ANDRZEJ KORASZEWSKI
Homo homini...
Po tym straszliwym ataku terrorystycznym powoli uczymy sie ponownie myslec o innych sprawach. Jak gleboka pozostanie trauma? W niektorych czesciach Szkocji istnieje stary obyczaj odwiedzania w sylwestrowa noc nieznanych sasiadow. Pukajacym do drzwi nie moze byc blondyn, blondyni kojarzyli sie z wikingami. Nadawany codziennie z wiezy mariackiej hejnal to muzyczny zapis traumy. Samo slowo terror jest szczegolna forma strachu, strachu wywolanego obecnoscia smierci. Trauma pozostaje w pamieci na zawsze, czasem przekazywana jest przez pokolenia. Zdaniem biologow niektore z naszych lekow zakodowane sa na stale w naszych mozgach i sa pozostaloscia z okresu, kiedy biegalismy po sawannie.
Nasze poczucie gatunkowej wspolnoty jest czyms bardzo nowym i niedoskonalym, a jednak chcemy wierzyc, ze pojecie blizniego nie jest wylacznie utopia. Skrytobojczy mord, zatruta studnia, podpalony dom - to zjawiska, ktore towarzyszyly nam zawsze, ale odmawialismy i nadal odmawiamy stawiania znaku rownosci miedzy katastrofami naturalnymi, trzesieniem ziemi, powodzia, pozarem spowodowanym przez uderzenie pioruna a dzialaniem innego czlowieka. Drugi czlowiek jest winny, drugi czlowiek moze byc obiektem zemsty i ta zemsta bedzie niewatpliwie bardziej logiczna, niz zemsta wobec rzeki czy wulkanu. Wspolczesnie terroryzm laczymy z ideologia. Ten terroryzm, w odroznieniu od zwyklego bandytyzmu, rowniez rodzi sie z glebokiego przekonania o winie i jest z reguly polaczony ze slaboscia oraz idacym za nia przekonaniem, ze jedyna mozliwoscia walki jest podstep i zniszczenie, terror wlasnie.
Mowimy, ze swiat cierpi z Ameryka, ze swiat przezywa te tragedie razem z mieszkancami Nowego Jorku. Musimy sie zmuszac do refleksji, zeby uswiadomic sobie, jak wielu jest ludzi, dla ktorych ci terrorysci sa bohaterami, jak wiele jest miejsc na swiecie, gdzie mozna publicznie cieszyc sie z nieszczescia Ameryki i Amerykanow. Jak wiele jest miejsc, gdzie obowiazuje odmienna od naszej wizja swiata, odmienne spojrzenie na to, co jest dobrem, a co zlem, odmienne pojecie bohaterstwa.
U wiekszosci ludzi ten atak wzbudzil nie tylko wspolczucie dla ofiar, ale i potrzebe zemsty, potrzebe udowodnienia, ze nie mozna takiego czynu popelnic bezkarnie, potrzebe uderzenia, ktore zniecheci chetnych do nasladownictwa. Ten kontratak potrzebny nam jest rowniez do tego, aby wydobyc sie z traumy, zeby wyjsc z poczucia przerazenia i bezsily. Zaskoczenie i groza zlamaly w nas poczucie normalnosci i przewidywalnosci swiata. Ci, ktorzy podjeli te dzialania, musza dowiedziec sie, ze zdolali nas rzucic na kolana tylko na chwile.
Terrorysci chcieli uderzyc w demokracje, tymczasem widzimy, jak w odpowiedzi wyzwalaja sie nadzwyczajne mechanizmy demokracji w postaci nadzwyczajnych uprawnien dla demokratycznie wybranej wladzy. Akty, ktore mialy spowodowac chaos, wyzwalaja lad.
Z roznych stron odzywaja sie glosy niepokoju, czy odpowiedz Ameryki bedzie wlasciwa, czy nie przekroczy ram obrony koniecznej, czy nie stanie sie krucjata przeciw islamowi? Wbrew pozorom to pytanie wcale nie jest takie proste. Islam ma klopoty z odnalezieniem sie we wspolczesnym swiecie. W OECD nie ma panstw muzulmanskich, wsrod krajow popierajacych terrorystow zdecydowanie dominuja panstwa muzulmanskie. Cywilizacja muzulmanska od wielu stuleci znalazla sie w jakims slepym zaulku. Niektore z tych krajow maja niezmierzone bogactwa ze sprzedazy ropy naftowej, ale te bogactwa w zaden sposob nie pomagaja spoleczenstwom dostac sie do grupy panstw najbardziej rozwinietych. Islam wydaje sie dzis byc jakims poteznym hamulcem zarowno dla demokracji, jak i dla rozwoju nowoczesnej gospodarki. Nawet zlaicyzowana Turcja ma powazne trudnosci z przejsciem do nowoczesnosci i demokracji. W krajach muzulmanskich religijny fundamentalizm zdaje sie przewazac nad otwartoscia, frustracja - nad umiejetnoscia wspolpracy, religijna i polityczna dyktatura - nad demokracja.
Te obserwacje sa niewatpliwie prawdziwe, ale moga byc zrodlem nazbyt szerokich generalizacji. Nie tylko islam rodzi terroryzm. W ostatnim polwieczu bylismy swiadkami poteznych ruchow terrorystycznych w Niemczech i w Japonii, terrorysci irlandzcy sa od dziesiecioleci zakala Europy, to samo mozemy powiedziec o terrorystach baskijskich.
Katolicyzm przez kilka stuleci wlokl sie za protestantyzmem, ustawicznie przegrywajac na polu gospodarczym, naukowym i kulturalnym, przegrywajac ciagle na polach bitew. Dopiero wspolczesnosc zaczela niwelowac te roznice, a o krajach takich jak Francja, Wlochy czy Hiszpania coraz czesciej mowi sie, ze sa postkatolickie. Protestantyzm przestal byc odczuwany jako etyka kapitalizmu, chociaz malo kto ma watpliwosci, ze przy narodzinach kapitalizmu odegral role szczegolna.
Kraje islamu sa szczegolna koncentracja frustracji. Rownoczesnie pojawiaja sie obawy przed frustracja rosyjska, kiedy wczorajsze supermocarstwo spada do rangi kraju Trzeciego Swiata. Globalizacja moze byc pieknym haslem, ale musi uporac sie z problemem urazonej ambicji, osobliwie pojetej dumy i honoru.
Historia ludzkosci jest historia irracjonalnych dzialan. Dzialania terrorystow z reguly przynosily skutek odwrotny od zamierzonego, ale terrorysci nie kieruja sie logiczna kalkulacja. Japonczycy mieli powody do frustracji wobec Stanow Zjednoczonych; jako wyraz tej frustracji wybrali atak na Pearl Harbor, ktorego ostateczna konsekwencja byly bomby atomowe zrzucone na japonskie miasta. Te bomby nie tylko rzucily Japonczykow na kolana, ale w niemalym stopniu otworzyly Japonii droge do nowoczesnosci. Nie umiem pochwalac decyzji zrzucenia bomb atomowych na Hiroszime i Nagasaki, ale znam Japonczykow twierdzacych, ze kleska w tej wojnie byla wydarzeniem, ktore pozytywnie zmienilo ich historie.
Czy islam odnajdzie swoja droge do wspolczesnego swiata, czy tez bedzie bronil swoich koszmarnych wiez z kosci sloniowej? Czym okaze sie reakcja Stanow Zjednoczonych i reszty demokratycznego swiata na ten najwiekszy z dotychczasowych atakow terrorystycznych? W tej chwili proba jakiejkolwiek odpowiedzi na te pytania wydaje sie beznadziejna. Jest rowniez pytanie o to, czy kruchych pomostow miedzy islamem a demokratyczna czescia swiata nie zniszcza male krucjaty oblakanych prymitywow? Czy niektorzy mieszkancy Nowego Jorku nie zechca przypadkiem powtarzac najciemniejszych stron historii angielskiego Yorku? Kiedy w poczatkach XII wieku chrzescijanski swiat organizowal krucjaty do Jerozolimy, czesc mieszkancow Yorku postanowila urzadzic swoja krucjate w zydowskiej dzielnicy miasta. Latwo, tanio i zyskownie, a i zgodnie z ich odczuciami religijnymi i moralnymi. Zgineli wowczas wszyscy zydowscy mieszkancy Yorku.
Nie tylko w Stanach Zjednoczonych, rowniez w Europie (a nawet w Polsce) odnotowuje sie dzis ataki na muzulmanow, na ich swiatynie i domy. Prymas Polski mowil o muzulmanskim zagrozeniu i o tym, ze nie chce obcej kultury. Ta jego wypowiedz przypominala nie tyle fundament chrzescijanstwa, czyli uniwersalna idee blizniego, ile dluga tradycje budowania kultury na odwiecznej maksymie, iz homo homini lupus est, ktora byla i jest filozofia wojen i terroryzmu.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |