Przegląd Polski 23 marca 2007
- Zdolność chcenia - O literaturze kolonialnej i postkolonialnej z Ewą Thompson rozmawia Jolanta Wróbel-Best
- Rytmy Nowego Jorku. Gest - obraz - słowo - cisza - Grażyna Drabik
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Zdolność chcenia
O literaturze kolonialnej i postkolonialnej z Ewą Thompson rozmawia Jolanta Wróbel-Best

Pani książka "Trubadurzy imperium" (2000) [1] ustala nowy podział literatury polskiej i procesu historycznoliterackiego. Jeśli przyjrzeć się tej propozycji, to literatura polska definiuje się jako: a) literatura wolna (renesans, barok), b) literatura kolonialna w rozumieniu Edwarda Saida [2] oraz c) literatura świadomości postkolonialnej. Według tej koncepcji dochodzi do zdecydowanego osłabienia polskiego mesjanizmu Mickiewicza czy modernizmu Wyspiańskiego.
Można jednak zaryzykować twierdzenie, iż Pani książka jest próbą zanalizowania literatur skolonizowanych, w tym literatury polskiej i rosyjskiej, oraz przyjrzenia się literackiej twarzy Innego - np. rosyjskiej literaturze feministycznej. Na ile więc szuka Pani broni tradycji z jej osądami i wartościami, posługując się metodologią postmodernizmu?
Postmodernizm, jak każdy nurt w filozofii, wniósł coś nowego. Należy z niego wybrać to, co nas pogłębia, a odrzucić to, co zuboża. Dodałabym też, że nie istnieją badania ideologicznie neutralne. "Ideologiczna neutralność" to fantazja oświecenia. My, jako chrześcijanie, też wiemy, że badania neutralne nie istnieją, ponieważ, używając języka św. Tomasza, wola włada najróżnorodniejszym zespołem uników i metod oszukiwania rozumu. Wydaje nam się, że jesteśmy czysto rozumowi, ale okazuje się, że to wszystko jest kwestią naszej, jak powiada chrześcijaństwo, do pewnego stopnia zepsutej i nieczystej woli. Jestem zwolenniczką tego poglądu. Nie spotkałam badacza, filozofa czy literaturoznawcy, który miałby do swego przedmiotu badań podejście czysto obiektywne, racjonalne i nieskażone nawet podświadomymi przesłankami oraz podświadomym życzeniem, aby dojść do takich, a nie innych konkluzji. Czysty racjonalizm nie istnieje, bo jednostka ludzka jest tak skonstruowana, że element woli i rozumu są ze sobą nierozerwalnie splecione.
W "Trubadurach imperium" pokazuje Pani, że rosyjska literatura feministyczna (Ludmiła Pietruszewska, Tatiana Tołstaja, Waleria Nowodworska) dekonstruuje ambicje imperialistyczne Rosji i zapoczątkowuje literaturę świadomości postkolonialnej. Dlaczego polska, współczesna literatura feministyczna nie odkrywa oryginalnych pisarek postkolonialnych? Nasza Gretkowska, Goerke lub Masłowska to literatura transgresji, krzyku i indywidualistycznej manifestacji, a nie szeptu i nowego sposobu mówienia, budowanego na "ruinach nowomowy". Czy nie stać nas na postkolonialny "gest wolności" w literaturze feministycznej?
Dla mnie pisarstwo polskich pisarek feministycznych, przynajmniej niektórych, jest wyrazem całkowitego poddania się kolonializmowi. Jest to beztroska odmowa patrzenia prosto w oczy kolonializmowi i skolonizowaniu Polski. Określiłam to zjawisko jako symboliczne odwracanie się od pojemników na śmieci, które ambasada rosyjska wystawia na pokaz w Warszawie, na ulicy Belwederskiej (Sarmatyzm i postkolonializm, Europa, 28 listopada 2006). Szkoda, że polskie pisarki feministyczne nie dorosły do zrozumienia, na czym polega skolonizowanie Polski, jakie są tego rezultaty dla kobiet i w jaki sposób wyzwolić się z więzów kolonializmu.
Czy polska literatura posiada literaturę feministyczną sensu stricto?
Nie jestem specjalistką od polskiej literatury i nie chciałabym przesadzić z uogólnianiem. Zauważyłabym jednak, że w całym procesie polskiej literatury feministycznej mniej więcej połowa pisarskiej aktywności to wołanie kobiet o równouprawnienie i uznanie. Reszta jest odwracaniem się od rzeczywistości. Boli mnie to, bo chciałabym, aby te utalentowane polskie pisarki zrozumiały, że dobrego pisarstwa nie da się uprawiać przez negowanie rzeczywistości i opowiadanie jedynie o przygodach miłosnych. Należy więcej zrozumieć, więcej wziąć pod uwagę i znaleźć o wiele większy kontekst niż ten, którym obecne pisarki się zajmują. Obecna polska literatura feministyczna przypomina prowincjonalne pisarstwo, które myśli, że stanie się wielkie, ponieważ jest szokujące.
Czym jest polski romantyzm w perspektywie badań nad kolonializmem? Czy mesjanizm Mickiewicza nie staje się odwróconą formą "trubadurów imperium", a jego poczucie męczennictwa formą skolonizowanej wyobraźni i słabości?
Upraszczając nieco, powiedziałabym, że nie chcę ujmować "sławy i chwały" polskim romantykom, a zwłaszcza Mickiewiczowi. Jest on jednak dla mnie głównym przykładem skolonizowania, tej odwrotności, o której pani tak świetnie się wypowiedziała. Natomiast byłabym ostrożniejsza ze Słowackim, Krasińskim i Norwidem. Nie są oni "trubadurami imperium" ani trubadurami skolonizowania.
Adam Zagajewski określił Witolda Gombrowicza jako pisarza reprezentującego wewnętrzny "gest wolności". Na czym polega fenomen Gombrowicza?
Zgadzam się z Zagajewskim. Gombrowicz jest dla Polaków orzeźwiającym prysznicem. Nie należy jednak sądzić, że chciał on spowodować potop. Polacy sądzą, że Gombrowicz chciał zatopić tradycyjną Polskę, ale jest wręcz przeciwnie. Był on bardzo tradycyjnym patriotą, często ze sposobem myślenia, który można znaleźć we współczesnych, konserwatywnych polskich periodykach. Na przykład to, co Gombrowicz pisze o kobietach polskich, jest nieomal żenujące. Jest to trochę szowinistyczny i naiwny apel do polskich kobiet, aby praktykowały prawdziwą polskość.
Styl pisania Gombrowicza jest zbyt hermetyczny i urywkowy, aby dotrzeć do szerokich mas społeczeństwa. Nie da się z jego pisarstwa zbudować wielkiego gmachu, jak to robią w literaturze Tołstoj lub Dostojewski. Wiemy, że do świata można dotrzeć tylko z dziełem architektury, które zrozumie zwykły człowiek na ulicy. Tołstoj i Dostojewski dotarli do zwykłego czytelnika, ale Gombrowicz ze swoim stylem nie dotrze. To nie jest wielka architektura literacka, która tworzy nowy styl, to są ćwiczenia architektoniczne.
Literatura polska i rosyjska są przykładami uzależnienia od struktur władzy, autorytetu oraz narzuconej/skolonizowanej formy przekazu. Jak realizuje się więc w takiej literaturze warstwa metafizyczna?
Czy możliwe jest sięgnięcie do literackich głębi metafizycznych w kontekście kolonialnym czy postkolonialnym? Teoretycznie tak. Pozostaje kwestia tego, jak taki zabieg sprawdza się w pisaniu. Jeżeli ktoś napisze powieść lub sztukę teatralną, w której metafizyka w pełni zaistnieje i której kontekstem będzie skolonizowana Polska, to wtedy wszyscy przyznamy, że utwór jest wielki. Nikt jednakże na razie tego nie zrobił. Do tego potrzeba geniuszu i tej "woli chcenia". Tego nie widzę wśród polskich pisarzy, którzy w większości idą tropem bieżącego zapotrzebowania. Np. istnieje teraz zapotrzebowanie na przyjemne pisanie o Niemcach, a więc pojawiają się Szczypiorski, Huelle i inni. Istnieje zapotrzebowanie na pisanie o kobietach, a więc pojawia się Manuela Gretkowska itd. Chcecie spróbować nonszalanckiego postmodernizmu? Oto Masłowska. Na zapotrzebowania swojej epoki odpowiadali pisarze socrealistyczni, a kto ich dzisiaj czyta? Nurt zapotrzebowania jest płytki i krótkotrwały. Natomiast wielkie, metafizyczne tęsknoty są trwałe i zawsze istnieją.
A więc skolonizowanie silnie osłabiło naszą metafizyczność?
Utrudniło dostęp do niej. Pisarze polscy byli zajęci takimi sprawami, jak: walka z okupantem, odnalezienie się w kolonialnym kontekście lub zdobywanie chleba codziennego. Te ograniczenia uniemożliwiły im sięgnięcie do warstwy głębszych możliwości. Poczucie wolności i wewnętrzny luz to nieodzowne warunki, aby pisać genialnie. Wolność i metafizyka warunkują się wzajemnie.
Jest Pani redaktorem naczelnym "Sarmatian Review", jednego ze znaczących amerykańskich kwartalników akademickich. Pismo zaczęło ukazywać się w 1981 roku. Czy powstało w wyniku solidarności z pamiętnymi wydarzeniami w kraju?
Naturalnie. W roku 1981 wprowadzono w Polsce stan wojenny. Ugruntowano w Polakach znowu pesymistyczne nastawienie do możliwości niezależnego zaistnienia. Nowe inicjatywy były konieczne, aby wyzwolić energię i wolę życia. Sarmatian Review był taką próbą. Wkrótce stał się pismem uniwersyteckim. O Polsce trzeba pisać po angielsku. Staram się również zrobić z kwartalnika postmodernistyczne pismo, ale można by o tym długo mówić.
Na czym ten postmodernizm polega?
Postmodernizm zakłada, że zanikają kategorie, za pomocą których szereguje się problemy i ich ważność. Sarmatian Review można żartobliwie określić jako "groch z kapustą", a to jest bardzo postmodernistyczne założenie. Mamy w nim artykuły akademickie typu "peer reviewed", przedruki z książek zapomnianych, tłumaczenia dokumentów historycznych nigdy nietłumaczonych na język angielski, wywiady i akademickie recenzje.
Dziekuję za rozmowę.
[1] Ewa M. Thompson, Trubadurzy imperium. Literatura
rosyjska i kolonializm, przekł. Anna Sierszulska, Kraków: Universitas,
2000. Książka została przetłumaczona na język ukraiński przez Marię
Korchińską. Patrz: Trubadurii imperii: Rossiiska literatura i kolonializm,
Kyiv: Vidavnictvo Osnovi, 2006.
[2] Edward Said, Culture and Imperialism, 1994. Patrz także: Orientalism,
1979. Polskie tłumaczenie Orientalizmu zostało opublikowane w Warszawie,
przez PIW, w 1990 r.
--------------------------------------------
Ewa Thompson jest profesorem slawistyki na Uniwersytecie Rice
w Stanach Zjednoczonych.
Poprzednio pracowała m.in. na uniwersytetach: Virginia, Indiana i Vanderbilt
oraz prowadziła wykłady gościnne m.in. na uniwersytetach: Princeton,
Witwatersrand (Afryka Południowa), Toronto (Kanada) oraz Brema (Niemcy).
Studia rozpoczęła na Uniwersytecie Warszawskim, doktorat z komparatystyki
otrzymała na uniwersytecie Vanderbilt w Stanach Zjednoczonych.
Jej publikacje przetłumaczone zostały na język chiński, polski, i ukraiński.
W Polsce ukazały się dwie z jej czterech książek: Trubadurzy Imperium
(2000) oraz Witold Gombrowicz (2002). Jest również autorką wielu artykułów
naukowych i popularnych publikowanych m.in. w Slavic Review, Slavic
and East European Journal, Teksty Drugie i Modern Age.
Ewa Thompson jest także konsultantką, m.in. National Endowment for the
Humanities oraz Departamentu Edukacji USA

