Przegląd Polski 18 maja 2007
- Granice tego, co jest możliwe. - Z Billem Johnstonem, tłumaczem literatury polskiej, rozmawia Izabela Bożek
- Lustra - Anna Frajlich
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Lustra

Wyszła niedawno nowa ustawa dotycząca lustracji luster. Ktoś doszedł nagle do wniosku, że lustra nie są dość przejrzyste ze względu na polewę pokrywającą całą ich lewą stronę. Wprawdzie nie znaleziono jeszcze żadnych dokumentów obciążających lustra, ale to właśnie budziło podejrzenia - brak obciążających dokumentów przy dość wydatnej wadze luster, szczególnie kryształowych. Chodziło głównie o lustra pałacowe i te mieszczące się w toaletach ważnych urzędów, z których - wiadomo - korzystali ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach.
Nie można przecież pozwolić, aby przeglądali się oni w niezlustrowanych lustrach.
Tymczasem lustra w żaden sposób nie dawały się lustrować. Argumenty padały zarówno natury technologicznej, jak i filozoficznej. Utrzymywano, że lustro odarte z polewy zmieni swój status ontologiczny i egzystencjalny, przestanie być lustrem. Nikt nie będzie mógł się przejrzeć w przejrzystym zlustrowanym lustrze, bo nie będzie to już lustro, tylko kawałek zwykłego szkła.
Ponadto jakieś dwa, trzy pałacowe lustra upierały się, że w praworządnym systemie nie można udowodnić, że coś się nie zdarzyło, one cannot prove negative cytowano jakąś niezrozumiałą formułę.
Ale ponieważ nikt dokładnie nie pamiętał, co to jest praworządność, sprawa lustracji luster nie schodziła z porządku dziennego. Ktoś miał nawet bardzo inteligentny pomysł, aby wrzucić wszystkie lustra do rzeki i jeżeli lustro wypłynie na powierzchnię, będzie można uważać je za zlustrowane. W tym celu rozpoczęto ewidencję wszystkich luster powieszonych po 1972 roku.
Obliczono, że ta operacja zajmie mniej więcej piętnaście lat - trzy pięciolatki stalinowskie.
Zastanawiano się, czy należy lustrować lustra nabyte za granicą, ale ponieważ w ustawie zapomniano sformułować, czy zagraniczne lustra też podlegają lustracji, postanowiono włączyć nawet te sprowadzone całkiem niedawno. Uważano, że sprawiedliwość polega właśnie na obwinianiu a priori wszystkich bez wyjątku.
A na czym polega "czystka"? - zapytał jakiś staruszek, który obudził się ze słodkiej drzemki w połowie debaty.
Na to nikt nie potrafił mu odpowiedzieć, ponieważ wszyscy urodzeni przed 1972 rokiem zostali już zlustrowani.

