PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (24 listopada 2000)


SUSAN SONTAG

W Ameryce (I)

Przelozyl Jaroslaw Anders

Za powiesc In America znana amerykanska pisarka Susan Sontag otrzymala tegoroczna prestizowa Krajowa Nagrode Ksiegarzy (National Book Award) w dziedzinie prozy. Wyrozniona powiesc wydana przez Farrar, Straus & Giroux, New York 2000, oparta jest na losach slynnej polskiej, a pozniej amerykanskiej aktorki Heleny Modrzejewskiej (1840-1909).
Krajowa Nagroda Ksiegarzy ufundowana przez amerykanskich wydawcow przyznawana jest od roku 1950 w dziedzinie poezji, prozy, literatury faktu i literatury dla dzieci. W przeszlosci nagrode te - uwazana obok Pulitzera za najbardziej prestizowa nagrode literacka w Stanach Zjednoczonych - otrzymal m.in. laureat Nobla William Faulkner oraz urodzony w Polsce Jerzy Kosinski za Kroki (Steps) w roku 1969.
Ponizej publikujemy fragment nagrodzonej powiesci Susan Sontag.

Polska aktorka Maryna Zalezowska przybywa wraz z mezem Bogdanem i grupa przyjaciol do Ameryki z zamiarem osiedlenia sie na farmie w Kalifornii. Wkrotce po przybiciu do Nowego Jorku pisze list do przyjaciela w Polsce, krakowskiego lekarza Henryka.

(J.A.)

Hoboken, New Jersey

Stany Zjednoczone Ameryki

12 sierpnia, 1876 roku

Alez ona nie opowiedziala mi nic o Ameryce, myslisz sobie zapewne. Coz, moge Ci opowiedziec to i owo o Nowym Jorku, ktory - jak wszyscy nam tu mowia - jest teraz tak zalany imigrantami, ze mozna go uznac za przyczolek Europy, a nie za prawdziwa Ameryke! Jak mogles sie zorientowac na poczatku tego i tak juz dlugiego listu, nie mieszkamy wcale na wyspie Manhattan. Poniewaz Bogdan doszedl do wniosku, ze najecie tam przyzwoitego lokum dla nas wszystkich byloby marnotrawstwem kapitalu, poszlismy za rada kapitana, ktory polecil nam wygodna i niedroga gospode niedaleko przystani Norddeutsche Lloyd, po przeciwnej stronie Rzeki Hudsona. Tu, w tym czarujacym nadrzecznym miasteczku, ktorego nazwa oznacza fajke w jednym z narzeczy indianskich, i ze wspanialym widokiem Manhattanu, mieszkamy w istocie w zupelnie innym sposrod trzydziestu osmiu stanow Ameryki.

Kazdego ranka co smielsi z nas wsiadaja na prom i ruszaja na zwiedzanie miasta - powiadam co smielsi, bowiem ci, ktorzy przekraczaja rzeke, naleza teraz do mniejszosci. Manhattan okazal sie zbyt przytlaczajacy dla bardziej delikatnych naszych towarzyszy; mysla tylko o dalszej podrozy i czekajacej nas sielance. Wanda czuje sie juz calkiem zagubiona bez Juliana. Aleksander jest niezmordowany, lecz oniesmiela go nieznajomosc angielskiego. Danuta i Cyprian musza sie troszczyc o swoje dwie dziewczynki. Tylko Jakub, ktory chodzi wszedzie ze szkicownikiem, czuje sie tutaj prawie jak u siebie w domu. Boje sie, ze zal mu bedzie tak szybko stad wyjezdzac, ale obiecalam mu, ze Kalifornia okaze sie rownie ciekawym tematem. Mnie tez bedzie troche zal. Aktor jest tez zwykle zapalonym widzem, a zadne widowisko nie podnieca bardziej niz to, ktore rozgrywa sie przed naszymi oczyma - w kazdym mozliwym jezyku - na tej topornej scenie. Sa tu przedstawiciele wszystkich ras, narodow, kazdego plemienia tej ziemi, przynajmniej wsrod klas ubozszych - a wiekszosc wydaje sie uboga, gdy tylko czlowiek zapusci sie troche dalej od wielkich ulic. Nie dziwi mnie brzydota miasta. Ale nie oczekiwalam, ze spotkam tu tylu zebrakow i wloczegow. Slyszymy, ze biedoty jest wiecej niz kilka lat temu nie tylko dlatego, ze przybywa coraz wiecej imigrantow, z ktorych wiekszosc nie ma absolutnie nic, lecz rowniez dlatego - Bogdan otrzymal w tej mierze niepokojace przestrogi od swego brata - ze gospodarka nie podzwignela sie jeszcze z wielkiego kryzysu (ktory nazywaja tu "panika") sprzed trzech lat. Zapotrzebowanie na prace, zwlaszcza prace fizyczna, jest znikome i place spadaja nadal. Ale oczywiscie nie zniecheca to nikogo z tych, ktorzy przejezdzaja tutaj w nadziei na lepsze jutro!

Wczoraj Bogdan i ja zarezerwowalismy sobie wieczor wylacznie dla siebie i poszlismy na kolacje do restauracji Delmonico's, uwazanej za najlepsza w miescie. Spiesze ci doniesc, ze tutejsi nababowie sa rownie dobrze odkarmieni i rownie ospali, co ich odpowiednicy w Wiedniu lub Paryzu. Na zewnatrz zas wszystko jest gonitwa i wrzawa. Furgony, powozy, omnibusy, dorozki, tramwaje, popychajacy sie wciaz przechodnie - wszystko to sprawia, ze kazde przejscie przez ulice jest juz przygoda; wszystkie budynki pokryto reklamami, a sa tu rowniez ludzie najmowani w charakterze zywych slupow ogloszeniowych - przyozdobieni z przodu i z tylu, a nawet na glowie, rozmaitego typu obwieszczeniami, inni zas wciskaja przechodniom ulotki albo wrzucaja cale ich narecza do przejezdzajacych tramwajow; czysciciele butow nawoluja klientow zza swoich stolikow, handlarze pokrzykuja zza wozkow, uliczne zespoly, zazwyczaj niemieckie, dma ci prosto w ucho na trabkach i tubach. Zdziwilo mnie, ze widac tu tylu Niemcow, wiecej nawet niz Irlandczykow czy Wlochow, a kazda nacja ma swa wlasna dzielnice. Henryku, tyle tu biedy i nieszczescia. A takze przestepstwa: ciagle nas przestrzegaja, bysmy nie chodzili tam, gdzie mieszka biedota, gdyz ryzyko napasci i grabiezy ze strony opryszkow jest znaczne. Jakub najdzielniej z nas wszystkich zapuszcza sie w te kipiace zakamarki miasta; zapelnil juz szkicami piec albumow. Wczoraj spedzil popoludnie w dzielnicy Zydow, biednych Zydow, rzecz jasna, ktorzy wygladaja zupelnie tak samo jak w Krakowie - czarnobrodzi mezczyzni w myckach, chodzacy nadal w czarnych chalatach, pomimo morderczego upalu.

Tu moja jedyna skarga. Nigdy jeszcze nie zaznalam podobnego zaru. Cierpimy wszyscy. Piotr dostal wysypki. Mlodsza corka Danuty caly czas placze. Goraco sprawia, ze czuje sie za grubo ubrana - pewnie jestem za grubo ubrana - choc nie tak grubo jak tutejsze kobiety, ktore nadal nosza halki i, jak zauwazyla Danuta, Wanda, Barbara i ja, spogladaja z zazdroscia (tak mi sie wydaje) na nasze lekkie spodnice. Oczywiscie wysiadlszy z promu musimy wiele chodzic pieszo. Wczoraj, kiedy przechadzalysmy sie Broadwayem, ktory jest tutaj glowna ulica, zobaczylysmy, jak poteznych rozmiarow kobieta odziana w ogromna halke pod ciezka, czarna spodnica wprost na naszych oczach osunela sie na trotuar. Pomyslalam, ze musi byc ciezko chora, ale pewien przechodzien wyjasnil, ze to nic szczegolnego, ze w sierpniu takie rzeczy zdarzaja sie czesto, a jakis dorozkarz odwiazal cebrzyk do pojenia konia i bezceremonialnie ochlapal jej twarz woda, po czym ludzie pomogli jej wstac i bez sladu zazenowania poszla w swoja strone. Wiem, ze to nierozwazne pozostawac tak dlugo na sloncu, ale nie mamy hotelu, do ktorego moglibysmy sie schowac. Gdyby spelniac zachcianki Piotra, co godzina zachodzilibysmy do lodziarni. Tutejsze lody, wyrabiane przez Wlochow, sa wprost przepyszne. Piotr zachwyca sie rowniez sprzedawanymi na ulicach przysmakami indianskimi. Sa to suche, nieco waciane grudki powstale z pekajacych na ogniu ziaren bialej kukurydzy, a takze male brazowe orzeszki schowane po dwa w jasnych, miekkich lupinach, chociaz te ostatnie wydaja mi sie calkiem niestrawne. Do posilkow ludzie pija tutaj wiecej wody niz wina i w zimie, tak samo jak w lecie, wode do picia podaje sie bardzo zimna: szklanke wypelnia sie kostkami z lodu - na pewno uznasz, ze to bardzo niezdrowo. Dzis, w daremnym poszukiwaniu chlodu, niektorzy z nas zaszli do parku, ktory ukonczono wlasnie na polnoc od miasta; nazywa sie Park Centralny, chociaz wcale nie lezy w centrum. Prawde mowiac nie przypomina tez parku- nie wyobrazaj sobie czegos w rodzaju nowego parku w Krakowie, nie mowiac juz o naszych dostojnych, cienistych Plantach - wiekszosc drzew jest po prostu za mloda, by dac wiele cienia.

Tutejsza spolecznosc polska jest nieliczna. Znacznie wiecej rodakow osiedlilo sie dalej, na zachod - w Chicago. Bogdan odwiedzal niektorych przywodcow owej Polonii, ktorzy wyrazili chec zorganizowania przyjecia na ma czesc. Chyba bede musiala odmowic, choc przykro mi sprawiac im zawod. Chca witac osobe, ktora juz nie jestem. Ale niegdysiejsza aktorka nie potrafi jednak zapomniec o teatrze, sierpien zas, procz tego, ze jest miesiacem najgoretszym, oznacza rowniez poczatek sezonu. W istocie, jak obcesowo przestrzegal mnie Heinrich, tutejszy teatr to cos zupelnie innego niz chez nous czy w Wiedniu lub Paryzu. Publicznosc oczekuje zabawy, nie uwznioslenia, zas bawi ja glownie pompa i cudacznosc. Chcielismy zobaczyc Wielka Ksiezne Gerolstein Offenbacha, pokazywana na jednej z najwiekszych tutejszych scen, ale sie dowiedzielismy, ze wystawia ja Meksykanska Opera Dziecieca i ze primadonna, Senorita Nina Carmeny Moron, ma osiem lat. Czy potrafisz wyobrazic sobie Dites-lui qu'on'a remarquÈ Ksieznej - czyz jest bardziej zachwycajaca piesn milosna? - wykonywana piskliwym glosikiem malej dziewczynki! Moze to cos dla Piotra, chociaz wydaje mi sie, ze jeszcze bardziej spodobalby mu sie program pokazywany w innym teatrze - z udzialem George'a France'a i jego psow, Don Cezara i Bruno, Zespolu Alpejskich Jodlarzy Hansella, Jenny Turnour - Krolowej Trapezu oraz niejakiego Herr Cline tanczacego z wlasna babka pas de deux na linie. Ani sladu Szekspira, chociaz zapewniano mnie, ze w Ameryce zadnego dramaturga nie wystawia sie czesciej. Obok fars i melodramatow, ktore wydaja sie nie warte ryzyka nawet dla samej ciekawosci, jest jeszcze lekka komedia, oczywiscie angielska, pod tytulem Nasz kuzyn z Ameryki, juz od jedenastu lat cieszaca sie nieustajacym powodzeniem w calym kraju, za sprawa tego, ze ogladajac te wlasnie sztuke z lozy, w towarzystwie zony i czlonkow rzadu, prezydent Lincoln zginal z reki zamachowca - oblakanego aktora, jak zapewne pamietasz. Sztuki z prawdziwego zdarzenia sa prawie bez wyjatku angielskie albo francuskie. Pomimo iz nowojorska publicznosc uwielbia Wagnera, brak tu zainteresowania wielkimi dramaturgami niemieckimi. Jezeli chcesz obejrzec Schillera, musisz sie wybrac do jednego z teatrow wystawiajacych w jezyku niemieckim, gdzie zobaczysz go w wykonaniu drugorzednej trupy objazdowej z Monachium czy Berlina. Poniewaz zas nie sposob wystawic zadnej sztuki Krasinskiego, Slowackiego czy Fredry po angielsku, a w Nowym Jorku nie ma dosc Polakow, by oplacalo sie stworzyc teatr polski, nasi wysmienici dramaturdzy sa tu zupelnie nieznani.

Bardzo chcialam zobaczyc ktoregos ze slawnych aktorow amerykanskich, ktorych slawa dotarla az do Europy, ale jakos zadnego nie widac. Poszlismy do swietnego teatru bedacego wlasnoscia jednego z nich, Edwina Bootha (to jego mlodszy brat zastrzelil Lincolna), gdzie sezon rozpoczal sie dramatem tragicznym Lorda Byrona Sardanapalus. Moze to uwaga malostkowa, ale aktorstwo nie pozostawialo wiele miejsca dla wyobrazni - twoj pan Darwin bylby zadowolony! - zwazywszy, ze sztuke zamieniono w wielkie, wymyslne widowisko. Glosna muzyka, monumentalne dekoracje, setki wykonawcow krecacych sie po ogromnej scenie - to wlasnie najbardziej ceni sobie tutejsza publicznosc. Oprocz kilkunastu aktorow w rolach glownych, Balet Wloski w drugim akcie zawieral - spogladam na program - "czterech tancerzy pierwszej klasy, osmiu koryfeuszy, szesc balerin, dziewiecdziesieciu dziewieciu statystow, dwudziestu czterech chlopcow murzynskich, dwanascie chorzystek, osmiu chorzystow, oraz czterdziesci osiem baletnic pomocniczych!". Wyobraz sobie cala te bieganine, w czasie ktorej maszyneria sceniczna produkowala zadziwiajace efekty: cala scena unosila sie czasem nad ziemie albo znikala z oczu. Ostatni akt konczy sie zapierajaca dech pozoga, ktora wielce podobala sie widowni, podobnie zreszta jak nam.

Tutaj najlepsze jest to, co najwieksze - przesad to chyba nie bardziej niedorzeczny niz przeswiadczenie, ze najlepsze jest zawsze to, co najstarsze. Teatr Bootha, w ktorym sa prawie dwa tysiace foteli i jeszcze kilkaset miejsc stojacych, nie jest bynajmniej najwiekszy. Najwiekszy jest Stainway Hall, gdzie, jak nas solennie poinformowano, mial swoj amerykanski debiut Anton Rubinstein. Chcac zrobic wrazenie na Bogdanie postanowilam nie wspomniec ani slowkiem, ze wielki pianista byl czestym gosciem na naszych wtorkowych wieczorach w Warszawie. Uswiadomilam sobie, ze pomimo ciaglych przechwalek, ze maja cos najwiekszego albo czegos najwiecej w calym swiecie, w sprawach sztuki Amerykanie wykazuja zadziwiajacy brak dumy narodowej. Nie byloby sprawiedliwym stwierdzenie, ze publicznosc laknie tu wylacznie rozrywek plebejskich. Zaklada sie jednak, ze sztuka z prawdziwego zdarzenia pochodzi z zagranicy. Zagraniczni aktorzy sa tu niezwykle wprost fetowani, jesli zas idzie o Francuzow czy Wlochow, oczekuje sie, ze beda grac w swym wlasnym jezyku, ktorego nikt nie rozumie. Jakies dwadziescia lat temu Rachel swiecila triumfy w Adrienne Lecouvreur w najwiekszym wowczas teatrze miasta, Metropolitan, zas dziesiec lat temu Ristori odbyla bardzo dobrze przyjete, i lukratywne, tournée po calym kraju. Myslac o tym teraz przyznaje, ze czuje uklucie zazdrosci. Ale nie, nie sadz, ze mysle o wznowieniu tutaj kariery aktorskiej. W jakim jezyku? Nikt nie chcialby sluchac naszego jezyka ojczystego, a zasieg tego drugiego, w ktorym uczylam sie grac, to znaczy niemieckiego, jest rowniez ograniczony do publicznosci imigranckiej.

Nie bede sarkala na sztuke The Mighty Dollar, ktora widzielismy w Teatrze Wallacka, konczac w ten sposob nasza degustacje tutejszych dan teatralnych. W Ogrodzie Gillmore'a slyszelismy na koncercie Madame Pappenheim, sopranistke Emilie Pappenheim; Bogdan i ja uznalismy ja za mniej interesujaca niz reszta publicznosci, ktora byla wprost entuzjastyczna, oklaskujac ja po kazdym trelu. We francuskiej galerii Michaela Knoedlera obejrzelismy cala sale pelna nudnych obrazow, a w Nowojorskim Towarzystwie Historycznym (nie ma tutaj muzeum z prawdziwego zdarzenia) znalezlismy marmurowe plaskorzezby z palacu Sardanapaulusa - co bylo mila niespodzianka po przedziwnosciach z papier-mache ogladanych w czasie naszego byronicznego wieczoru. Zabieramy wszedzie Piotra ze soba, a ogladanie miasta jego oczyma chroni mnie przed zbytnia pedanteria; chlopaka wszystko wprawia w zachwyt. Nie da sie tego powiedziec o drugim dziecku pozostajacym pod moja opieka, to znaczy Anieli, naszej nowej sluzacej, dla ktorej wszystko wydaje sie po prostu niezrozumiale. Mowiono jej, ze jedzie do Ameryki, ale dla niej Ameryka musiala byc juz Warszawa (nigdy dotad nie wyjezdzala ze swojej wioski). Potem znalazla sie w pociagu (nigdy przedtem nie jechala pociagiem), w hotelu w jakims zagranicznym miescie, w hotelu na wodzie, jak nazywala parowiec, a teraz tutaj. Kiedy spacerujemy razem, slysze tylko "Laboga, moja pani! Laboga, moja pani!". Wyobraz sobie mnie idaca z moim chlopcem z jednej strony i ta pulchna dziewczyna o pospolitej twarzy z drugiej, a oboje sciskaja mnie za rece ze strachu i zadziwienia. Mogles rzucic na nia okiem na stacji i znajac moje zamilowanie do piekna pod kazda postacia, zastanawiales sie pewnie, dlaczego akurat ja najelam. Ja tez zaskoczylam wszystkich w sierocincu w Szymanowie, wybierajac ja sposrod szesciu dziewczat przedstawionych mi na rozmowe. Jedna z siostr wziela mnie na bok i przestrzegla, ze popelniam blad, ze umiejetnosci Anieli w zakresie gotowania i szycia znacznie ustepuja umiejetnosciom innych dziewczat. Dlaczego zatem wybralam ja? Usmiejesz sie, ale zrobilam to dla jej glosu. Kiedy zapytalam, czy umie spiewac, popatrzyla na mnie z rozdziawionymi ustami, a potem nie zamykajac wcale tych ust (ale za to zaciskajac mocno oczy) odspiewala ciurkiem dwa hymny po lacinie i Boze cos Polske. Wiem, ze brzmi to komicznie, ale jej spiew wzruszyl mnie do lez. Wiedzialam od razu, ze ma slodka dusze, dziewczyna ma dopiero szesnascie lat, a Danuta i Wanda naucza ja gotowania i szycia. Prawde powiedziawszy mnie samej przydaloby sie pare lekcji! Kazda kobiet zdola sie nauczyc prac domowych, ale ktoz pomyslal, zeby nauczyc to dziecko spiewac?

Widac jednak, ze poza tym bede ja musiala uczyc wszystkiego. Przede wszystkim nie bac sie swiata. Po drugie nie bac sie mnie. Zanim wyjechalismy z Warszawy, zapytalam ja, czy ma wszystko, czego jej bedzie potrzeba w nowym zyciu, ktore staralam sie jej, z niewielkim skutkiem, przedstawic. Jakby to byl jakis egzamin, ktory musiala koniecznie zdac, zwolala tylko: "Ach tak, moja pani, ja mam wszystko!". Potem, jak juz wyruszylysmy w droge, okazalo sie, ze ma tylko jedna sukienke, chuste, podarta koszuline i pikowany, barchanowy kubraczek. Wlasciciel gospody w Hoboken poradzil nam zaopatrzyc sie w ubrania tutaj, zanim jeszcze ruszymy do Kalifornii, bowiem z powodu "paniki" wielkie magazyny obnizaja na wszystko ceny. Mozesz sobie wiec wyobrazic swoja Desdemone wedrujaca wczoraj od sklepu do sklepu i wdajaca sie z subiektami w powazne dyskusje na temat plaszcza, spodnicy, bluzki, a takze kilku bardzo praktycznych sztuk odziezy spodniej. Tutejszy sklep sklepow, A.T. Stewart, stalowy palac zajmujacy caly kwartal miejski, jest podobno najwiekszy na swiecie; mnie jednak bardziej odpowiadal mniejszy dom handlowy zwany Macy's, w ktorym wlasnie otwarto dzial chlopiecy i ktorego sensowny wybor odziezy mocno rozczarowal Piotrusia. Spodziewal sie, ze mu kupie pioropusz indianski i przepaske na biodra, i przez reszte dnia byl niepocieszony!

< class="tyci">Czesc druga - za tydzien

Copyright © 1999 by Susan Sontag
Polish translation by Jaroslaw Anders, reprinted with the permission of The Wylie Agency, Inc.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail