[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (14 wrzesnia 2001)


JAN PIESZCZACHOWICZ

Nike niezupelnie zwycieska

Kiedy powolano do zycia Nagrode Literacka Nike, prestizowa artystycznie i finansowo, firmowana przez Gazete Wyborcza, odczulem - podobnie jak wielu ludzi piora, niezbyt w III Rzeczypospolitej holubionych - nieklamana radosc. "Polski Nobel" - jak o niej tu i owdzie mowiono - ze swa wielostopniowa procedura selekcyjna dawal nadzieje na powstrzymanie erozji literatury, coraz bardziej spychanej na pobocze przez oslawiona "niewidzialna reke rynku". Przyznana po raz pierwszy nagroda przyniosla mi - nie ukrywam - dodatkowa satysfakcje: wyroznienie spotkalo mojego przyjaciela i krajana z Sandomierza Wieslawa Mysliwskiego za naprawde wielka, epicka powiesc Widnokrag.

A potem zaczely sie problemy. Doprawdy noblista Czeslaw Milosz nie musial dostawac Nike w 1998 r. za raczej marginesowego w jego dorobku Pieska przydroznego. W troche upokarzajacej kolejce nie musial czekac Tadeusz Rozewicz, ktoremu - moim zdaniem - nawet Nobel by sie nalezal, bo jego poetycki glos ujawnil niepokoje XX w. w sposob bardzo wyrazisty i nowatorski w formie w skali swiatowej. Milemu mojemu sercu Stanislawowi Baranczakowi dalbym Nike za wszystko, co dla literatury zrobil, a nie tylko za Chirurgiczna precyzje, ktora tez w jego tworczosci nie jest najwazniejsza.

Skutki poprzednich decyzji jury rzutuja na tegoroczne koncowe nominacje. Wycofal sie z nich Milosz - i slusznie, choc jego zbior wierszy To uwazam za jedno z najwiekszych osiagniec poety-jubilata, nieslychanie poruszajace i mistrzowskie - i wlasnie za ten tomik powinien teraz dostac laur Nike. Ale jest, jak jest, i oto mamy liste nominacji, ktora nie tylko mnie wprawia w zaklopotanie. Bo prawda jest taka, ze jedynym wydarzeniem literackim roku 2000 byla ksiazka Milosza, reszta zas to mniej lub bardziej znaczace zdarzenia, a nawet epizody. Na pytanie, co sam bym wybral na liste nominacji, odpowiem w sposob moze nieco zaskakujacy: nic. Nie dlatego, zebym nie dostrzegal takich lub owakich walorow literackich, intelektualnych czy spolecznych (tu zwlaszcza reportaze Wojciecha Tochmana Schodow sie nie pali), ale poniewaz z zaprezentowanego przez jury na ostatnim etapie zestawu nie umialbym w sposob odpowiedzialny dokonac dobrego wyboru.

Powodow jest kilka, m.in. "usrednienie" prezentowanych utworow, posrod ktorych trudno sie czyms szczegolnie zachwycic. Problem polega rowniez na wielkim materii przemieszaniu, i nie przekonuje mnie wypowiedz przewodniczacej jury, prof. Marii Janion: "Czytajac ksiazke nie szukam gatunku, szukam nowego tonu, brzmienia". Tak, zyjemy w epoce zacierania sie i przemieszania roznic gatunkowych w literaturze, wazna jest tez oryginalnosc (tylko czy wszyscy nominowani ja naprawde reprezentuja w stopniu godnym uwagi?), ale sa chyba granice dowolnosci w przyznawaniu nagrody - podkreslamy to jeszcze raz - literackiej. Bo jesli brac pod uwage wszystko, co sie nawinie, Nike powinna byc okreslona inaczej: jako wyroznienie dla najciekawszej ksiazki roku w kategoriach szeroko rozumianego pismiennictwa, czyli niekoniecznie literatury pieknej. Wtedy nie tylko nominowana praca Jana Tomasza Grossa Sasiedzi moglaby zostac wzieta pod uwage, ale takze szeroki zakres dziel z wszystkich dziedzin humanistyki, popularnych i naukowych. Zreszta w tej ostatniej kategorii godni skadinad uwagi Sasiedzi mieliby pewne klopoty, poniewaz juz od chwili opublikowania ksiazki wyszly na jaw fakty niezupelnie zgodne z ustaleniami profesora. Ksiazce Grossa nalezy sie nagroda za odwage i wywolanie oczyszczajacej swiadomosc historyczna dyskusji, ale nie za walory literackie, i zadne spekulacje jurorow tego nie zmienia. Jury wyswiadczylo chyba autorowi tzw. niedzwiedzia przysluge, niezaleznie od intencji i ostatecznego wyniku glosowania.

Jestem sklonny zgodzic sie z Malgorzata Dziewulska, ktora w Tygodniku Powszechnym napisala: "Nie wiem, jak mozna porownywac To i Pod Mocnym Aniolem albo To i Sasiadow, zas z wybieraniem miedzy Pod Mocnym Aniolem i Memorbuch albo tym bardziej Sasiadami wychodzi nonsens... Sama dyskusja o Nike 2001 jest spektakularna, ale ma tez cos z czarnej komedii. Widowisko tym razem mnie nie cieszy".

Mnie tez nie cieszy, zwlaszcza jesli przyjrzec sie blizej, jaka jest wymowa posrednich i koncowej nominacji. To smutne, ze oprocz Milosza jurorzy nie dostrzegli w finale innych propozycji poetyckich, skupiajac sie na wszelkich odmianach prozy autorskiej. Ale z proza tez mamy problemy, zwlaszcza jesli chcielibysmy sie z niej dowiedziec czegos o dzisiejszej Polsce i zyciu jej mieszkancow. Nominowani autorzy odwracaja sie niemal jednomyslnie do tych spraw plecami, choc wszystko, o czym pisza, ma jakies znaczenie dla wspolczesnosci, jednak w wymiarze raczej historycznym badz marginalnym.

Oto Jerzy Pilch, kandydujacy juz po raz czwarty do Nike, poprzednio za zbiory felietonow i Monolog z lisiej jamy, ktory wydaje mi sie lepszy, niz nominowana opowiesc o upadkach i wzlotach alkoholika Pod Mocnym Aniolem. Jest w tej nie pozbawionej gorzkiej ironii i specyficznego czarnego humoru ksiazce sporo fragmentow poruszajacych i sugestywnych, ale takze napisanych jakby pospiesznie, przegadanych, nazbyt felietonowych. Rzeczywistosc widziana oczyma bohatera-alkoholika, ktorego nawiedzaja deliria, wielokrotnego pacjenta szpitali psychiatrycznych nalezy raczej do prozy psychologicznej niz spolecznej, oczywiscie w wezszym slowa znaczeniu.

Eine kleine Artura Daniela Liskowackiego i Zmierzchy i poranki Piotra Szewca to rozpowszechniona szeroko, co najmniej w ostatnim dziesiecioleciu, proza odgrzebujaca w atmosferze poetycko-mitycznej "male ojczyzny" dziecinstwa czy przeszlosci. Ma swoje niewatpliwe walory literackie, a w przypadku Liskowackiego takze historyczno-poznawcze (powojenny Szczecin, ostatnie lata istnienia niemieckiej spolecznosci miasta). Pisarz wyraznie nawiazuje do "prozy magicznej", znakomitej w literaturze poludniowoamerykanskiej, w Europie znanej m.in. z tworczosci Güntera Grassa (zwlaszcza Blaszany bebenek). Zreszta, spajajaca te opowiesc postac sieroty potrafiacego latac i nie chcacego dorosnac, jak bohater powiesci Grassa, wyraznie wskazuje na inspiracje. Najbardziej interesujace jest to, co autor nazwal "poczuciem bezradnosci w zetknieciu z historia"; oznacza wymiar nie tyle realistyczny, co symboliczno-metaforyczny. Nie we wszystkim sie chyba autorowi udal, ale rzecz jest godna uwagi.

Przed laty bylem w jury, ktore przyznalo Piotrowi Szewcowi nagrode za debiutancka Zaglade. Jej apolityczny i humanistyczny urok, pelen nostalgicznej melancholii, wydal mi sie godny uwagi jako nietypowa wizja swiata zmiecionego przez holocaust. Nominowane do Nike Zmierzchy i poranki przeczytalem nieuchronnie przez pryzmat dawnej lektury, co ma jednak posmak powtorki. Poetycka aura zwyczajnej niezwyklosci w opowiesci o jednym dniu w przedwojennym Zamosciu, dniu ktory zastygl jak owad w bursztynie, pociaga swoja basniowo-mityczna wyobraznia. Niektorzy krytycy - mysle, ze w jakiejs mierze zasadnie - wspominali o powinowactwach z proza Brunona Schulza. To chyba najbardziej kunsztowna literacko pozycja sposrod nominowanych, zawieszona jednak ponad czasem. Gdyby istniala nagroda specjalna Nike-retro, przyznalbym ja bez wahania Szewcowi.

Osobna uwaga nalezy sie Memorbuchowi Henryka Grynberga, ksiazce, ktorej bohaterem jest posiadacz dramatycznie barwnego zyciorysu zwiazanego z najnowsza historia nie tylko PRL - wydawca Adam Bromberg. Ta biografia z pogranicza rzeczywistosci i literackiej inwencji, dowodzi rzetelnosci autora oraz jego wyprobowanych pisarskich umiejetnosci. Kto chce, wyczyta tam niemalo prawd ponadczasowych, kto zechce skupic sie na konkretach, tle epoki itp. - tez bedzie ukontentowany.

Tomasz Fialkowski slusznie napisal w Tygodniku Powszechnym, ze najwiekszym zaskoczeniem na liscie nominacji jest zbior publicystyki i krytyki literackiej Kingi Dunin pt. Karoca z dyni. Feministka, felietonistka czasopism kobiecych, porusza w tym zbiorze wiele tematow z pogranicza literatury oraz spraw spolecznych. Jest zadziorna, chce obalic "Dyskurs Dominujacy" w literaturze polskiej, i za te niezaleznosc i przekore nalezy sie jej uznanie, aczkolwiek rzadko mi sie zdarza zgadzac sie z jej sadami. To pewnie zaleta, jest tylko jedno "ale": w ubieglym roku ukazalo sie pare ksiazek z dziedziny krytyki i eseistyki nie gorszych, a nawet bardziej wazkich intelektualnie niz Karoca z dyni, np. Dom Ulissesa Michala Glowinskiego, ktory nie dobiegl do finalu. Glowinskiemu nalezy sie Nike nie tylko jako krytykowi, ale takze interesujacemu prozaikowi. No, ale jury ma prawo do przekory, zwlaszcza ze idzie o przekorna ksiazke modnej krytyczki.

Zmierzajmy do konkluzji, wcale nielatwej, bo zadne jury nie stworzy przeciez arcydziel, by je nagradzac, a tych na liscie nominowanych brak. Jest wypadkowa gustow jurorow, ale glownie niewesolego stanu wspolczesnej literatury polskiej. W tym roku opublikowalem we wroclawskiej Odrze artykul pt. "Widmo nierzeczywistosci". To ono krazy nad pracowniami literatow, ktorzy jakby zapomnieli, ze tworczosc pisarska z rzeczywistosci wyrasta i dla niej jest przeznaczona, nawet gdy szyfruje forme i wznosi sie w regiony abstrakcji; czyni tak przeciw, lub obok rzeczywistosci, ale jej sasiedztwa nie moze sie zadna miara pozbyc.

Nasza dzisiejsza literatura, w kraju pelnym tematow czesto nader dramatycznych, wyspecjalizowala sie w unikach. Znaczna jej czesc brnie w nieautentycznosc, pozornosc i nijakosc, czego jednak nominowanym do Nike tytulom zarzucic nie sposob. Skutkiem tego jest dosc czesty epigonizm intelektualny i formalny, czemu raczej sprzyja pojmowany nierzadko w sposob ulatwiony i uproszczony postmodernizm. Powstaje niemalo utworow jakby znudzonych soba, imitujacych obsesyjnie stan rozpadu, pelnych niecheci lub obrzydzenia do rzeczywistosci, wypelnionych po brzegi egocentryzmem i narcyzmem. Rodza sie dziela nierzadko kunsztowne formalnie, efektowne, ale puste jak skorupki wielkanocnych pisanek. Wiec choc mamy sporo zdolnych pisarzy, nie mamy dobrej literatury wspolczesnej. Dlatego trudno mowic w pelni o zwyciestwie literackiej Nike, bogini kalekiej.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail