PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (2 listopada 2001)


ANDRZEJ ZWANIECKI

Nowojorska
kronika kulturalna (film)

Promien swiatla,
tunel grozy
i terror-wizja

Kiedy Prot (Kevin Spacey) oznajmia w K-Pax, ze przybyl z odleglej planety na promieniu swiatla, mozna sie spodziewac, ze film bedzie historia nawiedzonego, basnia kosmiczna albo komiksem science-fiction. W rzeczywistosci jest budujaca opowiastka z moralem, ze powinnismy sie kochac, obsciskiwac drzewa i patrzec na swiat oczami odmiencow.

Prot pojawia sie na dworcu Grand Central w Nowym Jorku z blizej nieokreslona misja, ktora prowadzi go do domu wariatow. Tam trafia na psychiatre doktora Powella (Jeff Bridges), ktoremu jego przypadek daje do myslenia; Prot nie tylko wprawia w zdumienie astronomow swoja wiedza na temat kosmosu, lecz takze leczy pacjentow i przenika wzrokiem sciany. Cywilizacja K-Pax zaszla tak daleko, powiada, ze nie ma w niej wiezien ani rodziny, bo przestepczosc zniknela bez sladu, a dzieci sa pod opieka wszystkich. Nie mowi nic o prokreacji (co za rozczarowanie!), ale latwo sie domyslic, ze seks polega tam na zapylaniu, a rozmnazanie - na paczkowaniu.

Mozna sobie zartowac z naiwnosci K-Pax, ale ten zrealizowany z talentem film nie daje sie latwo ustawic w roli chlopca do bicia. Rezyser Iain Softley robi, co moze, aby wycisnac z marnego scenariusza wszelkie dramatyczne mozliwosci. Zdjecia autorstwa Johna Mathiesona, przeswietlone strumieniami kolorowego swiatla, poprzecinane promieniami lub naznaczone refleksami swietlnymi sugeruja inny wymiar rzeczywistosci, nawet wtedy, gdy mozna miec watpliwosci co do trzezwosci umyslowej bohatera.

Spacey i Bridges dostrajaja swoje kreacje do tonu dwuznacznosci. Ten pierwszy nie pozwala sie okreslic definitywnie ani jako wariat, ani jako kosmita; balansuje na granicy miedzy jednym a drugim i zawsze w pore odzyskuje rownowage, gdy rozwoj akcji popycha go zbyt mocno w jednym kierunku. Bridges w rownie sugestywnej, choc bardziej wyciszonej kreacji odwoluje sie do walki wewnetrznej rozgrywajacej sie w duszy psychiatry otwierajacego sie powoli na mozliwosc tajemnicy wykraczajacej poza jego wiedze.

Odmieniec albo swir nie pierwszy raz w hollywoodzkim filmie wskazuje droge do swiatla zaslepionym przez racjonalizm i rutyne; Powell potrzebuje przybysza z kosmosu, aby odkryc, ze zaniedbuje rodzine. Ale wskazowki dawane przez Prota pochodza niestety nie z zadnej odleglej planety, lecz z balamutnych poradnikow New Age, obiecujacych milosc, szczescie rodzinne i duchowa harmonie bez wiekszego wysilku i tylko w siedmiu krokach.

K-Pax grzeznie na intelektualnej mieliznie niemal na kazdym kroku. Kiedy Powell usiluje wyjasnic Protowi, ze to doktor zajmuje sie w szpitalu leczeniem pacjentow, ten odparowuje: "To dlaczego ich nie uleczysz?". A jedyna madrosc, jaka supercywilizacja ma do zaoferowania nam, zacofanym Ziemianom, brzmi: "Spiszcie sie lepiej tym razem; to jest wasza ostatnia szansa". Hollywood bedzie mial jeszcze wiele szans; warto wiec, zeby rzecz lepiej przemyslal nastepnym razem.

*

Niestety, mozna sie obawiac, ze nastepny raz bedzie jedynie cwiczeniem dla filmowych analfabetow, jak w Joy Ride. Nikt, kto widzial Pojedynek na szosie (Duel) Spielberga, nie potraktuje filmu Johna Dahla jako cos wiecej niz powtorka z rozrywki. W Pojedynku na szosie bohater jadacy samochodem przez pustynie jest nekany, napastowany i ostatecznie atakowany przez podazajaca za nim gigantyczna ciezarowke. Kamera nigdy nie pokazuje przesladowcy, a film nigdy nie wyjasnia jego motywow. Wszystkim, co widzimy, jest czarna, zlowieszcza machina napierajaca na samochod bohatera.

Rowniez w Joy Ride kierowca ciezarowki pozostaje do konca niezidentyfikowany. Ale Dahl, komponujac swoja wariacje na temat morderczego poscigu na szosie, uderza w nieco inne struny niz Spielberg, ktory stworzyl abstrakcyjna, ale filmowo fascynujaca metafore. W nowym filmie przesladowca o pseudonimie Rusty Nail objawia sie bohaterom jako glos w radiu CB. Student Lewis (Paul Walker) za namowa brata Fullera (Stephen Zahn), drobnego kryminalisty, ktory wlasnie wyszedl z wiezienia, odgrywa w eterze role seksownej, gotowej na wszystko dziewczyny. Wystawiony do wiatru przez owa fikcyjna panienke szoferak wpada w szal, morduje przypadkowych ludzi i zaczyna scigac bohaterow, nekajac ich w mniej lub bardziej wyrafinowany sposob.

Dahl z powodzeniem nakreca sprezyne grozy poslugujac sie chrapliwym, zlowieszczym glosem Rusty'ego Naila i obrazem jego ciezarowki. Ale konstruujac ten tunel grozy, niemal calkowicie zapomina o swoich bohaterach. Lewis pozostaje do konca beznadziejnie bezbarwnym statysta, a Fuller wylamuje sie z podobnej sztampy tylko dzieki uporczywym wysilkom Zahna. Sytuacji nie zmienia wprowadzenie do akcji Venny (Leelee Sobieski), ktorej podwiezienie do domu jest celem podrozy Lewisa. Ledwo zaznaczone interakcje i psychologiczne napiecia miedzy protagonistami ustepuja szybko miejsca dyzurnym objawom przerazenia.

Natomiast pulapki, ktore rezyser zastawia w tym tunelu grozy, staja sie stopniowo coraz bardziej wymyslne, sztuczne i niewiarygodne. Joy Ride kieruje sie bowiem podobna logika co tzw. slasher movies, w ktorych najwazniejsza jest nie dobra akcja czy przezycie psychologiczne, ale inscenizacja kolejnych wyczynow seryjnego mordercy. Dahl nawet konczy swoj film w podobnym stylu otwierajac sobie furtke do Joy Ride 2, Joy Ride 3 i tak dalej.

*

Oblezenie (Siege) nie bedzie chyba mialo "ciagu dalszego", poniewaz nie przyciagnelo tlumow. Nie zapadlo tez szczegolnie w pamiec jako wielkie dzielo. Mimo to film ten warto obejrzec ponownie, poniewaz trzy lata temu w przyblizeniu antycypowal on wydarzenia, ktore nastapily w Nowym Jorku 11 wrzesnia.

Siege ukazal, jak bardzo amerykanskie metropolie sa narazone i nieprzygotowane na ataki zdeterminowanych ekstremistow. Arabscy terrorysci przeprowadzaja w nim serie spektakularnych zamachow bombowych na Manhattanie, w rezultacie ktorych w powietrze wylatuja: szkola, autobus miejski, kwatera FBI i teatr na Broadwayu.

Filmowa wizja dalszego przebiegu zdarzen odbiega od rzeczywistosci. Ale bardziej interesujace od tego, ze Hollywood sie pomylil, jest to, jak sie pomylil. W Siege masakra paralizuje miasto, w ktorym wprowadzony zostaje stan wojenny. Na ulicach pojawia sie wojsko, a w miejscach odosobnienia internuje sie Amerykanow arabskiego pochodzenia.

Siege, tak jak liczne inne filmy hollywoodzkie, charakteryzuje gleboka nieufnosc do panstwa. O ile obecny kryzys cechuje niezwykly wzrost zaufania do rzadu, to film Edwarda Zwicka szedl w kierunku demaskowania utajonych wrogow demokracji kryjacych sie rzekomo w Kongresie, Pentagonie i urzedach panstwowych i czyhajacych tylko na pretekst do ograniczenia wolnosci obywatelskich Amerykanow.

Skadinad, czy to nie paradoksalne, ze skrajnie liberalny Hollywood ma rojenia zblizajace go do antyfederalnej paranoi czlonkow skrajnie konserwatywnej milicji spod znaku Timothy'ego McVeigha?

Typowo liberalne uprzedzenia objawiaja sie w Siege pod postacia krytyki amerykanskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie. Ona to - zgodnie z logika filmowcow - przyczynila sie do narodzin gotowych na wszystko i zdolnych do wszystkiego arabskich stracencow. Wydarzenia z 11 wrzesnia, ktorych skala i oddzialywanie wykraczaja poza obszar zamachow ukazanych w filmie, nie byly w stanie zachwiac tego przekonania w znacznej czesci srodowisk lewicowych. Susan Sontag nie zadrzal glos, kiedy powtorzyla je w New Yorkerze. Automatyzm myslowy liberalow okazal sie silniejszy od hekatomby w srodku najwiekszej amerykanskiej metropolii.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail