Porady
wicehrabiego
Chateaubrianda
Czasami w starych kufrach mozna znalezc rzeczy bardzo na czasie. Tak jest z
malutka ksiazeczka La Belgica y la Polonia, ktora przeszlo 30 lat temu
kupilem w Barcelonie. Myslalem, ze chodzilo o uratowanie Belgii od rosyjskiej
interwencji przez wybuch powstania w Polsce. Okazalo sie, ze jest to tlumaczenie
malej rozprawy francuskiego pisarza, wicehrabiego Franciszka Augusta de Chateaubrianda,
wydane w Walencji w roku 1831 i zaopatrzone wstepem i uwagami przez tajemniczego
i rownie pretensjonalnego Hiszpana kryjacego sie pod inicjalami D. R. L. S.
Calosc - w archaicznym i okropnie zawilym jezyku hiszpanskim. Napracowalem sie
co niemiara, aby przelozyc te wywody, nie majace zreszta nic wspolnego z uratowaniem
Belgii, ktorej wicehrabia bardzo nie lubil. Tekst w wielu miejscach jest dosyc
denerwujacy i tlumaczac go zastanawialem sie, po co to czynie. Doszedlem jednak
do wniosku, ze warto pokazac, jak szerokie byly echa powstania listopadowego
i upowszechnic opinie rzucajace swiatlo na to, jak swiat zachodni na tle wlasnych
interesow patrzyl w 1831 r. na nasz zryw narodowy. Mowia o tym dobitnie nawet
wyjatki z rozprawy Chateaubrianda.
Krzysztof Gluchowski
"Dotad nie wyruszyly w pole wielkie potegi, ani ich floty morskie nie pokryly
krwia powierzchni morz, ale nie przez to ich nastawienie jest mniej niepewne
i wrogie. Zasada nieinterwencji, podstawa, na ktorej sie obecnie opiera ich
harmonia, nie ma solidnosci i nie jest wiecej niz sofizmatem dyplomatycznym
pokrywajacym lek, ktory opanowuje Francje z powodu wewnetrznych manifestacji
i ktory porusza rowniez pozostale potegi, gdyz obawiaja sie wzburzenia swych
ludow i parlamentow. Nie wydaje sie jednak, ze stulecie obecne mialoby przeznaczone,
na wzor Attyli i Karola V, zmienic oblicze Europy, dajac jej przeciwny kierunek,
niz ten przyjety przez naszych ojcow...
Nie chcemy, malujac bezczynnosc wojenna narodow pierwszego rzedu, przemawiac
energicznie i przesadnie przeciw wysilkom Belgii i Polski, tym wiecej, ze okrzyki
ich buntow tworza szczegolny kontrast z glebokim letargiem Europy. Ale czy widziano
kiedys od czasu, gdy Richelieu nakreslil plan rownowagi politycznej, czy widziano,
powtarzamy, ze nie braly udzialu wielkie potegi w wojnach na kontynencie i ze
spokojem byly swiadkami dzielnej walki ludow, niczym Rzymianie z marmurowego
amfiteatru krwawej walki dzikich zwierzat? Prosmy Boga, ze to nie nadmiar dobrobytu
usmierza w naszych piersiach szlachetne i stare zasady honoru i sprawiedliwosci!
Prosmy Boga, ze nie doszlismy do lubieznej skrajnosci tyberyjskich matron, ktore
prosily atletow w cyrku, by umierajac padali w pozie pelnej gracji!
Ruch w Belgii byl wczesniejszy od tego w Polsce... - tu dosyc cierpko opisuje
Chateaubriand stan i tlo wypadkow w Belgii i dalej ciagnie: - ...Inna sytuacja
sie przedstawia, jezeli chodzi o wojne w Polsce, jej skutki i jej przebieg...
[idzie tu] ...o narod do pewnego stopnia zawstydzony swa okrutna niewola, narod,
ktory odkrywa na kazdym kroku w swych kronikach i w ruinach swych pomnikow swiadectwa
dawnej potegi, majacy powody do desperackiej rozpaczy widzac sie poddanym tych
wlasnie sasiadow, ktorymi ich ojcowie pogardzali jako barbarzyncami... [Idzie]
o lud wojenny i gniewny, kochajacy przez sklonnosc wojne, niezgode i zemste.
Wielka jest wiec roznica pomiedzy Belgia a Polska i tak rozna jest sytuacja,
w ktorej sie obie znajduja, ze wszyscy widza w pierwszym powstaniu zarozumiala
probe imitacji manifestacji w Paryzu i wypadek izolowany, a w drugim - niezalezne,
wydaje sie, od wojowniczego i niespodziewanego przewrotu we Francji. Tak jest
jednak bardzo rozny los obu narodow, ze Belgowie otrzymali poparcie w dyplomacji
europejskiej, podczas gdy Polacy, pozostawieni swej wlasnej rozpaczy, musza
sami stawiac czolo gwaltownemu postepowi imperium. Pod sztandarami walcza cywilizacja
i barbarzynstwo, wojska najbardziej wprawione w boju i hordy najdziksze, czyli
po prostu Europa i Tataria. Czyzby bylo to dlatego, ze ludzie uznaja zawsze
uprawnienia poteznego panstwa, chociaz nie wygladaja na calkowicie sprawiedliwe,
i depcza z latwoscia sluszniejsze uprawnienia innego, pogardzanego przez nich,
poniewaz nie posiada bogactw?
Tak jak rozne byly przyczyny, ktore spowodowaly jedno i drugie powstanie, tak
rozny sie prezentuje charakter przebiegu ich obu. Zamieszki, gwalty, brak tolerancji
politycznej, brak poszanowania w stosunku do religii i autorytetu... oto glowne
cechy tumultu Belgow; waleczna odwaga, szlachetna i nieustraszona determinacja
i ostra dyscyplina wojskowa daja powstancom Warszawy postawe dostatecznie godna,
abysmy w jakis sposob mogli zapomniec oburzenie wzbudzane przez tych, ktorzy
w warunkach tak krytycznych zaklocaja pokoj Europy. Podczas gdy niskie zadze
i zemsta ludu szaleja sie w Belgii, surmy wojenne i pelny entuzjazm obywatelski
uszlachetniaja walke prowadzona przez Polske. Nie mamy watpliwosci, ze ta upadnie,
a ta pierwsza bedzie prosperowac, ale bardziej honorowa, czcigodna i bardziej
warta zazdrosci bedzie ta w klesce, niz ta czyniaca widowisko z powodu swego
latwego i halasliwego tryumfu.
Polacy, zostawieni na dlugie lata pomiedzy cywilizacja a barbarzynstwem i bedac
jak gdyby tylna straza Europy, tworzyli zelazny okop przeciw hordom Septentriona...
szli zawsze z pochylona kopia szlachetni kasztelanie przeciw nieznanym wodzom,
ktorzy kolejno prowadzili do bardziej umiarkowanych klimatow Europy Tatarow,
Wandali i Turkow... W ten sposob zapobiegli, aby nowi Attylowie otworzyli sobie
droge az do Paryza, czy penetrujac Pireneje nie podali reki legionom muzulmanow,
ktore rozpoczely inwazje nie mniej grozna, uparta i krwawa.
W zadnym panstwie tak jak w Polsce nie zachowaly sie slady tej heroicznej epoki.
Wyroznienie szlachcica, instytucje feudalne, werwa wojenna, charakter surowy
i chmurny i pewien powiew arystokratyczny, ktory mozna widziec kolejno w uleglosci
ludu i proporcjach architektury dworow i zamkow, ukazywaly cudzoziemcowi z miejsca
narod wierny uczuciom ojcow, gotowy wylac swa krew, aby zachowac ten rodzaj
niezaleznosci w zwyczajach. Napoleon podburzyl nieco te idee, kiedy oslepiwszy
ich aparatem wojennym swych wojsk obiecal wyrwac ich z jarzma, ktore nad nimi
sprawowali nastepcy Fryderyka Wielkiego i Katarzyny II, ale te nie konczace
sie linie zolnierzy przeznaczone na zniewolenie wszystkich ludow zamieszkujacych
obszar od piaskow Kadyksu po lody Sankt Petersburga znikly jak ulatujacy meteor,
a z nimi iluzyjne nadzieje Polakow podniesienia sie do pewnego znaczenia politycznego.
Zamiast dumnej niepodleglosci, ktora obiecal im Napoleon, zobaczyli sie przylaczeni
do Rosji, rodzaj degradacji i obelgi znacznie bardziej bolesnej dla nich, niz
jakakolwiek inna przeciwnosc. Podobni do tak slawnego, jak nieszczesliwego Pakula,
byli skazani bez zadnego innego przestepstwa, oprocz checi polepszenia swego
losu i tego, ze woleli od panowania narodow sasiednich laury i szlachetna dume,
ktora im oferowala Francja.
Mozna jasno wywnioskowac z tego szybkiego szkicu, ze Belgia byla posluszna
jedynie ambitnym zadzom, podczas gdy Polska pozwolila sie poniesc cnotliwemu
uczuciu, choc zawsze buntowniczemu, niebacznemu i niepoprawnemu. Jezeli Belgowie
powinni byli szukac niepodleglosci w potedze swego handlu, Polacy mogliby znalezc
ja jedynie w dziedzictwie swych starych praw. Cala duma pierwszych powinna sie
opierac na ich okretach, wszystkie zadania drugich musza miec za podstawe ducha
narodowego Sobieskiego i heroiczna krew, ktorej slady pokrywaja jeszcze mury
ich sredniowiecznych zamkow. W pelni zadowoleni Belgowie wysylajac swe towary,
znajdujac nowe kierunki na morzach, zakladajac kwitnace kolonie nie powinni
snic ani mieszac sie wiecej w zawile zasadzki niepokojow politycznych; ale to
niebezpieczne pragnienie jest czyms wybaczalnym w ludziach nieustannie pozostawionych
samym sobie, napotykajacych na kazdym kroku pomniki swiadczace o przepychu ich
dziadow, w ludziach, ktorym rozpalaja sie piersi w miare jak wzrasta ponizenie
i zniewaga ze strony ich dawnych rywali. Belgia, jednym slowem, ukazuje sie
w tym obrazie jako zarozumialy mlodzieniec chcacy nasladowac bledne kroki kolosa,
a Polska jako dawny wodz pelen cnoty i entuzjazmu, nie zwazajacy na odraze swego
nieposluszenstwa, poniewaz pragnie pokazac swiatu, ze ulegl silom znacznie wyzszym
bez ponizenia sie i upodlenia.
W wypadku, gdy odziedziczenie przez narod niepodleglosci, gdy wyswiadczenie
wielkich uslug dla Europy i pomoc silnym ramieniem w utrzymaniu rownowagi politycznej
stanowia dostateczne podstawy, aby zachowal swe zwyczaje i swe instytucje, w
imie sprawiedliwosci moze powinny sie zainteresowac gabinety, aby nie zostal
zupelnie pominiety sejm w Warszawie. Dodajmy do tego gniew, jaki wzbudza walka
tak niespodziewana i nierowna przeciw pierwszej potedze swiatowej, przeciw surowosci
pory roku i co najgorsze, przeciw szkodom wyrzadzonym przez zaraze wyjatkowo
smiertelna i zdradliwa.
Jezeli Europa wyciagnela reke wybawienia do Grecji [...], z przyczyn bardzo
podobnych powinna czuc sie sklonna do wspanialomyslnosci i podziwu w stosunku
do wojny Polski [...] z cala slawa, ktora zdobyla pierwsza w historii prymitywnej
narodow, nie byla druga mniej slawna w wiekach srednich, ani mniejszej proby
byly korzysci, jakie oddala swietej sprawie cywilizacji i kultury.
Atakuja [Polacy] ze smialoscia i pewnoscia te niezdyscyplinowane legiony Azji,
jedynie straszne w ferworze swego pierwszego impetu i szybko oslabione przez
swa wlasna liczebnosc i swoj bezlad; ale trudne jest zadanie i malo przydaje
sie odwaga, kiedy ma sie walczyc cialo w cialo z wojskami wdrozonymi w sztuke
wojenna, poddanymi surowej dyscyplinie, latwymi w manewrach, przyzwyczajonymi
do zwyciezania i dowodzonymi przez wodzow, ktorzy tysiac razy prowadzili je
do bitwy i zwyciestwa.
Nie nalezy wnioskowac z tego, co bylo powiedziane, ze aprobujemy nieposluszenstwo
narodow, ktore uroczyste traktaty uzaleznily od cudzoziemskiej stolicy; ale
zwalniamy z winy ich zryw, ktory moze oprzec sie na motywach czysto narodowych,
takich jakie wzburzyly Hiszpanow przeciw orlom francuskim w obronie swej religii
i swego krola, i zaliczamy do nierozsadnych pretensje Moskali uwazajacych sie
za lepszych od tych, ktorzy byli w szeregach Bonapartego jako pierwsi zolnierze
Europy...
Kiedy Rosja zupelnie ugasi wulkan Polski, niech lepiej uwaza ja za jeden z
cennych diamentow w swej koronie, dajac jej te same warunki, co najbardziej
kwitnacej ze swych prowincji; lecz jezeli przeciw wszelkiemu prawdopodobienstwu
udaloby sie Polsce zlamac publiczne traktaty, ktore ja podporzadkuja St. Petersburgowi,
powinna pamietac, ze wcisnieta pomiedzy trzy wielkie imperia, pomimo swego mestwa
zawsze bedzie panstwem podrzednym i zaleznym, ktorego polityka powinna skupic
sie na szukaniu oparcia w tym, ktore wzbudza najwiecej zaufania i przeciw temu,
ktore wzbudza najwiecej obawy. Moze byloby dla niej z najwieksza korzyscia umiec
wykorzystac swe tryumfy, aby poprosic o szlachetna protekcje i uzyskac przychylnosc
tak wspanialego wojownika, jak imperator Mikolaj i byc tym sposobem pierwsza
i najbardziej wojownicza prowincja wielkiego imperium, gdyz w kazdym przypadku
bedzie odgrywac role zaszczytna i dostojna i nikt nie bedzie jej szanowal mniej,
poniewaz otrzymuje z St. Petersburga prawo dajace jej wiecej powagi i zaszczytu,
niz krucha niepodleglosc, ktorej pragnie.
Jednakze, choc biorac pod uwage potege orla rosyjskiego i nieznacznosc Holandii
latwo jest przewidziec tryumf Belgow i kleske Polakow, powtarzamy, ze nieszczesna
wojna, ktora prowadza ci ostatni, bedzie wolac po wsze czasy o szczery hold
szacunku, podczas gdy ludzkosc bedzie rzucac gniewne spojrzenie na krwawe zamieszki,
ktore spowodowalo, wskutek falszywej dumy, powstanie Belgow...".
***
Coz, nasza historia ma brzydki zwyczaj powtarzania sie. Ilez to jeszcze razy
walka o niepodleglosc Polski przynosila krwawe ofiary i "wolala po wsze czasy
o szczery hold szacunku"?
Wicehrabia, choc zachwycal sie mestwem Polski i przychylnie sie do niej odnosil,
nie znal Rosji i jego polityczne rady dotyczace koronnych klejnotow nie na wiele
mogly sie przydac wobec satrapy, jakim byl car Mikolaj I. Wspolzycie z naszym
wschodnim sasiadem na przestrzeni przeszlo dwustu lat nic dobrego nam nie przynioslo.
Nie darmo mowil Marszalek Jozef Pilsudski: "Najwiekszym niebezpieczenstwem dla
narodu polskiego sa Moskale, wszystko jedno w jakiej formie czy kolorze, ich
mentalnosc, ich chytrosc wschodnia, a w koncu ciezar, jest w stanie zniszczyc
narod polski". Niestety, nie widac, aby dzisiejsza nowa demokratyczna Rosja
okazywala choc symbolicznie, ze nastapila zmiana w jej stosunku do Polski. W
1994 r. na obchodach 50-lecia powstania warszawskiego zabraklo prezydenta Rosji,
a niedawno uslyszelismy, ze rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wydalo
oswiadczenie, iz nie ma podstaw i dokumentow, by twierdzic, iz 17 wrzesnia 1939
r. "byly Zwiazek Sowiecki dokonal agresji na Polske". Trudno budowac dobre stosunki
na takiej glebie. I nie dziw, ze zgodnie z inna porada wicehrabiego, polska
polityka skupia sie "na szukaniu oparcia w tym, ktory wzbudza najwiecej zaufania".
W obecnych czasach sa to dla Polski NATO i Unia Europejska.
Krzysztof Gluchowski
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |