Przegląd Polski 22 czerwca 2007
- 65. zjazd Polskiego Instytutu Naukowego - Czesław Karkowski
- Nowojorska kronika (teatr) - Grażyna Drabik
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
65. zjazd Polskiego Instytutu Naukowego
Prof. Zbigniew Brzeziński był głównym mówcą na uroczystym bankiecie kończącym 65. zjazd PIN-u
Tym razem dwudniowe, doroczne obrady odbyły się na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. Ponad dwudziestu sesjom z udziałem dziesiątków naukowców prezentujących wyniki swoich badań, omawiających i komentujących wybrane zagadnienia, przysłuchiwało się sporo osób, często nerwowo przebiegających z sali do sali, aby choć trochę uszczknąć z równolegle trwających sesji. Dwie wielkie - plenarne - nie miały konkurencji.
Pierwsza poświęcona było stosunkom polsko-niemiecko-czeskim i staraniom o przezwyciężenie przeszłości. Na konferencji tej, pod przewodnictwem prezesa PIN-u prof. Piotra Wandycza, wystąpili m.in. ambasadorzy: RP - Janusz Reiter, Republiki Czeskiej - Petr Kolar, oraz minister Hans-Dieter Heumann z Ambasady Republiki Federalnej Niemiec.
Michael Wyganowski z Center for European Policy Analysis w interesującym wystąpieniu przypomniał, iż dla Stanów Zjednoczonych Niemcy są drugim - po Wielkiej Brytanii - najważniejszym z europejskich sojuszników pod względem militarnym, politycznym i gospodarczym, toteż Polska, która nie współpracuje z Berlinem i antagonizuje sprzymierzeńca USA, nie będzie liczącym się partnerem.
Tezę Wyganowskiego zdawali się potwierdzać inni uczestnicy sesji, podkreślając absolutne pierwszeństwo Niemiec w Europie, rolę tego państwa w budowie nowej wspólnoty. Mówcy skłonni byli łagodzić ostrość istniejących kontrowersji, a także rozmiar problemów pozostałych jako dziedzictwo przeszłości. Jedynie ambasador Reiter w bardzo dyplomatyczny i elegancki sposób starał się przypomnieć, iż wciąż pozostaje do rozwiązania wiele spraw w dwustronnych polsko-niemieckich i wielostronnych stosunkach, które nietknięte od zakończenia drugiej wojny światowej urosły do rangi poważnych problemów.
Tego dnia odbyła się nadto, między innymi, sesja literacka, w której wystąpiła Anna Frajlich z Columbia University, mówiąc na temat wpływu Szek-spira na twórczość Wisławy Szymborskiej; a dokładniej - o wpływie interpretacji jego dzieł dokonanej przez Jana Kotta w głośnej przed laty książce Szekspir nasz współczesny.
George Gasyna z Uniwersytetu Illinois w Urbana-Champaign mówił o Polsce w wizji Ryszarda Kapuścińskiego i o emancypacji swoistej prowincjonalności jako "środka świata". Trzecim mówcą była Anna Gąsienica-Byrcyn, która omówiła starannie tatrzańskie liryki Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Przewodniczący tej sesji, prof. Michał Mikoś z Uniwersytetu Wisconsin w Milkwaukee, przedstawił w skrócie zarys dziejów polonistyki w USA, zaczynając od skromnych początków - założenia w latach pięćdziesiątych XIX w. pierwszej polskiej wyższej szkoły w Orchard Lake. Wkrótce potem powstał Alliance College. Natomiast początki polskich studiów na amerykańskich uniwersytetach wiążą się z Har-vardem, następnie na początku XX w. utworzono takie studia na Columbii i Uniwersytecie Notre-Dame w Indianie; w 1936 r. powstał pierwszy wydział polonistyki - na Uniwersytecie Wisconsin w Madison. Według najnowszych danych obecnie 105 uczelni amerykańskich i 9 kanadyjskich oferuje kursy polskie.
Jedna z popołudniowych sesji, prowadzona wspólnie przez Krystynę Lipińską-Iłłakowicz z New York University i Agatę Grendę z Polskiego Instytutu Kulturalnego w Nowym Jorku, poświęcona była twórczości jednego z najbardziej obiecujących reżyserów polskich młodego pokolenia, Przemysława Wojcieszka. Zaprezentowano fragmenty jego filmów i przedstawień teatralnych. Niestety były na tyle krótkie, iż uczestnicy musieli przyjąć na wiarę zapewnienia o wyjątkowości twórcy, który - obecny na sali - mówił o swojej pracy i odpowiadał na pytania dotyczące jego twórczości.
Druga sesja plenarna, która się odbyła w sobotę, poświęcona była stosunkom polsko-żydowskim. Przewodniczył tej konferencji prof. Robert Cherry z Brooklyn College, zaś wypowiadał się m.in. prof. Mieczysław Biskupski (geneza w USA antypolskich stereotypów). Ciekawie mówiła Carolyn Slutsky, dziennikarka z Jewish Week, wielokrotnie uczestnicząca wraz z grupami żydowskiej młodzieży z Ameryki w Marszu Żywych organizowanym do Oświęcimia i innych niemieckich obozów zagłady w Polsce oraz do Izraela. Opowiadała o z góry przyjętym, wrogim nastawieniu organizatorów tych wycieczek, którzy - często nawet wbrew oczywistości - starali się przedstawić Polskę i Polaków w jak najgorszym świetle. Slutsky mówiła o wyraźnie manipulacyjnym charakterze tych poczynań. Przesłaniem wyjazdów na Marsz Żywych miało być przedstawienie kraju beznadziei, grozy, śmierci i zagłady. Młodych ludzi późniejsze wyjazdy do Izraela miały przekonać, że tam można dopiero żyć na nowo.
Charles Chotkowski, który reprezentuje Kongres Polonii Amerykańskiej w Connecticut, wystąpił z krytyką książki Fear Jana T. Grossa, co było nawet interesującym, ale daremnym przedsięwzięciem, tak jakby korygowanie szczegółów zmieniało istotę sprawy.
Bardzo interesujący, choć niezamierzony komentarz do przedmówcy zaprezentował Guy Billauer z American Jewish Committee, który podkreślił m.in., iż problem dialogu polsko-żydowskiego polega także i na tym, że z bardzo nielicznymi wyjątkami Polacy nie zaprezentowali światu, a zwłaszcza Amerykanom, własnej wizji dziejów najnowszych, własnej wersji historii; nie ma ani książek pisanych z tego punktu widzenia, ani filmów, ani programów telewizyjnych. Stanowisko strony polskiej jest właściwie szerokim rzeszom nieznane.
Billauer, świetnie zorientowany w sprawach polskich, nie krył przy tym problemów utrudniających taki dialog, choć podkreślał, iż nie tylko jest on możliwy, ale nawet toczy się z coraz lepszym skutkiem.
Głównym mówcą na uroczystym bankiecie kończącym 65. zjazd PIN-u był Zbigniew Brzeziński. Zarysował on swój punkt widzenia na obecną trudną sytuację Stanów Zjednoczonych we współczesnym świecie. Podkreślił jednak, iż Polska winna utrzymywać ścisłe związki z USA. Ale będzie ważnym i cennym partnerem Ameryki, jeśli skonsoliduje swoje związki z Unią Europejską. Miast torpedować prace UE, Warszawa winna dążyć do tego, aby europejska wspólnota 27 państw stała się politycznym sukcesem, nie tylko ekonomicznym. Im bardziej więc - mówił Brzeziński - staje się państwem wpływowym w Europie, tym znaczniejszym sojusznikiem jest dla Waszyngtonu, a im bardziej staje się izolowana, zwłaszcza w wyniku konfrontacji z Niemcami i Rosją, tym staje się mnie ważna.
Nowa Europa stwarza Polsce szansę stania się wpływowym krajem na kontynencie. Prof. Brzeziński przypomniał, iż nowy prezydent Francji Nicolas Sarkozy widziałby Polskę wśród "wielkiej szóstki" państw kontynentu. Polska może się pokusić o taką pozycję, jeśli inteligentnie, dyplomatycznie rozgrywać będzie stosunki w Europie, nie zaś wojowniczo i konfliktowo.
Na zakończenie Zbigniew Brzeziński stwierdził, iż Polska powinna przyjąć amerykańską ofertę zainstalowania na jej terenie elementów systemu obrony przeciwrakietowej, jeśli Amerykanie gotowi są zaangażować się w obronę Polski na wypadek, gdyby stała się ofiarą agresji właśnie z powodu tarczy.
Prof. Tadeusz Gromada, dyrektor wykonawczy Polskiego Instytutu Naukowego i gospodarz nie tylko sobotniego wieczoru, ale i całej konferencji, podsumował obrady i zaprosił wszystkich na następny zjazd za rok, który odbędzie się prawdopodobnie w Filadelfii.

