ANDRZEJ ZWANIECKI
Nowojorska
kronika kulturalna (film)
Kit,
klamstwo
i opary Aurolacu
Michael Douglas wchodzi w role filaru rodzinnej i zawodowej harmonii, jakby
zakladal znoszone ubranie. W Don't Say A Word gra psychiatre, doktora
Nathana Conrada, ktory w pierwszych scenach udziela fachowej porady fetyszyscie,
odbiera indyka na obiad z okazji Swieta Dziekczynienia, koi pacjentke szpitala
psychiatrycznego Elisabeth (Brittany Murphy) i robi erotyczny masaz gabka zonie
(Famke Jenssen), ktora ma noge w gipsie. Z pewnoscia gdyby ich corka Jessie
(Sky Bartusiak) byla nieco mlodsza, karmilby ja wlasna piersia.
Ta mozaika zawodowej kompetencji i rodzinnej troski rozsypuje sie, gdy bandziory
porywaja corke bohatera i groza jej smiercia, jesli Conrad nie uzyska informacji
pozwalajacych im na zdobycie drogocennego rubinu sprzatnietego sprzed ich nosa
10 lat wczesniej. Bohater nie zna tej informacji, ale w przekonaniu porywaczy
moze ja wydobyc od leczonej przez niego Elizabeth.
Don't Say A Word miota sie miedzy ta historia a pobocznymi watkami zony
broniacej sie przed napastnikami, coreczki usilujacej przechytrzyc bandytow
i policjantki (Jennifer Esposito) prowadzacej dochodzenie w pokrewnej sprawie.
Ale scenariusz sprawia wrazenie, jakby napisali go nie ludzie, a program komputerowy
mechanicznie laczacy w calosc pomysly zaczerpniete z wczesniejszych utworow.
Niby cos sie tu dzieje, niby chodzi o wyjasnienie jakiejs zagadki, ale nic sie
ze soba nie klei i film stale potyka sie o zawieszone konce. Nie wiadomo np.,
dlaczego porywacze daja Conradowi tylko dobe na zdobycie informacji, dlaczego
Elisabeth jest chwilami umyslowo trzezwa, a kiedy indziej zachowuje sie jak
beznadziejny przypadek i skad porywacze, ktorzy dopiero co wyszli z wiezienia,
wzieli pieniadze na drogie elektroniczne gadzety.
Rezyser Gary Fleder usiluje zapanowac nad tym pomieszaniem materii, przeskakujac
od jednego do drugiego watku szybkimi cieciami. Ale robiac to, nie tyle tworzy
napiecie, ile nadrabia mina, najwyrazniej swiadom niewiarygodnosci i absurdow
klujacych w oczy. Kit, ktorym filmowcy staraja sie wypelnic luki w scenariuszu,
tak mocno przebija spod polyskliwej powierzchni filmu, ze ostatecznie pryskaja
wszelkie pozory porzadnej kryminalnej intrygi i pretensje do psychologicznego
dramatu.
*
L.I.E. moze wywolywac najgorsze obawy z uwagi na temat. Jako opowiesc
o relacjach 14-letniego chlopca z podstarzalym pedofilem odruchowo kojarzy sie
z wczesniejszymi probami ukazania zboczen jako niecodziennych odmian milosci.
Ale film Michaela Cuesty ma niewiele wspolnego z podrygami politycznej poprawnosci.
Glowny bohater Howie (Paul Dano), ktory przezywa gleboko smierc matki w wypadku
samochodowym na Long Island Expressway (stad dwuznaczny tytul filmu), nie moze
liczyc na troske pochlonietego praca i seksem ojca (Bruce Altman). Howie wraz
z paczka kolegow, ktorym przewodzi Gary (Billy Kay), wagaruje i wlamuje sie
do okolicznych domow. Kiedy jedno z wlaman konczy sie niefortunnie i wlasciciel,
byly zolnierz piechoty morskiej i znany w okolicy pedofil Harrigan (Brian Cox),
domaga sie zwrotu skradzionych mu pistoletow, Howie czuje sie zmuszony do splacenia
mu dlugu - w naturze.
Podmiejskie tlo tej opowiesci przypomina urbanistycznego polipa New Jersey
z filmow Todda Solondza. Ale w odroznieniu od rezysera Happiness, Cuesta
nie jest oschlym szyderca. Choc nie upieksza zycia na przedmiesciu, potrafi
wczuc sie w sytuacje mlodego bohatera. L.I.E pokazuje, jak trudno jest
znalezc wyjscie ze studni osamotnienia i izolacji w zatomizowanej spolecznosci.
Kazda wyciagnieta reka wydaje sie w niej obietnica wybawienia.
Cuesta nie ulega jednak pokusie uproszczenie relacji miedzy Howie'em a jego
"opiekunem". Harrigan z ospowata, oblesna twarza Coksa jest odrazajacy, ale
daleki od diabolizmu. Jest bez watpienia seksualnym drapieznikiem. Najlepiej
widac to w scenie, w ktorej goli brzytwa pierwszy puszek na twarzy nastoletniego
bohatera. W jego ruchach jest czulosc kochanka, we wzroku - chlod napastnika
oceniajacego zdobycz. Ale w relacjach z Howie'em wychodzi poza rutyne uwodzenia
malolata. Kiedy po aresztowaniu ojca Howie trafia na posterunek policji, Harrigan
zabiera go stamtad, przygarnia pod swoje skrzydla i odrzuca jego awanse, kiedy
ten chce mu sie oddac z wdziecznosci.
Cuesta pozostawia nas w niepewnosci co do prawdziwych intencji pedofila - nie
wiemy, czy jego zachowanie jest rezultatem budzacego sie instynktu ojcowskiego
czy tez wyrafinowanej gry obliczonej na przywiazanie chlopca do siebie. Niemniej
smutne dryfowanie pozbawionego oparcia emocjonalnego bohatera w jego kierunku
jest dosc niezwyklym i przejmujacym obrazem dojrzewania w dobie zametu emocjonalnego
i seksualnego. Z L.I.E wychodzi sie psychicznie zbrukanym, ale zarazem
poruszonym.
*
Wlasciwe proporcje dramatowi mlodego bohatera przywraca inny film o trudnym
dziecinstwie i dojrzewaniu, dokument Children Undeground o bezdomnych
dzieciach w Rumunii. Film, ktory powstal w drugiej polowie lat 90., jest kronika
z zycia kilkorga z grupy okolo 20 tysiecy bezdomnych dzieci bedacych smutnym
dziedzictwem ery Ceausescu, rezultatem wprowadzonego przezen zakazu aborcji
i uzywania srodkow antykoncepcyjnych. Po krachu rezimu wychowankowie straszliwie
zaniedbanych sierocincow i uciekinierzy z biednych wielodzietnych rodzin znalezli
sie na ulicy.
Autorka filmu Edet Belzberg obserwowala przez prawie rok gang ulicznikow zyjacych
na stacji Victory Plaza w Bukareszcie. Sposrod nich na pierwszy plan wybija
sie szostka bohaterow: Cristina, 16-letnia przywodczyni grupy noszaca sie jak
chlopiec w obawie przez zgwalceniem; 14-letnia Macarena, wychowanka sierocincow
niezdolna wyobrazic sobie, ze urodzila ja matka; najinteligentniejszy w grupie
12-letni Mihai, marzacy o nauce w szkole, i wreszcie rodzenstwo: 10-letnia Ana
i 8-letni Marian, ktorzy na przemian lgna do siebie kurczowo lub zajadle sie
kloca.
Filmowcy obserwuja codzienne zajecia swoich bohaterow: zebranine, noszenie
dostaw do sklepow za mala oplata, drobne kradzieze, upajanie sie oparami taniej
farby Aurolac, bijatyki, wymierzanie kar przez przywodce grupy i wreszcie ukladanie
sie do snu na rozplaszczonych kartonach pod scianami stacji. Jedynymi odstepstwami
od rutyny sa wizyty pan z opieki spolecznej i amerykanskiej organizacji dobroczynnej,
wymarzona, choc zalosnie nieudana wyprawa dzieci do odleglego parku oraz rownie
nieudane proby przywrocenia Mihaia oraz Any ich rodzinom.
Belzber zrealizowala Children Underground w surowym stylu cinéma-vérité - bez muzyki i komentarzy. Dzieki temu film unika pulapek ckliwosci i taniej
pedagogiki. Zreszta obrazy nedzy i upodlenia sa w nim tak wymowne, ze wszelki
komentarz jest zbedny. Moze najbardziej tragiczne jest to, ze wiekszosc bohaterow
jest tak uzalezniona od taniego narkotyku i tak przezen odmozdzona, ze wydaje
sie byc poza mozliwoscia ratunku.
Inny niepokojacy aspekt tego filmu dotyczy drugiej strony kamery. Amerykanscy
filmowcy, ktorzy z przerwami obserwowali swoich bohaterow przez prawie rok,
nie zrobili niczego, by im pomoc. Po premierze dokumentu na tegorocznym festiwalu
filmow niezaleznych Sundance, Belzberg bronila sie przed tym zarzutem mowiac,
ze wszelkie proby udzielenia dzieciom wsparcia poprawilyby ich los tylko na
krotko, a glebsze zaangazowanie w opieke nad nimi nie pozwoliloby na danie swiadectwa
ich okrotnej doli. Niemniej przyznala, ze byl to najwiekszy dylemat, przed jakim
stala w zyciu. Ogladajac Children Underground latwo rozumiec jej wahania.
Ten film nie pozostawia zadnych watpliwosci co do tragicznych perspektyw wiekszosci
jego bohaterow, ale zarazem przekazuje poczucie frustracji z powodu niemoznosci
udzielenia im pomocy.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |