JULITA KARKOWSKA
Ocean nieporozumien
Po konferencji "Zycie literackie drugiej emigracji
niepodleglosciowej" w Toruniu
Przez wiele lat w PRL kultura, a wiec i pismiennictwo emigracyjne,
byla nieobecna, a jesli - to w szczegolny sposob. Zajmowali
sie nia glownie propagandysci, ktorych zadaniem bylo badz
pietnowanie, badz pomniejszanie tego wszystkiego, co stworzyla
emigracja, a przede wszystkim wychodzstwo niepodleglosciowe
po II wojnie swiatowej. Naukowcy raczej sie nia nie zajmowali;
raz ze nie byl to temat mile widziany, dwa - ze dostep do
zrodel byl utrudniony, jesli nie wrecz niemozliwy.
Dobrze sie wiec stalo, ze w III Rzeczpospolitej zwrocono wreszcie uwage na
dokonania ogromnej rzeszy tworcow, ktorzy podtrzymywali ducha narodowej, niezaleznej
kultury. Czynili to w obcym srodowisku, poddani ogromnej presji odmiennego swiata,
walczac przy tym czesto o zapewnienie sobie podstaw bytu. W kraju zaczely sie
ukazywac ksiazki pisarzy dotychczas wykletych, jak chocby Jozef Mackiewicz.
Pojawili sie Nieobecni. Ich dziela wydawano w sporych nakladach, w prasie szeroko
omawiano kolejne publikacje, a naukowcy zaczeli sie zajmowac zjawiskiem majacym
wprawdzie w naszej historii precedens (mowa oczywiscie o literaturze Wielkiej
Emigracji), ale bedacym jednak czyms odmiennym, przede wszystkim ze wzgledu
na zasieg i rozmiar.
Wlasnie chyba ow rozmiar i zasieg sprawiaja badaczom klopoty. Dowodzi tego
przebieg pierwszej (z trzech zapowiadanych) konferencji zorganizowanej przez
Pracownie Badan Emigracji Instytutu Literatury Polskiej Uniwersytetu Mikolaja
Kopernika w Toruniu. Tytul serii - "Zycie literackie drugiej emigracji niepodleglosciowej".
Wygloszono 37 referatow obejmujacych rozlegla problematyke - od ogolnych rozwazan
na temat metodologii badan po bardzo szczegolowe, jak np. "Echa w prasie wloskiej
po smierci Gustawa Herlinga-Grudzinskiego" (dr Anny Danko z uniwersytetu w Lecce).
Jak sie okazalo, juz wlasnie sama metodologia nasuwa sporo watpliwosci. Jakie
kryteria wyrozniaja literature emigracyjna? Jaka skale wartosci nalezy do niej
przykladac? Jak wyodrebniac tworzace ja nurty? Jakim wzorcom estetycznym podlegala?
Na ile mozna mowic o jej instytucjonalnosci? Jakie byly relacje tworca-odbiorca?
Jakie zadania miala spelniac? W jakiej mierze mamy do czynienia z pismiennictwem
politycznym? Wprawdzie padaly odpowiedzi na te pytania, jednak dosc niepewne,
zarysowujace raczej kierunki poszukiwan niz wytyczajace pewny trakt. Uderzalo
jeszcze jedno: w kilku wystapieniach mozna bylo zauwazyc podchodzenie do tworcow
i instytucji zycia kulturalnego na emigracji z pewna doza poblazliwosci, taryfy
ulgowej. Nie dotyczylo to oczywiscie "pomnikowych" postaci i osrodkow.
Stosunkowo dobrze jest juz poznane i opracowane pismiennictwo emigracji osiadlej
w Europie, choc i tu pozostaja wciaz olbrzymie obszary do odkrycia. Zapewne
z czasem to nastapi, chocby ze wzgledu na dostep do archiwow londynskich Wiadomosci (znalazly sie one w torunskim Archiwum Emigracji przy Bibliotece UMK) i mozliwosc
prowadzenia badan w siedzibie paryskiego Instytutu Literackiego. Ryszard Löw
w referacie "Polskojezyczne zycie literackie w Izraelu. Struktura, wyznaczniki,
konteksty" omowil dokonania sporego grona pisarzy, poetow, publicystow i wydawcow
w tym kraju. Z odczytanego szkicu Leszka Szarugi mozna sie bylo dowiedziec o
podobnym zjawisku w Berlinie Zachodnim, przy czym majacym znacznie krotsza tradycje,
bo gdy w Izraelu datuje sie niemal od powstania panstwa, w Berlinie zycie literackie
rozwinelo sie dopiero w latach 80., z osiedleniem sie w tym miescie sporej grupy
emigracji solidarnosciowej. Byl akcent wegierski ("Wegierskie eseje Vincenza"
dr. Lajosa Palfaviego), wojennorosyjski ("Poczatki Orla Bialego w ZSRR", referat
prof. Krystyny Jaworskiej), o "szwajcarskiej wyspie" mowil Jan Wolski. Najczesciej
jednak obszarem zainteresowan badaczy byly srodowiska paryskie i londynskie,
co zrozumiale wobec stopnia ich zorganizowania i oddzialywania.
I wreszcie tematyka amerykanska. Byla reprezentowana bardzo skromnie, i to
wylacznie przez badaczy krajowych. Wygloszono nastepujace referaty: "Korespondencja
skamandrytow z archiwum Jana Lechonia w Nowym Jorku" - dr Wojciech Ligeza; "Amerykanskie
peregrynacje Zygmunta Haupta" - Stanislaw Zajac; "Wierzynski a mlodzi poeci
krajowi (Rozewicz, Herbert, Bialoszewski)" - Agnieszka Rydz; "Prezentacja postaci
Stanislawa Pezko-Kotwicza (1896-1976)" - Anna Mieszkowska i "Adam Szyper i krag
nowojorskiego wydawnictwa Cross-Cultural Communications" - dr Dariusz Lebioda.
Ten ostatni referat zupelnie nie miescil sie zreszta w objetej tytulem tematyce
konferencji i byl nieco balamutny. Cenie inicjatywe wydawcy Stanleya Barkana
i Adama Szypera, ktorzy staraja sie propagowac w Stanach Zjednoczonych polska
poezje, mamy jednak w samym Nowym Jorku inicjatywy o znacznie wiekszym znaczeniu
(wypada tu wspomniec chocby o publikacjach Hippocrene Books), a o nich uczestnicy
sesji nie uslyszeli ni slowa.
Niezmiernie skromna prezentacja zycia literackiego polskiej emigracji w Ameryce
musi niepokoic. Zrozumiale, ze badaczom z Polski latwiej dotrzec do Londynu,
Paryza czy Berlina. Ale musimy sie dopominac, by powaznie zajeto sie tez tworczoscia
pisarzy i poetow mieszkajacych w USA i Kanadzie, tutejszym czasopismiennictwem,
wydawnictwami i instytucjami kulturalnymi. Zyli tu przeciez i tworzyli ci, ktorzy
na trwale wpisali sie w historie literatury polskiej. Zyja i tworza m.in. Stanislaw
Baranczak, Wilhelm Dichter, Anna Frajlich, Janusz Glowacki, Henryk Grynberg,
Waclaw Iwaniuk, Tymoteusz Karpowicz, Jan Kowalik, Jerzy R. Krzyzanowski, Danuta
Mostwin. Dziala Fundacja Kosciuszkowska, Polski Instytut Naukowy, Instytut Jozefa
Pilsudskiego, Muzeum Polskie w Chicago i wiele innych instytucji stworzonych
wielkim wysilkiem i majacych dla polskiej kultury i dla jej propagowania w Ameryce
wielkie zaslugi. Czy maja sie tym zajac badacze z kraju? Czy tez trzeba szukac
odpowiednich osob wsrod licznego grona naukowcow polskich pracujacych na tutejszych
uczelniach i stworzyc im odpowiednie warunki? Zdumiewac musi, jak nikla jest
wiedza o polskiej emigracji w USA. Najlepszym dowodem moze byc pierwszy tom Leksykonu kultury polskiej poza krajem od roku 1939, wydany ostatnio przez
Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Hasel "amerykanskich"
w nim stosunkowo niewiele, a nieobecnosc wielu musi wrecz zdumiewac. Nie ma
nawet zadnej z wymienionych wyzej instytucji! A juz doprawdy zabawne, ze we
wstepie autorzy dziekuja m.in. Janowi Nowakowi-Jezioranskiemu za przekazane
uwagi, natomiast jego biogramu prozno szukac... Nie ma Nowego Dziennika,
nie ma Dziennika Zwiazkowego, nie ma nawet Gwiazdy Polarnej, najstarszego
polskiego czasopisma w Ameryce... Wprawdzie to dopiero pierwszy tom i autorzy
zapowiadaja, ze nastepne beda wydawane tzw. systemem holenderskim, to znaczy
od A do Z, mozna sie wiec spodziewac, ze z czasem znajda sie w tej publikacji
wszystkie nalezne hasla. Jeden z obecnych na konferencji redaktorow leksykonu
zapytal mnie, kto moglby napisac o Nowym Dzienniku. Odparlam, ze przeciez
ukazala sie monografia "Nowy Dziennik" w Nowym Swiecie. Pismo i jego
rola ideowo-polityczna Wieslawy Piatkowskiej-Stepaniak, wydana niedawno
przez uniwersytet opolski. Nie wiedzial o tej publikacji. Wypadaloby tez siegnac
po Who's Who in Polish America, zbior biogramow opublikowany w 1996 r.
przez Bicentennial Publishing Corp. Rzecz moze niedoskonala, ale jako punkt
wyjscia do dalszych prac zupelnie wystarczajaca.
Tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii: przeplywu informacji w samej Polsce.
W konferencji torunskiej brali udzial naukowcy z Katowic, Warszawy, Rzeszowa,
Krakowa, Lublina, Olsztyna, Poznania, Szczecina, Bydgoszczy, Bialegostoku i
Torunia oczywiscie. Czyli badania nad emigracja prowadzone sa w wielu osrodkach.
I nie wiadomo, kto i jakie badania prowadzi. Jednym z dowodow bylo zaklopotanie
prelegenta z Krakowa, ktory omawial listy Jana Lechonia znajdujace sie w nowojorskim
archiwum poety, kiedy dowiedzial sie, ze szczegolowe badania nad ta korespondencja
przeprowadzila badaczka z Warszawy i ich wyniki opublikowala przed rokiem w Pamietniku Literackim...
Przy tych wszystkich zastrzezeniach i utyskiwaniach musze z pelnym przekonaniem
stwierdzic, ze torunska konferencja zorganizowana przez prof. Janusza i jego
wspolpracownikow byla niezwykle cenna i pouczajaca. Mysle, iz jest szansa, ze
ow tytulowy ocean nieporozumien z nastepna sesja stanie sie juz tylko morzem,
a po trzeciej - zniknie. Moze chociaz prawie zniknie.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |