Przegląd Polski 8 czerwca 2007
- Alfabet Wojciecha Bogusławskiego - Halina Filipowicz
- 10 000 numerów "Nowego Dziennika" - Małgorzata Szejnert, Maciej Wierzyński, Jarosław Anders, Marek Krzyżański
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Alfabet Wojciecha Bogusławskiego

W kwietniu br. minęła 250. rocznica śmierci Wojciecha Bogusławskiego, uznawanego za "ojca sceny polskiej". Był dyrektorem Teatru Narodowego w latach 1783-1785, 1790-1794 i 1799-1814.
A
Aparycja - twarz pociągła, oczy niebieskie, nos duży, z małym garbkiem. Wzrost 177 cm. Sylwetka smukła, wyprostowana.
Apetyt na teatr - wzrastał w okresie oświecenia z każdym dziesięcioleciem. Król Stanisław August chciał w Teatrze Narodowym promować repertuar - jak byśmy dziś powiedzieli - politycznie zaangażowany. Publiczność wolała jednak widowiska, które zaspokajały hedonistyczny gust epoki. Dopiero Bogusławskiemu udało się stworzyć repertuar łączący wodę z ogniem: uwodząc atrakcyjną formą sceniczną, aranżował gorące debaty o aktualnych sprawach publicznych.
Arcydzieło - w dorobku dramatopisarskim Bogusławskiego jest nim Cud albo Krakowiacy i Górale. Premiera sztuki, zwanej poufale Krakowiakami, odbyła się w Teatrze Narodowym w niedzielę 1 marca 1794 r. W roli studenta Bardosa, wypędzonego z akademii za brak czołobitności wobec profesorskich dogmatów, wystąpił autor dzieła i pierwszy aktor epoki. Narkotyczne oddziaływanie Cudu na współczesnych fascynuje po dziś. Sztuka wystawiona na trzy tygodnie przed wybuchem insurekcji kościuszkowskiej porwała Warszawę do powstania.
"Arie zapalające" - tak o piosenkach z Krakowiaków pisał w pamiętnikach Franciszek Karpiński. Przyjmował je oklaskami parter, na ich dźwięk szumiał i tupał z uciechy paradyz, podchwytywała melodie warszawska ulica.
C
Cenzura - zdjęła Cud z afisza dopiero po trzecim przedstawieniu na rozkaz Osipa Igelströma, ambasadora rosyjskiego w Warszawie. Wcześniej Igelström nie zauważył w libretcie nic zdrożnego. Licznie zebrani na widowni oficerowie rosyjscy, "których był ulubionym autorem pan Wojciech", bawili się tak wyśmienicie, że - jak ujął to we wspomnieniach Antoni Trębicki - "kładli się ze śmiechu na swoich stołkach". Czujność Igelströma wzbudziło gorące przyjęcie Cudu przez polską publiczność, która podchwytywała wszystkie aluzje do okupacji rosyjskiej i walki zbrojnej z najeźdźcą. Jedną z takich aluzji zawiera aria Górali:
Bracia, stańmy krzepko w boju,
Nie załujmy krwie i znoju,
Wsak choć casem licha sprawa,
Ten ma słusność, kto wygrawa.
Chopin Fryderyk - koncertował w Teatrze Narodowym w marcu 1830 r., siedem miesięcy po śmierci Bogusławskiego. Na zakończenie improwizował. Tematem improwizacji były piosenki z Krakowiaków.
D
Debiut - wypadł obiecująco. Jako aktor zadebiutował Bogusławski w Teatrze Narodowym w 1778 r., najprawdopodobniej w czerwcu, w jednoaktówce tłumaczonej z francuskiego. Profesja aktora uchodziła wtedy w calej Europie za poniżającą. "Nawet dla mieszczanina z dobrej rodziny - zwraca uwagę Zbigniew Raszewski - nie był to żaden zaszczyt pokazywać się za pieniądze. Cóż dopiero mówić o szlachcicu". Wstąpienie do teatru skazywało Bogusławskiego na deklasację. Dlaczego więc zdecydował się na ten krok? Raszewski sugeruje, że skuszono go widokami na objęcie dyrekcji. Debiut sceniczny Bogusławskiego zbiegł się w czasie z jego debiutem dramatopisarskim. Jeszcze w czerwcu albo na początku lipca 1778 r. Teatr Narodowy wystawił jego adaptację komedyjki niejakiego Cérou.
F
"Fora!" - w dawnym teatrze okrzyk publiczności. Wyrażał uznanie dla aktorów oraz żądanie, aby powtórzono jakąś kwestię lub arię. 13 września 1792 r., gdy Warszawa miała już władze targowickie, podczas przedstawienia Henryka VI na łowach Bogusławskiego starły się dwie partie. Targowiczanie gwizdali, patrioci krzyczeli "Fora!". Zwyciężyli ci drudzy. Kazimierz Owsiński, który grał tytułową rolę, powtarzał więc sześć razy kwestię rozpoczynającą się od słów: "Czy na to ten oręż przodkowie otrzymali w darze od ojczyzny, żebyś krew rodaków przelewał?".
G
Gorset klasycyzmu - został w Cudzie odesłany do lamusa. Nowość, którą tchnęły przedstawienia premierowe, była uderzająca. Bogusławski zmieszał niejednolite ingrediencje, co mogło szokować purystów wychowanych na klasycystycznych gustach. Frywolne, niemal obsceniczne piosenki sąsiadują tu z tekstami o ostrej, rewolucyjnej wymowie, a tytułowi Krakowiacy i Górale z pewnością nie są poczciwymi, aseksualnymi kmiotkami z sentymentalnej sielanki.
I
Insurekcja kościuszkowska - była przygotowywana przez grupę spiskowców, do których należał Bogusławski. Dziś już wiemy, że Cud napisany został na zamówienie konspiratorów, a premiera pomyślana była jako pobudka do powstania.
K
Konstytucja 3 maja - w Teatrze Narodowym grano tego wieczoru operę włoską. Ale już następnego dnia Bogusławski wznowił komedię polityczną, która kilka miesięcy wcześniej przyczyniła się walnie do agitacji na rzecz reform. Był to Powrót posła Niemcewicza. Dyrektor teatru wystąpił w roli fircyka Szarmanckiego. Latem napisał dwuaktówkę, której tytuł - Dowód wdzięczności narodu - nawiązuje do atmosfery patriotycznego uniesienia po uchwaleniu konstytucji. Wystawił ją 15 września 1791 r. Kanwą sztuki jest metamorfoza postaci z komedii Niemcewicza: Gadulski z zagorzałego obrońcy sarmackiego partykularza staje się zwolennikiem konstytucji, a Szarmancki z lekkoducha i modnisia - mężnym rotmistrzem kawalerii narodowej.
L
Lwów - Bogusławski zakłada tu stały teatr polski w 1795 r. i kieruje nim przez cztery sezony.
M
Mickiewicz Adam - z pewnością należał do tych, którzy salwami oklasków witali występy Bogusławskiego podczas jego pamiętnej wizyty w Wilnie na wiosnę 1816 r. Miasto przyjęło znakomitego aktora i autora z otwartymi ramionami. Dobrze pamiętano, że był on zarazem założycielem - na 10 lat przed upadkiem Rzeczypospolitej - teatru publicznego w Wilnie. Podczas występów gościnnych w 1816 r. śpiewał, mimo podeszłego wieku, arię Bardosa w Cudzie i od miejscowych studentów dostał gorące brawa. Grał także m.in. w Familii szwajcarskiej Josepha Weigla. Michał Witkowski zwraca uwagę, że ta bardzo wtedy popularna opera preromantyczna mogła się przyczynić do powstania Romantyczności Mickiewicza.
N
Napoleon - legenda głosi, że wkraczając na ziemie polskie w 1807 r., nucił arię Basi z finału Cudu:
Wanda lezy w nasej ziemi,
Co nie chciała Niemca,
Lepiej zawse zyc z swojemi,
Niz mieć cudzoziemca.
O
"Ojciec sceny narodowej" - potoczne określenie Bogusławskiego. Warto jednak pamiętać, że Bogusławski nie był założycielem Teatru Narodowego. Kiedy w r. 1765 scena narodowa - pierwszy teatr publiczny grający w języku polskim - zaczynała w Warszawie działalność, Bogusławski miał 8 lat i przebywał w domu rodzinnym w Glinnie. Dyrekcję Teatru Narodowego, założonego i częściowo finansowanego przez Stanisława Augusta, objął w 1783 r. i utrzymał - z dwiema przerwami - przez 30 lat. Jego "ojcowanie" scenie narodowej było w historii kultury polskiej przełomowe: Bogusławski stworzył model teatru, który - nie tracąc związku z rzeczywistością polityczną i społeczną - chce być przeżyciem artystycznym nie tylko dla elity intelektualnej. Jest to model, który jeszcze dzisiaj wydawać się może utopią
P
Pieniądze, właściwie "za pieniądze" - na tym polegało przełomowe znaczenie otwarcia sceny narodowej w 1765 r. Teatr stał się instytucją publiczną, dostępną dla każdego, kto kupił w kasie bilet. Zostały w ten sposób przełamane bariery stanowe i środowiskowe, a widz, decydując się na nabycie biletu, zyskiwał wobec teatru pozycję bardziej niezależną niż gość zaproszony na przestawienie szkolne czy dworskie, bądź na widowisko w prywatnej rezydencji. Wystarczy wspomnieć, że po każdym przedstawieniu w Teatrze Narodowym wychodził przed kurtynę tzw. orator, który przepraszał widzów za usterki i pertraktował z nimi w sprawie wyboru sztuki na następny dzień. Każdy spektakl zamykał więc swego rodzaju plebiscyt z udziałem publiczności.
Prowincja - właściwie teatry prowincjonalne - nieraz wyprzedzała Warszawę. Wesele Figara Beaumarchais'go miało polską premierę w wileńskim teatrze Bogusławskiego w 1786 r., Romea i Julię (w 1796 r.) i Hamleta (w 1798 r.) wprowadził Bgusławski do polskiego repertuaru, gdy kierował teatrem we Lwowie. Prasa warszawska reagowała na jego inscenizacje szekspirowskie szyderstwem. Np. w 1812 r. Gazeta Warszawska informowała czytelników, że tytułowy bohater Hamleta jest "tetrykiem", któremu "życie obmierzło", a sam dramat - "dziełem zupełnie barbarzyńskim".
R
Recenzje sygnowane literą X były w Polsce sensacją. Zapoczątkowały nowy okres w rozwoju polskiej krytyki teatralnej, wprowadzając bardziej elitarny typ recenzji. Za kryptonimem X kryła się grupa krytyków. Pierwsza recenzja Iksów ukazała się 3 maja 1815 r. w Gazecie Korespondenta Warszawskiego. W kolejnych tekstach Iksowie zaczęli zaczepiać Bogusławskiego. Chodziło im o narzucenie teatrowi estetyki klasycystycznej. A że styl Bogusławskiego nie mieścił się w tej estetyce, Iksowie nie szczędzili wysiłków, by osłabić prestiż i popularność legendarnego dyrektora Teatru Narodowego. W napastliwej recenzji z 30 stycznia 1816 r. pisali bez ogródek, że "ten szanowny sceny polskiej dowódca", zamiast "ukształcenia smaku publiczności, podniesienia jej do siebie, sam się do niej zniżył" i spoufalił się z motłochem. Tym razem Iksowie przeholowali. W Warszawie zawrzało. Opinia publiczna stanęła po stronie Bogusławskiego. Polemika, bodaj najdłuższa i najgorętsza w historii teatru polskiego, toczyła się przez cztery miesiące na łamach trzech czasopism.
S
Sezon teatralny - zgodnie z ówczesnym zwyczajem, obowiązującym we wszystkich teatrach Europy, trwał od Wielkanocy do Wielkanocy, z przerwą w miesiącach letnich.
T
"Targowickie matadory", właściwie "matadory targowickie" - jak ich nazywa we wspomnieniach Trębicki - obecne były na premierze Cudu. Wiemy, że jeden z nich, Piotr Ożarowski, zasiadł w loży znajdującej się blisko sceny. W finale aktorzy podchodzili do rampy i zwracali się do publiczności. Aktor grający Morgala zauważył Ożarowskiego. Śpiewając wprost do niego, pogroził mu palcem:
Nie pomagaj dumnym panom
Do krzywdy bliźniego.
Bo kiej zbrodnia się nie uda -
Cnota miewa górę -
To nie będą zadne cuda,
Ze ty weźmies w skórę.
V
Volta Alessandro (1745-1827) - wynalazca baterii ogniw elektrycznych. W Krakowiakach bateria Volty jest najważniejszym rekwizytem. Bez niej nie byłoby instalacji elektrycznej Bardosa w podkrakowskim lesie ani tytułowego cudu, który w II akcie pojedna zwaśnionych Krakowiaków i Górali. Sztuka, uchodząca za kwintesencję swojskości i ludowości, ma więc także zachodnioeuropejski i zgoła niefolklorystyczny rodowód. Przekonuje, że Bogusławski dobrze się orientował w najnowszych osiągnięciach techniki i umiał je twórczo wykorzystać.
W
Wielkopolska - rodzinne strony Bogusławskiego. Urodził się w Glinnie pod Poznaniem 9 kwietnia 1757 r., w Wielką Sobotę.
Z
Zagadki - nie brak ich w biografii Bogusławskiego. W niewyjaśnionych okolicznościach skończyła się jego służba wojskowa. Wiemy tylko, że nie uzyskał od Adama Kazimierza Czartoryskiego patentu oficerskiego. Nie wiemy jednak, co zaszło między przełożonym a podwładnym. W równie tajemniczych okolicznościach popadł Bogusławski w niełaskę u króla i w 1785 r. po raz kolejny został "na lodzie". Przeniósł się wtedy ze swoim zespołem do Wilna, gdzie w 1786 r. uruchomił teatr publiczny. Do Teatru Narodowego powrócił na wezwanie króla w 1790 r. Inny rodzaj zagadki stanowi premiera Cudu. Nie zachował się egzemplarz tekstu granego w marcu 1794 r. Nie możemy więc odtworzyć dokładnego brzmienia dialogów i piosenek, które w przededniu insurekcji kościuszkowskiej przebiegły przez Warszawę jak porywisty wiosenny wiatr.

