JERZY R. KRZYZANOWSKI
11 listopada - Swieto Niepodleglosci Polski
Ta, co nie zginela...
|
| Jozef Pilsudski
byl jednym z pierwowzorow tytulowego bohatera powiesci
Juliusza Kadena-Bandrowskiego General Barcz. |
Zdawac by sie moglo, ze dzisiejszy
czytelnik szukajac obrazu listopada 1918 roku w jakiejs
wielkiej powiesci polskiej, dziele co najmniej na miare Krzyzakow Henryka Sienkiewicza, bedzie mial latwe
zadanie. Byl to przeciez moment historyczny ze wszech miar
zaslugujacy na upamietnienie, bardziej moze niz kolejne,
poprzedzajace go kleski narodowe, tak obficie ilustrowane
przez cale pokolenia pisarzy. Niestety, nadzieje czytelnicze
nie zostaly spelnione. "Byc moze - pisze Julian Krzyzanowski
w Dziejach literatury polskiej (1969) - iz ogrom
wydarzen politycznych przeslanial owe przygody jednostek,
oniesmielal piszacych i utrudnial znalezienie wlasciwej
perspektywy" (s. 606). Inaczej rzecz te wyjasnia Kazimierz
Wyka w klasycznym juz dzisiaj studium Pogranicze powiesci (wyd. II, 1974): "Zbytnia bliskosc frapujacego tematu
sprawia, ze tylko szybki poryw nowelisty zdolny jest uchwycic
niektore jego rysy, a powiesc celujaca w calosc zjawiska
musi odczekac. Jest to analogia poprzez fige. Te fige ze
znanego cytatu, ktora musi sie odlezec i ucukrowac, zanim
siegna po nia pisarze" (s. 137).
Istotnie, epopeja legionowa znalazla
szerokie echo w krotkich formach literackich, przede wszystkim
w poezji - pisali wiersze poswiecone Legionom liczni poeci,
od Wladyslawa Broniewskiego po Boleslawa Wieniawe-Dlugoszowskiego,
przy czym, rzecz charakterystyczna, najslynniejszym utworem
tego okresu, byl powstaly jeszcze we wrzesniu 1914 roku
wiersz Edwarda Slonskiego Ta, co nie zginela, zakonczony
pamietna zwrotka, ktora przetrwac miala w pamieci pokolen
przez co najmniej trzydziesci lat:
Bo wciaz na jawie widze
i co noc mi sie sni,
ze TA, CO NIE ZGINELA,
wyrosnie z naszej krwi.
Raz jeszcze potwierdzila sie stara
teza, ze podczas gdy na wydarzenia biezace najszybciej i
najzywiej reaguje poezja, prozaikom na stworzenie odpowiadajacego
dziejom obrazu potrzebny jest czas i perspektywa. Istnieja
oczywiscie i od tej reguly wyjatki w postaci dziennika,
reportazu, krotkich opowiadan. Formy te chetnie podejmowali
w okresie I wojny swiatowej ci zwlaszcza pisarze, ktorzy
osobiscie w walkach i tworzeniu epopei legionowej brali
udzial. Warto tu przypomniec swietne reportaze Droga
Czwartakow i inne wspomnienia wojenne Wladyslawa Orkana,
oglaszane najpierw w prasie w 1916 r., a w roku nastepnym
wydane w formie ksiazki. Niestety, nie ukazaly sie projektowane
przez pisarza fragmenty nastepne, a tym samym wypadkow listopada
1918 roku Orkan pisarsko nie wykorzystal.
A inni? Zyli przeciez i tworzyli
w tym okresie powiesciopisarze tak znakomici, jak Zeromski
i Reymont, zaden z nich jednak w bezposrednim budowaniu
historii osobiscie udzialu nie bral, totez wspolczesnej
wydarzeniom powiesci Zeromskiego Charitas (1919)
Kazimierz Wyka nie zawahal sie nazwac "powiescia cywila
o tylach" (s. 137), podczas gdy Reymont pracowal nad
ostatnia czescia swej historycznej trylogii Rok 1794 i oglosil tylko jeden tom o tematyce wspolczesnej, opowiadania Za frontem (1919), samym tytulem mowiace o sprawach
odleglych od pierwszej linii walki o niepodleglosc.
Tym wyrazniej od tego tla odbija
dzielo dwoch pisarzy nie tylko osobiscie bioracych udzial
w tworzeniu historii Legionow, ale takze swoja tworczoscia
ja dokumentujacych - Andrzeja Struga i Juliusza Kadena-Bandrowskiego.
Andrzej Strug najlepsze swiadectwo tych lat dal w zbeletryzowanym
zolnierskim dzienniku Odznaka za wierna sluzbe (1921)
i w powiesci charakterystycznie zatytulowanej Pokolenie
Marka Swidy (1925). Kaden-Bandrowski uwazany byc moze
niemal za kronikarza walk o niepodleglosc, zwlaszcza dzieki
swojej kontrowersyjnej i swojego czasu bardzo glosnej powiesci General Barcz (1923). Jej tez nalezy poswiecic najwiecej
miejsca piszac o odzyskaniu niepodleglosci, stanowi ona
bowiem jedyny bodaj w literaturze polskiej wierny zapis
wypadkow poprzedzajacych dzien 11 listopada 1918 roku, wkrotce
po Krakowie w dniu tym w Warszawie powtorzonych. W powiesci
widzimy rynek krakowski w momencie obejmowania wladzy przez
oddzialy polskie, co istotnie mialo miejsce 31 pazdziernika.
Warto przytoczyc tu dluzszy cytat:
"Na Rynek!!!
Po obu stronach Sukiennic tlumy sie
przewalaly. Swiatlo dnia jesiennego sprawialo, ze cienka
polewa blasku przydawala ludziom wyrazistej ostrosci. Tak
twardo widac bylo kazda glowe, kazdy kamyk, jakby tych twarzy
i kamykow, murow i okien starczyc mialo na cale wieki. Ciche
powietrze ostatnich dni pazdziernika obejmowalo rozgwar
ludzki, ukladajac wokol glosow wzburzonych scisla czujnosc
chlodu i powagi.
Przed kratami odwachu cizba sobie
po pietach dreptala [...].
Z tlumu wyrwal sie krzyk potezny.
Zolnierze ze strychow odwachu spuszczali na dol, az na sztachety,
bialo-amarantowa flage.
- To tylko porzadny czlowiek wie
- krzyczal Jablonski - co to znaczy na tym odwachu taki
kolor. To tylko porzadny czlowiek...
Wargi mu znikly pod lnianym wasem,
golona broda kretymi zmarszczkami wspiela sie az pod nos,
a z duzych oczu orzechowych zaczely padac na dostatni granat
palta wielkie lzy [...].
Nad brukiem pekaly kragle akordy
orkiestry, a dalej wsrod szarego tlumu, niby zelazna brona
wsrod grudy ruchliwej ciagnela kompania piechurow austriackich,
pomieszanych z legionistami.
Szli mocno, geby usmiechniete wystawiajac
na wrzask radosci, tupiac donosnie gwozdziami podeszwy,
ktore gladzili w nieobjetym trudzie na kamieniu wszystkich
Alp, roznej Ukrainy, wszelakiego Podola, kazdej drogi polskiej...
Rozlegly sie komendy, niepewnie przez
oficerow polskim slowem latane. Na koniec z orkiestry buchnal
hymn taneczny. Tlum przedarl sie przez kompanie, wynoszac
w gore na kraty odwachu piechura, ktory do narodowej flagi
wpial Bialego Orla".
General Barcz,
Wydawnictwo Biblioteki Narodowej,
1975, s. 23-24.
Kazdy, kto przezyl zryw wolnosci,
obojetne gdzie i kiedy, w listopadzie 1918 r., we wrzesniu
1939 r., w Warszawie sierpnia 1944 r., w Gdansku w roku
1980 czy gdziekolwiek indziej, rozpozna tu swoje najglebsze
uczucia, gdyz istotnie, dzieki wielkiej sztuce pisarza takie
przezycia "starczyc maja na cale wieki".
General Barcz to jedna z licznych
legionowych powiesci Kadena-Bandrowskiego, z wielu jednak
wzgledow zajmuje wsrod nich miejsce szczegolne. Jest nie
tylko najobszerniejsza i najambitniejsza, ale takze najblizsza
realistycznemu obrazowi rzeczywistosci, mimo satyrycznych
i czesto krytycznych tonow. Okres akcji pokrywa sie dosc
dokladnie z okresem tworzenia niepodleglego panstwa polskiego,
od pazdziernika 1918 do jesieni 1920 r., przy czym galeria
najwazniejszych dzialajacych postaci rowniez dosc dokladnie
odpowiada rzeczywiscie dzialajacym osobistosciom zycia politycznego.
Trzeba bowiem od razu przypomniec, ze General Barcz jest nade wszystko powiescia polityczna. Podkreslil to autor
monografii pisarza Michal Sprusinski, ktory w swoim studium Juliusz Kaden-Bandrowski. Zycie i tworczosc (1971)
zacytowal znane powiedzenie Stendhala: "Polityka w
dziele literackim to strzal z pistoletu na koncercie, cos
glosnego i wulgarnego, na co nie mozna jednak nie zwrocic
uwagi" (s. 141). Ale legenda legionowa i epopeja walki
o wolnosc, jak to zwykle bywa, istotnie rychlo zmienily
sie w kolejne rozgrywki polityczne, co - nota bene - tlumaczyc
moze wspomniana na poczatku niniejszych rozwazan obojetnosc
wielu pisarzy na wydarzenia listopada 1918 r. i tych wydarzen
bezposrednie konsekwencje. Nie tylko wchodzila tu w gre
literacka tradycja Mlodej Polski, w zasadzie dalekiej od
tego rodzaju zainteresowan - istotny byl stosunek spoleczenstwa
do Legionow i ich tworcy, Jozefa Pilsudskiego, przez wielu
Polakow - zwlaszcza w bylym zaborze rosyjskim - przyjmowanego
bardzo krytycznie, jesli nie wrecz wrogo.
Krytycy i historycy literatury zajmujacy
sie ta powiescia niemal tuz po jej pierwszym wydaniu probowali
rozszyfrowac, kto kryje sie pod postaciami fikcji. Juz w
roku 1922, a wiec tuz po druku powiesci w odcinkach na lamach
gazety Kurier Polski, felietonista i krytyk Adolf
Nowaczynski pospieszyl z identyfikacja czolowych postaci
powiesci, co przez lata nastepne kontynuowalo wielu badaczy.
Oglaszano polemiki, sprostowania i sprostowania do sprostowan.
Przyjmuje sie ogolne, ze postac Barcza to zreczne polaczenie
sylwetek Jozefa Pilsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego,
przy czym - jak w kazdej dobrej powiesci - o jej wyrazistosci
decydowaly elementy literackie, tworzace udana artystycznie
i psychologicznie calosc. Dwaj antagonisci Barcza tez nie
zawsze latwi sa do zidentyfikowania, bo jesli general Dabrowa
to niewatpliwie postac oparta na biografii gen. Boleslawa
Roi, to juz general Krywult podobny jest raz do gen. Jozefa
Dowbora-Musnickiego, raz znowu do gen. Jozefa Hallera. Nie
ulegaja natomiast watpliwosci podobienstwa postaci literata
Rasinskiego do autora powiesci, a majora Pycia do szerzej
znanego w latach trzydziestych pulkownika Adama Koca, podobnie
jak mniej lub wiecej brane "z zycia" sa inne,
drugoplanowe postaci dzialajace na planie powiesci. W sumie
jest to dzielo nie tylko na wskros polityczne i realistyczne,
ale nalezy ono do gatunku tzw. powiesci z kluczem, ktorej
lektura pozwala na doskonala orientacje na politycznej mapie
Polski pierwszego roku niepodleglosci.
Nie oznacza to jednak bezkrytycznego
entuzjazmu do wszystkiego, co na mapie tej sie rozgrywa.
Jednym z najczesciej cytowanych z Generala Barcza powiedzen
jest okrzyk Rasinskiego podczas walk o Przemysl w listopadzie
1918 roku, a wiec w miesiacu odzyskania niepodleglosci:
"Radosc - szalona radosc z odzyskanego smietnika...".
"Ktory my w salon przemienimy" - replikuje bez
przekonania general, ale jego pozniejsze postepowanie obietnicy
tej nie potwierdza. Kaden-Bandrowski byl bowiem zbyt uwaznym
obserwatorem, azeby powojenna rzeczywistosc malowac w pozytywnych
tylko kolorach. Walka o wladze, osobiste ambicje, intrygi,
nieuczciwosc - jesli juz nie wrecz oszustwo - wszystkie
te elementy stopniowo zastepuja w powiesci legionowa legende.
Podobnie bylo w rzeczywistosci historycznej. Legende zaczely
przeslaniac motywy podobne, a ponadto szalona inflacja,
bezrobocie, potem zamach majowy i wreszcie dramatyczny kryzys
ekonomiczny.
Watek trudnych dziejow pierwszego
dziesieciolecia chetnie podejmowali wtedy pisarze dotychczas
stroniacy od tematyki wspolczesnej - poczawszy od klasycznego
juz dzisiaj Przedwiosnia (1925) Stefana Zeromskiego,
poprzez cale pokolenie pisarzy mlodszych, szczegolnie uczulonych
na problematyke krzywdy spolecznej, az po ich nastepcow,
wkraczajacych do literatury w kolejnym dziesiecioleciu.
A rownoczesnie, tuz po odzyskaniu niepodleglosci, literatura
ta, zwlaszcza mloda poezja, swiadomie odcinala sie od problematyki
wojennej, czego dowodem byl slynny cytat z wiersza Herostrates (w tomie Karmazynowy poemat, 1920) Lechonia: a
wiosna niechaj wiosne, nie Polske, zobacze. Tak wiec
Mickiewiczowski "przedmiot swiezy" nie mial szansy
na ucukrowanie i ulezenie sie - po prostu zniknal, zdawaloby
sie, z oczu pisarzy.
Zniknal jednak tylko pozornie, bowiem
w swiadomosci spolecznej pozostal najglebiej. Juliusz Kaden-Bandrowski,
ktory tak jak inni w latach 20. i 30. zajal sie problematyka
spoleczna, potwierdzil to w najtragiczniejszy sposob, gdy
tak wspaniale ukazane w jego powiesci odzyskanie niepodleglosci
przeszlo do historii wraz z wybuchem II wojny swiatowej.
"Nie opuscil kraju - pisze Michal Sprusinski - mimo
iz w pierwszych dniach wrzesnia 1939 naklanial go do spiesznego
wyjazdu minister Zaleski". Trwal i dzialal w okupowanej
stolicy az do dnia, gdy odlamek pocisku zranil go smiertelnie
w czasie powstania warszawskiego, podczas ktorego z bronia
w reku polegli takze obaj jego synowie. Tak jak on do konca
wierzyli, iz sprawdza sie slowa ulubionego wiersza, ze Ta,
co nie zginela, wyrosnie z naszej krwi.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |