - "wyciagniecie kosztem okupowanego kraju najwyzszej korzysci dla interesu niemieckiego". Odpowiedzia na to byl nie tylko bierny opor i sabotowanie zarzadzen okupanta, ale coraz bardziej krzepnacy opor czynny i konspiracja. Zawodzila ona jedynie w dwoch przypadkach: bojkotu prasy gadzinowej i chodzenia do kina. Lwow nie byl tu wyjatkiem i nawet akcje malego sabotazu nie pomagaly. Jedyna przeciwwaga dla propagandy okupanta byl rozkwit prasy konspiracyjnej - do konca okupacji krazylo w obiegu kilkadziesiat tytulow redagowanych lokalnie (przez AK i stronnictwa polityczne) oraz z Warszawy. Cenniejsze zbiory muzealne i biblioteczne hitlerowcy wywozili w glab Niemiec.

Poza szkolnictwem podstawowym i zawodowym, stojacym w zasadzie na beznadziejnie niskim poziomie, jedyna mozliwosc zdobycia wyksztalcenia specjalistycznego dawaly rozne instytuty niemieckie, ktore wykorzystywaly pomieszczenia przedwojennych uczelni i czesciowo takze kadre nauczajaca, podlegajaca sprowadzonym do Lwowa Niemcom. Znacznie popularniejsze niz "instytuty", w ktorych studiowala przewaznie mlodziez ukrainska, byly prywatne kursy nauki jezyka niemieckiego, stenografii i buchalterii oraz nauki pisania na maszynie.

Autor zaznacza, ze Niemcy wyjatkowo zezwolili we Lwowie na "eksperyment polityczno-edukacyjny" w postaci Panstwowych Kursow Zawodowych, quasi-wyzszych studiow, starajac sie zaspokoic przede wszystkim ambicje Ukraincow chcacych posiadac wlasne szkolnictwo wyzsze. Nigdy jednak nie doszlo do formalnego stworzenia uniwersytetu czy innej normalnej wyzszej uczelni. Ale dzieki temu eksperymentowi mozna bylo nawet byc lekarzem w GG po ukonczeniu kursu medyczno-przyrodniczego! Poza tym istnialy kursy techniczne, lesne, weterynaryjne i rolnicze. Luksus niemozliwy w innych czesciach Generalnego Gubernatorstwa. Prawdziwa dzialalnosc badawcza mogl uprawiac jedynie instytut prof. Rudolfa Weigla, zajmujacy sie badaniem tyfusu plamistego. Dzialal tez osobny instytut niemiecki, gdzie produkowano szczepionki, przede wszystkim na potrzeby armii niemieckiej.

Instytut Weigla ratowal setki Polakow przed wywozkami na roboty, a czesto takze od smierci glodowej. "Karmiciel wszy" - zawod, ktory uprawiali czesto pozbawieni wszelkich srodkow do zycia lwowscy inteligenci - dawal dobre dokumenty i dodatkowe przydzialy zywnosci. Przewinelo sie przez te placowke ponad 2000 ludzi - pracownikow i karmicieli.

Podsumowujac zachowania i postawy spoleczne, autor podkresla dosc ewidentna solidarnosc lwowiakow wobec Niemcow i traktowanie znacznie ostrzej kolaboracji niz w czasach sowieckich. Dodatkowym elementem mobilizujacym byla jednolita wrogosc wobec Ukraincow. Dla wiekszosci mieszkancow nie podlegala dyskusji przynaleznosc miasta do Polski w przyszlosci - nie dawano posluchu Niemcom, ktorzy namawiali ludnosc do ewakuacji i opuszczenia miasta przed zblizajaca sie Armia Czerwona. Nawet w obliczu coraz bardziej narastajacego antagonizmu w stosunkach z Ukraincami i wiesci o mordach na Wolyniu, wiekszosc Polakow zdecydowala sie pozostac na miejscu. Nikt nie dopuszczal do siebie mysli, ze w obliczu wydarzen wojennych to nie Ukraincy (ktorych w sierpniu 1944 r. statystycznie bylo dwa razy mniej niz Polakow) beda zmuszeni opuscic Lwow, lecz Polacy, jego rdzenni mieszkancy.

------------------------

Grzegorz Hryciuk, Polacy we Lwowie 1939-1944. Zycie codzienne. Ksiazka i Wiedza, Warszawa 2000, s. 423 plus indeks nazwisk i zdjecia, cena 18 dol. plus NY tax i 5,50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail