Przegląd Polski
28 marca 2008
- O Bolesławie Wierzbiańskim w piątą rocznicę śmierci - Piotr Wandycz
- Dziecko PRL-u, czyli bohater niezbyt pozytywny - Izabela Joanna Bożek
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
O Bolesławie Wierzbiańskim
w piątą rocznicę śmierci

Postanowienia Wielkiej Trójki obradującej w lutym 1945 r. w Jałcie nie tylko narzucały Polsce nowe granice, ale w praktyce czyniły ją podległą Sowietom.
Pod wpływem wiadomości o Jałcie w Wielkiej Brytanii ujawniła się 17 lutego 1945 r. nowa polska organizacja polityczna - Polski Ruch Wolnościowy Niepodległość i Demokracja, zwany w skrócie PRW NiD. Celem jego działalności było "odzyskanie rzeczywistej niepodległości Polski oraz realizacja hasła demokracji politycznej, gospodarczej i społecznej w Polsce". Określając się jako ruch, a nie jako partia polityczna, nidowcy pragnęli odciąć się od anachronicznych, ich zdaniem, założeń przedwojennych polskich stronnictw i wypracować nowoczesne, dalekie od sztywnych doktryn koncepcje. Według programu zatytułowanego "Zadania emigracji" emigracja ma być rzecznikiem Sprawy Polskiej, współdziałać z ruchami wyzwoleńczymi innych narodów, kontynuować rozwój życia narodowego w dziedzinach zakazanych w niesuwerennym kraju i dopomagać Polakom w przetrwaniu w jak najlepszej formie fizycznej i psychicznej. Powrót do kraju uzależniano od układu sił politycznych w świecie, umożliwiających skuteczną akcję wyzwoleńczą na jej terenie.
NiD ZAKŁADAŁ, IŻ POBYT NA WYCHODŹSTWIE BĘDZIE TRWAŁ DŁUGO. Wychodząc z tych założeń, nidowcy skupili uwagę, poza wydawaniem opracowań na tematy społeczne, polityczne i międzynarodowe, na budowaniu odpowiednich struktur w środowisku emigracji. Powstało wówczas lub rozbudowano wiele organizacji, jak Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii, Związek Polskich Federalistów, Związek Dziennikarzy itd. Nidowcy często byli inicjatorami ich powstania i zajmowali w nich kierownicze stanowiska.
Wśród założycieli NiD-u i jednym z jego wiceprezesów był Bolesław Wierzbiański, przedwojenny prezes Zarządu Głównego Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej. Na emigracji należał do tajnej organizacji "Zet", z której wystąpił. Miał wówczas trzydzieści kilka lat i reprezentował typowe dla NiD-u pokolenie, które dopiero zaczynało odgrywać poważniejszą rolę w życiu publicznym. Wierzbiański wnosił do NiD-u doświadczenia z pracy dziennikarskiej, zwłaszcza w sprawach międzynarodowych. Wcześnie, bo przed i w trakcie studiów był zastępcą komisarza do spraw zagranicznych Związku Harcerstwa Polskiego, a następnie redaktorem pisma uniwersyteckiego Życie Akademickie. Podczas wojny został korespondentem Polskiej Agencji Telegraficznej, założycielem Polskiej Agencji Prasowej "Światpol" i redaktorem serwisu dla prasy obcojęzycznej.
WIERZBIAŃSKI ZOSTAŁ PREZESEM ZWIĄZKU DZIENNIKARZY RP i odgrywał poważną rolę w rozwijaniu międzynarodowych kontaktów w tym środowisku. Z jego inicjatywy powstała Międzynarodowa Federacja Wolnych Dziennikarzy, reprezentująca narody zza żelaznej kurtyny, której prezesował w latach 1947-1953. Z ramienia tej organizacji, którą Rada Społeczno-Gospodarcza ONZ uznała za organ doradczy, Wierzbiański występował na forum międzynarodowym.
Jeśli można mówić o jakimś podziale "resortów" w kierownictwie NiD-u, to Rowmund Piłsudski był "premierem" i utrzymywał kontakty z Brytyjczykami wespół ze Stanisławem Grocholskim, działającym również w kołach katolickich i w Ruchu Europejskim; Bolesław Łaszewski zajmował się ruchem kombatanckim; Stanisław Jordanowski został prezesem Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku; Wierzbiański był "ministrem informacji" i reprezentantem NiD-u w różnych organach politycznych emigracji. Współpracował też z przedstawicielami komitetów emigracyjnych z Europy Środkowo-Wschodniej i z polskim działem w BBC. Oczywiście wyżej naszkicowany podział ról nigdy nie był sztywny.
NiD był głęboko zaangażowany w tzw. kryzysy prezydenckie w 1947 i 1954 r., które spowodowały rozbicie emigracji politycznej na obóz prezydenta Augusta Zaleskiego (tzw. Zamek) i główne stronnictwa. Podział ten utrudniał współpracę z utworzonym przez Amerykanów w 1949 r. Komitetem Wolnej Europy i Radiem Wolna Europa w Monachium.
STRONA AMERYKAŃSKA SZUKAŁA WIARYGODNEGO PARTNERA, który byłby reprezentatywny dla strony polskiej. W 1954 r. trzy stronnictwa (Polska Partia Socjalistyczna, Stronnictwo Narodowe i NiD) powołały do życia najpierw Radę Polityczną, a następnie Tymczasową Radę Jedności Narodowej, z tzw. Radą Trzech na czele. W jej egzekutywie Wierzbiański, reprezentujący NiD, kierował działem informacji. W tym charakterze jeździł do Ameryki, gdzie odbywał rozmowy z kierownictwem Komitetu Wolnej Europy i składał memoranda w Departamencie Stanu. Starał się nakłonić stronę amerykańską do popierania powtarzających się prób zjednoczenia emigracji oraz udzielania funduszy na akcje antykomunistyczne. Był pomocny przy powstawaniu polskiej sekcji RWE, co przypomniał Jan Nowak-Jeziorański w swych wspomnieniach.
Po wyjeździe na stałe do Ameryki w 1956 r. Wierzbiański kierował w pewnym okresie Komitetem Wykonawczym tamtejszego Okręgu NiD-u. Zasiadał również w przedstawicielstwie Rady Jedności Narodowej w USA, a z chwilą powstania pod patronatem amerykańskim Zgromadzenia Europejskich Narodów Ujarzmionych (ACEN) był również członkiem tego quasi-parlamentu. Popierał akcje kolegów nidowców w Związku Polskich Federalistów, propagujących idee zjednoczeniowe w przyszłej wyzwolonej Europie Środkowo-Wschodniej. Kontynuował pracę dziennikarską jako współpracownik Głosu Ameryki i Radia Wolna Europa.
JEDNĄ Z INICJATYW Bolesława Wierzbiańskiego w tym okresie był projekt zwołania kongresu kultury polskiej w Paryżu. Miał być jego wiceprzewodniczącym, starał się zdobyć potrzebne fundusze i amerykańskie poparcie, jednak napotkał na opory ze strony paryskiej Kultury i niektórych czołowych intelektualistów na emigracji. Kontrowersje dotyczące "kongresu Wierzbiańskiego" zajmują sporo miejsca w opublikowanej korespondencji Jerzego Giedroycia z Juliuszem Mieroszewskim, Jerzym Stempowskim i Konstantym Jeleńskim. Według założeń Maisons-Laffitte kongres nie powinien mieć zabarwienia polityczno-propagandowego (unikać "tromtadracji i megalomanii narodowej") i pokazać możliwość swobodnej wymiany myśli, nawet sporów między intelektualistami, co nie było możliwe w PRL. Wierzbiański starał się dyplomatyzować i robił pewne ustępstwa, jednakże były one bezskutecznie wobec zasadniczych różnic ideowych. Kultura była przeciwna działaniom przy wsparciu strony amerykańskiej - stąd też konflikty z Nowakiem i RWE - i podkreślała konieczność absolutnej niezależności od obcych czynników.
KONGRES NIGDY NIE DOSZEDŁ DO SKUTKU, a wypadki poznańskie w czerwcu 1956 r. stworzyły nową sytuację, wobec której emigracja musiała zająć stanowisko. Różnice w podejściu były duże. Podczas gdy "niezłomni" uważali, że dojście do władzy Władysława Gomułki i zachodzące zmiany były jedynie pozorne i fasadowe, ośrodek Kultury oceniał polski Październik jako pierwszy krok w kierunku przeobrażeń komunizmu i głosił teorię ewolucjonizmu. Na zjeździe NiD-u w Chicago, na którym Wierzbiański był bardzo czynny, mogłem zaobserwować optymistyczny nastrój i nadzieje na dalsze przemiany w kraju, które emigracja winna była czynnie popierać.
Występując w imieniu Federacji Wolnych Dziennikarzy, Wierzbiański sugerował, aby przed wyborami w Polsce rząd USA udzielił jej kredytów. W liście do sekretarza stanu Fostera Dullesa ze stycznia 1957 r. zalecał z kolei, aby spłaty kredytów przez Polskę były obracane przez stronę amerykańską na budowę w kraju szpitali, szkół, bibliotek itp.
Pomimo odwrotu od politycznych zmian i ograniczeń w sferze wolności obywatelskich Polska Gomułki korzystała nadal z amerykańskiej pomocy gospodarczej po 1956 r. Było to wynikiem koncepcji tzw. peaceful engagement za prezydentury Kennedy'ego czy "budowy mostów" za Johnsona, wreszcie polityki masowych kredytów udzielanych rządom Gierka.
JAK ZAWSZE PEŁEN INICJATYWY, z czasem Wierzbiański skierował swą działalność na nieco inne tory. W 1971 r. został współzałożycielem i pierwszym redaktorem naczelnym Nowego Dziennika, którym kierował przez następne trzydzieści lat. Przestając być amerykańskim urzędnikiem i oddalając się nieco od NiD-u, którego aktywność jako organizacji zaczęła słabnąć na terenie Stanów Zjednoczonych, uzyskał większą swobodę dla swych poczynań. Podczas gdy NiD już w 1957 r. występował z projektem rewizji Aktu Zjednoczenia, co oznaczało rezygnację z zasady legalizmu na emigracji, Wierzbiański należał do tych, którzy zajmowali stanowisko krytyczne. Dawał temu wyraz w wypowiedziach drukowanych w Trybunie, organie nidowym. Jego nazwisko pojawiało się zresztą rzadko w tym piśmie. Później swoje poglądy głosił głównie na łamach Nowego Dziennika, z tym że udzielał również wywiadów i występował na antenie RWE. Jego publicystyka z okresu narastającego kryzysu w kraju sięgała - według obliczenia Czesława Karkowskiego - ok. 80 tysięcy stron tekstu. Najcelniejsze z tych artykułów, na takie tematy jak emigracja i kraj, polityka międzynarodowa, sprawy polskie w USA, ukazały się w wydanym w 2007 r. Wyborze pism.
Podkreślając swój status dziennikarza, Wierzbiański odwiedził Polskę w ekipie prezydenta Cartera, co zresztą spotkało się z krytyką politycznej emigracji. Po latach, włączając się czynnie w działania Solidarności z ramienia Kongresu Polonii Amerykańskiej, wystąpił w słynnym kościele na Żytniej w Warszawie na zaproszenie Lecha Wałęsy. Bronił strategii liderów Solidarności i koncepcji okrągłego stołu. Nic dziwnego zatem, że gdy powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, Wierzbiański był gospodarzem na uroczystym przyjęciu urządzonym w Nowym Jorku dla pierwszego niekomunistycznego premiera.
RÓŻNORODNA AKTYWNOŚĆ BOLESŁAWA WIERZBIAŃSKIEGO budzi szacunek. Był jednym z dyrektorów ogólnokrajowego Kongresu Polonii Amerykańskiej i pełnił funkcję komisarza do spraw obrony praw człowieka przy Urzędzie Miasta Nowy Jork. Jego zasługi jako publicysty uznano w wolnej Polsce - został laureatem Nagrody im. Bolesława Prusa, ponadto środowisko przyznało mu tytuł honorowego prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Kilka lat przed śmiercią otrzymał najwyższe polskie odznaczenie - Order Orła Białego.
Najlepszym epitafium dla wybitnego publicysty i polityka była krótka konstatacja Nowaka-Jeziorańskiego, że Wierzbiański to "jeden z najbardziej dynamicznych działaczy powojennej Polonii".

