Przegląd Polski
11 stycznia 2008

Najnowsza emigracja o swoich losach

CZESŁAW KARKOWSKI

Kilka lat temu Nowy Dziennik we współpracy z tygodnikiem Polityka zorganizował konkurs na wspomnienia emigrantów. Chcieliśmy, aby podzielili się oni swymi doświadczeniami i aby nasi czytelnicy rozpoznali siebie w nich, swoje pierwsze emocje, przeżycia.

Zakładaliśmy, iż poprzez odmiennie opowiedziane osobiste losy przewijać się będą te same wątki charakterystyczne dla przeżyć emigrantów polskich ostatnich 20-30 lat.

I wszystko to otrzymaliśmy: schemat historii nowego polskiego emigranta rozpoczyna się od beznadziei PRL, uciążliwości ówczesnego życia, braku perspektyw i dramatycznej zwykle decyzji o wyjeździe, porzuceniu wszystkiego, aby gdzieś w świecie zacząć od nowa. W relacjach, które otrzymaliśmy i których część publikowaliśmy na łamach Nowego Dziennika, krajami emigracyjnymi były z reguły Niemcy i Stany Zjednoczone; raz pojawił się Izrael w opowieści polskiej Żydówki, którą rodzice jako młodą dziewczynę wywieźli z Polski (mimo jej sprzeciwu) jeszcze w drugiej połowie lat 50. ub. wieku.

W dalszej kolejności mamy opis trudnych początków, kłopotów adaptacyjnych, rozmaicie, ale zawsze głęboko przeżywany szok kulturowy z towarzyszącymi mu buntem, niechęcią, odrzuceniem świata, który stał się miejscem emigracji. Wątek ten przejawia się stale, niezależnie, czy jest to emigracja mimowolna, jak w przypadku osób, które w 1981 r. wyjechały na turystyczne wyprawy i stan wojenny zastał je za granicą, czy świadoma i dobrowolna; czasem był to tylko dłuższy wyjazd na zarobek, który często przeradzał się w emigrację. Obcość nowego świata, poczucie osamotnienia, wykorzenienia stanowi nieodłączny aspekt pierwszych emigracyjnych doznań.

Oswajanie nowej rzeczywistości

Pierwsza praca, próba zakotwiczenia się w nowym życiu to następny stały element takiego modelowego wspomnienia. Zwykle jest to praca podejmowana pod przymusem życiowej konieczności, z reguły ciężka, fizyczna, niechciana, źle płatna, ale przyjmowana jako zło konieczne i zarazem niezbędny etap kolejnego kręgu wtajemniczenia w nowe życia w nowym świecie.

Dalej jest dłuższa lub krótsza relacja dotycząca stopniowego zadomowiania się w obcym wciąż kraju, znajdowania początkowo krytykowanych i odrzucanych zalet, wartościowych stron rzeczywistości. Oswajanie siebie w nowym kraju i nowego kraju ze sobą jest procesem długim, ale coraz mniej bolesnym, coraz łatwiejszym i przyjmowanym z mniejszym buntem. Zwykle wiąże się to z opanowaniem języka, doskonaleniem zawodowym, a więc bardziej prestiżowymi, lepiej płatnymi pracami i kulturowym przystosowaniem. Przybysz z Polski jest po wielu latach niby tą samą osobą, a jednak zupełnie innym człowiekiem - o zmienionym systemie wartości korespondującym z porządkiem wartości kraju osiedlenia; jest człowiekiem łączącym w sobie dwie kultury, dwa światy, dwa porządki wartości: nowego kraju i elementy wyniesione z Polski. Pozostają, czyli nie ulegają odrzuceniu tylko te, które są niesprzeczne z nowym, albo wiążą się z najbardziej osobistymi, intymnymi przeżyciami z dzieciństwa, domu rodzinnego, wczesnej młodości.

Kolejne fazy

Czasami autorzy wspomnień piszą wprost, że nie poznają się w nowym wcieleniu; niekiedy nie werbalizują tej transformacji w tak radykalnych słowach, ale ta odmienność wynika z relacji, z kontekstu. To kraj pochodzenia, Polska i wszystko, co się z nią wiązało, staje się "obce", zaś swojskim jest to, co w nowej ojczyźnie.

Ów modelowy opis doświadczenia emigracyjnego nie jest ani nowy, ani specjalnie odkrywczy; większość emigrantów zna go z własnych przeżyć. Uznaliśmy jednak za ważne przedstawienie tego doświadczenia, powtórzenie tego schematu w najrozmaitszych relacjach i w odmiennych wersjach (w sumie opublikowaliśmy około dwudziestu wspomnień), aby przez tę powtarzalność utrwalić typowy obraz: każdy z czytelników może się w nim rozpoznać i stwierdzić, że jego indywidualne doznania nie były ani osobliwe, ani niepowtarzalne; każdy po prostu szedł drogą, którą przetarły przed nim tysiące i miliony rodaków. W rozpoznaniu normalności, zwykłości w tych bolesnych przecież dla wszystkich przeżyciach jest coś pokrzepiającego. Każdy może dzięki temu stwierdzić: w porządku, nic się nadzwyczajnego nie dzieje. Jestem zagubiony, przestraszony, w desperacji wrzucony w głębię nowego życia. Ale widzę, że inni też to przeszli i przedostali się na drugi brzeg. Moje przeżycia są normalną sprawą, na tym etapie drogi emigracyjnej się znajduję, wkrótce to minie, wejdę w kolejną fazę doświadczenia.

Rzeka wciąż płynie

Ale nie terapeutyczne względy nam przyświecały, choć były one istotne. Najważniejszy dla nas był zapis pewnego doświadczenia, charakterystycznego dla całego pokolenia Polaków; albo dokładniej - dla dwóch, a nawet trzech pokoleń. Kiedy Polacy wyrywali się w świat w końcu lat 70. ub. wieku, wraz z poluzowaniem polityki paszportowej PRL, tak do dziś nie mogą się zatrzymać w swym pędzie na Zachód. Wyjeżdżają ciągle, choć skończyły się powody polityczne i powoli kończą się względy ekonomiczne. Naturalnie, w Polsce wciąż nie jest łatwo o pracę i jest ona gorzej płatna niż na Zachodzie, jednak fachowcy mogą z powodzeniem dobrze zarobić w kraju. Jednak wybierają emigrację w skali nieproporcjonalnej do innych porównywalnych społeczeństw, jak czeskie, słowackie czy węgierskie.

Wspomnienia zawarte w książce My emigranci to bardzo specyficzny dokument. Autorzy są przede wszystkim ludźmi wykształconymi, filtrującymi swe doświadczenie poprzez zdobytą na wyższych uczelniach wiedzę, nieustannie kontrolującymi, sprawdzającymi swe doświadczenie z ogólną wiedzą i doświadczeniami innych, podobnych im ludzi. Przeplatają opis biegu wypadków z refleksją, komentarzem i analizą. Nie tylko przeżywają, ale jeszcze analizują, sprawdzają swoje losy z wiedzą na temat doli emigranta zaczerpniętą z książek, z literatury.

Literackie ambicje

Większość albo przynajmniej wiele z tych wspomnień udrapowanych jest podług pewnych wzorów literackich: opowieści cwaniackiej; romansu kobiecego; historii doświadczonej, starszej kobiety, powieści w listach emigranta do przyjaciela. Beletryzacja idzie niekiedy tak daleko, iż mamy do czynienia z ozdobnymi dialogami, chwytami stylistycznymi, użyciem metafor, zgrabną narracją, z retorycznymi chwytami: pauzą, pytaniem, wykrzyknikiem, bezpośrednim apelem do czytelnika.

Nie chcę powiedzieć, iż emigranci upiększają swoje życie, stylizują je na fikcyjną egzystencję. Natomiast na pewno ujmują je w określonej poetyce literackiej, w której najtrafniej mogą losy te przedstawić. Widzą swe życie jakby z dystansu, jakby to był materiał na opowiadanie czy powieść. Nie ma w tych wspomnieniach bezpośredniości dokumentu, zapisu autentycznego przeżycia. Poza tym, jako w większości ludzie wykształceni, nie potrafią ujmować własnych przejść inaczej, jak tylko w określonej konwencji, z przyjęciem określonej narracji. Literatura jest dla nich sposobem podejścia do świata. Narzędzie do porządkowania i nadawania struktury doświadczeniom wkracza głęboko w materię dokumentu.

W tekstach tych można znaleźć kilka dodatkowych rysów doświadczeń polskich emigrantów. We wspomnieniach nie ma nostalgii, cierpień, martyrologii, nie ma tego wszystkiego, co charakteryzowało widzenie losu uchodźców w XIX i pierwszej połowie XX wieku, do emigracji żołnierskiej włącznie. Dla nowych emigrantów obczyzna to nie bolesna konieczność, tułaczka, ale raczej przygoda, nowe przeżycie i ciekawe - nawet jeśli niekiedy przejściowo przykre - wzbogacające doświadczenie. Stąd może ów charakterystyczny literacki rys tych pamiętników.

I oczywistsza cecha - emigranci z ostatnich dziesięcioleci nie widzą swego wyjazdu za granicę w kategoriach wygnania czy misji do spełnienia na obczyźnie. Widzą emigrację jako wyzwanie albo konieczność dyktowaną potrzebą chwili, ale nie na zawsze. Nawet jeśli autorami wspomnień byli działacze Solidarności, którzy mieli podstawy widzieć swą emigrację jako wyjazd "na całe pozostałe życie". Nie jest to więc wielki ciężar, ale pokonywanie kolejnych stopni w drodze do przystosowania się do nowego świata.

Zwięzły i elegancki wstęp redaktorki tomu, nieocenionej Wiesławy Piątkowskiej-Stepaniak poprzedza pokaźny tom emigranckich relacji - pierwszy tego typu zbiór dotyczący losów milionów Polaków w ostatnich dziesięcioleciach.

My emigranci. Wspomnienia współczesnych Polaków z życia na obczyźnie. Pod redakcją Wiesławy Piątkowskiej-Stepaniak, Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2007, s. 516, cena 25 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika)
tel. (212) 594-2386 e-mail: ksiazki@dziennik.com

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail