[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (26 pazdziernika 2001)


ALINA ZERANSKA

Dziesiec lat Biblioteki Polskiej

Biblioteka Polska w Waszyngtonie posiada dzis okolo 7000 ksiazek i 300 kaset wideo, otrzymuje stale poczta lotnicza 7 czasopism z Polski i Nowy Dziennik z Nowego Jorku. Kartoteka zawiera ponad 220 adresow, w tym sa rodziny, wiec mozna liczyc, ze do biblioteki nalezy okolo 350 osob - najwiecej ze wszystkich lokalnych organizacji polonijnych. Jest to tez jedyna instytucja, gdzie imprezy i zebrania odbywaja sie po polsku, a pracujacy zespol jest calkowicie dwujezyczny. Wedlug powszechnej opinii "stala sie - obok tutejszego oddzialu Kongresu Polonii Amerykanskiej - jedna z najwazniejszych polskich instytucji spolecznych i narodowych".

Najpierw zrodzila sie mysl. Gdy do Waszyngtonu przyjechal zespol "Mazowsze", sala w Kennedy Center byla wypelniona publicznoscia w ogromnej wiekszosci polska. Wiec jest nas tu az tak duzo! Tak duzo ludzi zainteresowanych kultura i obyczajem polskim! A jednoczesnie w metropolii amerykanskiej stolicy nie mozna ani kupic, ani pozyczyc polskiej ksiazki. Sa oczywiscie w Bibliotece Kongresu, ale tam na otrzymanie zamowionego tomu trzeba czekac ponad godzine i czytac tylko na miejscu, a w dodatku o znalezieniu miejsca za zaparkowanie samochodu nie ma mowy.

Tadeusz Walendowski, dziennikarz z Radia Glos Ameryki, rzucil idee zalozenia Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie w liscie rozeslanym do osob dzialajacych spolecznie. Pierwsze zebranie, w malym gronie, odbylo sie w Blekitnym Salonie Ambasady RP. Dyskusja byla goraca: jak stworzyc instytucje, ktora nie tylko udostepnilaby ksiazki, ale swieza prase polska i kasety wideo? Nie tylko dla Polakow, bo umozliwilaby zainteresowanym Amerykanom latwe otrzymanie informacji o Polsce, jej historii i kulturze takze w jezyku angielskim. Organizowalaby wieczory autorskie... Ale skad wziac ksiazki? Jak zdobyc lokal? A jak fundusze?

Biblioteka byla tylko w marzeniach, gdy Polish American Arts Association z inicjatywy dr. Janusza Beera zorganizowalo koncert, ktory przyniosl 1200 dolarow na zaczatek. Projekt zwrocil uwage ambasadora Kazimierza Dziewanowskiego i radcy ambasady ds. kultury Andrzeja Jareckiego. 23 maja 1991 r. zebralo sie w ambasadzie okolo 80 zainteresowanych osob. Na sali widac bylo siwiejace glowy politykow, dzialaczy, pisarzy i publicystow polskich mieszkajacych w stolicy USA, ale blisko dwie trzecie stanowila nowa, mloda emigracja, ktorej nie widywalo sie dotychczas na spotkaniach organizacji polonijnych. Zebranie prowadzil nieodzalowanej pamieci Zdzislaw Dziekonski. Wtedy wlasnie zawiazalo sie Towarzystwo Przyjaciol Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie i wybrano pierwszy zarzad. Prezesem zostal Tadeusz Walendowski.

Zarzad spotykal sie przez cale lato i jesien w goscinnym Konsulacie RP. Opracowano statut i zarejestrowano Towarzystwo jako niedochodowa instytucje oswiatowa. Byl to okres zapalu i nadziei, ale i trosk. Ambasada obiecala pozyczyc troche ksiazek. Fundacja Kulturalna Polskich Kombatantow oplacila koszty rejestracji. Choc biblioteki jeszcze nie bylo, do Towarzystwa ludzie zaczeli sie zapisywac i naplywaly skladki. Problem lokalu wydawal sie jednak nie do pokonania. W Waszyngtonie nie ma Domu Polskiego, ktory by mogl pomiescic biblioteke tak jak w innych miastach. O wynajeciu nie moglo byc mowy, bo za co! Sprawa zaczela wygladac beznadziejnie, gdy jak z nieba przyszlo rozwiazanie. Po zakupieniu i wyremontowaniu dla Biura Radcy Ekonomicznego ladnego, obszernego budynku polozonego w centrum miasta, w poblizu Dupont Circle, a wiec z dogodnym dojazdem metrem, przy energicznym poparciu Andrzeja Jareckiego, szef BRE Jacek Tomorowicz ofiarowal zachwyconym bibliotekarzom - bezplatnie! - malutki lokal w suterenie z samodzielnym wejsciem od ulicy. Dwa pokoiki z korytarzem i toaleta, swiezo odmalowane, z nowa estetyczna wykladzina podlogowa i mnostwem doskonalych polek na ksiazki.

Do zarzadu dolaczyla grupa pelnych entuzjazmu ochotnikow, ustalono plan organizacji biblioteki. Ponad tysiac ksiazek zwieziono z ambasady. Niewiele bylo do pokazania, gdy 18 stycznia 1992 r. zarzad Biblioteki Polskiej rozeslal zaproszenia na uroczyste otwarcie. Uroczyscie bylo tylko w sercach, bo w lokalu stal wielki stary fotel i jedno krzeslo, wiekszosc polek swiecila pustka. Ale zapachniala kawa, ciasteczka i... pojawilo sie okolo stu osob ciekawych nowej inicjatywy. Wypelniano formularze czlonkowskie, posypaly sie skladki.

Zarzad zwracal sie nastepnie kolejno do czlonkow Stowarzyszenia Polskich Kombatantow, ktorzy posiadali pokazne zbiory biblioteczne, i naplywaly cenne dary - czyli zaczelo sie zwozenie i wnoszenie ciezkich pudel, sortowanie, ukladanie... Powoli Biblioteka Polska zaczela peczniec i rosla jej slawa. Pojawil sie okragly stol, wokol niego piec zgrabnych foteli, pod sciana skladane krzeselka. Zaprenumerowano czasopisma z Polski, nabyto dla nich atrakcyjne stojaki. Wkrotce zaczal wychodzic dwujezyczny dwumiesiecznik Wiadomosci z Biblioteki (Polish Library News) pod redakcja Aliny Zeranskiej; w grudniu minionego roku obchodzil jubileusz - ukazal sie piecdziesiaty numer. Sa tam nie tylko artykuly o ksiazkach i pisarzach polskich, ale recenzje w jezyku angielskim z najnowszych anglojezycznych wydawnictw o tematyce polskiej. Wydrukowane w naglowku motto Biblioteki Polskiej brzmi:

Hic mortui vivunt, hic muti loquuntur.
(Tu martwi zyja, a niemi przemawiaja).

Patronowal od poczatku bibliotece orzel bialy w koronie, a po tragicznej smierci Andrzeja Jareckiego, ktory tak bardzo przyczynil sie do jej powstania, wciaz ze swojej fotografii na scianie przyglada sie on pracy bibliotekarzy. Po dwoch latach, gdy ksiazek i czytelnikow wciaz przybywalo, szef Misji oddal bibliotece trzeci pokoik. Trzeba bylo go oczyscic, kupic polki, przykryc podloge, ustawic stolik i krzeselka - zamienic w czytelnie. Przybyl wreszcie komputer i snuto plany katalogowania, choc to przerastalo mozliwosci zarzadu i ochotnikow.

W maju 1993 r. rozwiazywala sie Fundacja Kulturalna Polskich Kombatantow w Waszyngtonie. Miala do rozdzielenia 16 500 dolarow. Towarzystwo Przyjaciol Biblioteki Polskiej poprosilo o 5 tys. na katalogowanie ksiegozbioru. Zdajac sobie sprawe, ze biblioteka byla pierwsza organizacja w metropolii, ktora zlaczyla Polonie z roznych fal emigracji i w roznym wieku: potomkow dawnych emigrantow juz nie mowiacych lub tylko slabo po polsku, politycznych uchodzcow wojennych i nowo przybywajacych, jak tez ze znaczenia biblioteki dla podtrzymywania kultury polskiej w Ameryce, przy glosowaniu na rozdzial funduszu propozycja przekazania pieciu tysiecy dolarow dla Biblioteki Polskiej uzyskala poparcie 21 sposrod 34 obecnych czlonkow fundacji.

Wazna czescia dzialalnosci biblioteki staly sie wieczory autorskie i juz w pierwszym roku seria "Opowiadania swiadkow historii". Zaczelo sie od spotkania z pisarzami Janem Jozefem Szczepanskim i Jackiem Bochenskim. Pelna wzruszenia cisza panowala na wypelnionej sali zasluchanej w opowiesc ostatniego dowodcy "Parasola" Jerzego Mirskiego. Kiedy indziej Zofia Korbonska mowila o przezyciach swoich i meza, dzialacza niepodleglosciowego Stefana Korbonskiego (autora wielu fascynujacych ksiazek) i ich dramatycznej ucieczce z Polski. Tadeusz Wittlin, autor poczytnych ksiazek, z wlasciwym sobie humorem kreslil obrazy swych przezyc na zeslaniu. Na zakonczenie pierwszego roku dzialalnosci odbylo sie spotkanie z Janem Nowakiem-Jezioranskim. W kilka lat pozniej niezyjacy dzis Tadeusz Wittlin podpisywal w bibliotece swoja swiezo wydana, ostatnia i najlepsza ksiazke Szabla i kon. Biblioteka Polska w Waszyngtonie stawala sie miejscem, gdzie mlodzi przybysze zza oceanu i starsi emigranci mogli spotkac sie, porozmawiac i poznac. Z latami obrastala w tradycje. Udane bylo popoludnie poezji polskiej pt. "Wiosna i wino" z udzialem zespolu znakomitych artystow. Odbylo sie wiele spotkan z pisarzami, wsrod nich z Danuta Mostwin, Henrykiem Grynbergiem, Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Teresa Siedlarowa, Jackiem Fedorowiczem, Teresa Toranska... W ostatnim roku - z szefem Instytutu Pamieci Narodowej, profesorem Leonem Kieresem, to znow z socjologiem, autorka wielu ksiazek Irena Grudzinska-Gross.

Niegdys koledy polskie mozna bylo w Waszyngtonie uslyszec tylko w kosciele. Gdy w grudniu 1994 r. biblioteka zorganizowala pierwszy koncert koled polskich ze wspolnym spiewaniem - w Blekitnym Salonie Ambasady RP bylo pelno. Dla starych emigrantow bylo to wzruszajace przezycie, wielu mialo lzy w oczach... Od tego czasu bozonarodzeniowy koncert przy choince i fortepianie Paderewskiego odbywa sie co roku, tylko problem - jak wszystkich, co przyjda, zmiescic. Inne organizacje poszly za przykladem biblioteki i teraz tez ku ogolnemu zadowoleniu koleduja. Duzym powodzeniem cieszy sie doroczny piknik Przyjaciol Biblioteki Polskiej nad jeziorem. Wszystkie te imprezy zorganizowane sa tak, aby byly dostepne dla kazdego, dotacja jest niska, byle pokryc koszt. Dochod bywa prawie zaden lub niewielki.

Z biblioteki moze na miejscu korzystac kazdy. Przychodza tez amerykanscy studenci chcacy szybko dostac informacje o Polsce. Tylko czlonkowie biblioteki moga jednak pozyczyc ksiazke lub film. Skladki czlonkowskie wynosza rocznie: 30 dol. (rodzinna), 20 dol. (indywidualna) i 10 dol. (studencka). Biblioteka utrzymuje sie w polowie z tych oplat. Koszt wypozyczenia na tydzien kasety wideo to zaledwie jeden dolar, z czego nie zbierze sie nawet na odkupienie zuzytych kaset. Wiekszosc nabywanych filmow ma angielskie napisy, stad sa drozsze. Troche pomagaja oplaty za przetrzymanie ksiazek i filmow, ale najwiecej przynosza dotacje. Czesto czlonkowie przysylaja ze skladka troche wiecej, choc prawie nigdy ponad 100 dol. Ambasador Jerzy Kozminski, gdy kiedys jeden z amerykanskich uniwersytetow ofiarowal mu 1000 dol. za przemowienie - kazal te kwote przekazac Bibliotece Polskiej. Fundacja lady Blanki Rosenstiel przyslala dwa razy po 1000 dol. a ostatnio 3000! W Ameryce jest wiele zamoznych osob pochodzenia polskiego, ale chyba tylko pani Rosenstiel zdaje sobie sprawe z troski gnebiacej zespol, ktory prowadzi biblioteke - troski o przyszlosc Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie.

Sposrod dziesieciorga jej zalozycieli dwoch zmarlo: Wojciech Rymsza-Pawlowski i Ludwik Zeranski. Niektorzy odeszli z roznych powodow. Pozostalo czworo: Tadeusz Walendowski, Jerzy Kozlowski, Elzbieta Rymsza-Pawlowska i Alina Zeranska. Stale jednak werbuje sie mlodszych ochotnikow i obecny zarzad sklada sie z dwunastu osob.

Biblioteka Polska ma wiele do ofiarowania: jest bogato wyposazony dzial beletrystyki: klasyka literatury polskiej, wspomnienia, powiesci powazne i rozrywkowe, poezja. Jest cala sciana regalow zawierajacych pozycje dotyczace historii Polski od zarania dziejow do dzisiejszych czasow, obszerny dzial literatury faktu, wiedzy o sztuce i literaturze, osobny biografii. Sa polskie ksiazki dla dzieci, albumy z krajobrazami i sztuki, takze ksiazki o Polonii po polsku i angielsku. Sa.podreczniki do nauki polskiego i angielskiego, najrozniejsze slowniki, encyklopedie, leksykony i atlasy. Ksiazek w jezyku angielskim jest ponad tysiac: cala sciana historii Polski, na innych biografie, ksiazki o kulturze polskiej i tlumaczenia z literatury polskiej. Biblioteka nabywa co roku w Warszawie kilkaset nowosci wydawniczych, a nowosci w jezyku angielskim o tematyce polskiej otrzymuje od wydawcow amerykanskich. Caly ksiegozbior zostal skatalogowany na komputerze. Biblioteka posiada tez obszerna witryne w Internecie, zawierajaca nie tylko informacje o dzialalnosci, ale katalog i kolejne numery Wiadomosci z Biblioteki. Komputer notuje, ze witryna jest czesto odwiedzana, np. w czerwcu br. - 1120 razy, czyli przecietnie 37 razy dziennie. Jest to wiec nadzwyczajny srodek informacyjny i kontakt ze swiatem. Nasz magazyn mozna dzieki temu czytac np. w Bibliotece Narodowej i w bibliotekach uniwersyteckich w Polsce.

Wszystkie sukcesy nie zmieniaja faktu, ze w bibliotece jest strasznie ciasno. Gdy nadchodza nowe ksiazki - trzeba odpowiednia liczbe tytulow usunac. Doszlo do tego, ze komplet paryskiej Kultury musielismy zapakowac w pudla i odeslac na sklad. Tak samo dublety wartosciowych pozycji emigracyjnych, dawno wyczerpanych. Nie ma archiwum! Czasopisma po kilku miesiacach sa rozdawane lub wyrzucane. Biblioteka otrzymuje czasem cenne dary - biale kruki, ksiazki ponadstuletnie, ksiazki z autografami, pierwsze wydania. Na przyklad bogato ilustrowane Monte Cassino Melchiora Wankowicza wydane we Wloszech w II Korpusie za sprawa Jerzego Giedroycia. Gdzie takie rarytasy trzymac?!

Przed kilku laty ambasador Jerzy Kozminski uroczyscie wreczyl delegacji zarzadu Biblioteki Polskiej cenna, ogromna ksiege Dziesieciolecie Polski Odrodzonej 1918-1928 (wydawca i redaktor naczelny Marian Dabrowski, Krakow 1928 r.). Tomisko bylo w rozsypce. Pozolkle kartki doslownie kruszyly sie. Specjalistka od konserwacji, bibliotekarka na Uniwersytecie Katolickim w Waszyngtonie pani Zofia Dunian podjela sie doprowadzic ksiege do stanu uzywalnosci. Przez blisko rok pracowala nad nia, strona po stronie, zupelnie bezinteresownie. Dzis kazdy moze te historyczna pamiatke ogladac w Bibliotece Polskiej. I doszla do niej nastepna, ksiega dwa razy grubsza Dziesieciolecie Polski Niepodleglej 1989-1999 (ukazala sie w lutym 2001 r. pod redakcja Waldemara Kuczynskiego). Jest to publikacja specjalnie do tego celu zorganizowanej fundacji. Ksiega wspaniala, na najlepszym papierze, bogato, barwnie ilustrowana. Na pierwszej stronie widnieja slowa Jana Pawla II wygloszone w czasie mszy sw. na placu Zwyciestwa w Warszawie 2 czerwca 1979 r. (...) "Niech zstapi Duch Twoj! Niech zstapi Duch Twoj! I odmieni oblicze ziemi. Tej ziemi!".

Ksiege te Biblioteka Polska otrzymala w darze od wydawcy. Zostala przewieziona z Polski z najwiekszym staraniem. Byl to pierwszy egzemplarz biblioteczny w Stanach Zjednoczonych. Jest tak ciezka, ze trudno ja uniesc z polki. Na stole nie mozna jej trzymac, gdyz moglaby ulec zniszczeniu. Czyz nie nalezaloby umiescic ja na specjalnym podwyzszonym pulpicie, aby kazdy mogl latwo podejsc i ogladac? Ale pulpitu nie ma gdzie postawic!

Czy to nie wstyd? Czyz nie wstyd, by Biblioteka Polska w amerykanskiej stolicy musiala miescic sie w piwnicy bez okna i w takiej ciasnocie? W sierpniu spadl ulewny deszcz, piwnice zalalo tak, ze w bibliotece stala woda po kostki. Cala niedziele prezes biblioteki wraz z woznym budynku wypompowywali wode, ktora tylko o wlos nie doszla do ksiazek. Przez miesiac dwa elektryczne odwilzacze pracowaly nad osuszeniem pomieszczen.

Jak w tych warunkach Biblioteka Polska bedzie mogla rozwijac sie dalej? A co sie stanie, jesli kiedys by zaszla potrzeba sprzedania budynku Biura Radcy Ekonomicznego? Ochotnikom, ktorzy pracuja z takim oddaniem w bibliotece (otwarta jest trzy razy w tygodniu) nie zostaje dosc energii na urzadzanie balow dochodowych. Wiec jaka jest nadzieja?

Biblioteka Polska w Waszyngtonie zostala zalozona dziesiec lat temu i jest prowadzona przez ludzi, ktorzy wierza, ze najwspanialszym pomnikiem kultury narodowej sa wlasnie ksiazki. Moze znajdzie sie kilka osob, ktore podzielaja to przekonanie i zechca zapisac w testamencie jakis fundusz na zbudowanie jej przyszlosci. Jest tez sporo starszych osob, ktore posiadaja cenne ksiegozbiory i martwia sie, co z nimi sie stanie po ich zgonie. Slynne biblioteki juz bowiem ksiazek nie przyjmuja. Biblioteka Polska w Waszyngtonie je wezmie - jesli jednoczesnie otrzyma liczacy sie fundusz na zdobycie odpowiedniego pomieszczenia.

Na uroczystosc z okazji dziesieciolecia Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie, ktora odbedzie sie 6 listopada w palacyku Ambasady RP, przyjedzie z Warszawy przedstawiciel Biblioteki Narodowej. Zaproszeni zostana wszyscy pisarze z metropolii waszyngtonskiej i odbedzie sie wystawa ich ksiazek. 

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail