JANUSZ K. ZAWODNY
Somosierra:
- to wszystko bylo tak samo, ale inaczej...
Wszyscy
bracia to Polacy
Kochajmy sie wszyscy
razem...
Z piesni 1. Pulku Lekkokonnego
Polskiej Gwardii Napoleona I
Od redakcji: Za zgoda prof. Zawodnego redakcja byla
zmuszona zrezygnowac z bardzo obszernego warsztatu naukowego
w kilku jezykach, gdzie prof. Zawodny cytuje pierwotne zrodla.
W lecie 1999 r. autor wraz z dr. M. Sokolowskim, potomkiem
wachmistrza Sokolowskiego, ktory wraz z ppor. Niegolewskim
dotarl do szczytu Somosierry, burmistrzem Francisco Gutierrezem,
ksiedzem proboszczem Jose Medina Pintado i hiszpanskim saperem
chodzil z kompasem i mapami po przeleczy. Celem bylo odtworzenie
trasy szarzy szwolezerow i odnalezienie grobow poleglych.
Od autora: Autor dziekuje wyzej wymienionym osobom
za ich trud, osobiste poswiecenie i wiedze, ktora mi tak
bardzo pomogli w tym pierwszym orientacyjnym przegladzie
topografii miejsca szarzy. Rownie pomocni byli dr Slawomir
Radon, dyrektor Archiwum Panstwowego w Krakowie i jego bardzo
mily personel, w czasie moich wizyt poswiecajacy czas i
wiedze w poszukiwaniu polskich zrodel. Dziekuje tez kpt.
F. Niegolewskiemu i prof. M.K. Dziewanowskiemu za udzielone
informacje. Obaj, jak i dr Sokolowski, sa potomkami uczestnikow
szarzy. Ambasadorom J. Kozminskiemu (USA) i Wl. Klaczynskiemu
(Hiszpania) dziekuje za ich kurtuazje i zyczliwosc.
Mimo bardzo solidnych polskich opracowan tego tematu, brak
jest pracy doglebnej i naukowej, wykorzystujacej hiszpanskie
zrodla historyczne dostepne w Muzeum Wojskowym w Madrycie.
Bez tych zrodel dotychczasowe opracowania odzwierciedlaja
stanowiska (i uprzedzenia) polskie i francuskie, ale gdzie
sa Hiszpanie? Przeciez oni tez tam byli, prawde mowiac,
bronili wlasnej ziemi...
Wstep
Biedny ten polski zolnierz... Zaczal przysiegac na wiernosc
juz Mieszkowi I, a pomiedzy 1529 i 1992 rokiem przysiegal
co najmniej 79 razy. Miedzy innymi carowi Aleksandrowi I
(1815-1830), Matce Boskiej (1831), cesarzowi Austrii (1914).
Przysiegal tez i Napoleonowi (1809). Przecietnie wypada,
ze czynil to prawie co 6 lat. Napoleonowi - nastepujacymi
slowami:
"Przysiegamy wiernosc, scisle posluszenstwo i wieczna
wdziecznosc Najjasniejszemu Napoleonowi Wielkiemu, Cesarzowi
Francuzow, Krolowi Wloskiemu i Oswobodzicielowi Narodu Polskiego;
przysiegamy uznanie, uszanowanie i posluszenstwo wojskowe
generalom, oficerom i komendantom w imieniu Najjasniejszego
Cesarza i Krola nam ogloszonym" (Wojcicki).
Te przysiege spelnil uczciwie 3. szwadron polskiego 1.
Pulku Szwolezerow Gwardii w zimny poranek 30 listopada 1808
roku w Hiszpanii na lagodnej przeleczy na wysokosci ok.
1500 m, bronionej przez ustawione na drodze armaty i strzelcow
hiszpanskich po obu stronach, strzelajacych z odleglosci
kilku metrow. Obrona tej przeleczy, znajdujacej sie 75 km
od Madrytu, blokowala i uniemozliwiala Napoleonowi pochod
na to miasto. Napoleon byl przy wejsciu na przelecz, i to
on wydal rozkaz do tej szarzy. Kontrowersje dotyczace szarzy
trwaja do dzisiaj i sa tematem tego artykulu.
Moje zainteresowanie Somosierra zaczelo sie dzieki dziadkowi,
wedlug ktorego swiat byl stworzony w nastepujacej kolejnosci:
Napoleon, 1. Pulk Szwolezerow, Virtuti Militari i Marszalek
Pilsudski - reszta sie nie liczyla. Jego - jak mowil - "rodzinne
drzewo" skladalo sie tylko z tych, co mieli albo Legie
Honorowa, albo Virtuti... Reszty rodziny na "rodzinnym
drzewie" nie bylo. Virtuti Militari z drugiej wojny
swiatowej dziadek juz nie dodal, bo zostal zabity w 1939
roku podczas oblezenia Warszawy. Ubylo mu tez wtedy posiadacza
tego orderu z 1920 roku.
Duzym przezyciem dla mnie byl tez Londyn, gdzie w Muzeum
im. Generala Sikorskiego pozwolono mi nalozyc czapke szwolezerska
gen. Wincentego Krasinskiego, bardzo ciezka - i fizycznie,
i duchowo (gen. Krasinski robil kariere przy wielkim ksieciu
Konstantym, 1815-1830, w tym czasie 49 polskich oficerow
popelnilo samobojstwo - Bortnowski, Szyndler).
A teraz o szarzy. Zbierajac materialy napotkalem 22 do
dzisiaj nie wyjasnione kontrowersje. Na temat 12, 15-minutowej
szarzy (co jest rowniez kontrowersyjne) sa 22 roznice i
wzajemne oskarzenia osobiste, inwektywy i twierdzenia, ze
"tak nie bylo". Spekulacje na ten temat trwaja
juz prawie 200 lat!
Sliczny wklad do historii szarzy zrobili Niegolewski, Zaluski,
Puzyrewski, Balagny, Rembowski, Dautantcourt, Bielecki,
Marian Brandys, Kujawski, Penconek i okolo 220 innych osob;
choc konflikty empiryczne i uczuciowe ciagle istnieja -
sa nie wyjasnione nie tylko miedzy Polakami, ale takze miedzy
Francuzami, Francuzami i Polakami, a takze Anglikami (ktorzy
cytuja Francuzow) i Polakami...
Ponizej przedstawiam kilka z tych kontrowersji.
Dlugosc terenu przeleczy
Szczyt przeleczy znajduje sie 1438 metrow (Roux) ponad
poziomem morza. Oceny jej dlugosci wahaja sie od 2,5 km
do 4 km. W 1967 r. rozmawialem w Londynie z naszym seniorem
historykiem, gen. Kukielem o dlugosci terenu szarzy. Wiedzial
wiecej niz ja, wiec sluchalem uwaznie. Z jego opinii wynikalo,
ze przelecz liczyla "2-3 kilometry". Kossak, ktory
badal ten teren, jeszcze nie przebudowany, uwazal, iz liczyla
4 kilometry. Balagny i Kujawski stwierdzili natomiast, iz
2,5 km (Roux - 2 km). Chodzac z moja hiszpanska komisja
(wyposazona w 5 map i kompas), nie moglismy dokladnie odtworzyc
trasy, bo pokryto juz wowczas szose asfaltem, "uproszczono"
zakrety, zmieniono teren zakladajac kable (Bielecki). Zbudowano
takze przylegly tor kolejowy i tunel. Jednak tu i tam krotkie
odcinki byly mozliwe do odtworzenia.
W mojej opinii nalezy przyjac troche zmodyfikowana dlugosc
podana przez mjr. Balagnyego (Francuz): z 2,5 km na
2 1/4 do 2 1/2. Dlugosc przebytego terenu jest o tyle wazna,
ze ma wplyw na ustalenie czasu szarzy. Naukowcy piszacy
o Somosierze sa ludzmi kompetentnymi i dobrej woli. Niektorzy
licza dlugosc przeleczy od jej poczatku, a niektorzy od
miejsca, gdzie stal szwadron. Stad roznice. Mjr Balagny
liczy ja od miejsca, gdzie stal szwadron, co uwazam za sluszne.
Czas szarzy
Gen. Kukiel w naszych rozmowach w Londynie twierdzil, ze
czas szarzy trwal od 8 do 10 minut. Kujawski w swojej rzetelnej
pracy ocenia, iz 7-8 minut Kossak (byly kawalerzysta) obliczal
w szarzy "marsz 700 krokow na minute". Segur natomiast
mowi o 7 minutach (chociaz chyba nie byl tam obecny). Por.
Niegolewski w swoich relacjach stwierdzil: "Kilka minut".
Zrobilem eksperyment. Jako student w USA, w czasie wakacji
mylem talerze (w towarzystwie majora-studenta i syna 3-gwiazdkowego
generala); pracowalem z lopata przy budowie tamy, dostalem
tez prace jako kowboj. Oblozylem wiec mojego konia ciezarem
przypuszczalnego rynsztunku szwolezera. Dodalem nawet 15
kg. Wybralem droge z zakretami, z ta sama pochyloscia i
odlegloscia. Dalem mu ostroga w pelnym galopie... i w polowie
"szarzy" kon sie zaparl. Ja natomiast spadlem
na glowe na droge z kamieniami. W ten oto sposob zakonczyl
sie moj eksperyment. Wg wieczornego anonsu ramroda (starszego lidera): "Janusz zostal uderzony biustem
Mary w czasie walca i dlatego tak mizernie wyglada".
Mary byla kucharka; 240 funtow zywej wagi. Stad moral, iz
naukowy eksperyment nie zawsze poplaca.
Rozmawialem rowniez z hodowca koni. Po przedstawieniu mu
scenariusza uznal, ze czas zalezal od tego, ile naprawde
bylo szarz. Jedna, dwie czy trzy? Z tym jest najpowazniejszy
problem... Powod? Ambicje oficerow pulku.
Szarza: kto "zdobyl" Somosierre? Ile bylo
szarz?
Nawet sami uczestnicy szarzy nie zgadzaja sie co do ich
liczby. Mamy Niegolewskiego przeciwko Lubienskiemu, badaczy:
Bieleckiego przeciwko Kujawskiemu itd. Gdzie lezy zrodlo
niezgody w kwestii tej tak waznej strategicznie i tragicznej
(straty) szarzy? W opinii autora - w braku definicji: kiedy
szarza jest "szarza", i co stanowi o jej sukcesie.
Plk Krasinski twierdzil, ze to on zdobyl Somosierre, "bo
byl dowodca pulku" (mimo ze pozostawal 3-4 km w tyle
podczas szarzy). Niegolewski uwazal, ze to on i wachmistrze
Sokolowski i Dabczewski plus kilku szwolezerow (5-6), ktorzy
pierwsi dotarli na szczyt, byli zdobywcami Somosierry. Natomiast
kpt. Lubienski, ktory prowadzil szwadron nr 1 za 3. szwadronem
i omijal zamilkle armaty, twierdzil, ze to on byl zdobywca
Somosierry, gdyz to jego szwolezerowie wraz z plutonem francuskich
strzelcow konnych spedzili reszte hiszpanskiej piechoty
ze szczytu, bo w innym razie fala obroncow pokrylaby Niegolewskiego
(9 pchniec bagnetami plus 2 rany glowy z broni palnej) wraz
z jego kilkoma szwolezerami. Co wiecej: wg uczestnika szarzy
ppor. Zielonki (jego owczesny stopien jest tez kontrowersja),
szwadron sie zalamal i zatrzymal w chaosie rannych i zabitych
szwolezerow i koni po wystrzale 1. baterii. Jednak pod dowodztwem
oficerow - zamieszanie opanowano i szwadron ruszyl na 2.
baterie. Niektorzy badacze uwazaja, ze zaczeto druga szarze...
Lubienskiego 1. szwadron, jak wyzej wymieniono, wg niego
tez "szarzowal" (na zamilkle armaty) posuwajac
sie za 3. szwadronem "tworzac 3. szarze". Ale
czy to byla szarza?
Przy calym szacunku dla poprzednikow-badaczy, jako byl
oficer AK i 12. Pulku Ulanow Podolskich 2. Korpusu, gdzie
uczono mnie, jak czytac teren, w mojej opinii szarza byla
jedna. Zdobywcami Somosierry byli: ppor. Niegolewski, dwoch
wachmistrzow i kilku ocalalych szwolezerow. Szarza miala
swoje fazy ataku, ale Corona Muralis nalezala do
ppor. Niegolewskiego, wachmistrzow Sokolnickiego i Dabczewskiego
plus kilku szwolezerow. (Corona Muralis bylo to jedno
z najbardziej szanowanych i cenionych odznaczen Rzymskich
Legionow nadawanym temu, kto pierwszy znalazl sie na szczycie
i przekroczyl wal fortecy nieprzyjaciela.)
A co do "szarzy" Lubienskiego na zamilkle armaty,
zrodla potwierdzaja, iz oddzialek konnych francuskich szaserow
gwardii z ekipy Napoleona, zostal poslany i dotarl na szczyt
przed Lubienskim! (Zwierkowski, de Gonneville, Kujawski).
Wbrew mojej opinii, musze zacytowac opis uczestnika szarzy,
ktory zupelnie niszczy moja konkluzje. Jest to opinia ppor.
Zielonki (patrz: Bielewski):
"Szwadron, zbytnio oslabiony ogromnymi stratami dwu
pierwszych szarz, zanim zaczal trzecia, byl zmuszony czekac
na posilki, ktore przyprowadzil mu szef szwadronu, Lubienski.
Ten wyzszy oficer na czele 1. szwadronu i resztek 3. szwadronu
wykonal trzecia szarze". Watpie, i oddaje glos ppor.
Niegolewskiemu. Cytuje Kujawskiego:
"Niegolewski nie ograniczyl sie zreszta do polemiki
z Thiersem. Od dawna juz zwalczal on rownie goraco roszczenia
Tomasza Lubienskiego, ktory przypisywal sobie lwia czesc
zaslugi i slawy zdobycia Somosierry. Z tych pretensji Niegolewski
otwarcie drwil: Bylo to w roku 1831 na obiedzie u
naszego wodza Skrzyneckiego. Lubienski utrzymywal, ze za
3. szwadronem on z pierwszym szwadronem szarzowal i baterie
Hiszpanom odebral. Ja jemu na to powiedzialem, ze jezeli
nazywa szarza na baterie i odbiera armaty, przy ktorych
nie masz kanonierow, to przyznaje, gdyz 3. szwadron kanonierow
hiszpanskich byl czescia porabal, czescia do ucieczki zmusil.
Jak Lubienski zas twierdzil, ze ja o tym sadzic nie moge,
gdyz lezalem tam na placu ranny bez przytomnosci, ja jemu
zas, ze Hiszpanie na inne szwadrony pulku chevau-legerow,
ktorzy po 3. szwadronie na baterie pod Somosierra szarzowali,
nie granatami, nie kartaczami, lecz karmelkami zapewne strzelac
musieli, kiedy oprocz tych co z trzeciego szwadronu polegli
i rannymi byli, zaden zolnierz ani oficer innego szwadronu
nie byl ani zabity, ani rany - nawet i po uplywie
cwiercwiecza. Niegolewski zachowal widac swoj dawny temperament".
Faktem jest, ze jednak byli ranni i zabici w szwadronie
Lubienskiego, ale: 1) guerrillas ostrzeliwali teren dalej
z broni palnej, 2) mozliwe tez, ze te straty 1. szwadronu
byly zadane w poscigu za Hiszpanami po drugiej stronie przeleczy.
Kolejnosc dowodzenia w czasie szarzy 3. szwadronu
1) Kpt. Kozietulski - kon zabity. Pieszo wracal po wystrzale
1. baterii. Ciekawe spotkanie z Napoleonem na drodze - Trepinski.
Odebral ogien jednej baterii (patrz tez Waldemar Lysiak:
slusznie porownujacy wklad w szarze Kozietulskiego i Dziewanowskiego).
2) Kpt. Dziewanowski "porywa" (swiadek Niegolewski)
szwadron na 2. baterie. Bardzo ciezko ranny przed 3. bateria.
Zwalony z konia. Umiera 5 grudnia po amputacji nogi w szpitalu
w Madrycie. Czyli Dziewanowski odebral ogien z dwoch lub
trzech hiszpanskich baterii (czlonek jego rodziny, prof.
dr M.K. Dziewanowski, naukowiec z rownie dystyngowana sluzba
dla Polski i nauki, zyje w USA).
3) Na 3. baterie prowadzi kpt. Piotr Krasinski. Spada z
konia ciezko ranny.
4) Czwarta bateria (i ostatnia) stanowi problem. Wedlug
francuskiego major Sequra i jego pamietnikow oraz Biuletynu
nr 10 Napoleona z 2. grudnia 1808 r., on "bral udzial
w szarzy" i otrzymal 3 rany. Pisze Sequr: "...
Szarzowalem pelna szybkoscia [konia] bylem 10 krokow przed
frontem". A przed 4. bateria? "Bylem sam 30 krokow
przed [umocnieniem]". Tu, wg niego, jego kon zostal
tak ranny, ze on sam musial cofac sie pieszo. Przez implikacje
- to on prowadzil szarze po Dziewanowskim i Krasinskim (to
stwierdza Puzyrewski contra Dautancourt, Balagny, Bielecki,
Zawodny). Sequr nie szarzwal, bo byl ranny dwa razy (raz
w obecnosci Dautancourta). Na jeden detal w pamietnikach
Sequra zwrocilem uwage. Pisze on, ze wracajac w dol przeleczy
juz bez konia, widzial placzacego chlopca, trebacza szwolezerow.
Sprawdzilem w spisie uczestnikow szarzy u Bieleckiego (wspanialy
wklad w badania na ten temat). Najmlodszy trebacz bioracy
udzial w szarzy mial 18 lat. Czy to bylo dziecko-chlopiec?
Interpretacje zostawiam czytelnikowi. Ten trebacz byl Francuzem,
nazywal sie Amboise Marc. Wszystkich trebaczy bylo pieciu;
najstarszy mial 38 lat. Trzech z nich to Francuzi; jeden
Wloch i jeden Polak, Osinski. Wszyscy wyszli z szarzy z
zyciem (jedna kontuzja).
Sumujac, na trzecia baterie prowadzi jednak kpt. Piotr
Krasinski (nie mylic z Wincentym Krasinskim). Jest to teza
Bieleckiego, z ktora piszacy te prace sie zgadza (opis szarzy
w detalach i oparty na zrodlach pierwotnych [bez hiszpanskich]
jest najlepszy u Bieleckiego, str. 103-136).
5) Czwarta bateria - szczyt przeleczy. Niegolewski byl
jedynym oficerem uderzajacym z resztka szwolezerow. Czy
"prowadzil", trudno powiedziec, to byla grupa
wielu rannych ludzi i koni, w stanie psychicznym i fizycznym
trudnym do opisania. W takiej sytuacji trudno nawet opanowac
konie w czasie trwajacego 10-12 minut pelnego galopu. W
dymie, zgielku krzykow i tetnienia kopyt konskich, huku
armat i broni palnej. Czy ktos "prowadzil"? Chyba
ten, ktory mial najsilniejszego konia... Kilku dociera na
szczyt po 4. salwie. Niegolewski, dwoch wachmistrzow: Sokolowski
i Dabczewski plus 5-6. innych szwolezerow, ktorych rangi
nie moglem ustalic. Oni zrobili przelom w obronie Somosierry
- dla nich Corona Muralis.
Jedno francuskie zrodlo jednak podaje, ze dowodca szarzy
byl Francuz, gen. Montbrun (Thiers contra Niegolewski).
Drugie francuskie zrodlo o podobnych informacjach to Barbot.
Kujawski, bardzo solidny badacz, uwaza, ze to "brednie".
Francuzi sluzyli jednak w tym Pulku Polskich Szwolezerow
Gwardii; W okresie istnienia pulku przez 7 lat, z 11 lekarzy
pulkowych 6 bylo Francuzami, a na 207(?) oficerow w tym
samym czasie bylo 16 Francuzow (Zembrzuski). W opinii piszacego
te slowa Francuzow w szarzy bylo trzech: byli to trebacze
(plus: jeden Polak i jeden Wloch).
Hiszpanska artyleria
Na ten temat w ogole nie ma zgody miedzy badaczami. Kontrowersje
sa nastepujace: 1) Ile dzial? Jak rozmieszczone? Jaki kaliber?
Po ile w kazdej baterii? Jak bronione? Ile odpalen oddano?
Jakiego rodzaju amunicja? Te dane moga byc ustalone przez
zbadanie hiszpanskich pierwotnych zrodel wojskowych na temat
Somosierry (brawo Penconek i Fijalkowski!), a dane sa w
Archivo Historico Nacional w Madrycie w dzialach Estado
i Diversos. (Ja musialem przerwac badania w Madrycie wobec
braku srodkow).
Ilu szwolezerow i ich straty
Bielecki w swej pracy o szarzy podaje liczbe "okolo
450". Podstawa jego rachunku jest rozumowanie, ze pelne
opanowanie i obsada szczytu przeleczy wymagalo nie tylko
szwadronu Lubienskiego (juz nie pod ogniem armat), bo inaczej
szczyt przeleczy bylby opanowany z powrotem przez Hiszpanow.
Wiekszosc badaczy przyjmuje za ppor. Niegolewskim, ze to
jednak on i resztki 3. szwadronu zdobyly przelecz, osiagajac
szczyt Somosierry. Argument Bieleckiego jest widocznie oparty
na fakcie, jak juz wzmiankowano, ze bez dalszej pomocy Niegolewski
(ranny, jak wyzej opisano) wraz z kilkoma szwolezerami nie
moglby przeleczy utrzymac. Jedni badacze podaja jednak liczby
skromniejsze, uwazajac, ze to 3. szwadron zdobyl Somosierre.
Czyli, szwolezerow w tym szwadronie bylo: 136 (Puzyrewski,
Kossak); 125-140, w tym 7. oficerow (Kujawski); 125 (Toedwen)
i 216 (Bielecki).
Sumujac, wracamy do braku definicji szarzy: czy zdobycie
szczytu przeleczy (stad Corona Muralis dla Niegolewskiego),
czy zupelne opanowanie, gdzie wlasciwie mozna i caly pulk
doliczyc wraz z postepujacymi za nim Francuzami. Moze jakis
polski oficer sztabowy poda tu definicje i rozsadzi. Autor
tego artykulu mial w boju najpiekniejsza range na swiecie
- podporucznika. Ale to za malo wiedzy na sformulowanie
takiej definicji.
A ilu bylo zabitych i rannych? I tu jest kontrowersja.
Wedlug Dautancourta - 57 zabitych i rannych, u innych -
az do 100.
Miejsca pochowania szwolezerow, nawet z moja hiszpanska
komisja w Somosierze, nie udalo mi sie znalezc. Jedno jest
jednak pewne: wbrew wielu opiniom, szwolezerowie nie
sa pochowani na cmentarzyku kolo kosciolka na szczycie
przeleczy (kontra Bielecki).
Na zakonczenie kilka statystyk Pulku Szwolezerow Gwardii:
z ksiegi pulkowej (Rembowski-Dautancourt) wynika, iz przeszlo
przezen w ciagu 7 lat 2998 szwolezerow i 207 oficerow, czyli
i tu jest kontrowersja! Inne zrodla obliczaja az do 10 tys.,
wlacznie z inna liczba oficerow. W pulku byly dezercje.
Pulk ten byl etniczno-demokratyczny. Sluzyli w nim takze
zydzi i mahometanie (Zaluski). Liczby stanu wahaly sie od
400 (po wyprawie na Moskwe), do 1500 szwolezerow w 1813
r. Pulk byl ustanowiony rozkazem Napoleona w 1807 roku i
rozwiazany w roku 1814. Ostatni szwolezer zmarl w Krakowie
okolo 1900 roku.
Byloby godnie i sprawiedliwie, aby tak jak w Katyniu, odnalezc
groby naszych bohaterow i z szacunkiem ich pochowac, lub
przynajmniej postawic im nagrobek, gdyz to na nagrobkach
polskiego zolnierza czyta sie historie naszego narodu...
Konkluzja
Biedny ten nasz polski zolnierz... I w Somosierze, i w
XX wieku rzadzili nim politycy, ktorzy z reguly unikneli
odpowiedzialnosci.
Piszacy te slowa byl wychowany prze dwie kultury: polska
i amerykanska. Z tej to mieszanej perspektywy wydaje mi
sie, porownawczo, ze ci "polityczni wodzowie",
wlaczajac Napoleona, wydawali rozkazy oparte na zupelnie
innych przeslankach myslowych. Amerykanie (nawet do dzisiaj)
czynia to na podstawie dlugoplanowej analizy cost-benefit,
czyli "jaki koszt i jaki zysk". Oczywiste, iz
zysk przewaza... Napoleon bazowal swoje rozkazy na tym,
co bylo dobre dla Francji i jego ambicji, bez wzgledu na
koszta. A polscy "polityczni wodzowie"? Nadzieja
przewazala nad inteligencja. Biedny ten nasz polski zolnierz...
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |