[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (7 wrzesnia 2001)


W Doylestown stanie pomnik Jana Pawla II

Dialog z dusza kamienia

Ze Stanislawem Lutostanskim rozmawia Andrzej Jozef Dabrowski

Andrzej Jozef Dabrowski: - Polonia z metropolii nowojorskiej zna Pana glownie jako tworce pomnika ksiedza Jerzego Popieluszki na Greenpoincie, natomiast jeszcze niewiele osob wie, ze od kilku miesiecy pracuje Pan nad pomnikiem Papieza Jana Pawla II, ktory stanie w Doylestown, czyli Amerykanskiej Czestochowie. Pomnik ksiedza Popieluszki ma forme powiekszonego popiersia, a pomnik Papieza ma byc rzezba monumentalna, widoczna z daleka. Czy wykuwanie duzej bryly jest trudniejsze niz rzezba kameralna?

Stanislaw Lutostanski: - Zrobienie dobrej rzezby nigdy nie jest latwe, niezaleznie od jej wielkosci. Wymaga odpowiedzialnosci i talentu rzezbiarza. Pomnik Papieza rzeczywiscie przerasta rozmiarami wczesniejsze moje prace. Jego wielkosc jest dla mnie nie lada wyzwaniem, bowiem z bryly granitu wazacej okolo 40 ton musi powstac 15-tonowa rzezba.

- Czy kazdy rzezbiarz moze podjac sie dowolnego zadania, czy tez sa tematy i formy, ktorych sie unika?

- Dobry artysta powinien wykonac kazde zamowienie na poprawnym poziomie. Rzezbiarze maja jednak swoje indywidualne upodobania. Jedne tematy robia chetniej, inne mniej. Dla zawodowca glowna motywacja jest atrakcyjnosc zadania lub honorarium, ktore ma za nie otrzymac. Najlepiej, oczywiscie, jak jedno z drugim idzie w parze.

- Co zdecydowalo, ze przyjal Pan zamowienie na pomnik Jana Pawla II?

- Patriotyzm i sentyment. Blizsze jest mi psychicznie robienie pomnika rodaka niz kogos, kto nie jest zwiazany z naszym narodem i kultura.

- Ale czy latwo jest wyrzezbic czlowieka wszystkim swietnie znanego i do ktorego wszyscy maja tak bardzo emocjonalny stosunek?

- Nie jest latwo, ale ma sie wtedy silniejsza motywacje. To, ze Papiez jest tak wielu ludziom bliski, pobudza wyobraznie.

- Czy owe 40 ton granitu to duzo w porownaniu i innymi monumentalnymi rzezbami?

- Duzo. Potrzebne byly dwa bloki o takiej lacznej wadze.

- W jakich kamieniolomach zostaly one wydobyte?

- W Rock of Ages w Barre w srodkowym Vermont. Na rzezby nie bierze sie przypadkowych blokow granitu, tylko te, ktore maja okreslone sloje. Zapewniaja one wieksza trwalosc. Jesli np. w pomniku Papieza maja byc dwie rece szeroko wyciagniete, to sloje musza biegnac wzdluz tych rak. Zatem blok granitu dobiera sie podlug potrzeb wynikajacych z projektu. Na blok, z ktorego powstaje gorna czesc pomnika, wlasnie ta z wyciagnietymi rekami, musialem czekac trzy miesiace, zanim go wydobyto. Musial byc znaleziony w tym samym obszarze granitu, co na dolna czesc monumentu.

- Czy to rzezbiarz sklada zamowienie na kamien i dopilnowuje jego wydobycia?

- Tak.

- Dlaczego granit? Czy to najlepsze tworzywo?

- Jestem rzezbiarzem granitu, zapewne dlatego ojcowie paulini zwrocili sie do mnie, chcac miec pomnik z tego wlasnie kamienia. Dla rzezbiarza tworzacego w granicie kamien ten jest zawsze najlepszym materialem. Tak jak dla innych najlepszy jest braz. Mam ponad dwadziescia lat doswiadczenia z granitem, zatem najlatwiej jest mi podejmowac sie robienia rzezb wlasnie z niego.

- Jaki ksztalt bedzie mial pomnik?

- Bedzie to ustawiona na stosunkowo niewysokim postumencie sylwetka Papieza witajacego otwartymi ramionami pielgrzymow przybywajacych do Sanktuarium Matki Boskiej Czestochowskiej. Stanie ona miedzy budynkiem rekolekcyjnym a klasztorem Paulinow. Lacznie z cokolem bedzie miec ponad 20 stop wysokosci.

- Jak powstawal projekt?

- Najpierw zrobilem w malej skali szkic koncepcyjny, ktory przedstawilem ojcom paulinom. Po dyskusji nanioslem pewne poprawki i zrobilem model w skali 1:4. Zostal on zaakceptowany i wedle niego robie rzezbe o wspomnianej wysokosci. Przed przystapieniem do pracy przejrzalem wiele albumow poswieconych Papiezowi i wybralem kilka fotografii, ktore w moim pojeciu najlepiej przedstawialy jego twarz i sylwetke.

- Za pomoca jakich narzedzi wykuwa sie postac z jednolitej bryly granitu?

- Potrzeba wielu narzedzi, od pil diamentowych do wycinania calego bloku az do zwyklych dlut i mlotkow do wykuwania detali. Do niektorych efektow koncowych musze sam zrobic sobie narzedzia, np. dluta o specjalnej koncowce.

- Czy mozna powiedziec, ze dzisiaj rzezbiarzowi latwiej niz kiedys pracowac ze wzgledu na mozliwosc korzystania z najnowszych urzadzen do ciecia i obrobki kamienia?

- Wspolczesna technika pomaga pracowac szybciej i nie wymaga az takiej sily fizycznej, jaka musial dysponowac artysta w dawnych wiekach. Dzisiejszy mlotek, ktorym uderza sie w dluto, jest duzo lzejszy od mlotka, ktorym poslugiwali sie nasi poprzednicy.

- Skad tworca wie, kiedy i jak uderzyc?

- Trzeba nauczyc sie tego od innych i potem samemu praktykowac. Teorie nie poparte praktyka nie na wiele sie tutaj zdadza. Trzeba najpierw popelnic wszystkie mozliwe bledy, zeby moc ich potem unikac. Im wiecej sie przerobi granitu, tym mniej bledow. Na poczatku, przed uderzeniem, potrzebny jest namysl, pozniej robi sie to automatycznie.

- W jednym z wczesniejszych wywiadow powiedzial Pan, ze kamien ma dusze. Zatem czy rzezbienie w nim jest dialogiem z jego dusza?

- Tak. Zawsze slucham kamienia, ktory obrabiam. Uwaznie slucham dzwiekow, ktore wydaje przy uderzeniu dlutem. Slucham nawet wtedy, kiedy mam na uszach ochronne nauszniki.

- Gdzie powstaje ten pomnik? W Pana domowej pracowni w zaden sposob sie nie zmiesci.

- Powstaje w hali obrobki granitu we wspomnianych kamieniolomach Rock of Ages. Tam mam do dyspozycji m.in. owe pily diamentowe i dzwigi.

- Na kiedy powinien byc gotowy?

- Odsloniecie jest planowane na koniec pazdziernika. Jego montaz w Amerykanskiej Czestochowie powinien rozpoczac sie na poczatku pazdziernika.

- Czy ten etap bedzie nadzorowany przez Pana?

- Oczywiscie. Na miejscu dokonam ostatnich szlifow.

- Jaka rzezbe robil Pan przed pomnikiem Papieza?

- Pomnik znanego piosenkarza Perry'ego Como dla Canonsburga, jego rodzinnego miasta w Pensylwanii. To byla naturalnej wielkosci rzezba, przedstawiajaca go z mikrofonem w reku. Stanela przed ratuszem miejskim. Bardzo bylem szczesliwy, gdy okazalo sie, ze mieszkancy ja zaakceptowali.

- Uchodzi Pan za specjaliste od aniolow z uniesionymi skrzydlami. Jak to sie dzieje, ze te skrzydla nie lamia sie, ani nie odpadaja od reszty sylwetki, przeciez sa polaczone z tulowiem zaledwie waskim pasmem granitu.

- Trzeba przyznac, ze zrobienie takiego aniola w granicie jest niezwykle trudne. Podjalem sie jednak tego zadania po kilkunastu latach praktyki, w sytuacji, kiedy w Stanach Zjednoczonych nikt z rzezbiarzy sie na to nie zdecydowal. Zaryzykowalem i sie udalo - powstal aniol z uniesionymi skrzydlami i wyciagnieta reka trzymajaca kwiat.

- Jest Pan jednym z niewielu artystow, ktorzy nie kreca sie wokol duzych metropolii, tylko zaszyli sie daleko od wielkich skupisk. Pan wybral srodkowy Vermont. Dlaczego?

- Dlatego, ze jestem czlowiekiem zwiazanym z natura, ktorej mam w tym stanie pod dostatkiem w postaci gor, czystych rzek i gestych lasow pelnych lesnego runa i zwierzyny. W Barre, gdzie sie osiedlilem, mam tez pod dostatkiem granitu. Moge z nim na co dzien obcowac i poznawac w pokorze jego tajemnice. Rzezba granitowa jest stosunkowo mloda dyscyplina sztuki. Nie ma zbyt wielu osrodkow, gdzie mozna byloby sie jej uczyc. Tu, w Rock of Ages, mam szanse spotykac kolegow, ktorzy przede mna przecierali szlaki w tej dziedzinie.

- Czy Panskiej zonie tez udalo sie w tym stanie znalezc odpowiadajace jej zajecie?

- Tak, jest projektantka, z jej uslug korzysta wiele firm granitowych.

- Dwie corki Panstwa moga po lekcjach bawic sie w chowanego w duzej posiadlosci u stop gory za miastem, porosnietej drzewami klonowymi, wsrod ktorych mozna sie nie tylko dobrze schowac, ale i w koncu marca zebrac pyszny syrop...

- Zbieranie syropu jest moim hobby uprawianym po bardzo ciezkiej pracy fizycznej. Produkuje tylko kilkadziesiat galonow, na potrzeby wlasne oraz prezenty dla znajomych i przyjaciol. Moglbym produkowac wiecej, ale musialoby sie to dziac kosztem rzezbienia.

- Czy daloby sie zyc tylko z produkcji syropu?

- Tak, gdybym wykorzystywal w tym celu wszystkie swoje klonowce. Na razie wystarcza mi, ze mam swoj prywatny las i ze jestem blisko przyrody. Jest mi ona niezbedna do zycia. Jezdze na ryby i grzyby.

- Nie ciagnie Pana do wielkomiejskiego gwaru, do spotkan ze znajomymi, wymiany pogladow?

- Niespecjalnie. Od czasu do czasu jezdze do wielkich miast, ale glownie na jakas wystawe lub po zakup polskiej zywnosci.

- Stosunkowo malo sie mowi i pisze o rzezbiarzach. Na kogo z nich powinnismy Pana zdaniem zwrocic szczegolna uwage?

- W sztuce wspolczesnej jest wiele belkotu i nonsensow nie majacych nic wspolnego z artyzmem. Rozne instalacje i performance uprawialem juz w wieku przedszkolnym i nawet mi przez glowe nie przeszlo, ze to moze byc uwazane za tworczosc. Na szczescie jest wielu dobrych rzezbiarzy w Polsce. Do nich zaliczam Gustawa Zemle, Mariana Koniecznego i Adama Myjaka. Bardzo szanuje tez mojego profesora Bohdana Chmielewskiego, ktoremu wiele zawdzieczam. Sa to tworcy z prawdziwego zdarzenia, o ktorych niestety sie malo slyszy. Dzisiaj wiecej uwagi poswieca sie roznym skandalistom.

- Czy z amerykanskiej perspektywy mozna powiedziec, ze wydzial rzezby warszawskiej Akademii Sztuk Pieknych, ktorego jest Pan absolwentem, dobrze przygotowuje do zawodu?

- Bardzo dobrze. Nie uczy konkretnej techniki, ale uczy bycia rzezbiarzem. Technike trzeba pozniej zglebic samemu, w zaleznosci od tego, w czym sie bedzie rzezbic. Piecioletnie studia daja tylko poczatkowy rozped, potem trzeba sie jeszcze dlugo uczyc. Trzeba dobrze poznac material, w ktorym zamierza sie pracowac. Ja z kazdym rokiem odkrywam cos nowego. Niestety, zycie jest za krotkie, zeby nauczyc sie wszystkiego.

- Ma Pan duzo zamowien?

- Na najblizsze dwa lata, zebym tylko podolal.

- Czy bycie rzezbiarzem daje jakis szczegolny rodzaj wiedzy o czlowieku i zyciu?

- Czy ja wiem? Daje w tym samym zakresie co inne zawody, w ktorych ma sie do czynienia z problemami ludzkimi. Po prostu wzbogacamy nasza osobowosc, jesli to, co robimy, traktujemy powaznie.

- Jest Pan nie tylko rzezbiarzem, ale i bystrym obserwatorem zycia, takze ojcem. Przed jakimi niebezpieczenstwami nalezaloby, Panskim zdaniem, ostrzec pokolenie, ktore teraz wchodzi w zycie?

- Trudno jest udzielac rad. Wiem jednak, ze bardzo wazne jest wyksztalcenie w sobie szacunku i pokory dla rzeczy, ktorych sie nie zna. Zbyt czesto autorytatywnie wypowiadamy sie na tematy, o ktorych tak naprawde mamy slabe pojecie. Nasza mentalnosc wyniesiona z Polski czyni nas smiesznymi w zderzeniu z inna kultura i cywilizacja.

- A co z perspektywy Panskiej dotychczasowej drogi tworczej jest najwazniejsze w sztuce?

- Uczciwosc.

- A w zyciu?

- Rowniez uczciwosc.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail