Przegląd Polski 9 marca 2007
- Jodły zaszumiały w Sarasocie - Chris. M. Klimiuk
- MIĘDZY BROADWAYEM A HOLLYWOOD - Nasz komik w Metropolitan i Hollywood - Mariola Szydłowska
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
MIĘDZY BROADWAYEM A HOLLYWOOD
Nasz komik
w Metropolitan i Hollywood

Choć nie był gwiazdorem z pierwszych stron gazet, zapisał skromne karty w dziejach wielu rodzajów sztuk widowiskowych: od kabaretu, musicalu i operetki, poprzez film, radio i telewizję, po operę. Występował w rolach drugoplanowych - za to w pierwszorzędnych dziełach lub inscenizacjach i prestiżowych instytucjach. Pierwsze sukcesy osiągnął w Polsce, jednak kariera amerykańska przyniosła mu więcej satysfakcji.
Marek Windheim urodził się w 1894 r. w Warszawie. Studia wokalne ukończył w Wiedniu, a po powrocie do kraju ok. 1918 r. zaczął występować w stołecznych kabaretach Czarny Kot i Argus. Poznał tam przyszłą żonę Andę Kitschmann - pierwszą w Polsce kobietę-kapelmistrza, kompozytorkę i śpiewaczkę. Solidną szkołę rzemiosła estradowego przeszedł we Lwowie, gdzie w l. 1919-20 prowadzili literacko-artystyczny teatr Czwórka. Zatrudnili w nim artystów z Warszawy, inscenizowali teksty z Qui pro Quo, wykonywali solo i w duecie niezliczoną ilość piosenek autorstwa Andy. Tabakiera Króla Jegomości, List, W Aleje, Bolszewiczka, Pani Lu, Miłość, W tunelu stały się szlagierami nuconymi przez lwowską ulicę. Widzowie polubili Windheima, o którym mawiano, że jest "dyskretnym śpiewakiem lekkich, figlarnych piosenek". Chwalono go w repertuarze lirycznym i rolach amantów, zauważono zadatki na komika charakterystycznego. W latach 1920-21 małżonkowie zrezygnowali z własnego kabaretu i dołączyli do Bagateli, w której byli zarówno weterani, jak i adepci estrady, a wśród tych ostatnich Hanka Ordonówna. Windheim nabierał rutyny jako reżyser, śpiewak operetkowy i konferansjer. Kilka razy wykonywał duety z Ordonówną, które podobały się ogromnie. Poza tym wraz z małżonką brał lekcje śpiewu w szkole operowej znanego pedagoga Wilhelma Flam-Płomieńskiego. Po arii z Pajaców wykonanej na popisie recenzenci stwierdzili, że powinien sięgać po tenorowe partie liryczne. Jednak artyście nie udało się zatrudnić w operze. Wprawdzie w czerwcu 1923 r. śpiewał w inscenizacji Czarodziejskiego fletu Mozarta we lwowskim Teatrze Wielkim, a potem w operetce Léhara Królowa tanga na scenie Teatru Nowości, lecz mimo dobrego przyjęcia nie dostał stałego angażu.
Została mu więc wędrówka po kabaretach. A oto kilka jej etapów: w l. 1921-22 grał na zmianę na scenkach lwowskiego Ula i Bagateli, latem 1922 r. odwiedził miasta Małopolski, w sylwestra wystąpił w Starym Teatrze w Krakowie, na przełomie 1923/24 był znów w Bagateli, a w marcu w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie urządził "Wieczór piosenek, romansów i tańca". Później przyjechał do Warszawy, gdzie zatrudnił się w kabarecie Stańczyk i na scenie letniej Qui pro Quo. Jesienią 1924 r. z grupą stołecznych artystów założył teatrzyk Papuga objeżdżający Małopolskę, Nowy Rok witał znów w Starym Teatrze, a na przełomie 1925/26 był w zespole operetki Ludwika Sempolińskiego w Wilnie. Na koniec wrócił do Warszawy i występował z powodzeniem w Perskim Oku.
Jesienią 1926 r. Windheim wyjechał na tourne;e po ośrodkach polonijnych w Stanach Zjednoczonych, a Anda Kitschmann została w kraju. Ich rozstanie było definitywne. Po tournée postanowił spróbować szczęścia na scenach amerykańskich. Mierzył wysoko - starał się o przyjęcie do rewii Ziegfelda, która była wizytówką Broadwayu, a nawet całego przemysłu rozrywkowego w Ameryce. Żeby się do niej dostać, trzeba było mieć zdolności muzyczne, aktorskie, choreograficzne i - co nie mniej ważne - odpowiednią aparycję i wzrost. Niestety, Windheim miał dobrze poniżej 160 cm! Przez krótki czas pracował w podrzędnych chórach, przygodnych wodewilach i kinach, lecz nie rezygnował z ambicji i marzeń. Z rozległym repertuarem operowym zgłosił się na przesłuchania do Metropolitan Opera w Nowym Jorku, które przeszedł pomyślnie. Tak więc zamiast do rewii, trafił do najbardziej prestiżowej opery świata!
W latach 1928-1936 wystąpił w 330 przedstawieniach. Wśród 42 oper, w których śpiewał, najlepiej wypadł w rolach wagnerowskich: w Tannhauserze (Walter), Śpiewakach norymberskich (Dawid, Vogelsang, Zorn), Złocie Renu (Mime), Zygfrydzie (Mime), Parsifalu (Giermek), Tristanie i Izoldzie (Głos żeglarza, Pasterz;) oraz Zmierzchu bogów (Wasal). Jako karzeł Mime najtrwalej zapisał się w pamięci krytyków i historyków Met. Przedstawił własną koncepcję postaci, przekonującą w warstwie muzycznej, wycyzelowaną aktorsko, opracowaną nawet w najdrobniejszych szczegółach charakteryzacji (nie darmo nazywano go w tej dziedzinie mistrzem). Do historii opery amerykańskiej przeszedł jako pierwszy Smithers w transmitowanej przez radio światowej prapremierze Cesarza Jonesa Louisa Gruenberga (7 I 1933 r.) z librettem wg dramatu Eugene'a O'Neilla. Natomiast po roli Waszka w Sprzedanej narzeczonej Smetany (4 II 1933 r.), w której rozbawiał publiczność jąkaniem, piskiem, atakami furii i przebieranką za niedźwiedzia w cyrku, mianowano go najświetniejszym komikiem i śpiewakiem charakterystycznym w zespole.
W Nowym Jorku brał udział w polonijnych imprezach artystycznych. Dużą rangę miał recital pieśni kompozytorów polskich pod patronatem konsula generalnego RP (17 IV 1932 r.), na którym wystąpił z Adamem Didurem. Śpiewał także pieśni ludowe w ramach Dnia Polskiego na wystawie sztuki współczesnej w Rockefeller Center (25 II 1933 r.), uczestniczył w Dniach Polskich organizowanych przez Columbia University. Między sezonami w Met bywał na innych scenach. W l. 1930/31 zwrócił uwagę krytyków i widzów występami w większych rolach na renomowanym Music Festival in Ravinia Park w Chicago. Dał się poznać nie tylko w operach Wagnera i w Sprzedanej narzeczonej, ale i m.in. w Manon Lescaut (Edmund), Traviacie (Gaston), Romeo i Julii (Tybalt, Parys) Hugenotach (Tavannes), Carmen (Remendado) oraz jako interpretator pieśni polskich. Kilkakrotnie przyjeżdżał na występy do Kalifornii (1931-32, 1935, 1941-42). W San Francisco śpiewał m.in. w Tosce (Spoletto) na inauguracji War Memorial Opera House transmitowanej przez stację radiową NBC (15 X 1932 r.). W Hollywood Bowl - wielkim audytorium pod gołym niebem - popisywał się w Sprzedanej narzeczonej (12 VIII 1937 r.). Polskę odwiedził dwukrotnie: latem 1932 r. dał koncerty w Krakowie i Lwowie, a w 1935 r. śpiewał przed mikrofonami Polskiego Radia. W kwietniu 1936 r. pożegnał się z Metropolitan. Może doszedł do wniosku, że nic więcej tam nie osiągnie, a może przyciągnęły go filmowe miraże - dość, że pojechał szukać szczęścia w Hollywood.
Fabryka snów chyba nigdy bardziej nie zasłużyła na to miano. Gdy Europa zmierzała do wojny, a potem stała się wielkim polem bitwy, w wytwórniach pod Los Angeles kreowano baśniowy świat musicalu: rozśpiewany, roztańczony i roześmiany. Jego bohaterowie żyli od przyjęcia do balu, a rozgrywające się perypetie miłosne zawsze kończyły się happy endem. W l. 1937-1946 Marek Windheim grał głównie w tego rodzaju filmach, a nakręcił ich blisko 50. "W pewnych rolach ma powodzenie" zauważył Ryszard Ordyński, nie dopowiadając, że chodzi o role epizodyczne, głównie kelnerów, portierów, sprzedawców. Trudno się temu dziwić, bo aktor nie miał wyglądu amanta. Niski, do tego już niemłody, lekko łysiejący, miał okrągłą, nieco jowialną twarz, mówił po angielsku z wyraźnym akcentem. Mimo że kreował role drugoplanowe, jego pobyt w Hollywood to udany epizod artystyczny.
Wystarczy spojrzeć na listę filmów oraz nazwisk artystów, z którymi współpracował. Otwierają ją Fred Astaire i Ginger Rogers, bo zadebiutował w Zatańczymy? z ich udziałem i spotkał się znów w Zakochanej pani (Carefree). Z Astaire'em wystąpił też w głośnej Gospodzie świątecznej (Holiday Inn) oraz w komedii Yolanda i złodziej. Zazwyczaj wypowiadał jakąś drobną kwestię: w Zatańczymy? jako zaaferowany baletmistrz, w Carefree - portier, w Gospodzie - dobrze poinformowany Francis, w Yolandzie - steward z pociągu wprowadzający bohatera w świat Aquavivy. Podobnie w filmach z udziałem innych gwiazd. Z boską Gretą Garbo spotkał się na planie Ninoczki Ernsta Lubitscha (grał też u niego w komedii Królewski skandal). Z legendarną Marleną Dietrich zagrał w filmie Przeznaczenie, a z Ritą Hayworth w There's Always a Woman i The Lone Wolf Spy Hunt. Z Polą Negri nakręcił jedną z zabawniejszych scen w Hi Diddle Diddle jako nieszczęsny akompaniator pozbawionej talentu Geni Smetany.
Miał też na koncie kilka dramatów obyczajowych i sensacyjnych, m.in. obsypaną Oscarami Panią Miniver z Greer Garson i Walterem Pidgeonem, z którymi spotkał się też na planie Curie-Skłodowskiej i Pani Parkington; a także rozgrywający się w Polsce In our time (W naszych czasach) z udziałem Ordyńskiego i urodzonego w Zawierciu Johna Bleifera. Jednym z ostatnich był nagrodzony 7 Oscarami obraz Williama Wylera Najlepsze lata naszego życia (1946 r.) z Myrną Loy. Z klasyki warto wspomnieć o filmach Upiór w operze oraz Tarzan i kobieta-leopard z Johnnym Weissmüllerem. Właściwie każdy z filmów w jego dorobku to osobna, ciekawa historia, wspaniali aktorzy, reżyserzy, kompozytorzy, jednym słowem - gwiazdozbiór Hollywoodu przełomu lat 30. i 40. Windheim był jedynie tłem tego gwiazdozbioru, ale tłem z charakterem. Nadawał odtwarzanym postaciom zabarwienie komiczne, często wzbudzał śmiech, a zawsze - sympatię.
Po dziesięcioletniej przygodzie z filmem wrócił do Nowego Jorku i zajął się produkcją telewizyjną, czasem - i to nie przy byle jakich okazjach - przypominając sobie o scenie. W 1947 r. znalazł się w zespole Theatre Guild, który grał w słynnym musicalu Rodgersa i Hammersteina Oklahoma! w londyńskim Royal Theatre Drury Lane. Kreował rolę perskiego kupca Ali Hakima - najbardziej komiczną w całym musicalu. Inscenizacja biła rekordy popularności przez 3 lata.
Potem zatrudnił się w D'Arcy Advertising Company w Nowym Jorku, i pracował przy produkcji popularnych programów telewizyjnych: Ken Murray Show i Eddie Fisher Show. W późniejszych latach był niezależnym producentem telewizyjnym i filmowym, a jego ostatnim projektem była ekranizacja komiksu Judge Parker. Nabył prawo do jego produkcji jako serii półgodzinnych odcinków i opracował plan roboczy. Dalsze prace przerwała śmierć Windheima 2 grudnia 1960 r.

