PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (21 wrzesnia 2001)


JERZY GIZELLA

Orfeusz i Eurydyka we Lwowie

Edwin Jedrkiewicz nigdy nie nalezal do pisarzy naglasnianych w PRL. Urodzil sie w Wadowicach w 1889 roku, szkole srednia ukonczyl we Lwowie w 1907 roku. W latach 1907-1912 studiowal filozofie i filologie klasyczna na Uniwersytecie Lwowskim. Debiutowal w prasie jako recenzent w 1911 roku. Pracowal przed wojna jako nauczyciel gimnazjalny - najpierw we Lwowie (do 1928 r.), nastepnie w Gdansku (do 1939 r.). Okupacje sowiecka przezyl we Lwowie, gdzie poczatkowo pracowal w szkolnictwie. W czasie okupacji niemieckiej przeniosl sie do Jaremcza, skad zostal ewakuowany na Wegry. Po wojnie zamieszkal najpierw w Gdansku, gdzie byl w latach 1945-1948 prezesem oddzialu Zwiazku Literatow Polskich. W 1951 r. - po przejsciu na emeryture - zamieszkal w Poroninie. Zmarl w 1971 r. w Mediolanie. Zostal pochowany w Torre Pelice w Alpach wloskich.

Jedrkiewicz jest autorem niezliczonych recenzji literackich i teatralnych, kilku dramatow (Saul krol, Czerwony mlyn, Swarog, Igry), komedii, tomow opowiadan i powiesci, wierszy i przekladow (m.in. Erazma z Rotterdamu, Frycza-Modrzewskiego, Krzyckiego i polskiej poezji lacinskiej doby Odrodzenia). Po smierci jego tworczosc przez 30 lat byla niemal zapomniana. Dopiero na poczatku tego roku Wydawnictwo Baran i Suszczynski wznowilo jego powiesc Daimonion ti, pierwsza czesc trylogii wojennej (wydana przez Czytelnika w 1962 roku), i wydalo po raz pierwszy tom drugi - Archaniol z toporem u wrot raju. Akcja tej dylogii rozciaga sie w czasie od wiosny 1938 do czerwca 1941 r., do momentu rozpoczecia bombardowania Lwowa przez Niemcow. O ile Wilno (i okolice) doczekalo sie bogatej kroniki wojennej w literaturze powojennej (wystarczy wymienic powiesci Jozefa Mackiewicza, Sergiusza Piaseckiego czy Tadeusza Konwickiego) o tyle Lwow i kresy poludniowo-wschodnie sa jej niemal zupelnie pozbawione. Proza Jedrkiewicza jest wiec wypelnieniem bolesnej luki w naszej literaturze. Luki, ktorej powstanie spowodowala dluzsza niz w Wilnie okupacja sowiecka. Jest rzecza oczywista, ze w PRL-u druga czesc Daimoniona ti, obejmujaca ten okres w zyciu Lwowa i jego mieszkancow, nie mogla sie ukazac ani w Czytelniku, ani w zadnym innym oficjalnym wydawnictwie.

W jaki sposob Jedrkiewicz konstruuje fabularny i rzeczywisty Lwow w obszernej, blisko 1000-stronicowej, powiesci? Konstrukcja jest wyraznie realistyczna, z zachowaniem topografii miasta i jego architektury. Akcja steruja wypadki zblizajace wojne i historia. Niejeden czytelnik odniesie wrazenie podobienstwa ze struktura powiesci "faktograficznej" Mackiewicza. Druga warstwe tej prozy tworza mity literackie i dialogi konstruowane na wzor scen teatralnych - to wyraznie zauwazalny rys struktury dylogii. Role pierwszoplanowe naleza do pary Juliusz Liszynski - Hanka Sniegocka. On jest profesorem gimnazjalnym w prowincjonalnym Roztoczynie, ona dziedziczka malego majatku w podlwowskich Katach. Nazwy zreszta sa kryptonimami - i nie szyfr jest tu najwazniejszy. Dr Liszynski, uczac w gimnazjum, marzy o karierze naukowej. Dlatego stara sie o przeniesienie do Lwowa, zeby byc blizej uniwersytetu i otrzymac habilitacje. Sniegocka (spokrewniona z ormianskim rodem Bejowiczow) poznaje na wycieczce w gory, zorganizowanej przez wspolny krag towarzyski, spedzajacy od lat wakacje w nadgranicznym Jaremczu. To w czasie tych wakacji (1938 r.) nawiazuja znajomosc, ale o zadnym romansie jeszcze nie ma mowy. Oficjalnie Sniegocka zareczona jest z Kuszczakiem, dyrektorem szkoly, do ktorej przenosi sie Liszynski. Dopiero od tego momentu losy tych trojga zaczna sie wiklac, znajomosc Liszynskiego i Sniegockiej nabierze rysow romantycznych, ale mimo zerwanego narzeczenstwa los nigdy nie pozwoli obojgu na pelnie wyznanego uczucia.

Wejscie Sowietow do Lwowa - "jedna cholera poszla, druga przyszla" - zmusza bohaterow Daimoniona ti do "przewartosciowania wszystkich wartosci". Nawet subtelny jezyk inteligencji ulega "rozszerzeniu", co znaczylo zwulgaryzowanie i nasycenie go komunistyczna propaganda. Sklepy zostaja ogolocone z towarow - odtad lwowiacy beda ustawiac sie w dlugich kolejkach po cokolwiek. Miasto zalewa natychmiast fala aparatczykow i umundurowanych "specjalistow" od wszystkiego. Przechodzacy ulica kolo eleganckiej przedwojennej kawiarni "Roma" rezyser Rank zostaje zaproszony przez profesora Teleckiego z Uniwersytetu Jana Kazimierza ("trzeba sie uczyc rosyjskiego") do srodka na kawe. Przez okno Rank widzi "dwie krepe, tegie Moskalki w mundurach oficerskich. Pakowaly do chlopskich gab ciastka wielkimi kawalami, a jedna z nich ocierala potem palce o nogi stolika. W Ranku zjezyla sie taka nienawisc na widok tych chamek, ze zaczal sie predko zegnac". Kiedy Liszynski z poznanym wczesniej uciekinierem z Gdanska Gregorczakiem (to postac obdarzona spora doza autobiografii autora) szuka na dworcu nadanych do pociagu bagazy, urzednik kolejowy na pytanie, czy uwaza, ze ich znalezienie jest jeszcze mozliwe, odpowiada: "Co ja uwazam? Ja w ogole uwazam, ze lepiej sie od razu powiesic, niz zyc tu, w tych warunkach!".

Szantaz "paszportowy" zmusza ludzi do glosowania. Pociesza potem jeden drugiego: "Jasna krew ich zaleji, jak sy przeczytaja, co ja im wyszkrabal". Kartki wyborcze w jezyku rosyjskim, instrukcje w jezyku ukrainskim podawane przez czlonkow komisji, a na koncu ostrzezenie w jezyku polskim: "Nic nie skreslac!" z ust milicjanta z czerwona opaska. Liszynski, obronca prawdy i wolnosci, razem z innymi wpisuje do szkolnej ankiety personalnej w rubryce "obywatelstwo": sowieckie. Tylko jeden kolega, Chamajdes, Zyd, ma odwage wpisac: polskie.

Od lutego 1940 r. zycie w miescie nabiera tempa. Najpierw "paszportyzacja", potem pierwsza fala masowych wywozek. Jedrkiewicz trzyma sie dosc scisle harmonogramu tragedii, w przypadku glownych bohaterow wprowadza sygnalizowany wczesniej mit literacki Eurydyki i Orfeusza, ozdabiajac pospieszne i przypadkowe spotkania Juliusza Liszynskiego i Hanki Sniegockiej (teraz nauczycielki francuskiego) motywami z cenionego przez profesora autora Rainera Marii Rilkego (Orfeusz, Eurydyka, Hermes). Cytaty przytaczane w tekscie lub recytowane z pamieci w dialogach zapowiadaja nastepne akty dramatu. Lwow przeistacza sie w pieklo - juz nikt nie jest pewny dnia ani godziny, ludzie zaczynaja zyc wywozkami, o bezpiecznym snie nie ma mowy. Kiedy pojawiaja sie pogloski, ze dawni mieszkancy obecnego Generalnego Gubernatorstwa moga sie starac o powrot, wielu zaczyna sie czepiac tej szansy jak ostatniej deski ratunku. Przypominaja sobie niemieckich przodkow i zapominaja co jeszcze wczoraj mowili o polityce Hitlera oraz propagandzie Goebbelsa. O dostaniu sie do takiej komisji we Lwowie nie ma szans. Para nauczycielska Praussow i aktor Rank postanawiaja probowac szczescia w Przemyslu. Ich wyprawa - powiesc w powiesci - pelna zbiegow okolicznosci i szczesliwych trafow konczy sie przekroczeniem granicy. Wszystko to dzieje sie w czasie drugiej, jeszcze wiekszej fali wywozek, w kwietniu 1940, tzw. wielkanocnej. Powoli znikaja bohaterowie Daimoniona - dziennikarze, nauczyciele, radca Wielicki. Kiedy wydaje sie, ze najgorsze minelo i Liszynski zajety jest przygotowaniami do szkolnych obchodow 1-Maja, do mieszkania Bejowiczow wpada NKWD, aresztuje wszystkich, w tym Hanne Sniegocka, powiesciowa Eurydyke. To jeden z najlepszych opisow tego rodzaju w literaturze polskiej - odmierzany przez enkawudziste z zegarkiem w reku. Jeszcze dwadziescia minut. Jeszcze piec minut. Na koncu piramida mebli, po ktorej winduja dwoje starych ludzi na samochod - babke i wuja. W tym czasie Orfeusz ze swoja kuzynka Ala wybral sie na wies po prowiant. Wraca po to, zeby sie dowiedziec, ze jego ojca i obie ciotki tez wywieziono tej samej nocy. Kuzynka Ala postanawia sie sama zglosic na NKWD, zeby dolaczyc do swoich. Ida razem na NKWD, ale nadaremnie. Nie chca ich wpuscic nawet do budynku. Kiedy wracaja, w ich mieszkaniu juz urzeduja sowieccy "lokatorzy" i kaza im sie wynosic. Kiedy mowia o tym znajomym, ci odsadzaja ich od resztek rozumu, kaza sie ukryc - co nie jest latwe - i zapomniec o probach odnalezienia bliskich.

Liszynscy staraja sie o dowod osobisty - teraz juz wiedza ,co oznacza, ze komus go nie wydali czy tylko nie przedluzyli. Milicja i NKWD przeczesuja nocami domy i mieszkania w poszukiwaniu takich nieszczesnikow. Czlowiek bez tego dokumentu nie moze pracowac, a pracowac musi kazdy. Bledne kolo, z ktorego nie ma wyjscia. Zaszczucie to jeszcze jeden stopien wtajemniczenia, przez ktory musi przejsc Orfeusz, przyjaciel prawdy, krytyk niesprawiedliwosci spolecznej i "totalitarnego" systemu sanacyjnej Polski. Po wielu probach udaje im sie zdobyc dowod osobisty, ale bez prawa pozostawania we Lwowie. Musza sie wyniesc do podlwowskiej Sadzawki. Tymczasem nadchodza pierwsze wiesci od Hanki i ojca.

Bejowiczowie laduja w Kazachstanie, w Kara-Agyl, ojciec Juliusza z ciotkami kolo Semipalatynska. Hanka pracuje w kirpicznom zawodie (cegielni), jedna ciotka Juliusza robi kiziaki (brykiety z gnoju do palenia w piecu), druga jest kucharka w kolchozie. Juliuszowi cudem udaje sie znalezc prace najpierw w gorzelni, gdzie kaza mu m.in. chodzic po wsiach i namawiac do dostaw ziemniakow. Tymczasem umiera ojciec, bandyci zabijaja wuja Hanki, Bejowicza. Wywozki znow sie nasilaja, coraz wiecej ludzi znika nocami: Chamajdes, postepowa literatka Wrzosowa, aktor Zajaczek, ktory odgrazal sie, ze prawdziwy teatr bedzie wtedy, jak do Polski przyjda Sowieci. Mlodzi ludzie dostaja powolania do Armii Czerwonej - niewielu bohaterow powiesci doczeka tej daty: 22 czerwca. O godzinie 3 minut 17 rano mieszkancow Sadzawki, w tym Orfeusza-Liszynskiego, budzi huk nisko lecacych samolotow, wybuchy dochodzace od strony Lwowa i slup czarnego dymu rosnacy nad miastem.

Jest niedziela. W radiu graja skoczne kolomyjki i tyle. Jak we wrzesniu, w Warszawie. Radosne blyski w oczach Ukraincow. Ale nie tylko: jedno przeciez wiadomo - skoncza sie wywozki.

*

W latach 1939-1941 deportowano z Kresow ponad poltora miliona obywateli polskich, w tym dziesiatki tysiecy lwowiakow. Powiesc Jedrkiewicza - choc niedokonczona - to najobszerniejsza w literaturze proba ujecia tej tragedii. Jej warstwa faktograficzna - zapewne niedoskonala i wyrywkowa - jest niemal rownie wstrzasajaca jak zapisy pamietnikarzy i kronikarzy, tych wszystkich, ktorzy cudem przezyli "na nieludzkiej ziemi".

To jeszcze nie byl koniec tragedii miasta. Po krwawej okupacji niemieckiej, przyszlo ponowne, juz drugie w ciagu kilku lat "wyzwolenie" - nowa fala aresztowan i wywozek, glownie mlodziezy z AK. Dopiero resztki ocalalych mogly liczyc na przesiedlenie - tym razem do PRL-u. Nie wszyscy chcieli, a jesli nawet chcieli, nie zezwalano im. Przetrwali nieliczni - rozproszeni po szerokim swiecie, zdziesiatkowani, ograbieni materialnie i duchowo, pozbawieni prawa powrotu do ukochanego miasta.

Edwin Jedrkiewicz, Daimonion ti (t. I), Archaniol z toporem u bram raju (t. II); Wydawnictwo Baran i Suszczynski, Krakow 2001.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail