PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (1 grudnia 2000)


ARTUR TANIKOWSKI

Wielki malarz-amator i bogaty pan

Rzecz o Piotrze Michalowskim

"Szkoda, ze amator i bogaty pan" - tak w roku 1892 powiedzial o Piotrze Michalowskim Wladyslaw Luszczkiewicz, pierwszy dyrektor krakowskiego Muzeum Narodowego. Jakkolwiek bowiem by opisywac tworczosc najwybitniejszego, a z pewnoscia najbardziej utalentowanego malarza polskiego XIX wieku, zawsze w opiniach o nim pojawia sie nuta niespelnienia.

Potwierdza to juz chocby statystyka potocznej wiedzy o naszej sztuce: ilu Polakow wymieni Michalowskiego przed Matejka, ilu wymieni go w ogole?... W pamiec spoleczna zapadaja czesciej dziela spektakularne, jakby na potrzeby tej pamieci stworzone, niz te wybitne, docenione przez specjalistow, lecz slabiej wpisane w swoj czas, odkrywane po latach, kiedy potoczny obraz epoki ugruntuje sie juz w swiadomosci przecietnego odbiorcy sztuki. Choc arcydziel w dorobku Michalowskiego nie brakuje, nie stworzyl on jednak obrazu-summy burzliwych czasow, w ktorych przyszlo mu tworzyc, a zarazem dziela w pelni oddajacego jego niepowtarzalny talent. Takim miala byc ostateczna, monumentalna, niezrealizowana wersja Somosierry, obraz, ktory - jak pisze wybitny znawca tworczosci artysty Jan K. Ostrowski - mozemy sobie tylko czesciowo wyobrazic na podstawie rysunkowych i olejnych szkicow.

Zeby mowic o powodach tego na wskros romantycznego niespelnienia, nalezy wlasciwie zinterpretowac slowa Luszczkiewicza. Amator, bo w artystycznej edukacji Michalowskiego zabraklo ostatecznie kursu malarskiego rzemiosla wedlug akademickich regul, ktory technicznie wsparlby temperament i oko. Michalowski-bogaty pan z pewnoscia przeszkadzal Michalowskiemu-malarzowi. Determinacja w artystycznym doskonaleniu sie bywala czesto skutkiem biedy, niedoli, przymusu utrzymania sie z malarskiej produkcji. Nie w przypadku Piotra Michalowskiego. On odziedziczyl majatek, ktory w mlodym wieku potrafil pomnozyc, dowodzac zdolnosci w zgola odmiennych niz sztuka dziedzinach. Potem w czasach trudniejszych, gdy sztuka zajal sie bardziej serio, wciaz dzielil czas miedzy amatorska pasje i utrzymanie majatku. A na wszystko to musialo mu wystarczyc niedlugiego, bo ledwie 55-letniego zycia.

Piotr Michalowski urodzil sie 2 lipca 1800 roku w Krakowie w zamoznej rodzinie ziemianskiej. Jego ojciec Jozef byl m.in. administratorem salin w Wieliczce, a potem takze senatorem Rzeczypospolitej Krakowskiej. Epopeja napoleonska, ktora przetoczyla sie niemal pod oknami jego rodzinnego domu, wywarla duzy wplyw na uksztaltowanie sie swiatopogladu i wrazliwosci historycznej chlopca. W wieku 14 lat(!) zlozyl Piotr egzamin dojrzalosci i rozpoczal studia przyrodnicze i matematyczne na Uniwersytecie Jagiellonskim. Pobieral tez lekcje rysunku, najpierw u Michala Stachowicza, potem u Jozefa Brodowskiego, a nastepnie, niestety bardzo krotko, nauki malarstwa u duzo sprawniejszego i bardziej cenionego niz dwaj poprzednicy Franciszka Lampiego. Powstaly wowczas pierwsze datowane rysunki, Michalowski odbyl pierwsze podroze polaczone ze zwiedzaniem muzealnych wystaw (Wieden, Warszawa). Ale w 1821 r. jako kierunek dalszych studiow wybral prawo i nauki historyczne, zas jako miejsce - Getynge. Wlasnie tam przyswajal sobie podstawy swiatopogladu romantycznego. Rownoczesnie nie zaprzestawal rysowania.

Po dwoch latach wrocil do Krakowa, gdzie - jak pisze Ostrowski - "robily furore jego modne stroje". Jako wolontariusz podjal sluzbe w Komisji Przychodow i Skarbu Krolestwa Polskiego. "Juz po czterech latach zostal naczelnikiem Wydzialu Hutniczego, a jego dochody sytuowaly go (mial wowczas 27 lat!) na poziomie owczesnego prezydenta Warszawy lub generala brygady w armii Krolestwa Polskiego. Wszystko wskazywalo na mozliwosc dalszej blyskotliwej kariery. Ten etap zycia Piotra Michalowskiego zostal dramatycznie przeciety przez powstanie listopadowe, w czasie ktorego kierowal przemyslem pracujacym na potrzeby walczacego wojska. Upadek powstania zmusil go do zupelnej zmiany planow zyciowych" (Ostrowski).

Teraz intensywniej niz poprzednio poswiecil sie sztuce. W 1932 roku przybyl do Paryza i podjal nauke malarstwa w atelier Nicolasa-Toussainta Charleta. Bardzo szybko popularnosc zdobyly jego akwarele. W 1835 r. na wiesc o chorobie ojca wrocil na stale do kraju (do stolicy sztuki podrozowac bedzie jednak jeszcze kilkakrotnie). Wkrotce wraz z zona Julia i dziecmi przeniosl sie z miasta do podkrakowskich Krzysztoforzyc. Przy tamtejszym dworze wzniosl "malarnie". Potem Michalowscy zamieszkiwali w Bolestraszycach pod Przemyslem, a Piotr administrowal oboma majatkami i ponadto malowal. Na krotko przerywaly te zajecia podroze po Europie. Kilkakrotnie planowal osiedlenie sie w Paryzu.

W Krakowie prezesowal rozmaitym instytucjom. Wyniesiona z domu obywatelska postawe manifestowal powolaniem zakladu opiekunczego dla sierot w Krakowie i pomoca dla pogorzelcow po wielkim pozarze rodzinnego miasta. W 1854 roku wynajal pracownie w klasztorze Karmelitow na Piasku, najpewniej dla zrealizowania monumentalnej wersji Somosierry. Niestety, nawrot trwajacej od dekady choroby serca zniweczyl te plany, Piotr Michalowski zmarl 9 czerwca 1855 r. w Krzysztoforzycach.

Bardzo mlodo przejawil Michalowski talent do rysunku. Juz wtedy zdradzil zamilowanie do przedstawiania koni, towarzyszace mu przez cale zycie. Kon inspirowal jego obrazy i rysunki w rozmaitych ujeciach: jako srodek lokomocji, powod do dumy zamoznych ziemian, towarzysz broni czy wrecz orez w walce, pomoc w codziennych, gospodarskich czynnosciach, wazny element portretu czlowieka, wreszcie przedmiot estetycznego zadowolenia, wart portretowania. Jak bowiem zanotowala corka artysty, mial on przy kazdym zakupie konia zwyczaj wykonywania jego "portretu", co pozwalalo mu ocenic wartosc zwierzecia. W podparyskiej rzezni w Montfaucon studiowal konska anatomie. Nad Sekwana szybko wyspecjalizowal sie w akwarelowych scenach, najczesciej przedstawiajacych zaprzegi. U marszandow uzyskiwaly one wysokie ceny - od 150 do 550 frankow. Nie mialy jednak zadnych szans powodzenia w decydujacym o artystycznej hierarchii "salonie". Tu liczyly sie glownie obrazy o charakterze monumentalnym i tematyce historycznej.

Po powrocie do kraju Michalowski czesciej niz dotychczas poswiecal sie technice olejnej. Tematyka najwazniejszego ze swych duzych cyklow uczynil wtedy szarze polskiego Pulku Szwolezerow Gwardii Napoleona w wawozie Somosierra. Mial to byc swoisty manifest polskiego romantyka, wychowanego w kulcie cesarza, zas artystycznie uksztaltowanego w paryskim kregu Theodore'a Gericaulta. Kolejne malarskie i rysunkowe szkice Somosierry ewoluowaly od realistycznego ujecia w ukladzie horyzontalnym, zgodnym z rzeczywista topografia terenu bitwy, po symbolicznie monumentalizowane sceny wizyjne w ukladzie wertykalnym. O tej ostatniej konwencji sam artysta mowil, iz szarza jest tu niczym "ognista blyskawica przedzierajaca plotno od dolu do gory". Owe znakomite malarsko olejne szkice, oceniane dzis jako na wskros nowoczesne, dajac wyobrazenie o nieslychanej zacietosci w walce wlasciwie przez domysl, bowiem sklebione sylwety konnych wbijaja sie ekspresyjnie we mgle spadajaca na siodlo wawozu. Niestety, artysta nie zdazyl zrealizowac monumentalnego dziela bedacego holdem dla Napoleona i polskiego oreza.

Ze znakomitymi rezultatami uprawial Michalowski takze tworczosc portretowa, zarowno w oficjalnej konwencji, jak i w studiach prywatnych, malowanych dla siebie. Niekiedy, przy niezadowalajacym artyste efekcie, pokrywal portrety nowa kompozycja. Pozostawil m.in. duza liczbe wizerunkow swoich dzieci, najczesciej pozujacych konno, ale i zadziwiajacy niemal werystyczna obiektywnoscia profilowy konterfekt swego ojca, byc moze malowany juz po jego smierci. Jednak prawdziwe arcydziela wyszly spod jego pedzla, gdy w rodzinnym majatku obserwowal ludzi nizszych od swego stanow. "Przez Krzysztoforzyce nie przewinal sie ni dziad, ni Zyd, aby tylko co mial wyrazistego w twarzy, aby nie byl zatrzymany i posadzony na model" - notowal jeden z pamietnikarzy epoki.

Na szczegolna uwage zasluguja trzy wizerunki chlopow, ktore swoboda malarskiego gestu i psychologicznym poglebieniem fizjonomii nie maja w malarstwie polskim analogii. Mowa o plotnach Senko, Portret chlopa w kapeluszu oraz Kardynal. Dwa pierwsze to zapewne studia do postaci Don Kichota i Sancho Pansy. Trzeci zostal zainspirowany Portretem papieza Innocentego X, arcydzielem Velasqueza. Zarowno w Senku jak i w Kardynale sztafaz kostiumu pozostaje w groteskowym kontrascie z pozycja spoleczna modela, co Mieczyslaw Porebski odczytuje jako realizacje odwiecznego, komicznego i tragicznego zarazem archetypu karnawalowego krola-blazna.

Rowniez wizerunki Zydow, ktore wyszly spod pedzla Michalowskiego, znalazly sie na trwale w galerii najznakomitszych polskich portretow. Drazac gleboko psychike tych specyficznych modeli malarz potrafil oddac roznice ich charakterow. I dzis z samego wyrazu fizjonomii daje sie odroznic tych rozmodlonych, ktorych oczy nie postrzegaja widzialnego swiata, lecz - polprzymkniete - pomagaja kontemplacji i modlitwie, od tych o duzo powszedniejszej mimice, zaobserwowanych pewnie gdzies w szynku lub na targu. A pamietajmy, ze u Michalowskiego wlasnie wnetrze malowanego czlowieka mialo o nim opowiadac, nie zas spoleczne czy zawodowe atrybuty, stroj czy tez sztafaz otoczenia. Fizjonomie modeli wydobywal artysta smialymi, nierzadko szerokimi pociagnieciami pedzla z ciemnego, niedookreslonego przedmiotowo tla, co z pewnoscia wzmagalo ekspresje tych wizerunkow, stawiajac artyste jako prekursora wobec tak znakomitych portrecistow okresu Mlodej Polski, jak chocby Konrad Krzyzanowski.

Bitwy, szarze, kawalkady, portrety konne, piesze, popiersia - sposrod nich z pewnoscia wyroznia sie grupa wizerunkow Napoleona, najczesciej na spietym do skoku koniu. Cesarz byl dla Michalowskiego jedynym bohaterem prawdziwie godnym oficjalnych, monumentalnych portretow; do tego stopnia, ze polski artysta staral sie nawet o uzyskanie zamowienia rzadu francuskiego na wykonanie pomnika Napoleona.

Michalowski tworzyl takze przedstawienia animalistyczne i sceny rodzajowe. Zdradzal w nich niemale poczucie humoru, nieraz nie opierajac sie karykaturalnej konwencji. Spojrzmy na Konsylium lekarskie. Czcigodne grono naradzajacych sie eskulapow otacza lezacego pacjenta. Niektorzy popalaja cygara. Niedoszla ofiara, tak, tak - cesarskiego ciecia - jak glosi inskrypcja, nie jest gorsza; ow obnazony do pasa, tegi brodacz w monoklu na oczach rowniez pali cygaro...

Ewolucja stylistyczna malarza, wciaz trudna do dokladnego przesledzenia ze wzgledu na klopoty z datowaniem obrazow i rysunkow, wydaje sie prowadzic od geometryzujacej maniery w poczatkach paryskiej dzialalnosci, przez delikatny, gietki linearyzm, ku szczytowi malarskosci, ujecia, bogactwu chromatycznemu, swobodzie formy budowanej poprzez masy i bryly od polowy lat 40. Obrazy z tego czasu nie tylko wykroczyly daleko poza bardzo przecietny poziom wspolczesnej Michalowskiemu polskiej produkcji artystycznej, okazaly sie rowniez prekursorskie wobec ilustratorstwa naszych batalistow i portrecistow drugiej polowy wieku. Nie dziwi wiec fakt, ze najznakomitszy polski malarz XIX wieku zostal odkryty dopiero pod koniec tegoz stulecia, zas ugruntowanie na dobre jego pozycji w rodzimej sztuce nastapilo dopiero w miedzywojniu za sprawa kapistow, walczacych o spoleczna swiadomosc malarstwa. To oni, jak pisze Jacek Wozniakowski, "pokazali jakosciowa roznice miedzy Chelmonskim a Gierymskimi, Kossakami a Michalowskim". Dzis przez pryzmat doswiadczen sztuki nowoczesnej dzielo artysty-ziemianina, samotnika z Krzysztoforzyc i Bolestraszyc, ktore jego wspolczesni uwazali za nieskonczone, odbieramy nierzadko jako genialne...

Tekst zostal zainspirowany wystawa monograficzna Piotra Michalowskiego, urzadzona w dwustulecie jego urodzin przez Muzeum Narodowe w Krakowie (pazdziernik - grudzien 2000 r.). Komisarzem ekspozycji jest Anna Zenczak, zas konsultantem naukowym - prof. Jan K. Ostrowski. Z jego tekstu wstepnego do katalogu zaczerpnieta zostala wiekszosc cytatow.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail