PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (13 pazdziernika 2000)


JAN GAC

Podziemne cmentarzysko

Jedna z chwalebnych cech Rzymu w roku Wielkiego Jubileuszu jest udostepnienie patnikom i turystom wielu obiektow do tej pory nieosiagalnych. Mysle o odkrytych w 1955 roku katakumbach na Via Latina u zbiegu z ulica Dino Compagni, nieco na poludnie od Murow Aurelianskich. I znow odkryciu towarzyszyl przypadek. Wlasnie konczono prace budowlane przy stojacej naroznie kamienicy, gdy okazalo sie, ze przebity w ziemi otwor nie jest wejsciem do wyeksploatowanego w starozytnosci kamieniolomu, jak poczatkowo sadzono, lecz ze pozwala wniknac w glab labiryntow podziemnej nekropolii. Na glebokosci szesnastu metrow, pod warstwa twardego tufu, na ktorym osadzono fundamenty wspolczesnych budynkow mieszkalnych, zalegalo miasto umarlych zalozone na podstawie starannie przemyslanego planu.

Od pierwotnego wejscia, ktore w starozytnosci przesuniete bylo w bok od wejscia wspolczesnego, prowadzi w glab ziemi, czesciowo po wykutych w podlozu schodach, krotka galeria, od ktorej odchodzi pod katem prostym galeria glowna, trzykrotnie dluzsza. Ta z kolei laczy sie z jeszcze jedna, poprowadzona prostopadle w stosunku do poprzedniej, by raz jeszcze przeciac sie, znow pod katem prostym, z galeria czwarta i ostatnia. Tym sposobem wydrazono siec chodnikow dlugich na kilkadziesiat metrow, szerokich na blisko metr i wysokich miejscami nawet do trzech metrow. Korytarze te pelnily dwojaka funkcje, komunikacyjna i czesciowo grzebalna. W pierwszym przypadku pozwalaly na bezkolizyjny ruch w podziemiach i latwy dostep do cubiculow usytuowanych po bokach galerii i w zakonczeniu ich biegu. Aby jeszcze bardziej usprawnic dostep do owych krypt grzebalnych, na skrzyzowaniu galerii z korytarzami wiodacymi do poszczegolnych cubiculow zalozono centralne pomieszczenia komunikacyjne o wyszukanej dekoracji architektonicznej. Nie bylo w nich zadnych pochowkow, rzecz na ogol niespotykana w katakumbach, gdzie kazdy skrawek ziemi byl wykorzystywany do grzebania zmarlych. Juz ta jednak okolicznosc moze przemawiac na rzecz jakiejs niewielkiej, w miare zamoznej wspolnoty jako wlasciciela cmentarza, wspolnoty, ktorej nie tyle chodzilo o oszczednosc miejsca, ile o wystroj miasta umarlych.

Galerii komunikacyjnych nie drazono na jednym poziomie, schodami opuszczano sie nizej, nawet na glebokosc 21 metrow, osiagajac poziom wod podskornych, zbieranych w specjalnie na ten cel zbudowanym basenie. Owszem, w scianach bocznych niektorych galerii chowano zmarlych, glownie dzieci, ktorych zwloki starannie pieczetowano w drazonych loculach i oznaczano na zewnatrz plyta marmurowa ze stosownym napisem. Ale bywalo i tak, ze i w scianach galerii wykuwano arcosolia.

Te wyprofilowane w staranny luk nisze grzebalne znajduja sie w cubiculach, w owych kryptach grobowych, zdolnych pomiescic zwykle trzy arcosolia. Jedna z krypt wyroznia sie owalnym wykrojem i promieniscie rozmieszczonymi arcosoliami. Inna, ktorej nie zdazono jeszcze wykorzystac do grzebania ludzi, wydrazona zostala na planie piecioboku. Przewazaja jednak cubicule na planie czworoboku, latwe do poszerzania o kolejne arcosolia w miare przybywania zmarlych z rodziny wlasciciela grobowca.

Ktokolwiek byl wlascicielem owego cmentarzyska w podziemiach - jedna osoba, czy moze jakas lokalna wspolnota - naleza sie wyrazy podziwu jego architektom, a to z powodu troski o piekno architektury nekropolii. I tak arcosolia to nie wyciete w pospiechu zaglebienia w scianie dopasowane do wzrostu zmarlego, lecz ksztaltnie wymodelowane w luk pomieszczenia o scianach tynkowych i pokrytych pieknymi malowidlami o tematyce glownie chrzescijanskiej. Pomieszczenia komunikacyjne na przecieciu galerii otrzymaly w naroznikach kolumienki wyrastajace z solidnych baz i zwienczone kapitelami w stylu nawet korynckim. Sklepienia zalamuja sie kopertowo, rozwiniete w luk nadproza nie raza surowoscia scian golego tynku. Tym bardziej ze wszedzie tam, gdzie nie bylo stosownego miejsca do polozenia malowidel tematycznych, powierzchnie tufu starannie tynkowano i malowano w sposob imitujacy plyty z prazkowanego marmuru.

To, co najbardziej zachwyca w katakumbach przy Via Latina, to malowidla scienne o tak wielkiej urodzie, tak pelne ekspresji, o tak bogatej tematyce i tresci odwolujacej sie prawie w calosci do zdarzen ze Starego i Nowego Testamentu, iz trudno jest znalezc podobny im program artystyczny w swiecie nekropolii. Mamy do czynienia z najprawdziwsza galeria sztuki wczesnochrzescijanskiej, ze swego rodzaju Kaplica Sykstynska katakumb. Korytarze, cubicula, arcosolia, nisze, krzywizny lunet, sklepienia: wszystko to ozdobione jest malowidlami, i to malowidlami trwalymi, bo polozonymi technika al fresco, co zapewnilo im tak odlegla zywotnosc i pozwolilo zachowac cos z pierwotnej atmosfery swiezosci. Mimo uplywu czasu, mechanicznych uszkodzen, zniszczen spowodowanych specyficznym klimatem podziemnych pomieszczen zamknietych, nie przestaja przemawiac do nas owe zielenie, blekity, zolcienie, brazy i czerwienie jakby pompejanskie. Nie przestaja przemawiac przywodzac w barwnych obrazach zdarzenia biblijne, bedace dla tych zmarlych jak gdyby legitymacja przynaleznosci do Chrystusa, ktory pierwszy pokonal smierc i pozwolil im spoczywac w nadziei, ze i oni powstana do zycia, o czym nie omieszkali nas powiadomic slowami nagrobnych inskrypcji.

Postac Chrystusa pojawia sie wielokrotnie w nawiazaniu do roznych zdarzen nowotestamentowych, co nie znaczy, ze zostaly uwzglednione wszystkie etapy Jego zycia. Nie o to przeciez tu chodzilo.

Artysci traktowali je wybiorczo i zaprezentowali nam wylacznie niektore epizody, jakby rzucajac same tylko hasla, na dzwiek ktorych maja sie przed nami otworzyc glebsze tresci, jesli naturalnie w ogole mogli brac pod uwage nasz osad ich dziel, w co oczywiscie nalezy watpic.

Na przyklad nie znajdziemy w grobowych podziemiach sceny z narodzenia Jezusa, ale mamy za to scene poklonu Trzech Medrcow odmalowana na sklepieniu jednego z cubiculow. Przy tej okazji pojawia sie jedno z najwczesniejszych wyobrazen Maryi siedzacej na krzesle z Dzieciatkiem na rekach. Chrystus wsrod apostolow jawi sie juz jako wladca, ten, ktory zajmuje centralne miejsce w otoczeniu swych wybrancow znad Jeziora Galilejskiego, ktorzy tu nie sa juz prostymi rybakami, lecz lawnikami w sadzie, dzierzacymi zwoje pism, a zatem otrzymali atrybuty orzekania wyrokow nad dwunastoma pokoleniami Izraela. W innej scenie widzimy Chrystusa jako prawdziwego juz Pantokratora na tronie z owa charakterystycznie uniesiona prawica w gescie blogoslawienstwa, ale i napomnienia, i grozby. Towarzysza Mu stojacy w togach rzymskich oratorow Piotr i Pawel. Az dwukrotnie pojawia sie scena wskrzeszenia Lazarza, w obu przypadkach piekna i sugestywna, znak, jak gleboko rzymscy chrzescijanie przezyli cud, ktory spowodowal zaoczne orzeczenie wyroku smierci Jezusa. I zastanawiajace szczegoly: w obu przypadkach w tym samym polu pojawia sie Mojzesz otrzymujacy w wizji dziesiec przykazan oraz kolumna ognia, idaca przed Izraelitami na pustkowiach synajskich. W lunecie jednego z arcosoliow odnajdujemy ujmujaca w swej prostocie scene z rozmowy Jezusa z Samarytanka u studni Jakubowej. Natomiast postac pasterza z kijem w dloni, do ktorego klusem zbiegaja sie zwierzeta, mozna z cala pewnoscia odniesc do samego Chrystusa jako Dobrego Pasterza, chociaz poza ogolna aluzja przeslania nie mamy zadnych atrybutow identyfikujacych te postac. Scene te zaliczylbym do bardziej urokliwych, bo dzieki drzewom i trawie wnosi do cmentarnych podziemi radosc zielonego ogrodu i powiew wiosny, nadzieje odzyskania utraconego Raju.

Dowodem na to, jak swiadomosc pierwszych pokolen chrzescijan rzymskich gleboko zapadla w swiat biblijny, jest mnogosc scen zaczerpnietych ze Starego Testamentu. Jest ich zdecydowanie wiecej anizeli scen nowotestamentowych i, co ciekawe, zachowaly sie w lepszym stanie, moze wlasnie dlatego, ze jest ich po prostu wiecej. Pierwsze odwoluja sie do samych prapoczatkow historii ludzkosci. Adam i Ewa u stop rajskiego drzewa objetego splotem weza sa juz wtedy potraktowani jak w malarstwie poznym, chocby barokowym. Postaci patriarchow, prorokow i wielkich wodzow Hebrajczykow przewijaja sie w barwnym korowodzie biblijnych incydentow, czesto - rzecz zdumiewajaca - wcale nie pierwszoplanowych. To, ze widzimy Abrahama sposobiacego sie do zlozenia ofiary z Izaaka, to rzecz zrozumiala. Albo Mojzesza, ktory przeprowadza przez Morze Czerwone Izraelitow lub wyprowadza ze skaly wode na Synaju. Ale juz zupelnie incydentalna scena jest znalezienie Mojzesza w nadbrzeznych szuwarach Nilu. Tym bardziej dziwi upodobanie postaci Samsona, ktorego mozemy podziwiac jako chytrego wojownika wypuszczajacego na pszeniczne pola Filistynow gromade lisow z plonacymi pochodniami uczepionymi ich ogonow. Innemu zmarlemu odmalowano na grobie postac Samsona masakrujacego Filistynow osla szczeka. Ktos inny wolal Samsona rozrywajacego lwa. Czyzby tym zmarlym chrzescijanom imponowala nadludzka sila tego przebieglego pogromcy wrogow Hebrajczykow? Bardziej zrozumiale w swej tresci moga byc dla nas takie tematy, jak: aniolowie pod debami Mamre, Daniel w jaskini lwow, Noe w arce, ale mniej juz Noe w stanie upojenia alkoholowego, moze przemawiac do nas Eliasz porwany do nieba na wozie ognistym czy drabina siegajaca niebios z sennej wizji Jakuba, czy moze jeszcze barwna i piekna scena z wedrowki tegoz Jakuba z synami do Egiptu, ktorzy udaja sie nad Nil nie w egipskich rydwanach, lecz na rzymskich kwadrygach. Zastanawiajace, ze Rzymianom przypadl do gustu Jonasz, i to w roznych sytuacjach, na przyklad w momencie wrzucania nieszczesnika do morza lub wychodzenia z niego dzieki wielkiej rybie. Z upodobaniem, i to wiele razy, drazono temat zbuntowanego na Boza sprawiedliwosc proroka, ktory, przybrawszy poze antycznego biesiadnika, w pozycji pollezacej, spoczywa prawie nagi pod zielona pergola zamiast w cieniu krzewu rycynusowego.

Oprocz tych scen narracyjnych, wzietych szerokim gestem z Biblii, glowne ze Starego Testamentu, pojawiaja sie juz jednoznaczne w swej wymowie symbole chrzescijanskie, jak chociazby pawie sycace swe pragnienie ze zdroju tryskajacej woda fontanny.

Jedno cubiculum, architektonicznie starannie wykonane, odbiega od pozostalych tematyka programu malarskiego, ktory nie miesci sie w chrzescijanskiej konwencji. Zmarlym z kilku arcosoliow patronuja po staremu postaci wziete z mitologii, a wsrod nich najwazniejszym wydaje sie byc Herkules, podobnie jak Samson na rozne sposoby demonstrujacy swa sile.

Wiek podziemnego cmentarza przy Via Latina okreslono na pierwsza polowe IV wieku, a zatem na epoke przechodzenia od poganstwa do pelnego chrzescijanstwa. Doliczono sie czterystu zmarlych zlozonych w 325 grobach, przy czym ostatnich pochowano okolo 360 roku. Malowidla natomiast pochodza z lat pomiedzy rokiem 320 a 350 i wyszly z roznych warsztatow. Jedne zdradzaja reke naiwna, nawet niewprawna, inne zas uznac nalezy za wybitne dziela sztuki.

Zagadka pozostaje zrodlo ich inspiracji. Czy pierwowzorem dla malowidel byly mozaiki z pierwszych bazylik, czy raczej wyobrazenia z sarkofagow, a moze miniatury z kodeksow? Moglo byc i tak, ze katakumby przechowaly pewna ogolna tendencje wylaniana sie ikonografii wczesnochrzescijanskiej z rzymskiego malarstwa antycznego. Dlatego znalezisko z Via Latina jest dla nas bezcenne - pozwala dostrzec poczatek drogi, jaka miala do pokonania w nastepnych stuleciach sztuka europejska.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail