[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (26 pazdziernika 2001)


WOJCIECH SKALMOWSKI

Literacka Nagroda Nobla 2001

V.S. Naipaul:
bard cywilizacji uniwersalnej

Choc od lat powszechnie wiadomo, ze Vidiadhar Surajprasat Naipaul - Hindus urodzony w 1932 r. na Trynidadzie i od 1950 r. osiadly w Anglii - jest jednym z najwybitniejszych zyjacych pisarzy, przyznanie mu tegorocznej literackiej Nagrody Nobla stanowilo zaskoczenie dla wielu, wlacznie z nim samym. Wprawdzie tematyka ponaddwudziestu powiesci i esejow podrozniczo-socjologicznych tego pisarza - alienacja jednostki i napiecia spoleczne w postkolonialnym swiecie - jest nader aktualna, sposob jej traktowania uznany zostal w tzw. sferach miarodajnych za politycznie niepoprawny i tendencyjny. Wynika to stad, ze Naipaul ma odwage (wzglednie arogancje - kwestia oceny) pisania z punktu widzenia, ktory wydaje sie oczywisty, ale jest niepopularny. Najkrocej jego poglad na swiat (zwlaszcza tzw. Trzeci) mozna ujac nastepujaco: 1) spoleczenstwa ludzkie dziela sie na ucywilizowane i "niedocywilizowane" (lub zgola barbarzynskie); 2) cywilizacja jest lepsza od barbarzynstwa; 3) spoleczenstwo cywilizowane to trwala struktura instytucji i zachowan sprzyjajacych tworczosci materialnej, intelektualnej i organizacyjnej; 4) marazm, niewydolnosc i okrucienstwo spoleczenstw niedocywilizowanych sa w duzym stopniu ich wlasna wina. Nietrudno domyslic sie, ze szczegolnie ten ostatni punkt stanowi kamien obrazy dla wszystkich rzecznikow relatywizmu kulturowego i anything goes. W ich oczach Naipaul przypomina psychiatre ze znanego dowcipu, ktory wpatrujac sie surowo w pacjenta stwierdza: "Pan nie ma zadnego ´kompleksuª mniejszej wartosci, pan po prostu jest malo wart!".

Surowosc ta (lub tez "nieczulosc" - znow kwestia oceny) jest wynikiem refleksji czy wrecz medytacji (ulubione slowo pisarza, przejete przezen od Conrada) nad srodowiskiem, w jakim sie urodzil, i nad wlasna droga zyciowa. Naipaul pochodzi z trzeciego pokolenia hinduskich emigrantow osiadlych na Trynidadzie w XIX wieku, kiedy ta antylska wyspa (od 1962 r. niepodlegla) stanowila jeszcze - podobnie jak Indie - czesc Imperium Brytyjskiego. W czasach jego dziecinstwa byla to kolonialna peryferia swiata, rzadzona przez Anglikow i zamieszkana przez ludnosc tworzaca skomplikowana mozaike rasowa i religijna. Dom rodzinny "Vidii" nalezal juz wprawdzie do miejscowej klasy sredniej (ojciec byl dziennikarzem w lokalnej gazecie) i panowal w nim kult wyksztalcenia i kultury literackiej, ale obok tego swiadomosc, ze miejsce, w ktorym sie znajduje, jest prowincjonalna dziura, gdzie nic wartosciowego nie ma szansy rozwoju. Dla niezwykle utalentowanego chlopca o wczesnie skrystalizowanej ambicji zostania prawdziwym pisarzem wyjscie bylo tylko jedno: za wszelka cene wydostac sie stamtad i dotrzec do "centrum", czyli do Wielkiej Brytanii. Po zdaniu trudnych egzaminow konkursowych i zdobyciu stypendium Naipaul w 1953 r. uzyskal na Oxfordzie stopien BA w zakresie literatury i pozostal w Anglii na stale, choc pelny sukces literacki kosztowal go jeszcze wiele lat upartej pracy, niepewnosci jutra i samotnosci w podwojnie nie swoim kraju. To w tym czasie zapewne narodzily sie jego stale motywy tematyczne: wyobcowania, wartosci tworczego wysilku i podziwu dla cywilizacji, ktora ten wysilek nagradza.

Jego pierwsze powiesci - m.in. Uzdrawiacz mistyczny (The Mystic Masseur, 1957 r.) i Dom dla pana Biswasa (A House for Mr. Biswas, 1961 r.) - wykorzystywaly, wedlug jego wlasnego okreslenia, "element komediowy" zycia na Trynidadzie: lokalna odmiane angielszczyzny (he don't like she), groteskowa mikropolityke i powiklania rodzinne ludzi zyjacych pomiedzy tradycja a nowoczesnoscia. Na gruncie polskim aure tych utworow mozna by porownac z wczesnymi utworami Witolda Gombrowicza (szczegolnie z Ferdydurke), choc w bardziej realistycznym wydaniu. Jego powiesci byly coraz lepiej przyjmowane przez krytyke, totez jako liczacy sie juz pisarz "egzotyczny" Naipaul w latach 60. i 70. czesto bywal proszony o wyjazdy do krajow eufemistycznie zwanych rozwijajacymi sie i o opisywanie swoich wrazen. Owocem tych podrozy (Afryka, Indie, Ameryka Poludniowa) byly liczne utwory - zarowno refleksyjne reportaze, jak i powiesci - w ktorych dawne rozbawienie coraz bardziej ustepuje wspomnianej juz surowosci spojrzenia. Ksiazki z tego okresu stanowia drugi etap tworczosci Naipaula, ktory mozna nazwac pisarstwem krytyczno-socjologicznym. To wtedy wlasnie pisarz rozpoznaje pewne swoje powinowactwo z Josephem Conradem - tez emigrantem i wedrowcem - i prekursorstwo autora Jadra ciemnosci. W napisanym w 1974 r. eseju pt. Conradowski mrok tak to sformulowal: "Bycie mieszkancem kolonii dawalo pewne poczucie bezpieczenstwa; oznaczalo przebywanie w ustalonym swiecie. (...) Ale w nowym swiecie poczulem, ze ten grunt osuwa mi sie spod nog. Nowy typ polityki, zdumiewajaca wiara w instytucje ludzi zajetych rownoczesnie ich podminowywaniem, uproszczenie przekonan i odrazajace prostactwo dzialan, skazenie idealow, niedorozwiniete spoleczenstwa skazane, jak sie zdawalo, na wieczny niedorozwoj: oto czym zaczalem sie przejmowac. (...) I stwierdzilem, ze Conrad - szescdziesiat lat wczesniej, w czasach niezwyklego pokoju - byl juz wszedzie przede mna. Nie jako oredownik takiej czy innej sprawy, lecz czlowiek dajacy, jak w Nostromo, obraz niedorozwinietych spoleczenstw globu widzianych jako obszary ustawicznie powstajace i rozpadajace sie, gdzie nie ma zadnego celu i gdzie zawsze ´cos niezbednego dla skutecznego dzialania pociaga za soba degradacje moralna samego zamierzeniaª. Wartosc Conrada dla mnie lezy w tym, ze byl kims, kto 60 czy 70 lat temu medytowal nad moim swiatem, nad swiatem, ktory rozpoznaje dzis".

Podobnie jak Conrada, Naipaul i siebie nie uwaza za pospolitego "pisarza z teza", czyli propagandyste, zgadza sie natomiast na okreslenie "moralista". W jednym z wywiadow (Newsweek, 16 marca 1998 r.) powiedzial: "Dobry pisarz musi byc moralista. Trzeba miec wartosci. Bez posiadania wartosci nie mozna pisac" - a zapytany o ich rodzaj, odparl: "Prawda. Liberalizm. Chec, by ludzie zyli lepiej. (...) Chec, by bylo mniej cierpienia. Proba zrozumienia, dlaczego zaszlo to, co zaszlo i w ktorym miejscu zaczal sie blad". Dla zilustrowania sposobu, w jaki wartosci te objawiaja sie w jego prozie zatrzymajmy sie chwile nad dwiema swietnymi powiesciami Naipaula: Partyzantami (Guerrillas, 1975 r.) i Zakretem rzeki (A Bend in the River, 1979 r.). Pierwsza rozgrywa sie na Trynidadzie, a druga w Kongo/Zairze wkrotce po odzyskaniu niepodleglosci; oba kraje nie sa zreszta wymienione z nazwy - byc moze dla podkreslenia wiekszej uniwersalnosci ich problematyki. Tytul powiesci trynidadzkiej - opartej zreszta na prawdziwych wydarzeniach - jest ironiczny: ksiazka opisuje losy kilku ludzi skupionych wokol czarnego pseudorewolucjonisty, ktory za pieniadze wymuszane od zastraszonych kupcow zaklada komune rolnicza majaca jakoby zapewnic mlodziezy z marginesu spolecznego prace i poczucie godnosci. Czytelnik dosc szybko orientuje sie, ze cale to niby szlachetne przedsiewziecie to tylko modny w owych latach "teatr polityczny" i udawanie, a jego jedynym rzeczywistym celem jest autopromocja samozwanczego mini-Che Guevary. Gdy rzeczywiste napiecia rasowe na wyspie przechodza w rozruchy, okazuje sie, ze rzekomy przywodca nie reprezentuje nikogo i ze zbliza sie dlan pora zaplaty za kosztowny humbug; upokorzony i wsciekly ulega "zadzy nihilistycznej asercji" (dobrze zapamietac ten termin Naipaula!) i morduje swa kochanke, "postepowa" Angielke, ktora dotad bawila rola dobrowolnej Murzynki. Krotkie streszczenie nie jest w stanie oddac ani cienia subtelnosci tej ksiazki, a zwlaszcza przejmujacego wrazenia bezsensu poczynan protagonistow i zwiazanego z tym poczucia narastajacej grozy. To niemal organiczne polaczenie braku sensu i fizycznego zagrozenia (= "barbarzynstwa") jest specjalnoscia Naipaula; mozna by rzec, ze jego utwory sa literackim przetworzeniem slynnego sformulowania Heideggera das Nichts nichtet - nicosc unicestwia. Dlatego tez czesto uzywane przezen slowo "nihilizm" brzmi jak ostrzezenie.

Jeszcze wyrazniej widac to w afrykanskiej powiesci Zakret rzeki. Jej bohater Salim jest kupcem z od dawna osiadlej we wschodniej Afryce rodziny hinduskiej. Wygnany z tej polojczyzny przez zmiany polityczne, osiedla sie w Kisangani (dawne Stanleyville) w swiezo zdekolonizowanym Kongo, gdzie usiluje stworzyc sobie jakas sensowna egzystencje. Jest to okres wewnetrznych walk o wladze w tym kraju, zakonczonych "rewolucyjna" dyktatura Mobutu. Oczyma Salima ogladamy stopniowy regres pozostalych po Belgach instytucji i powrot do "pradawnej Afryki", czyli sytuacje, w ktorej "norma jest to, ze ludzie sa dla innych ludzi tylko lupem". Oczywiscie "norma" ta ogarnia tez Salima: wyzuty z wlasnosci i zagrozony smiercia odplywa statkiem w dol rzeki (tej samej, ktora Marlow/Conrad docieral do "jadra ciemnosci"), skad - byc moze - uda mu sie zbiec za granice. Zastanawiajac sie nad swa katastrofa Salim stwierdza: "Gdyby istnialo prawo, te wydarzenia mialyby sens. Ale nie bylo zadnego planu, nie bylo prawa; to bylo tylko udawanie, zabawa, marnotrawienie czasu ludzkiego istnienia na ziemi".

Jakkolwiek by sie ocenialo pesymizm Naipaula - a zarzucic mu mozna wiele: brak wyrozumialosci dla bezradnosci mieszkancow obszarow "niedocywilizowanych", lekcewazenie sily zakorzenionych tam tradycji i zbyt bezwzgledny standard wymagan - nie mozna mu odmowic spojnosci podbudowy. Nie mozna mu zarzucic frywolnosci. Jego travel books, stanowiace polowe calej tworczosci, sa wzorem sumiennosci obserwacji i wrecz policyjnej dokladnosci przekazu. Na obrone jego stanowiska mozna by tez rzec, iz w miejsce latwego wspolczucia i watpliwej glorii bycia "ofiara drapieznego Zachodu", pisarstwo to oferuje obiektom studiow cos wiecej: godnosc pelnoprawnego przedmiotu uwagi. Odnosi sie to szczegolnie do trzeciej fazy tworczosci Naipaula, ktora coraz wyrazniej cechuje rezygnacja z beletrystyki na rzecz reportazu czy tez literatury faktu. Nawet jego pozniejsze powiesci robia raczej wrazenie studiow psychologicznych (np. Zagadka przybycia, The Enigma od Arrival, 1987 r.) lub historycznych (np. Droga przez swiat, A Way in the World, 1994 r.) niz tradycyjnej fikcji literackiej.

Jako przyklad nacisku na faktografie wymienmy dwie ksiazki Naipaula o krajach muzulmanskich, ktore nabraly ostatnio - niestety - palacej aktualnosci; sa to Wsrod wierzacych (Among the Belivers, 1981 r.) i Poza wiara (Beyond Belief, 1998 r.). Obie sa rezultatem dlugich podrozy pisarza po czterech niearabskich krajach, w ktorych islam jest obecnie w stanie stalej ekspansji i radykalizacji: Iranie, Pakistanie, Malezji i Indonezji. Pierwsza podroz przypadla na okres rewolucji iranskiej i instytucjonalnej islamizacji Pakistanu przez generala Zia-ul-haqa, druga (w 1996 r.) jest konfrontacja dawnych obserwacji z rozwojem tamtejszej sytuacji. Znajac pesymizm Naipaula nietrudno domyslic sie, ze "rozwoj" ten jawi mu sie jako regres cywilizacyjny i zwyciestwo mrocznych sil dazacych do zdominowania ludzkich spolecznosci i cofniecia ich do "pradawnego"(i mitycznego) prymitywizmu; w czasie lektury tych ksiazek niejednokrotnie przychodzil mi na mysl genialny aforyzm Stanislawa Jerzego Leca: "Analfabeci musza dyktowac".

Chociaz opisywane kraje w obu reportazach-refleksjach sa te same, podejscie do tematu jest w nich odmienne. Wsrod wierzacych stara sie uchwycic esencje niespodziewanie wirulentnej "odnowy islamu" na tym obszarze i ukryta za tym motywacje uczuciowa. Naipaul sugeruje, ze jest to swoista forma "nihilistycznej asercji" (poznalismy juz ten termin!), kompensujaca frustracje wywolana poczuciem wlasnej niewydolnosci i jalowosci kulturowej, szczegolnie na tle cywilizacji zachodniej. Przytocze charakterystyczny fragment, odnoszacy sie do Pakistanu: "Zachod, czyli uniwersalna cywilizacja, ktora on wlada, jest (przez pakistanskich fundamentalistow) emocjonalnie odrzucany. Stanowi element destabilizujacy, jest zagrozeniem. Ale rownoczesnie niezbedne sa zachodnie maszyny, zachodnia zywnosc, zachodnie lekarstwa, zachodnie samoloty bojowe i dewizy, ktore przysylaja emigranci. (...) To odrzucenie Zachodu opiera sie na milczacym zalozeniu, ze na zewnatrz bedzie zawsze istniala zywa, tworcza, pozbawiona uprzedzen cywilizacja gotowa przygarnac kazdego. Wiec nie jest to odrzucenie autentyczne. Jest to tylko sposob, w jaki cala spolecznosc moze zrezygnowac z wlasnego wysilku intelektualnego. Sposob pasozytniczy; pasozytnictwo jest jednym z owocow fundamentalizmu, o ktorych sie nie mowi. I fala emigrantow wyplywa z kraju wiary...".

Beyond Belief - jak wiekszosc tytulow Naipaula fraza ta jest dwuznaczna i sugeruje zjawisko "nie do uwierzenia", a rownoczesnie okresla probe dotarcia do tego, co lezy "poza" czy tez "pod powierzchnia" muzulmanskiej religii w tych krajach. W tej ksiazce uwaga autora koncentruje sie na fakcie, iz wszystkie one znalazly sie w obrebie islamu nie z natury rzeczy, a na skutek podboju lub systematycznej penetracji z zewnatrz. Oddajmy mu znowu glos na chwile: "Islam z pochodzenia jest religia arabska. Kazdy nie-Arab bedacy muzulmaninem jest konwertyta. Islam nie jest tylko sprawa wlasnego sumienia czy prywatnej wiary. Narzuca on imperialne wymagania. Obraz swiata nawroconego ulega przemianie. Jego swiete miejsca znajduja sie w krajach arabskich; jego swietym jezykiem jest jezyk arabski. Przemianie ulega jego wyobrazenie o historii. Odrzuca wlasna i chcac nie chcac staje sie czescia historii arabskiej. Nawrocony musi sie wyrzec wszystkiego, co stanowi jego wlasnosc. Dla spoleczenstw ludzkich jest to niebywaly wstrzas, ktory po uplywie nawet tysiaca lat moze nie zreasorbowac sie jeszcze calkowicie; wyrzeczenie musi byc powtarzane wciaz od nowa. Ludzie stwarzaja sobie wyimaginowane pojecia na temat kim i czym sa; totez w islamie krajow nawroconych zawarty jest element neurozy i nihilizmu. Te kraje latwo mozna doprowadzic do stanu wrzenia".

Po ukazaniu sie tej ksiazki na autora posypaly sie gromy; czesc zarzutow byla zreszta sluszna, np. to, ze zignorowal fakt, iz ekspansja chrzescijanstwa w Europie miala podobnie "imperialny" charakter i metody. Niemniej na tle wypadkow ostatnich tygodni nie wszystkie "politycznie niepoprawne" obserwacje Naipaula i jego pesymistyczne z nich wnioski zasluguja na wzruszenie ramionami. Szczegolnie wazne, choc niepokojace, jest uzycie przezen w przytoczonym cytacie - rodzaju resumé calej ksiazki - zlowieszczego slowa "nihilizm". W jego obrazie swiata, istotnie moze zbyt manichejskim jak na czlowieka przyznajacego sie do idei liberalizmu, termin ten jest symbolem Ciemnosci, czyli tego wszystkiego, co zagraza slawionej przezen Uniwersalnej Cywilizacji - slawionej tym bardziej, ze z wlasnego doswiadczenia wie, jak cenna i zarazem krucha wartosc stanowi. Nie znam procedury przyznawania Nagrody Nobla, ale moja pierwsza mysla po ogloszeniu nadania jej Naipaulowi (drugi po Dereku Walcotcie noblista z malenkiego Trynidadu!) bylo pytanie, czy to czasem tragedia 11 wrzesnia nie wplynela na nieoczekiwane zdjecie zen ostracyzmu Szwedzkiej Akademii Literatury. Nikt nigdy nie watpil, ze warto go czytac ze wzgledu na wspaniala jakosc artystyczna jego prozy; moze teraz okaze sie, ze warto go tez czytac dla mysli w tej prozie zawartych - nawet jesli mysli te sa najlepiej przyswajalne cum grano salis.

Bruksela, 21 pazdziernika 2001 r.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail