PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (19 pazdziernika 2001)


ROZA NOWOTARSKA

Arcymistrz fraszki i kabaretu

Od czego zaczac recenzje z ksiazki o Marianie Hemarze i jego drodze Od Lwowa do Londynu? Autorka tak zatytulowanej ksiazki Anna Mieszkowska radzi: "Jezeli nie wiesz, od czego zaczac, zacznij od poczatku". Wiec, sluchajac jej rady, zaczynam od mojego niezapomnianego domu w Krakowie, w ktorym kultywowano z zapalem literature, teatr, muzyke i spiew. W ktorym - obok niezbednych mebli uzytkowych, najwazniejszymi sprzetami byly: fortepian, skrzypce, radio, a potem - gramofon i plyty. W jednym z pokojow byl nawet tzw. kacik muzyczny z glebokim fotelem dla sluchacza pragnacego sie wylaczyc z dosc ruchliwego i gwarnego zycia rodzinnego.

W tym to cichym kaciku po raz pierwszy uslyszalam swietne poetycko i muzycznie piosenki Mariana Hemara. Dzis nie potrafilabym juz polaczyc piosenek z ich wykonawcami [Andrzej Bogucki, Zofia Terne, Hanka Ordonowna, Mira Ziminska, Maria Modzelewska, Mieczyslaw Fogg, Adam Aston, Stefan Witas, Janusz Poplawski, Chor Dana, Konrad Tom]. Ale pamietam, jakby to wczoraj bylo, moje zachwyty i wzruszenia. A w roku 1936 otrzymalam od ojca w imieninowym prezencie tom wierszy satyrycznych pt. Kon trojanski, ktory przypieczetowal moj bezgraniczny podziw dla kunsztu poetycko-satyrycznego Mariana Hemara.

Anna Mieszkowska przytacza w swej ksiazce wspomnienia osob, ktore mialy szczescie przyjaznic sie, kolegowac, wspolpracowac lub zetknac przypadkowo z Hemarem. Z tych wspomnien dowiadujemy sie, ze byl postacia dynamiczna, obdarzona absolutnym sluchem, nieprawdopodobnym wrecz poczuciem humoru, zywiolowym temperamentem, zjadliwym - gdy zaszla potrzeba - politycznym dowcipem. Byl tez "autorem doskonalych sztuk scenicznych - w tym slicznych, malo znanych jednoaktowek o Kochanowskim, Fredrze, Chopinie, Krasickim - swietnym tlumaczem Szekspira i od Horacego, celnym polemista, poeta, ktory umial w jasnej i prostej formie wyrazic glebokie prawdy o sobie i innych" (Stefania Kossowska).

Natomiast Jozef Mackiewicz, piszac o Hemarze, podkreslil jego "jasnosc, artystyczna doskonalosc i komunikatywnosc. Moze dlatego - mimo ze Hemar byl poeta, dramaturgiem, satyrykiem, oratorem, fraszkopisarzem, lirykiem, osobiscie cenilem szczegolnie jego proze, klarownosc jego artykulow, esejow: ich zywotnosc, wszechstronnosc, precyzje wyrazu" (Wiadomosci, 28 maja 1972 r.).

Andrzej Bogucki, przedwojenny wykonawca piosenek Hemara opowiadal: "Teatr byl jego swiatem, jego zyciem. Pisal i komponowal dla teatru, rezyserowal, ustawial aktorom glos i ich wejscia na scene, muzykom objasnial akompaniament... Hemar, ktory swietnie gral na fortepianie, tlumaczyl czy raczej pokazywal nawet bardzo muzykalnym aktorom, jak nalezy zaspiewac jego tekst, zeby sie ulozyl pod muzyke... Narzucal jednoczesnie forme interpretacji - zawsze takiej, jaka powinna byc. Byl demonem pracy. Zyl zyciem podwojnym: prawdziwym i pisanym. Byl czlowiekiem o ogromnej wiedzy i kulturze muzycznej".

Do wrzesnia 1939 roku Hemar napisal ponad tysiac piosenek, a za Anna Mieszkowska powtorze, ze "w sumie napisal okolo trzech tysiecy piosenek. Dla kabaretu, filmu, radia. Ocalalo niewiele. Wiekszosc zaginela w czasie drugiej wojny swiatowej, a Hemar pisal liryczne, sentymentalne, zartobliwe, smutne i wesole. Satyryczne i polityczne. Ale przede wszystkim - milosne. Te najpiekniejsze powstawaly w okresach jego najwiekszych uczuciowych fascynacji. Im bardziej byl zakochany, tym zarliwsze pisal piosenki. Nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze te najdoskonalsze pisal, gdy byl - nieszczesliwie zakochany! (...) A kochal swoje piosenki jak kochal kwiaty i zwierzeta. I jak kochal kobiety, z mysla o ktorych powstala wiekszosc piosenek sentymentalnych".

Jak sie dowiadujemy z ksiazki, mial Marian Hemar - oprocz piosenek, teatru i kobiet, jeszcze dwie wielkie, niewygasle milosci: Lwow i Warszawe. Swa tesknote do rodzinnego Lwowa wyrazil w niezliczonych utworach, piosenkach i skeczach. Do legendarnych przedstawien londynskiego Teatru Hemara nalezala rewia, w ktorej niezrownana odtworczyni lwowskich piosenek Wlada Majewska zaspiewala przy akompaniamencie Jerzego Kropiwnickiego Chlib kulikowski. Interpretacja Majewskiej byla tak przejmujaca, tak wzruszajaca, ze publicznosc - nie tylko lwowska - rozczulala sie do lez. Hemar utrzymywal, ze napisal te piosenke, "aby samemu sobie zrobic przyjemnosc. Kto plakal sluchajac tej piosenki, plakal po samym sobie, ktory juz nie wroci, do ktorego nie ma powrotu, do ktorego droge zamknal wrog gorszy niz Moskal - czas".

Karol Zbyszewski w recenzji z jednej z licznych rewii, ktora byla "szczodrze naszpikowana sentymentem o Wysokim Zamku, o dorozce w Alejach i znow o Lwowie" napisal, ze do Teatru Hemara "zamiast z chustka do nosa nalezaloby przychodzic na przedstawienia - z przescieradlem". Byla to ze strony recenzenta krotochwilna zlosliwosc, zawierajaca nie ziarnko, a caly korzec prawd!

"O dorozce w Alejach...". Warszawa to byla druga po Lwowie wielka milosc Hemara. W stolicy Polski spedzil najszczesliwsze lata, rozwinal niepospolity talent. "Pisal piosenki, sztuki, tlumaczyl obce teksty, przerabial, adaptowal i rezyserowal, byl kierownikiem literackim, muzycznym, artystycznym, a nawet dyrektorem". Doswiadczal sukcesow i porazek. Przy zawrotnym tempie wszystkich jego teatralnych i kabaretowych poczynan musialy byc jedne i drugie. Zgromadzil wokol siebie najlepszych wykonawcow teatralnych i estradowych, ktorych w krotkiej recenzji nie sposob wyliczyc. Wspolpracowal z Julianem Tuwimem i z najdoskonalszym z konferansjerow, Fryderykiem Járosym. Kazimierz Wierzynski, poeta, recenzent i krytyk teatralny, po premierze Pieknej Heleny Offenbacha z librettem i w rezyserii Hemara napisal: "[operetka] stanowi swojego rodzaju arcydzielo... [przedstawienie] jest opracowane do najdrobniejszych szczegolow (...). Dyscyplina godna najlepszych majstrow. Tekst iskrzy sie najprzedniejszym dowcipem, kalamburem, persyflazem. Jest zaktualizowany w sposob smialy i udany. Talent piosenkarski Hemara blysnal najswietniej w utworach spiewanych i doskonalych kupletach Dymszy. Obok satyry znalazlo sie miejsce na sentyment i mgielki poetyzujace w przyjemny sposob. Ale to wszystko, to tylko jedna czesc sukcesu. Druga czesc nazywa sie Maria Modzelewska. Jest sliczna, madra po aktorsku, spiewa tak, ze slychac wyraznie kazda sylabe. Wszystko jest jej ozdoba - aparycja, prostota, wdziek... Hemar klanial sie ze sceny, szczerze i dlugo oklaskiwany. Szczescie mial Offenbach do Hemara i Hemar do Offenbacha".

Na najszczesliwsze lata warszawskie zlozyly sie nie tylko pochlebne recenzje, nieustanny przyplyw weny poetyckiej i holdy, jakie mu skladala zachwycona publicznosc, ale takze zycie osobiste. W roku 1936 ozenil sie z Maria Modzelewska. "Mieszkali na Mokotowie w pieknie urzadzonej willi przy ulicy Madalinskiego 89. Byli mlodzi, popularni, zapracowani, bogaci i szczesliwi" - pisze Anna Mieszkowska. A w wiele lat pozniej, po wojnie, kiedy malzenstwo z Hemarem bylo juz tylko bolesnym wspomnieniem, starsza i bardziej doswiadczona "Hemarysia" powie w przystepie szczerosci, ze za duzo bylo tego szczescia na tylko ich dwoje.

Londynskie, emigracyjne lata Mariana Hemara po gorzkich poczatkach byly jednym pasmem wielkich sukcesow. Zdarzaly sie wprawdzie potkniecia, nieporozumienia, rozejscia i drobne klotnie, ale w sumie zycie bylo laskawe, podroze interesujace, holdy i dowody szacunku i uznania - wielkie. Zaplecze materialne tez nie byle jakie. Drugie malzenstwo z piekna Carol Eric, zwana popularnie Kaja - szczesliwe, uladzone, spokojne, sprzyjajace tworczosci poetyckiej, satyrycznej i dramaturgicznej, a otoczenie - przyjazne. Nieprzyjazny okazal sie jedynie uplywajacy nieustannie, bezwzglednie czas, ktory zabieral mu najblizszych przyjaciol: Konrada Toma, Wojciecha Wojteckiego, Kazimierza Wajde, Zygmunta Nowakowskiego, gen. Wladyslawa Andersa, Jerzego Kropiwnickiego, Fryderyka Járosy'ego, Mieczyslawa Grydzewskiego, Kazimierza Wierzynskiego. Przezywal te smierci buntowniczo. Uderzaly one jak grom w jego nadwrazliwe jestestwo, oslabialy eksploatowane przez cale lata do granic wytrzymalosci serce.

Autor, ktoremu "muzy powierzyly humor Polakow", smial sie coraz rzadziej, a pewnego dnia znalazl sie w szpitalu, skad pisal do przyjaciol (Sakowskich): (...) "Ledwie daje sobie rade z pisaniem tego listu, pioro mi sie placze w palcach. Najbardziej mi zal w tym wszystkim Kaji, sama w domu, zgubiona, zmaltretowana. No, mam nadzieje, ze to jeszcze przetrzymam i wroce do domu...".

Przetrzymal, wrocil. 14 grudnia 1971 r. Jan Fryling, Juliusz Sakowski i Karol Zbyszewski odwiedzili Hemara w domu. Fryling zanotowal:

"Zwlokl sie z lozka i starannie ubral na nasze przyjecie, podejmowal wraz z zona goscinnie, po pieknym domu oprowadzal, psom i kotom zaprezentowal. Ale widac bylo, ze ´srogi kapralª snuje sie w slad za nim i ze przedwczesny cien juz pada na niego. Hemar czasem podniecal sie jeszcze w rozmowie, unosil mowiac o jakiejs naszej dziennej sprawie - a za oknami zachodzace slonce zapalalo lune na ciezkich oblokach. Dal mi wtedy swoje Wiersze staroswieckie - podarunek swiateczny. Sa te wiersze pozegnaniem z zyciem i przywitaniem smierci. Sa rowniez skierowanym do zycia wyznaniem milosnym i sa buntem - z gory przegranym buntem - przeciw smierci. Ich piekno wracac do nas bedzie niemilknacym refrenem".

W roku 1972, w roku dla Mariana Hemara jubileuszowym (50-lecie wydania pierwszej ksiazki), 21 stycznia przyznano mu tytul Kawalera Orderu Odrodzenia Polski "w uznaniu zaslug dla Polski i za caloksztalt tworczego wkladu do jej literatury". A w trzy tygodnie pozniej - 11 lutego prasa emigracyjna informowala na pierwszych stronach:

"...po dlugiej i ciezkiej chorobie zmarl w szpitalu w Dorking pod Londynem znakomity poeta i publicysta sp. Marian Hemar. Zyl lat 70. (...) Tysiace czytelnikow znaja jego wiersze, w ktorych szczery sentyment i goracy patriotyzm laczyl z niezawodnym wyczuciem chwili. Znaja jego ostry jezyk, ktory chlostal biczem satyry komunistycznych wladcow Polski. Wielbiciele jego talentu mieli wielki szacunek dla bojowej postawy szermierza nieustajacego w walce o wspolne cele. Wysoko cenili rzadki dar slowa, ktore umialo uchwycic sens wydarzen i ukazac je w ostrym swietle".

18 lutego w Dorking odbyl sie pogrzeb, a w dzien pozniej, 19 lutego obszerne wspomnienie na pierwszej stronie (londynskiego) Tygodnika Polskiego oglosil Leopold Kielanowski, przyjaciel i wieloletni wspolpracownik poety w emigracyjnym teatrze i studiu radiowym: "Hemar byl jedna z najbardziej kolorowych postaci na emigracji (...). Pisal zawsze w temperaturze wrzenia...". 27 lutego cytatem z Horacego "w pieknym przekladzie Mariana Hemara", pograzone w zalobie Wiadomosci zegnaly "swietnego pisarza, szlachetnego czlowieka, niezlomnego patriote, wiernego syna Lwowa".

Wznioslem sobie monument
Bardziej niz spiz niepozyty
mmmI wyzszy nizli Piramid
mmmKrolewskie szczyty.

Ani powodzi lapczywosc
Ani burzy wichura
mmmJuz go z oblicza ziemi
mmmNie zniesie. I nic nie wskora.

Lat pochod niepoliczony,
Gdy rok po roku jak listek
mmmW nicosc ulata. Ja
mmmNie umre wszystek.

Idac za dobra rada Anny Mieszkowskiej, recenzje z jej ksiazki Marian Hemar - Od Lwowa do Londynu zaczelam od osobistego wspomnienia z moich najszczesliwszych, krakowskich czasow. Osobistym wspomnieniem pragne tez recenzje zakonczyc. W roku 1966 w Waszyngtonie, u progu moich zwiazkow z Glosem Ameryki, znalazlam sie w towarzystwie red. Szczesnego Lesniewicza, Marka Swiecickiego i Feliksa Bronieckiego na wieczorze powitalnym dla Mariana Hemara. Czekalismy - wzruszeni - na wyrazenie mu naszych zachwytow i sentymentow. Gdy wreszcie Hemar podszedl do nas, Lesniewicz powiedzial: "A to doskonala wykonawczyni pana tekstow, Roza Nowotarska...". Hemar przechylil glowe, przypatrujac mi sie niedowierzajaco spod ciezkich brwi i z przekora w glosie zapytal:

- A pani z ktorych Nowotarskich?

Wiec ja pospiesznie, bo publicznosc napierala ze wszystkich stron:

- Z tych gorszych, oczywiscie...

- Aaa! Jesli z tych gorszych, to bardzo dobrze! Lubie tych gorszych! Moze potem sobie porozmawiamy? Co trzeba opowiemy?

Ale do tego "potem" nie doszlo. Porwali go, ciagnac niecierpliwie, zaborczo za rekaw ci najlepsi, najznakomitsi, najwazniejsi...

Ostatnim akordem w mojej "hemariadzie" (jak dziwnie splataja sie i przenikaja ludzkie biografie!) stalo sie - w okresie stanu wojennego - odczytanie przed mikrofonem Glosu Ameryki w ramach mojej autorskiej audycji "Czwartkowe spotkania z poezja i proza" jednoaktowki Hemara pt. Fraszkopis. Boguslaw Jerke byl biskupem Ignacym Krasickim, a ja pania Rajecka z Rajec. Jak sie pozniej z setek listow dowiedzialam, sluchacze nagrywali te audycje na kasety magnetofonowe i odtwarzali je potem na spotkaniach rodzinnych i towarzyskich. W listach upartym refrenem powtarzalo sie pytanie: "Kto to jest Marian Hemar?".

Odpowiedz na to i na inne pytania znajdujemy w ksiazce, do ktorej Anna Mieszkowska zbierala materialy przez wiele, wiele lat, a ktora napisala w morderczym tempie w trzydziesci szesc dni, dajac jej podtytul Szkic do biografii. Czytajac ten szkic zyczyc by sobie nalezalo, aby wlasnie spod jej piora wyszla obszerna biografia o niezrownanym, niepowtarzalnym arcymistrzu slowa poetyckiego, fraszkopisie i kabareciarzu, aby zapewnic mu wieczne zycie. Aby "nie umarl wszystek".

------------------

Anna Mieszkowska, Marian Hemar. Od Lwowa do Londynu, Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 2001, str. 220, fotografie, bibliografia, indeks nazwisk, aneks. Ksiazke mozna zamowic w Ksiegarni Nowego Dziennika, natomiast do nabycia sa dwie ksiazki Mariana Hemara: Dom jest daleko, Polska wciaz jest blisko. Wybor wierszy i piosenek, ktorego dokonal Andrzej Krzysztof Kunert (cena 18 dol.) oraz Za dawno, za dobrze sie znamy... Piosenki i skecze do druku przygotowane przez Wlade Majewska i Aline Mieszkowska (cena 30 dol.). Do ceny nalezy doliczyc 8,25% NY tax i w przypadku zamowienia z wysylka 5,50 dol. porto.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail