
EWA KARA
Projekcja w Hiroszimie
Kiedy w 1996 roku w Krakowie po kilkuletniej przerwie odbyla
sie kolejna prezentacja prac Krzysztofa Wodiczki, byla ona
zaskoczeniem dla zgromadzonej publicznosci, gdyz zamiast
projekcji przezroczy artysta zaprezentowal projekcje audiowizualna.
Zmiana medium technicznego pozwolila, iz ta jakze efemeryczna
sztuka dzieki mozliwosci zapisu filmowego zyje nie tylko
na dokumentujacych ja fotografiach, ale istnieje w czasie.
Film jest zatem przedluzeniem medialnym projekcji bedacych
znakiem firmowym Krzysztofa Wodiczki, znanego przede wszystkim
wlasnie z zaangazowanych politycznie i spolecznie projekcji
publicznych.
Projekcja w Hiroszimie byla trzecia z kolei publiczna projekcja
wideo. Zostala zorganizowana 7 i 8 wrzesnia 1999 roku po
otrzymaniu przez artyste prestizowej Nagrody Miasta Hiroszima
za osiagniecia w sztuce wspolczesnej i wklad w swiatowy
pokoj.
Fakty
6 sierpnia 1945 roku z samolotu B-29 Amerykanie zrzucili
na Hiroszime bombe atomowa o mocy 2000 ton TNT, nazwana
"Little Boy". Z ogolnej liczby 250 tysiecy mieszkancow zginelo
78 tysiecy, rannych zostalo 38 tysiecy, a 14 tysiecy zaginelo.
W sumie do konca grudnia 1945 roku zmarlo 140 tysiecy osob,
a ogolem ocenia sie, ze w efekcie wybuchu bomby zmarlo 200-250
tysiecy ludzi. Na ogolna liczbe 75 tysiecy budynkow zburzonych
zostalo 7 tysiecy, a spalonych 55 tysiecy. Procz przerazajacych
danych liczbowych bardziej zatrwazajace sa efekty samego
promieniowania. Od tego momentu faktem stala sie mozliwosc
zniszczenia calego miasta, zabicia setek tysiecy ludzi.
W kazda rocznice tego tragicznego wydarzenia maja miejsce
uroczystosci ku czci ofiar, polaczone z miedzynarodowymi
manifestacjami pokojowymi.
Miejsce
Tuz nad brzegiem rzeki w Hiroszimie stoi A-Bomb Dome, szkielet
dawnego budynku Prefektury Promocji Przemyslu. Trojkondygnacyjna
budowla ze srodkowym ryzalitem zwienczonym kopula nie zostala
odbudowana po wybuchu bomby, lecz zachowana w stanie z dnia
6 sierpnia 1945 roku: wypalona jak budynki Warszawy i rownie
pokaleczona jak mieszkancy Hiroszimy, z oczodolami okien,
pogruchotanymi scianami i azurowym szkieletem konstrukcji
kopuly. Budynek ten nie zostal zmieciony z powierzchni ziemi,
poniewaz znajdowal sie w samym centrum wybuchu. Jak mowi
artysta: "Szkielet budynku jest jednym ze swiadkow tego
wydarzenia. W prawdziwym teatrze wydarzen widzem i swiadkiem
byla rzeka, w ktorej odbija sie budynek. Ten pomnik jest
symbolem tego, co wydarzylo sie z Hiroszima. Wraz z uplywem
czasu nastepowal proces przyzwyczajenia sie don. Dla tych,
ktorzy przetrwali wybuch, ten budynek wydaje sie mowic.
Wiecej nawet, oni staja sie tym budynkiem, mowia przezen,
dokonujac jego animacji. To tak, jakby nosili ten budynek
jak kostium czy maske teatralna, ktora jest zrazu ruina,
to znowu cialem tych, ktorzy przezyli".
Obraz
Podobnie jak w przypadku projekcji, w Krakowie artysta
uzyl obrazow rak, obrazow rzuconych na waski pas wzmocnionego
nadbrzeza rzeki. Po raz pierwszy w Hiroszimie Wodiczko nie
rzutowal obrazu bezposrednio na wybrany budynek, gdyz pragnal
zachowac jego sakralny charakter: "Nawet promieniami rzutnikow
nie chcialem go dotknac, bo jest obiektem swietym. Poza
tym byl on juz, niestety, przedmiotem projekcji". Na skutek
odbicia w wodzie powstal podwojny obraz rak, dajacy dodatkowo
wyjatkowo malarski efekt.
Niektore z dloni byly prawie nieruchome. Ich statycznosc
kontrastowala z szybkim tempem i dramatycznym napieciem
wypowiadanych slow. Wiekszosc obrazow dobrana do poszczegolnych
glosow byla ozywiona, pelna ekspresji, z wyjatkowo aktywna
gestykulacja: ktos pokazywal konkretne kierunki adresujac
je precyzyjnie do otoczenia budynku - to w gore, to w dol,
to na boki. Jeden z uczestnikow dwukrotnie wyjmowal z woreczka
stara, zardzewiala klodke, ktora posluzyla do identyfikacji
zwlok jego ojca, a teraz stanowi najwiekszy skarb rodzinny.
Ktos inny czytal tekst z kartki, wodzac po nim palcem. Ta
biala kartka stala sie chwilowym, rozjasniajacym akcentem.
Kolejny uczestnik trzymal w dloniach zmieta chusteczke,
a inny okulary. Jedna para rak byla bardzo odmienna od reszty
- to rece mlodej kobiety z zegarkiem na przegubie, pierscionkiem
na palcu i pomalowanymi paznokciami. W innym przypadku sam
obraz rak byl wstrzasajacy - znieksztalcone choroba popromienna
dlonie kobiety. Tylko raz dlonie uczestnika wydarzenia podjely
akcje o symbolicznej wymowie: bez akompaniamentu slow, w
zupelnej ciszy stojaca szklanka z woda zostala podniesiona,
a nastepnie przechylona tak, ze cala woda sie wylala. Strumien
czystej wody metaforycznie - splynal do rzeki. Ta akcja
stanowila puente projekcji.
Glosy
"Projekcja - mowi Wodiczko - pomaga stworzyc strefe posrednia
pomiedzy tym, co czlowiek przezyl, jego doswiadczeniami
a kultura i spoleczenstwem, pomiedzy swiatem zewnetrznym
a wewnetrznym. Scena, kostium, maska sa dramatyczna terapia,
ktora uzywa architektury jako elementu scenicznego. Ci ludzie
dlatego zdecydowali sie wziac udzial w tej projekcji, bo
czuja, ze im sie to przyda jako forma terapii. Ja ich nie
wybieralem, to wlasciwie oni wybrali mnie, bo zdecydowali
sie mowic".
Najbardziej tragiczne wypowiedzi to glosy szesciu swiadkow
wybuchu. Jednym z nich byl bedacy wowczas chlopcem mezczyzna,
ktory po wybuchu stracil przytomnosc na 40 dni, a odniesione
poparzenia uniemozliwialy jego identyfikacje. Gdyby nie
determinacja jego matki, nie bylby teraz posrod zywych.
Starsza kobieta opowiadala o swoich poranionych rekach,
ktore zaroily sie od robakow, poniewaz nie bylo ani lekarzy
ani zadnych lekarstw. Wielokrotnie tez we wspomnieniach
powracala rzeka: "54 lata temu ludzie tutaj szukali ratunku...
z tylu scigaly ich plomienie ognia... drewniane domy zostaly
zniszczone... wskakiwali do rzeki. Wskakiwali nie wiedzac,
ze byla zatruta, nie wiedzac, ze byla skazona promieniowaniem.
Powierzchnia rzeki byla pokryta tyloma cialami, ze nie mozna
bylo zobaczyc tafli wody" - wspominala jedna z kobiet. Dla
innych zas rzeka byla symbolem nostalgicznej pamieci o rodzicach,
ale rownoczesnie przerazajacym i smutnym symbolem. Jedna
z kobiet mowila o odkrywaniu swojej powinnosci jako swiadka,
o koniecznosci mowienia w imieniu tych, ktorzy zgineli,
o misji zaprzeczania przekonaniu, ze zrzucenie bomby nie
bylo absolutnie zle, bo dzieki temu wojna mogla zakonczyc
sie wczesniej i zycie przynajmniej 200 tysiecy zolnierzy
zostalo uratowane.
Inny temat to przemilczane ofiary: Koreanczycy zmuszeni
w czasie wojny do pracy w japonskim przemysle zbrojeniowym.
Ktos mowil o nieudzieleniu pomocy tylko dlatego, ze ofiara
byla Koreanczykiem, a podsumowal swoje doswiadczenia w ten
oto sposob: "Te przerazajaco gorace promienie spalily zelazo
i skaly, a kiedy cale miasto zostalo spalone na popiol,
jedna rzecz nie zostala zniszczona - dyskryminacja". Pewna
kobieta mowila o nowym kierunku wsrod mlodych, ktorzy staraja
sie dowiesc, ze koreanskie ofiary tego wybuchu nie zostaly
zapomniane.
Druga generacja ofiar Hiroszimy - tzw. dzieci popromienne
- byla reprezentowana przez trzy osoby. Mezczyzna odwolal
sie do A-Bomb Dome jako symbolu maltretowanej natury, ludzi
i srodowiska. Kobieta przywolala wspomnienia z mlodosci,
kiedy to mezczyzna z Osaki pragnal sie z nia ozenic, jednakze
ulegl sprzeciwowi rodzicow, obawiajacych sie, ze ich dzieci
moglyby urodzic sie z wadami genetycznymi. Wiecznie dyskryminowana,
poniewaz pochodzi z Hiroszimy, zauwazyla takze swoja wine,
poniewaz udawala, ze komentarze innych nic dla niej nie
znacza. Druga z kobiet mowila o pozytywnych stronach zycia
w tym miescie, ze wlasnie Hiroszima nauczyla ja zycia pelnego
nadziei.
Glosy najmlodszej generacji mialy natomiast najbardziej
zaskakujaca wymowe. Pierwszy z nich odrzucal fakt wybuchu,
swiadczac o niemoznosci zrozumienia ogromu cierpienia. Nie
godzil sie tez na definiowanie pokoju jako nie-wojny. Drugi
glos byl swiadectwem przekazywania nienawisci na kolejne
pokolenia. Zycie w rodzinie, w ktorej byla kultywowana wojna,
doprowadzilo mowiaca do deformacji osobowosci; w jej przypadku
byla to najpierw ucieczka w klamstwo, a pozniej w samookaleczanie
sie. To ona miala odwage zadac od wspolczesnych zdania rachunku
z przeszlosci, rozliczenia sie Japonii z wojny. Ostrzegala
i oskarzala zarazem obecnych, iz wciaz wsrod nas istnieja
ludzie, ktorzy chca zrobic majatek na wojnie bez wzgledu
na cene ludzkich istnien.
Ten dialog dotyczacy mitow, stereotypow i uprzedzen, jakie
wciaz istnieja w Japonii wobec ofiar wybuchu bomby atomowej,
jest pelen napiec pokoleniowych i drastycznych sprzecznosci.
Tak komentuje wypowiedzi swiadkow artysta: "Pomimo autonomii
poszczegolnych postaci, pojawil sie obraz czlowieka, ktory
laczyl w sobie rozne postaci. Sila tych glosow, szczegolnie
mlodych ludzi, ktorzy przemowili, spowodowala, ze nastapilo
polaczenie pomiedzy przeszloscia a terazniejszoscia i pomimo
teatralnego dystansu - totalne utozsamienie".
Galeria
Projekcja w Hiroszimie miala miejsce ponad rok temu. Teraz
nowojorczycy moga obejrzec w Galerie Lelong (20 West 57
Street, Manhattan) 20-minutowa wersje projekcji, w ktorej
zamiast 14. uczestnikow wzielo udzial 8 osob. Po raz pierwszy
mozna obejrzec projekcje Krzysztofa Wodiczki bez koniecznosci
wyjazdu na miejsce akcji. W warunkach galerii projekcja
stala sie instalacja wideo. Oczywiscie nie mozna porownac
przezycia katharsis in situ z przezyciem, jakiego
doznajemy ogladajac film, jednakze wrazenie jest ogromne.
Pomieszczenie zostalo wypelnione olbrzymich rozmiarow ekranem
i zalane strumieniem glosow. Transformacja przestrzeni jest
niemalze zupelna i wszechogarniajaca, tylko swiadkowie sie
zmieniaja.
Procz samej projekcji na wystawie zaprezentowano fotografie
z wczesniejszych projekcji, m.in. z Madrytu, Berlina, Waszyngtonu,
Nowego Jorku, oraz szesc zdjec z Hiroszimy. Fotografiom
towarzyszy seria rysunkow, szkicow artysty z montazu i korekt
produkcyjnych. Wsrod uwag na marginesach zauwazyc mozna
zapisy w jezyku angielskim i polskim. "Te notatki w jezyku
polskim sa wynikiem glebszej koniecznosci. Jezyk ojczysty
wydal mi sie bardziej naturalny ze wzgledu na scisle zwiazki
pomiedzy moimi osobistymi, jak i szerzej polskimi doswiadczeniami
a sytuacja Hiroszimy".
Wydarzeniem towarzyszacym wystawie byla prezentacja filmu
dokumentalnego Krzysztof Wodiczko: Projection in Hiroshima w rezyserii Yasushi Kishimoto w ramach II Brooklyn Film
Festival. 70-minutowy dokument dotyczy procesu pracy artysty
nad projekcja. Zaprezentowane zostaly rowniez obszerne fragmenty
samej projekcji, wypowiedzi Wodiczki i jego wspolpracownikow.
Film pokazal tworzenie projektu w Japonii i metody pracy
artysty. Zawarte zostaly w nim rowniez ideowe przeslania
Wodiczki, jego spojrzenie na sztuke i spoleczenstwo.
Reakcje
Projekcja byla ogromnym krokiem w kierunku zrozumienia
tego, co jest niezrozumiale i niepojete - ogromu katastrofy
w Hiroszimie. Po tym, jak przemowil, A-Bomb Dome zyskal
teraz jeszcze wieksza sile niz dawniej. Ten tragiczny pomnik
posluzyl jako terapeutyczna scena dla traumatycznych przezyc
mieszkancow Hiroszimy.
Reakcje widzow byly bardzo rozne: od burzy oklaskow do
lez. Dla niektorych, zwlaszcza dla mlodego pokolenia, projekcja
stala sie punktem zwrotnym w zyciu. Burmistrz Hiroszimy
podkreslil, ze projekcja przyczynila sie do nowego podejscia
do ksztalcenia na rzecz pokoju tak waznego w Japonii.
Dla samego artysty projekcja byla wyjatkowa, gdyz zlamal
swoje zasady: projekcja stala sie dodatkiem - choc alternatywnym
- do oficjalnych wydarzen, czego wczesniej nigdy nie robil.
Krzysztof Wodiczko tak uzasadnia swoja decyzje: "Hiroszima,
podobnie jak Oswiecim, jest symbolem-swiadkiem najtragiczniejszych
ze wspolczesnych katastrof. Mimo wszystkich moich podejsc,
nieustannego zblizania sie do Hiroszimy jeszcze daleko mi
do zrozumienia tego, co sie tam wydarzylo. To moja zyciowa,
nie wyrezyserowana, nie szukana, ale znaleziona pielgrzymka
z Warszawy do Hiroszimy. Warszawa w pewnym sensie przypomina
Hiroszime. Pierwszy jej obraz, jaki znam, to gory ruin,
ktory do dzis pozostal najbardziej dramatycznym obrazem
w moim zyciu".
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |