Przegląd Polski
11 kwietnia 2008
- Łączenie światów - Z księdzem profesorem Michałem Hellerem rozmawia Tomasz Deptuła
- Polacy w walkach o Teksas - Teofil Lachowicz
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Święty Wawrzyniec we krwi
Najbardziej humanitarny zakątek świata, jakim jest dla imigrantów Kraj Klonowego Liścia, co roku przyjmuje na swe rozległe łono ponad ćwierć miliona nowych obywateli. Przypływ świeżej krwi symbolicznie i rytualnie Kanada równoważy upływem bardzo świeżej krwi innych członków rodziny kręgowców - młodych fok, i to w liczbie zbliżonej do liczby przyjmowanych imigrantów. Na ten sezon przeznaczono na rzeź nad brzegami Zatoki św. Wawrzyńca 275 tysięcy focząt...
Mieszkałem w tamtych okolicach przez pierwszy rok po przyjeździe. Halifax w Nowej Szkocji był jednym z najbardziej zacisznych i, według statystyk, najbezpieczniejszych zakątków planety. Wydawało mi się, że o tym ziemskim raju zupełnie zapomniał Szatan. Ale pozory często mylą. Okazało się, że w porcie Halifax miała miejsce największa w dziejach świata eksplozja (oczywiście przed Hiroszimą). Wybuch francuskiego transportowca "Mont Blanc", wyładowanego dynamitem, 6 grudnia 1917 r. zmiótł z powierzchni połowę miasta, uśmiercając dwa tysiące i raniąc dziewięć tysięcy ludzi.
Byłby wśród nich i Leon Trocki, gdyby Kanadyjczycy nie wypuścili go zbyt szybko z więzienia w Halifaksie, gdzie trafił 3 kwietnia 1917 r., płynąc do Rosji z Nowego Jorku na statku "Kristianiafjord" wraz z grupą 265 zawodowych rewolucjonistów. Kanadyjczycy aresztowali Trockiego, bowiem Kanada była w stanie wojny z Niemcami, a Trocki obiecywał, że obali legalny rząd w Rosji i zawrze z Niemcami pokój...
I wybuch rewolucji, i wybuch w Halifaksie były już dawno za nami, zabrałem więc rodzinę na wiosenną wycieczkę nad Zatokę św. Wawrzyńca. Z zimowych wypraw w Karkonosze pamiętałem narty biegowe pokryte "fokami", broniącymi ślizgi przed ślizganiem się do tyłu, oraz Śnieżkę, na której postawiono kaplicę imienia św. Wawrzyńca, patrona ubogich, piekarzy, kucharzy i (ubogich zawsze) bibliotekarzy.
Bardzo szybko mieliśmy się dowiedzieć, że śnieżne brzegi zatoki stały się krwawą ilustracją legendy, według której św. Wawrzyniec podczas kolejnego prześladowania chrześcijan miał być przypiekany przez Rzymian na ogniu za rozdanie skarbów kościelnych ubogim. Tradycja mówi o męczeńskiej śmierci Wawrzyńca, rozciągniętego na rozżarzonej kracie. Podczas męczarni Wawrzyniec miał rzec oprawcy: "Czy nie widzisz, że ciało moje jest już dość przypieczone? Obróć je teraz na drugą stronę!".
Nie mają tej możliwości małomówne z natury zwierzęta... Podczas dorocznej, rytualnej rzezi bezbronne foczki krwawią na śnieżnych równinach, wołając o pomstę do nieba, które bezradnie pochyla się chmurami nad zabijanymi ssakami i mruczy wichrem: giniecie od ciosów własnych krewnych, tylko nieco wyżej, rzekomo, postawionych w boskiej hierarchii...
Rybacy z Nowej Fundlandii tłuką młode foczki hakapikami (duża pałka zakończona szpikulcem do lodu) chyba tylko dla wprawy przed sezonem bejsbola. Wspiera ten morderczy proceder rząd w Ottawie, dotując krwawe łowy. Podobno chodzi o to, że foki pożerają za dużo ryb, zwłaszcza dorszy. Gdy nie było tu Europejczyków, pływały 24 miliony fok i ryb było w bród. Gdy przyszli, wytrzebili najpierw Indian, potem bizony, potem ryby, a teraz zmniejszyli populację fok do pięciu milionów. Przed trzema laty Ottawa ustaliła, że należy znowu zredukować pogłowie, dając po głowie milionowi małych focząt.
Skóry wędrują na eksport. Okazuje się, że Polska jest jednym z głównych odbiorców. W 2004 r. trafiło tam aż 80 tysięcy foczych futerek. Nie wiem, co się z nich robi, chyba futra dla modnych pań. Wiem z doświadczenia, że w Polsce używaliśmy foczych skór do pochodzenia na nartach. Wiem także z doświadczenia o wspaniałym, jednym z najpiękniejszych szybowców wszech czasów, skonstruowanym w Bielsku-Białej i nazwanym "Foka"...
Niemal cały cywilizowany świat przeciwny jest tej rzezi. 95 procent zamordowanych fok ma poniżej trzech miesięcy, nie potrafią więc dobrze pływać i niechętnie opuszczają lód. Tego procederu nie można nazwać polowaniem, a masakrą. I to wiosną, kiedy rodzą się młode. Większość myśliwych nie sprawdza, czy foka jest martwa, zanim obedrze ją ze skóry. Wiele fok obdziera się ze skóry żywcem. I to jest kolejnym barbarzyństwem.
Rządy większości europejskich krajów - poza rządem polskim! - protestują i zakazują importu. Tak samo postępują Amerykanie, a nawet Meksykanie. Przeciwni są także sami Kanadyjczycy, poza rybakami z Nowej Fundlandii i Labradoru. Myśliwych jest tam raptem dwanaście tysięcy. Dorabiają do pensji, traktując mordowanie fok jak zwykłe żniwa, ubój trzody lub kurczaków. Poza futerkami eksportują na rynki azjatyckie focze... penisy, uchodzące tam za afrodyzjak (sic!)...
Jak co roku, w połowie kwietnia, krwawi Zatoka św. Wawrzyńca...

