Przegląd Polski
7 marca 2008
- Zawód: fotograf - Jakub Ciećkiewicz
- Kartki ze skażonej strefy - Ewa Berberyusz
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Caryca Iwanowska
W nocy do naszego ogródka przykicał zając. Wlazł na zaspę, stanął słupka i prosił o jedzenie. Sytuacja przypomniała mi fragment wiersza księdza Jana Twardowskiego Uświęcenie: "Noc przyjdzie ze słowikiem i świt z cietrzewiami/ nad zajączkiem zabawnym z oczkami dobrymi...".
Nasz zabawny szarak przypomniał mi także zdarzenie w białowieskim Zwierzyńcu, z tym że czworonóg był nieco większy i nie stawał słupka, a ocierał się o słup elektryczny tak wymownie, że ten drżał jak osika, a w leśniczówce migotało światło. Żubr poszedł do lasu przekupiony kilkoma burakami przez swego hodowcę Włodka Pirożnikowa. Opowiedział mi on niegdyś historię rodziny Newerlych, związaną ze Zwierzyńcem. 105 lat temu, 24 marca, urodził się tam Igor Newerly. Jego dziadek Józef był wielkim łowczym cara Mikołaja II.
Nie tak dawno wsiadłem na przystanku w Zwierzyńcu do mikrobusu. Jednym z pasażerów okazał się krytyk i historyk literatury Waldemar Smaszcz, wieloletni przyjaciel i wydawca utworów ks. Jana Twardowskiego. Na typowe pytanie dla ludzi, którzy nie widzieli się ćwierć wieku - co nowego? - zdążył odpowiedzieć, że pisze biografię księdza, po czym szybko wysiadł... A teraz czytam nazwisko Smaszcza pod listem otwartym, podpisanym przez 95 profesorów, krytyków i dziennikarzy.
Chodzi im o dr Aleksandrę Iwanowską, związaną z księdzem Janem przyjaźnią oraz testamentem. Autor Znaków ufności tuż przed śmiercią ustanowił doktor Iwanowską jedyną spadkobierczynią praw do swych wierszy, czyniąc ją tym samym, zupełnie niechcący, kobietą nieszczęśliwą. Sygnatariusze listu zwracają uwagę, że losy spuścizny ks. Twardowskiego są niepewne, ponieważ właścicielka praw autorskich zabrania publikacji, grozi pozwami sądowymi, żąda wycofywania z księgarń książki Otulonej dobrocią, czyli zbioru 99 listów ks. Twardowskiego do Marii Kędzierskiej-Skoczylas itp...
W prasie można przeczytać, że Aleksandra Iwanowska jest osobą "pazerną", o "wątpliwej uczciwości", "braku pokory", że świeci "światłem odbitym księdza" i "zawłaszcza jego twórczość". Zakazuje poza tym kilkunastu dziewczynkom śpiewać poezję księdza, żądając od zespołu tantiem. Prasa bębni tytułami: "Poezja ks. Twardowskiego zakazana dzieciom", "Poezja pod kluczem"...
Ślady tej polskiej Drogi Krzyżowej Aleksandry Iwanowskiej - jeśli się posłużyć tytułem księdza-poety - znajdujemy w tytułach redagowanych przez nią kolejnych jego tomów: Tak ludzka, Miłość zdjęta z krzyża, Miłość za Bóg zapłać, Jak tęcza co sobą nie zajmuje miejsca, Trzeba iść dalej, Pewność niepewność... Może to przypadek, a może to forma samoobrony? Krytycy wszak wystawiają jej Rachunek dla dorosłego, licząc, że ją Sumienie ruszyło... Krytyk zdaje się mówić Nie przyszedłem nikogo nawracać, ale jeśli sądzić po tonie histerycznych napaści, Iwanowska została koronowana carem Iwanem Groźnym literatury polskiej.
Zastanówmy się, czy jest to zasadne porównanie. Car Iwan IV Groźny miał w chwili śmierci 54 lata. Tyle liczy sobie obecnie wiosen dr Iwanowska. Iwan Groźny przeprowadził gruntowną reformę systemu prawnego państwa i usprawnił jego administrację. Ofiarami tej reformy byli bojarzy, wysiedleni i prześladowani. Iwanowska przeprowadza gruntowną reformę systemu wydawania dzieł księdza Twardowskiego i usprawnia administrację jego spuścizną. Ofiarami jej reformy stali się przyjaciele, którzy zostali wysiedleni z krainy księżej łagodności i grożą im, niczym bojarom, prześladowania...
Iwan IV zasłynął jako człowiek okrutny, w napadzie szału zamordował nawet własnego syna. Iwanowska na pewno nie jest osobą okrutną, skoro dobroduszny ksiądz Twardowski obdarzył ją zaufaniem. Iwan Groźny był wszak władcą o rozległych zainteresowaniach intelektualnych. Sięgał po pióro, i to nie tylko gwoli polemik ze swymi przeciwnikami, skoro przypisuje się mu autorstwo utworów liturgicznych i udział w redagowaniu kronik. Iwanowska żyje z sięgania po pióro nie tylko gwoli polemik i redagowania dzieła księdza Jana. Złośliwi twierdzą, że przypisuje sobie współautorstwo niektórych utworów autora Śpieszmy się kochać ludzi.
Iwanowska tak tłumaczy swoją nieustępliwość wobec wydawców: "Zarabiają na pamięci nieżyjącego księdza, uniemożliwiając mi wykonanie jego testamentu - wypłacenie części tantiem zakonowi i seminarium oraz opracowanie kolejnych dzieł. Tak nie może być! Poprosiłam prawnika, by przypomniał, że przy drukowaniu utworów potrzebna jest moja zgoda".
Car Iwan prowadził agresywną politykę wobec sąsiadów, podobnie jak dr Iwanowska wobec kolegów po piórze i wydawców. Iwan Groźny zawarł rozejm w Jamie Zapolskim z królem Stefanem Batorym, kończąc wojnę o Inflanty. Aż się prosi, by Aleksandra Iwanowska zawarła jakiś rozejm, dajmy na to w Jamie Michalikowej, kończąc wojnę o księdza. Zamiast zacietrzewienia i gniewnych oczu, niech przyjdzie "świt z cietrzewiami - nad zajączkiem zabawnym z oczkami dobrymi...". Myślę, że to nie za duże poświęcenie jak na Uświęcenie - także pamięci po księdzu-poecie...

