Przegląd Polski
2 maja 2008
- IV Festiwal Polskich Filmów w Nowym Jorku. Od dramatu do komedii - Izabela Kalinowska Blackwood
- Kartki ze skażonej strefy - Ewa Berberyusz
- Sprawa Kazimierza Pużaka - Krzysztof Mazowski
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Od dramatu do komedii

Festiwal Filmów Polskich w Nowym Jorku zyskał już poczesne miejsce w naszym kulturalnym kalendarzu. Po raz czwarty organizowana przez Hannę Kosińską-Hartowicz impreza może stać się pożywką dla ciekawych rozmów i rozmyślań oraz dostarczyć nowojorskiej publiczności wielu wrażeń estetycznych.
Sporo będzie kina ważkiego, skłaniającego do refleksji historyczno-socjologicznej (m.in. Katyń, Plac Zbawiciela, Bezmiar sprawiedliwości), ale nie zabraknie także zabawy filmowymi konwencjami (Summer Love), obrazów tak pięknych, że aż prawie pachnących (Jasminum), momentów ludycznych (Statyści, Rezerwat) i doskonałych dokumentów.
W PIERWSZEJ GRUPIE FILMÓW WYRÓŻNIĆ NALEŻY KATYŃ. Według cytowanych w prasie polskiej badań opinii publicznej nie wszyscy Polacy potrafili przed premierą filmu skojarzyć nazwę Katyń z mordem dokonanym na polskich oficerach. O tym, jak te proporcje wyglądają wśród Amerykanów, lepiej w ogóle nie myśleć. Czy kino może być nauczycielem historii? Myślę, że w przypadku tragedii narodowej Polaków liczyć trzeba także właśnie na kino. Nawet jeśli uznamy, że nie powinno być ono jedynym czy głównym źródłem informacji historycznej, dobrze się stało, że w sytuacji zatrważająco niskiej świadomości dotyczącej jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń dwudziestowiecznej historii Polski Katyń wziął na siebie tę rolę. Szczególnie przejmujące, końcowe sceny filmu na zawsze zapadają w pamięć. I dlatego trzeba pokazywać Katyń jak najliczniejszej widowni. Tym bardziej że Wajdzie udało się uciec od zbędnego moralizatorstwa. Twórca skonfrontował nas przede wszystkim z jednostkową tragedią, która była udziałem zamordowanych oficerów i ich rodzin. Jak twierdzi w wypowiedzi dla Nowego Dziennika znany dobrze polskim czytelnikom amerykański pisarz i historyk Allen Paul, autor tłumaczonej także na czeski i na węgierski książki Katyń. The Untold Story of Stalin's Polish Massacre: "Wielką zasługą Andrzeja Wajdy jest podniesienie sprawy Katynia w czasie, gdy Rosjanie ciągle jeszcze nie przyznają się do winy i kiedy Rosja, za sprawą rządów Putina, dokonała zwrotu w stronę autorytaryzmu. (...). Krytycy Wajdy w zbyt dużym stopniu zajmowali się dotąd roztrząsaniem tego, czy w filmie pojawia się zbyt dużo postaci, czy narracja jest spójna i czy punkt widzenia nie jest zbyt polski. Liczy się przede wszystkim to, że film przemawia do widzów na poziomie historycznym. Walory filmowe Katynia z pewnością nie odbiegają od tego, do czego widownia amerykańska przywykła oglądając filmy o znacznie większym budżecie. Ale zasadniczym osiągnięciem Wajdy jest to, że postawił przede wszystkim na historię. Dzięki temu Katyń może być nawet jego największym osiągnięciem".
Projekcję Katynia w Museum of Modern Art zapowie Anette Insdorf, profesor filmoznawstwa na Uniwersytecie Columbia, osoba bardzo zasłużona dla propagowania kina polskiego w USA.
WŚRÓD POKAZYWANYCH W "KLIMATYCZNYCH" WNĘTRZACH ANTHOLOGY FILM ARCHIVE DZIEŁ zobaczymy sporo obrazów, które dowodzą, że w ostatnich latach kino polskie wzmocniło się warsztatowo. Michał Kwieciński, do niedawna zajmujący się głównie działalnością producencką (jego reżyserskim debiutem kinowym jest przedstawiany na festiwalu film Statyści), okazuje się twórcą działającym bardzo sprawnie. Oba przedstawiane w programie filmy jego autorstwa chwalić można za dobry warsztat, począwszy od scenariuszy, poprzez zdjęcia, grę aktorską, reżyserię i montaż. Statyści przenoszą widzów do Polski małomiasteczkowej, która, jak się okazuje, ma również swój urok. Obraz Kwiecińskiego absorbuje nie tylko dzięki fotogeniczności wielkopolskiego Konina, ale przede wszystkim dzięki dobrze uchwyconym przez twórców "swojskim typom".
Lokalne klimaty to także domena innej komedii włączonej do programu festiwalu. W Rezerwacie Łukasz Palkowski zabawnie sportretował warszawską Pragę. Pytanie, nad którym warto się zastanowić w przypadku Statystów: czy twórcy szydzą z małomiasteczkowych uprzedzeń, czy też pobudzając widzów do śmiechu wyrażają aprobatę dla pojawiających się w filmie kulturowych stereotypów? Wart zobaczenia jest także drugi film Kwiecińskiego, Jutro idziemy do kina, zrealizowany według scenariusza nestora polskich scenarzystów Jerzego Stawińskiego. Ten obraz wpisuje się także w debatę na temat filmowych sposobów opisywania przeszłości. Młodzi chłopcy zdający maturę w 1938 roku niczym prawie nie różnią się od dzisiejszych maturzystów. Ale czy to wystarczy, by opowiedzieć o ich losie?
SĄDZĄC
PO TEGOROCZNYM PROGRAMIE FESTIWALU, polskie kino zdominowane w okresie
po 1990 roku przez mężczyzn, zaczęło się wreszcie zwracać w stronę dobrze
zarysowanych postaci kobiecych. Niektóre pojawiają się w rolach bardzo
tradycyjnych. Główna bohaterka filmu Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa
Krauzego Plac Zbawiciela jest Matką Polką okresu przemian następujących
po 1990 roku. Natomiast Jan Jakub Kolski dostarcza ciekawej, a jednocześnie
estetycznie urzekającej rewizji mitu Matki Polki w Jasminum.
Główną bohaterkę tego filmu można określić jako "wiedźmę" (czyli kobietę,
która wie), ponieważ doświadczenia życiowe są dla niej źródłem wiedzy
o ludziach i o świecie. Ta wiedza nie obciąża, a wręcz przeciwnie, wyzwala.
Jasminum utwierdza w przekonaniu, że Kolski to jeden z najciekawszych
i najbardziej wiernych sobie twórców współczesnego polskiego kina. Jego
film opowiada o uczuciach najprostszych, dzięki czemu to, co partykularne,
staje się uniwersalne.
W SFERZE UNIWERSALIÓW pozostaje także tematyka wyróżnionych wieloma nagrodami Sztuczek Andrzeja Jakimowskiego, filmu Doroty Kędzierzawskiej Pora umierać i Bezmiaru sprawiedliwości Wiesława Saniewskiego. Niezwykle ciepło opowiedziana historia Sztuczek mówi o uniwersalnej potrzebie miłości. Sześcioletni Stefek, przejmująco zagrany przez Damiana Ula, stara się "sztuczkami" sprawić, by do rodziny powrócił ojciec. Z kolei Dorota Kędzierzawska opowiada poprzez bohaterkę swego filmu, doskonale kreowaną przez Danutę Szaflarską (zasłużenie nagrodzoną Orłem za najlepszą rolę kobiecą) o dylematach starości, przełamując tabu, jakie narzuca otaczająca nas kultura, celebrująca wieczną młodość. Choć akcja Bezmiaru sprawiedliwości osadzona jest w realiach polskiego sądownictwa, to jednak problem stosowania rygorystycznych osądów moralnych, które często skrywają określone interesy polityczne, jest jak najbardziej uniwersalny. Atrakcyjności filmowi dodaje także ciekawa koncepcja narracyjna.
TYLU DOBRYCH POLSKICH FILMÓW nie można dzisiaj zobaczyć w kinach w Polsce, bo w ich programach dominuje niestety mierna w ostatnich czasach produkcja hollywoodzka. Należy więc mieć nadzieję, że ciekawy program festiwalu przyciągnie jak największą widownię. Kończąc, zacytuję wypowiedź Davida Osta, znanego politologa amerykańskiego i autora obszernie omawianej w Polsce książki pod tytułem Klęska Solidarności: "Tak niewiele polskich filmów dociera do Stanów Zjednoczonych, a większość z tych, które znamy, to filmy politycznie zaangażowane. Bardzo odświeżającym doświadczeniem było dla mnie zobaczenie na festiwalu kina polskiego w Nowym Jorku dwa lata temu filmów, które przypominają nam o tym, jak wielowątkowa i bogata jest rzeczywistość polska. Do dziś bardzo żywo pamiętam Nikifora!".

