ANDRZEJ KORASZEWSKI
Grona gniewu
Nieprawdopodobny sukces Andrzeja Leppera budzi niepokoj i sklania do wielu pytan. Zeby zrozumiec fenomen tego polityka, trzeba moim zdaniem cofnac sie do postaci innego chlopskiego przywodcy - Jana Kulaja i czasow pierwszej "Solidarnosci". Kulaja poznalem juz pod koniec stanu wojennego, w roku 1985, kiedy wraz z zona przyjechal do Szwecji na zaproszenie tamtejszej partii chlopskiej. Przez dwa tygodnie bylem jego opiekunem i tlumaczem, wiec zdazylismy sie nagadac.
W roku 1985 Jan Kulaj nie mial juz zludzen ani na temat Lecha Walesy, ani na temat miejskiej opozycji. Z gorzkim smiechem opowiadal, ze na zjezdzie "Solidarnosci" musial pokazywac zaproszenie, bo nikt ze strazy nie znal przywodcy rolniczego zwiazku. Mowil o atmosferze rozmow, a raczej o tym, ze tych rozmow pomiedzy przemyslowa i rolnicza "Solidarnoscia" nigdy nie bylo. Jego zdaniem relacje miedzy tymi dwoma zwiazkami najlepiej pokazywal konflikt w Bydgoszczy, konflikt, ktorego nikt w calej miejskiej "Solidarnosci" nawet nie probowal zrozumiec. Jak twierdzil Kulaj, w marcu 1981 roku byla szansa przeciagniecia na swoja strone polowy Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Kolek Rolniczych, komunistyczna wladza byla rzeczywiscie przerazona, ale Walesa nie zamierzal dawac zadnego poparcia rolnikom. Wystawieni do wiatru w tym konflikcie i pozostawieni pozniej sami sobie, dzialacze "Solidarnosci" Rolnikow Indywidualnych zarejestrowali swoj zwiazek godzac sie na uznanie klauzuli o przewodniej roli PZPR. Miejska "Solidarnosc" zupelnie nie interesowala sie wsia, walczyla o wyzsze place w fabrykach, o wolne zwiazki i o wolnosc slowa. Cele bardzo piekne, ale jako wstep do gospodarki rynkowej - troche malo. Ani Lech Walesa, ani jego doradcy nie poswiecili nawet minuty na zastanowienie sie, skad niby maja byc pieniadze na te wyzsze place dla robotnikow. Kulaj gniewnie nazywal miejskich solidarnosciowcow formacja ATK. - Bo widzisz - mowil - to wszystko sa chlopscy synowie, ktorzy nie tylko nie mysla o tym, skad niby maja byc pieniadze na ich podwyzki, ale stale najezdzaja wies, rekwirujac u rodzin A To Kure, A To Kaczke, co w rece wpadnie.
Patrzac wstecz mysle, ze Jan Kulaj mogl byc przywodca polskiej wsi. Potrzebowal pomocy, poparcia; kto wie, moze sukces zdemoralizowalby go jak Lecha Walese, ale tego nie wiemy, bo wybralismy Andrzeja Leppera. Oczywiscie wybieralismy Leppera powoli i z namyslem. Najpierw "Solidarnosc" RI w latach poprzedzajacych ostateczny rozpad komunizmu wlasciwie przestala istniec i wszystko wskazywalo na to, iz nikt nie byl tym specjalnie zmartwiony. Potem pojawil sie Jozef Slisz, kolejny chlopski przywodca, ktory tez byl postacia znacznie ciekawsza od Andrzeja Leppera.
Jozefa Slisza poznalem w Londynie wczesna wiosna 1989 roku. Mowil o braku pomocy, o braku doradcow, otoczony byl ludzmi, ktorych widok niepokoil, ale on sam sprawial wrazenie czlowieka, na ktorego warto stawiac i ktory cieszy sie sporym poparciem wsi.
Spotkalismy sie ponownie we wrzesniu 1989 roku, po czerwcowych wyborach, w ktorych wies glosowala masowo przeciw PZPR i przeciw ZSL. Wkrotce po tych wyborach Lech Walesa zawarl sojusz z Romanem Malinowskim, nie stawiajac ZSL zadnych warunkow, zas Slisz na otarcie lez dostal posade marszalka Senatu.
Rozmawialem wowczas z marszalkiem Sliszem, a nawet pojechalem z nim w teren, do Hrubieszowa. Widzialem, jak chlopski przywodca chowal glowe w ramiona, jak wbijal wzrok w ziemie i probowal wyjasniac, ze to tylko taktyczna gra Lecha Walesy, a nie lobuzerska zdrada wlasnych wyborcow. Zapytalem go, czy Walesa konsultowal z nim te taktyczna gre? Jozef Slisz odwrocil sie pospiesznie do stojacego obok niego ksiedza. Zrozumialem, ze moje pytanie bylo upokarzajacym nietaktem.
Sciskajac dlon Romana Malinowskiego Lech Walesa wybieral Andrzeja Leppera. Po tym sojuszu miejskiej "Solidarnosci" z ZSL odrodzona "Solidarnosc" Rolnikow Indywidualnych rozsypala sie jak od uderzenia obuchem siekiery. Jedni zastanawiali sie, jak wygryzc Slisza, inni - jak wykroic ze zwiazku swoja wlasna partie polityczna. Blyskawiczny rozklad "Solidarnosci" RI dawal przedsmak tego, co niebawem mialo sie zaczac w miejskiej "Solidarnosci".
Moim glownym polem obserwacji byla jednak wies i reformy. Komunizm konczyl sie hiperinflacja, czyli pelnym zwyciestwem socjalistycznej klasy robotniczej, ktora wywalczyla sobie sluszna place (wlacznie z zaplata za czas strajku) platna w pieniadzu pozwalajacym nabyc wszystko to, czego socjalistyczna klasa robotnicza nie wyprodukowala. Po latach weterani walki z komunizmem opowiadaja wnukom o pustych sklepach bez zadnego sladu swiadomosci wlasnego uczestnictwa w tworzeniu tego fenomenu.
Tymczasem w ZSL zaczelo sie cisnienie z dolu. Nie, nie ze strony "Solidarnosci", z ktora stronnictwo tworzylo rzad Tadeusza Mazowieckiego. "Solidarnosc" kochala ZSL takim, jakim bylo, ale w gminach, a nawet w wojewodztwach zaczal sie ferment i gora ZSL, probujac ratowac co mozliwe, znalazla marionetke w postaci Romana Bartoszcze. Bartoszcz nagle a niespodziewanie zostal prezesem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, przemianowanego teraz na Polskie Stronnictwo Ludowe. Prezes nowego PSL nie mial tej charyzmy, co Kulaj czy Slisz, ale bez watpienia byl postacia ciekawsza niz Andrzej Lepper. Tym razem stawka na Leppera przyjela forme unikania jakichkolwiek rozmow i zmasowanego ataku na przywodce sojuszniczego stronnictwa, ktory nie byl juz spolegliwym towarzyszem z ZSL.
Byl to czas, w ktorym rzad zaczynal leczyc hiperinflacje za pomoca szoku i nie zamierzal nawet dyskutowac tej kuracji z jakimis chlopami. Na wsi terapia szokowa Leszka Balcerowicza (ekonomicznie w ogolnych zalozeniach poprawna, ale bedaca skondensowanym pakietem bledow politycznych) uderzyla najmocniej w najbardziej aktywnych rolnikow i za jednym pociagnieciem doprowadzila do bankructwa niemal wszystkich tych, ktorzy wzieli kredyty, zeby zainwestowac w srodki produkcji. Leszek Balcerowicz mowil otwarcie, ze nie widzi powodow do odmiennego traktowania prywatnych przedsiebiorcow i pracownikow nierentownych, socjalistycznych zakladow pracy. Na wsi w ciagu kilku miesiecy pojawila sie nowa grupa "przedsiebiorczych", ktora wyrastala sposrod wtajemniczonych, umiejacych zgarnac smietanke z pospiesznie i bez planu rozwalanego sektora spolecznego. Rzad Tadeusza Mazowieckiego, z pomoca przejetych od komunistow srodkow masowego przekazu, wykladal czerwony dywan dla nowego przywodcy polskiej wsi Andrzeja Leppera.
Ktokolwiek twierdzi, ze Lepper jest tylko demagogiem, najwyrazniej odmawia rowniez dyskusji o przyczynach niezadowolenia polskiej wsi, a tym samym o potrzebie poszukiwania skuteczniejszej niz dotychczas strategii integracji Polski z Unia Europejska.
Oczywiscie Andrzej Lepper jest demagogiem, jest czlowiekiem depczacym prawo i ignorujacym zasady demokracji. W dwanascie lat po obaleniu komunizmu ten polityk stoi jednak na czele najsilniejszego ugrupowania wiejskiego, ktore cieszy sie rowniez sporym poparciem w miastach, i nie stalo sie tak w wyniku jakiegos przypadku.
Czy po roku 1989 byla jakas propozycja polityki rozwoju wsi, ktora moglaby zapobiec pojawieniu sie tego rodzaju skrajnie radykalnego ugrupowania? Najbardziej brutalnie mozna powiedziec, ze jedyna polityka bylo tu oczekiwanie, iz z czasem podatnicy Unii Europejskiej sfinansuja wyrownanie cywilizacyjnych zaleglosci polskiej wsi. W tym czasie oplacalnosc produkcji rolnej ustawicznie malala, rosly dysproporcje miedzy dochodami rolnikow i mieszkancow miast, na wsiach nie przybywalo miejsc pracy poza rolnictwem, rosla rowniez liczba osob utrzymujacych sie z rolnictwa (ze wzgledu na staly strumien powracajacych na wies osob zwalnianych z pracy w fabrykach). Rownoczesnie rozpadala sie dotychczasowa wiejska infrastruktura - znikla wiekszosc przedszkoli, zamykano biblioteki i osrodki zdrowia, zamknieto tysiace wiejskich szkol. Wszelkie proby zahamowania ekonomicznej i cywilizacyjnej degradacji polskiej wsi byly i nadal sa przyjmowane jako zamach na polskie reformy, wszelkie proby dyskusji sa torpedowane. Umiarkowani przywodcy chlopscy byli tak dlugo wysmiewani, iz przekonano mieszkancow wsi, ze ich prawdziwym reprezentantem moze byc tylko ktos, kto uzywa skrajnie radykalnego jezyka, lekcewazy prawo i otwarcie ignoruje parlamentarne reguly gry. Tak zwany oboz reform wybral Leppera. Jak twierdzi w polskiej edycji Newsweek, skonczy sie to na pudrowaniu wiejskich radykalow. Osobiscie jestem mniej optymistyczny. Do dzis jakakolwiek proba tworzenia jednolitej polityki rozwoju wsi byla niemozliwa. Dzialania na rzecz zahamowania procesu dalszej degradacji cywilizacyjnej wsi podejmowane byly nieodmiennie w atmosferze konfrontacji. Aczkolwiek w ostatnich wyborach o zwyciestwie Sojuszu Lewicy Demokratycznej w niemalym stopniu zadecydowaly glosy wsi (34 procent glosujacych na wsi glosowalo na SLD, a wiec wiecej niz na Samoobrone czy na PSL), nie widac, aby to ugrupowanie mialo pomysl na jakas polityke rozwoju wsi. Obawiam sie rowniez, ze nie da sie wypracowac takiej polityki bez dyskusji z samymi mieszkancami wsi. Zadna z dzisiejszych miejskich partii politycznych w Polsce nie wydaje sie byc swiadoma faktu, iz nie ma mozliwosci stworzenia nowoczesnej gospodarki rynkowej w przemysle i zachowania sredniowiecza na wsi.
Poprzednie rzady dokonaly latynizacji polskiej gospodarki i zmiana tego stanu rzeczy nie bedzie latwa, a juz z pewnoscia nie dokona sie szybko. W tej sytuacji mozna podejrzewac, ze Andrzej Lepper zachwycony jest perspektywa rzadow SLD/UP/PSL, moze nawet przez kilka miesiecy udzielac poparcia temu rzadowi, ale najprawdopodobniej niebawem zobaczymy go jednak ponownie w roli wzywajacego do zamieszek trybuna ludu. Narzucone przez pseudoliberalny oboz konfrontacyjne metody myslenia o polityce rozwoju wsi wepchnely Polske w taka sytuacje, ze o polityce tej nie beda dyskutowali Jagielinski z ramienia SLD z Kalinowskim z ramienia PSL, ale reprezentujacy ulice Andrzej Lepper z premierem i ministrem finansow. Co wiecej, irracjonalny radykalizm, deptanie zasad demokracji i popularyzacja niecheci do Unii Europejskiej moga rzeczywiscie zdobywac coraz wieksze poparcie spoleczenstwa.
Wezbrane grona gniewu nie zawsze prowadza do pojawienia sie w polityce meza stanu zdolnego przedstawic i wprowadzic w zycie New Deal. Znacznie czesciej wezbrane grona gniewu prowadzily do rewolucji i mniej ciekawych epilogow.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |