PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (3 listopada 2000)


RENATA PASTERNAK-MAZUR

Kilarowe krzesanie

 

Co laczy Pana Tadeusza i Wladce Pierscieni? Niedlugo odpowiedz bedzie brzmiala: muzyka Wojciecha Kilara. Kto z nas nie ogladal Samych swoich czy Rejsu? Bez muzyki Kilara trudno wyobrazic sobie chocby Lalke, Rodzine Polanieckich, Tredowata, Hubala czy Ziemie obiecana. Jednak o wielkosci kompozytora nie swiadcza ani te filmy, ani suita z Draculi Francisa Forda Coppoli ani poltorej setki innych partytur filmowych.

Muzyke Kilara kochaja zarowno wykonawcy, jak i sluchacze na calym swiecie. Pozwala przecietnemu odbiorcy przezyc cos niezwyklego. Jego wybitnie indywidualny styl rozpoznac mozna "na pierwszy rzut ucha". Hipnotyzuje sztuka pelnokrwista, barwna, zywiolowa i wyrazista. Zaleta jego dziel jest oryginalnosc pomyslow muzycznych, zwartosc konstrukcji, bezposrednia ekspresja, ujmujace kolorystyka brzmienie orkiestry. Prostota i efektownosc utworow sa wynikiem ciezkiej pracy i solidnego rzemiosla kompozytora.

Zostal przypisany do zjawiska "rocznik 1933". Urodzil sie wprawdzie rok wczesniej, ale przewazyly daty urodzin Henryka Mikolaja Goreckiego i Krzysztofa Pendereckiego. Wraz z nimi zadebiutowal na swiezo narodzonej Warszawskiej Jesieni i zaliczony zostal do muzycznej awangardy. Pozniej wszyscy trzej odwrocili sie od awangardy, siegajac do roznych tradycji muzycznych. Kilar podkresla, ze laczy ich jedna cecha wspolna: komunikatywnosc.

Warszawska Jesien w pierwszych latach swego istnienia zupelnie nie przypominala obecnego festiwalu - nobliwego i nie wzbudzajacego wiekszych emocji. Koncerty urastaly do rangi wydarzen, ktorych echo odbijalo sie glosno w muzycznym swiecie. Utwory wywolywaly zywiolowe reakcje. Jedne wygwizdywano, inne przyjmowano z wielkim aplauzem. Szeroko dyskutowano o nich w prasie codziennej. Dla kompozytorow byla to brama do muzycznego swiata.

W programie pierwszej Warszawskiej Jesieni w 1956 r. znalazla sie Mala uwertura Kilara. Prawdziwym sukcesem okazalo sie jednak dopiero wykonanie Riffu 62 w 1962 r. Utwor przyjeto entuzjastycznie, byly bisy, a zaraz po prawykonaniu zagrali go nowojorscy filharmonicy. Na kolejnych festiwalach bisowano Generique i Diphthongos. Kiedy nastepny utwor Springfirld Sonnet nie wywolal wiekszego oddzwieku, kompozytor byl niemile zaskoczony. Szybko doszedl do wniosku, ze ten styl stal sie po prostu nieswiezy. Zaczal poszukiwac nowego. Zainteresowal sie tzw. muzycznym minimalizmem. Podjal eksperymenty z jak najmniejsza liczba dzwiekow, z jak najdluzej trwajacymi pojedynczymi brzmieniami. Powstaly wowczas takie utwory jak Przygrywka i koleda, Upstairs-Downstairs. Operowanie bardzo ograniczonym materialem muzycznym weszlo mu w krew, stalo sie czescia jego jezyka dzwiekowego.

W 1974 r., kiedy jeszcze panowala dzika estetyka awangardy atakujacej sluchacza nowymi wynalazkami brzmieniowymi, Kilar na Warszawskiej Jesieni przedstawil Krzesanego. "Otworzyles szeroko okno i wpusciles do zatechlego pokoju awangardy swieze gorskie powietrze" - podsumowal ten utwor znakomity dyrygent Jan Krenz. Kompozycja jawnie ilustracyjna, nawiazujaca do muzykowania podhalanskich kapel okazala sie sensacja. Jej tworca przyznaje, ze mial poczucie, iz przywraca polskiej muzyce melodie, regularny rytm i czysta harmonie.

Po Krzesanym przyszly: Koscielec 1909, poswiecony Mieczyslawowi Karlowiczowi, ktory w tymze roku zginal w lawinie pod Malym Koscielcem, Orawa, Siwa mgla. Razem tworza tzw. poliptyk goralski. Te barwne podhalanskie freski, brawurowe, emocjonalne, wirtuozowskie, wywolaly zamet wsrod krytykow i zachwyt u szerokiej publicznosci. Choc w Tatry Kilar pojechal dopiero po napisaniu Krzesanego, to od pierwszego wejscia na Koscielec wspinaczka stala sie jego pasja.

Kompozytor zwrocil sie w tez ku muzyce religijnej. Powstaly takie kompozycje jak Amen, nazywany przez kompozytora utworem-rozancem, Angelus, Bogurodzica czy slynny Exodus. Odzwierciedlaja one gleboka wiare i chrzescijanska postawe kompozytora, a takze jego fascynacje muzyka koscielna. "Nie wierze w istnienie ateistow. Naprawde istnieje tylko rzeczywistosc metafizyczna. Tylko tajemnica jest pewna" - stwierdza.

Za najbardziej religijny utwor w swej tworczosci uwaza Exodus. Z jednej strony byl to hold zlozony starszym braciom w wierze, przypomnienie judaistycznych korzeni religii chrzescijanskiej. Z drugiej strony byl to hymn wolnosci opiewajacy okres "Solidarnosci", symboliczne przejscie Polakow przez Morze Czerwone.

Hebrajska melodia, wzorzec formy z Bolera Ravela, blyskotliwa instrumentacja na orkiestre z chorem, powtarzany krotki lacinski tekst oraz uporczywy rytm wciagaja i hipnotyzuja sluchacza. Od tej pory czesto mozna uslyszec, ze wszystkie utwory Kilara to zmierzajace do ekstatycznej kulminacji Bolera.

"Ten utwor nie jest Bolerem - mowi kompozytor o swym nowym dziele, Koncercie fortepianowym z 1997 r. - Zdecydowalem, ze dwie pierwsze czesci beda dlugie, wolne, kontemplacyjne czy medytacyjne, a po nich nastapi eksplozja w toccacie. Chociaz Koncert ma trzy czesci, jest tak naprawde jednoczesciowy. Opowiadam sie za utworami jednoczesciowymi, bo ludzie chca czegos skondensowanego. To jest znak naszych czasow".

Mimo ze Koncert fortepianowy jest kompozycja czysto instrumentalna, kontynuuje religijny nurt tworczosci Kilara. Druga czesc oparta jest na tradycyjnym spiewie po komunii - Benedictus. Kompozytor przyznaje, ze w tym utworze lacza sie trzy jego sympatie muzyczno-zyciowe: tradycja muzyki koscielnej, milosc do gor, a takze pewna sympatia do muzyki uwazanej za nizszego rzedu, do muzyki popularnej, ale w dobrym wydaniu, na przyklad do muzyki Gershwina.

Kilar uwaza sie za... Slazaka ze Lwowa. W plebiscycie na najwybitniejszych Slazakow i zaglebiakow XX wieku uplasowal sie na czwartym miejscu, zaraz za Edwardem Gierkiem, a przed prof. Janem Miodkiem. W Katowicach dobrze sie czuje, tam tez poznal swoja zone Barbare, warszawianke. "Slask jest troche jak Ameryka, ktora kazdego przyjmuje" - mowi. Droga z rodzinnego Lwowa do Katowic wiodla go przez Krosno, Rzeszow i Krakow.

Choc juz jako dziecko z rodziny inteligenckiej pobieral lekcje gry na fortepianie, edukacje muzyczna z prawdziwego zdarzenia rozpoczal w Rzeszowie. Tam tez zdobyl pierwsza powazna nagrode - na Konkursie Mlodych Talentow w 1947 r. - wykonujac wlasna kompozycje na fortepian Dwie miniatury dzieciece. Byla to jednak druga nagroda. Pierwsza zdobyl Adam Harasiewicz, pozniejszy zwyciezca Konkursu Chopinowskiego.

Kilarowi nie odpowiadalo bycie drugim. Ponadto nie pociagalo go granie po kilka godzin dziennie. Przyznaje tez, ze nie cierpi frakow, smokingow, muszek i bycia w dobrej formie na zawolanie. Nie bardzo wiec nadawal sie na koncertujacego muzyka. Natomiast komponowanie sprawialo mu od poczatku ogromna przyjemnosc. "Bedac kompozytorem - jestem wolny. Moge pracowac w domu, wieczorami, nocami".

Atmosfera Krakowa nie sluzyla mlodemu licealiscie. Zachlysniety miastem nie czynil wielkich postepow w nauce. Widzac jego talent, profesorowie postanowili wyslac Kilara do liceum muzycznego w Katowicach, do klasy fortepianu Wladyslawy Markiewiczowny. W dziedzinie kompozycji ksztalcil sie u Boleslawa Woytowicza, najpierw prywatnie, a nastepnie jako student katowickiej Panstwowej Wyzszej Szkoly Muzycznej. Ukonczyl te swietna uczelnie jako kompozytor i pianista. W 1955 r. otrzymal dyplom z wyroznieniem.

Kilar za najwiekszy autorytet uwaza Witolda Lutoslawskiego. Za swe artystyczne credo przyjal jego stwierdzenie: "Utwor bez sluchacza nie istnieje". Lutoslawski podkreslal, ze piszac stale ma na uwadze odbiorce. Nie oznacza to bynajmniej tworzenia utworow latwych, ale ofiarowanie sluchaczowi dziel skonczenie doskonalych.

Z Lutoslawskim laczy go niezwykla prawosc charakteru. Wzorem swego mistrza Kilar pisze dopiero wtedy, gdy jest gleboko przekonany co do slusznosci swego kompozytorskiego zamyslu. "Zawsze powtarzam, ze mozna zapisywac dzwieki bez konca, ale trzeba miec jeszcze wizje calego utworu. Na pomysl, ktory mnie zadowala, czekam niekiedy latami".

W przeciwienstwie do niezyjacego juz mistrza sztuki wykwintnej, Kilar tworzy utwory trafiajace rowniez do niezbyt wyrobionych odbiorcow. Z tego powodu nierzadko oskarzany jest o komponowanie "pod publiczke". Sam zauwaza, ze roznica miedzy muzyka dla ludzi i "pod publiczke" jest taka, jak miedzy prostota a prostactwem. Przede wszystkim jednak broni sie swymi utworami. Krzesany cieszy sie nieslabnaca popularnoscia juz przeszlo cwierc wieku. Podobnie rzecz sie ma z Orawa czy Exodusem.

Chociaz nie tworczosc dla filmu okresla jego miejsce w historii muzyki, wielu sluchaczy wlasnie dzieki niej zainteresowalo sie powaznymi utworami Kilara. Swoja muzyka oprawial obrazy najwybitniejszych rezyserow polskich: Andrzeja Wajdy, Wojciecha Hasa, Krzysztofa Kieslowskiego, Janusza Majewskiego, Stanislawa Rozewicza, Jerzego Hoffmana, Marka Piwowskiego.

Napisal muzyke do wszystkich filmow Krzysztofa Zanussiego i wszystkich slaskich obrazow Kazimierza Kutza. Pracowal z wielkimi Hollywoodu. Oprocz Draculi Coppoli ma w swym dorobku m.in. Portret damy Jane Campion z Nicole Kidman i Johnem Malkovichem, Smierc i dziewczyne i Dziewiate wrota Romana Polanskiego.

Uwaza jednak, ze muzyka filmowa do muzyki symfonicznej niczego nie wnosi. Pytany o jej znaczenie przytacza wypowiedz Igora Strawinskiego, ze zadaniem muzyki filmowej jest wyzywienie jej kompozytora. Nie trzeba do niej warsztatu. To sa strzepki, kawaleczki bez formy. Nie szkodzi, ze piszac dla filmu czesto posluguje sie srodkami bardziej skomplikowanymi niz w utworach symfonicznych. Obie dziedziny oddziela przepasc wieksza niz Ocean Spokojny.

Zdaniem Kilara czasem komponowanie muzyki pod obraz przypomina nakladanie grubej warstwy szminki czy pudru, aby zatuszowac niedoskonalosci, a jakosc mierzona jest stopniem "wpisania jej" w film. Kilar akurat ma fantastyczny dar widzenia obrazu. Potrafi w kilku taktach przekazac klimat calego filmu. Zanim zabierze sie do pisania muzyki, musi obejrzec chocby jego fragment, zeby wyczuc nastroj.

Przyznaje, ze przyjemnie jest opowiadac dzieciom duzym i malym, ze byl w Hollywood, rozmawial z Anthonym Hopkinsem, poznal Toma Cruise’a i inne wielkie gwiazdy ekranu. Uwielbia podroze. Ponadto w muzyce filmowej moze pozwolic sobie na taki XIX-wieczny, nieprzyzwoity sentymentalizm, ktory gdzie indziej nie uchodzi. Bardzo lubi pisac walce, uwielbia pisac muzyke do kuligow.

W swoich powaznych kompozycjach skupia sie na toku narracji, na budowie utworu, jego architekturze. Nie czuje sie specjalista od szczegolow. Pod tym wzgledem w pelni zadowolony jest jedynie z Orawy. Za swoje najwieksze osiagniecie uznaje Koncert fortepianowy i Krzesanego. Twierdzi, ze latwo sie pisze efektowne utwory, w ktorych orkiestra caly czas szaleje, perkusja dudni, a blacha daje na calego. Zharmonizowanie prostej melodii to jest dopiero prawdziwa sztuka.

Wkrotce bedziemy mogli poznac nowa kompozycje Wojciecha Kilara, Msze zamowiona przez Kazimierza Korda na obchody stulecia Filharmonii Narodowej w 2001 r. Kompozytor przyznal, ze ukonczyl juz nad nia prace.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail