PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (13 pazdziernika 2000)


BRIAN PORTER

i jej przemilczenia

Jakie jest dziedzictwo "Solidarnosci" dzisiaj, w 20 lat po strajku w Stoczni Gdanskiej? Jesli ktos mi mowi, ze zna odpowiedz na to pytanie, to nim uslysze odpowiedz - wiem, ze jest w bledzie. Ruch "Solidarnosci" z 1980 r. byl zbyt duzy i roznorodny, zbyt rozmaity, aby go mozna bylo w ten sposob scharakteryzowac. Nie moze byc jednego dziedzictwa "Solidarnosci", po prostu dlatego, ze nie bylo jednej "Solidarnosci".

W ostatnich latach uczeni z najrozniejszych dyscyplin akademickich zwrocili uwage na ten wlasnie rodzaj roznorodnosci, totez zmodyfikowalismy, a nawet zakwestionowalismy wiele dawnych homogenizujacych relacji i opisow. Ruch "Solidarnosci" moze tu sluzyc jako pogladowa lekcja i dlatego 22 i 23 wrzesnia imponujaca grupa uczonych oraz dzialaczy "Solidarnosci" zebrala sie na Uniwersytecie Michigan, aby wziac udzial w konferencji zatytulowanej "The Silences of Solidarity" (Przemilczenia "Solidarnosci")*. Przeanalizowalismy to zjawisko, podkreslajac bogactwo, pluralizm, roznorodnosc, nawet sprzecznosci, stanowiace podstawowa czesc tego ruchu. Nade wszystko naszym celem bylo stwierdzenie, jak pewne elementy tej rozmaitosci i pluralizmu zostaly wypchniete poza margines (wyciszone) w ciagu minionych 20 lat.

Kiedy ludzie staja wobec pytania: czym byla "Solidarnosc", odpowiedz zwykle zawiera slowo "spoleczenstwo": "Solidarnosc", powiada sie potocznie, reprezentowala "spoleczenstwo" w starciu z "rzadem" lub "wladzami". W pewnym sensie opis ten moze byc uzyteczny. Jesli przez "spoleczenstwo" bedziemy rozumiec "calosc polskiej populacji" - w calej jej zlozonosci - to mozemy powiedziec, ze "Solidarnosc" stanowila jakies odzwierciedlenie "spoleczenstwa".

W praktyce jednak termin "spoleczenstwo" ma konkretniejsze znaczenie. Wystarczy tylko zwrocic uwage na gramatyke tych, ktorzy mowia o "spoleczenstwie", aby zorientowac sie, ze slyszy sie wypowiedzi o "zadaniach spolecznych", "interesach spolecznych" lub "postawach spolecznych"; slyszy sie, ze "spoleczenstwo sprzeciwilo sie rezimowi" lub "spoleczenstwo zorganizowalo sie w ruch ‘Solidarnosci’". W tym sensie okreslenie "spoleczenstwo" sprawia sporo klopotu.

Dlaczego zastanawiam sie nad tym? Z tego samego powodu, dla ktorego bardzo wielu uczonych ostatnich dziesiecioleci domaga sie, aby zaprzestac esencjalizacji spolecznych kategorii, zaprzestania traktowania ich, jak gdyby byly konkretnymi, jednolitymi bytami. Dla najbardziej podstawowego - byc moze nawet oczywistego - powodu, iz wiele spolecznych organizmow nie jest w istocie organizmami, lecz zlozonymi konglomeratami o niemal nieskonczonej roznorodnosci. Tym samym slowo "spoleczenstwo" moze sklaniac, bysmy widzieli jednorodnosc tam, gdzie w istocie panuje ogromna roznorodnosc. Konkretniej mowiac, uzycie terminu takiego, jak spoleczenstwo, wycisza kazdego, kto nie calkiem pasuje do tego, co ogolnie sie traktuje jako model lub norme grupy, stanowiacej przedmiot zainteresowania. Mamy sklonnosc nawet, by nie dostrzegac tych, ktorzy wykraczaja poza dominujaca historie, dominujacy opis badanego spoleczenstwa. A jesli dostrzegamy ich, to bardzo czesto spisujemy ich jako nietypowych, jako wyjatki potwierdzajace regule lub (by uzyc chyba najniebezpieczniejszego terminu) jako mniejszosci.

Kto wiec lub co zostalo wyciszone przez dominujace obrazy i opowiesci o "Solidarnosci"? Z pewnoscia nie wyczerpiemy wszystkich mozliwych odpowiedzi, lecz dla celow tej konferencji wskazujemy na cztery szerokie kategorie wykluczenia:

1. robotnicy
2. prowincja i chlopi
3. Kosciol i prawica
4. kobiety i mezczyzni.

Moze sie wydawac dziwne, ze takze robotnikow zaliczylismy do marginesu "Solidarnosci", a przeciez bezsprzecznie znajdowali sie oni w samym centrum tego ruchu. Niemniej jednak robotnicy zostali wyciszeni bardzo silnie. Ukryci sa - by tak powiedziec - na pierwszym planie: usytuowani bezposrednio przed nami, totez nie widzimy ich jasno.

Mamy sklonnosc do widzenia "Solidarnosci" jako organizacyjnej formy, ktora przyjelo spoleczenstwo, aby wyrazic swe interesy i potrzeby w opozycji do represyjnego rezimu, nie reagujacego na ich zadania. Co sie jednak dzieje w tym wszystkim z robotnikami? Co sie dzieje z robotnikami w fabrykach, w wielu polskich miastach z jedna fabryka, ktore pozostawiono jako ziemie jalowa, gdy stalo sie oczywiste, ze ta jedna fabryka nie jest wystarczajaco efektywna, aby rywalizowac na globalnym rynku? Co dzieje sie z robotnikami w samej gdanskiej stoczni, kiedy stoja w obliczu masowych zwolnien i nieuniknionego zamkniecia zakladu? Co dzieje sie z ruchem zwiazkowym w ogole? Z badan COBOS-u przeprowadzonych w lipcu tego roku, dowiedzielismy sie, ze pelne 39 procent respondentow zgadza sie ze stwierdzeniem, ze "zwiazki zawodowe szkodza krajowi".

Co wiec sie dzieje z pamiecia o "Solidarnosci", gdy dzialalnosc zwiazkowa staje sie halasliwa, ale marginalna aktywnoscia polityczna, ktora 39 procent populacji uwaza za "szkodliwa". Odpowiedz, jak sadze, jest jasna: "zwiazek zawodowy ‘Solidarnosc’" staje sie "spoleczenstwem obywatelskim ‘Solidarnosc’"; walka o prawa robotnicze staje sie walka o swobode i wolnosc narodowa; walka o lepsza place i lepsze warunki pracy staje sie walka o zagraniczne inwestycje (ktore z kolei, wymagaja nizszych "kosztow pracy" i "elastyczniejszych regul zatrudnienia"). Innymi slowy, pozornie niekwestionowane korzenie "Solidarnosci" w ruchu klasy robotniczej, zostaja podciagniete pod calkiem inna historie - o triumfie liberalizmu. A w tego rodzaju historii sami robotnicy, jako robotnicy, sa skutecznie wyciszeni.

Drugie "wyciszenie" bylo chyba najlatwiejsze do omowienia, poniewaz nieobecnosc prowincji i chlopstwa w typowej historii "Solidarnosci" jest az nadto oczywista. W powszechnej pamieci w Polsce - by nie wspomniec o zagranicy - "Solidarnosc" oznacza Gdansk (i w mniejszym stopniu Warszawe). Oczywiscie w tamtym czasie nikt w Polsce nie mogl sobie pozwolic na zlekcewazenie chlopow (choc miedzynarodowej prasie mozna by to zarzucic), lecz twierdzilbym, ze ludzie poza osia Gdansk-Warszawa (zwlaszcza chlopi) zostali skutecznie wyciszeni w trakcie budowania pamieci o "Solidarnosci", historii "Solidarnosci". Amerykanie pamietaja, ze czytali o dzielnych i upartych polskich chlopach, ktorzy nie oddali swej ziemi pod kolektywizacje. Historie polskiego oporu wobec sowchozow i kolchozow uwielbialismy opowiadac wciaz na nowo na Zachodzie w czasach zimnej wojny: dobrzy polscy chlopi byli naszymi bohaterami. Lecz o co dokladnie polscy chlopi walczyli? W najbardziej podstawowym sensie walczyli o prawo do zachowania swych gospodarstw rodzinnych przed wtargnieciem agrobiznesu na wielka skale. Ow agrobiznes mial postac kolektywizacji w sowieckim stylu, lecz podstawowa zasade da sie porownac do rozumowania przywolywanego przy racjonalizacji przedsiebiorstw farmerskich na amerykanskim srodkowym zachodzie: male gospodarstwa sa niewydajne, a tylko wielkie moga skorzystac na wielkiej ekonomii. Oczywiscie bylo tu wiele istotnych roznic, w tym zwlaszcza fakt, ze sowieckie kolchozy nie byly w istocie wydajne. Lecz z punktu widzenia chlopa nie mialo to wielkiej roznicy, czy naciski szly z kapitalistycznego Chicago, czy z komunistycznej Warszawy; w obu przypadkach byla to proba pozbycia sie malych gospodarstw. W tym kontekscie glos chlopow zostal wyciszony.

Starali sie, aby ich slyszano: organizowali protesty i blokowali drogi, aby zwrocic na siebie uwage i udawalo im sie, skoro pokazywano ich w telewizji. Ale reakcja byla zawsze ta sama: nikt nic nie moze zrobic, poniewaz nie mozna sprzeciwiac sie logice rynku. Kazdy mowiacy za duzo o ochronie malorolnego chlopa zostaje natychmiast okrzyczany za "pozbawionego realizmu" lub zgola kogos "irracjonalnego". W rezultacie wielu na wsi wepchnieto w ramiona osob faktycznie irracjonalnych, demagogicznych i prawdopodobnie niebezpiecznych, poniewaz ludzie na wszystkich szczeblach wladzy maja duze klopoty z mysleniem o alternatywie wobec wizji liberalnej gospodarki.

"Solidarnosci" wiejskiej nie mozna zlekcewazyc, kiedy opowiada sie o "Solidarnosci", ale takze nie mozna poswiecac zbytniej uwagi naturze ich zadan. Zadania owe pozostaja w ogromnej sprzecznosci z tzw. realiami wspolczesnej Polski. Stad tez "Solidarnosc" wiejska zostaje podciagnieta pod rzekomo wieksza sprawe: historie "Solidarnosci" walczacej z tyrania o wolnosc. Bardzo trudno mowic o istotnym elemencie szerszego ruchu "Solidarnosci", czyli o walce o wolnosc zachowania wlasnego, tradycyjnego sposobu zycia.

W nastepnej kolejnosci dochodzimy do najbardziej osobliwego wyciszenia, zupelnie odmiennego od dotychczas opisanych. Nie ma watpliwosci, ze prawica jest potezna sila w polskiej polityce dzisiaj. Miliony Polakow slucha Radia Maryja, a jeszcze wiecej glosuje na kandydatow umiarkowanie konserwatywnych i prawicowych. Gdzie wiec jest wyciszenie? W istocie moje pytanie brzmi: gdzie byla prawica, jak ja dzis rozumiemy, w 1980 r.? Mowiac brutalniej, gdzie byli 20 lat temu sluchacze Radia Maryja? Prawica stala sie bardzo widoczna po 1989 r., lecz byla praktycznie nieobecna podczas pierwszego rozdzialu walki "Solidarnosci".

Oblicze "Solidarnosci" w 1980 r. moglo sie podobac kazdemu demokracie: byl to ruch na rzecz udzialu wszystkich- wspolpracy, solidarnosci; byl to ruch na rzecz demokracji, wolnosci, niepodleglosci; byl to ruch reprezentujacy jakby wszystko, co dobre na swiecie. Oczywiscie zachodni obserwatorzy odnotowali rozpowszechniona ikonografie katolicka w solidarnosciowych demonstracjach, lecz traktowano ja wylacznie jako zaznaczenie religijnej tozsamosci.

Istnieja trzy mozliwe wytlumaczenia tej widocznosci prawicy po 1989 r. i jej wyraznej nieobecnosci w 1980 r. Po pierwsze, byc moze prawica po prostu nie istniala w 1980 r., czy raczej - znaczenie walki z komunizmem przytloczylo inne ideologiczne programy i podporzadkowano je temu szerszemu celowi. Po drugie, prawica i radykalna prawica byc moze istnialy, lecz zachodnia prasa nie chciala jej widziec. Byc moze chcielismy bohaterow z ruchu "Solidarnosci" i gdyby nasi dziennikarze podkreslali ciemniejsze podbrzusze "Solidarnosci" (jakies oznaki fundamentalistycznej religijnosci, jakies oznaki antysemityzmu, jakies oznaki nietolerancji lub autorytaryzmu), wtedy nie byloby latwo zrobic z przywodcow "Solidarnosci" bohaterow zimnej wojny. Po trzecie, byc moze przywodztwo "Solidarnosci" tamowalo wszelkie niemile przejawy ze strony co skrajniejszych elementow ruchu.

Ostatnia dyskusja panelowa miala dla wielu dziwaczny tytul: "Kobiety i mezczyzni". Skoncentrowalismy sie tutaj na dwoch powiazanych ze soba tematach, czy raczej - jednym temacie ogladanym pod dwoma katami widzenia: po pierwsze, rola, jaka odegrala "Solidarnosc" w stworzeniu w Polsce normy mezczyzny; po drugie, jej konsekwencje, jaka mialo to dla kobiet walczacych w ruchu "Solidarnosci" i kobiet zyjacych w obecnej Polsce.

Jak przedstawiaja sie kryteria mezczyzny w dzisiejszej Polsce i jak ksztaltowaly je doswiadczenia "Solidarnosci"? Moze to sprawiac wrazenie dziwnego pytania, lecz podejrzewam, ze wydarzenia lat osiemdziesiatych odegraly pewna role w ksztaltowaniu wspolczesnego modelu mezczyzny. Ethos walki lat podziemia i strajkow; wzmocnienie patriarchatu, ktory przyszedl wraz z "emigracja wewnetrzna" - od publicznego do prywatnego (tj. rodzinnego) zycia w latach osiemdziesiatych. Wszystko to przyczynilo sie do pojawienia sie modelu "nowego polskiego mezczyzny".

Jesli zadajemy pytania dotyczace kryterium polskiego mezczyzny, to rowniez musimy zapytac o kryteria nowej polskiej kobiety. Wiemy z licznych opisow, ze pod wszelkimi wzgledami byly one istotne dla "Solidarnosci". Wiele fabryk z kobieca zaloga znajdowalo sie w czolowce strajkow 1980 r., a gdy "Solidarnosc" zepchnieto do podziemia, kobiety ogrywaly kluczowa role w utrzymywaniu calej struktury w calosci. To przesadza o zasadnosci kwestii: jakie modele meskosci i kobiecosci rzadzily w tych latach wzajemnymi stosunkami miedzy mezczyznami i kobietami? Do jakiego stopnia wolno bylo kobietom zajmowac kluczowe pozycje w "Solidarnosci"? Do jakiego stopnia istnialy w "Solidarnosci" ograniczenia dla kobiet. I dla mnie najwazniejsze pytanie ze wszystkich - "w jaki sposob modele i normy lat osiemdziesiatych wplynely na ksztalt relacji miedzy kobietami i mezczyznami w Polsce lat dziewiecdziesiatych i nowego milenium?".

Istnieje mnostwo elementow zlozonego i zroznicowanego ruchu "Solidarnosci", ktore nie znalazly sie w standardowej historii o powstaniu, upadku i ponownym wzlocie "Solidarnosci". Wiele rzeczy nie powiedziano, gdy ograniczono historie "Solidarnosci" do epickiej batalii o wolnosc miedzy"spoleczenstwem" a "rezimem". o

-------------

*Dwudniowa konferencja na Uniwersytecie Michigan w Ann Arbor zorganizowana zostala z okazji 20. rocznicy powstania NSZZ "Solidarnosc". Z wykladami wystapili dzialacze polityczni i naukowcy z Polski i USA. Na zakonczenie konferencji mial miejsce doroczny wyklad kopernikanski, przedstawiony przez prof. Bronislawa Geremka, pt. "The Lessons of Solidarity".

tlum. i oprac. ck


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail