Przegląd Polski 5 maja 2006
- "Duchowny niepokorny" - Jacek Maj
- Krótka historia rowerowa Krzysztofa Kieślowskiego - Grzegorz Skurski
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Duchowny
niepokorny
Stanisław Musiał (1938 - 2004) - jezuita, filozof, rzecznik współpracy katolicko-żydowskiej. Był wieloletnim publicystą Tygodnika Powszechnego, członkiem Komisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem i zarządu United Nations Watch.
Tak zatytułowany tom rozmów z ks. Stanisławem Musiałem jest pasjonującą opowieścią o dzieciństwie w wiejskiej rodzinie, narodzinach powołania, trudnej drodze zakonnej i zaangażowaniu w dialog chrześcijańsko-żydowski.
Do zakonu jezuitów trafił właściwie przypadkiem. Pragnąc zapewnić zdolnemu i pobożnemu chłopcu dalszą edukację, jedna z jego nauczycielek rozesłała listy do kilku zgromadzeń z pytaniem o możliwość przyjęcia czternastolatka. Pozytywnie odpowiedzieli tylko jezuici. Po odbyciu nowicjatu studiował filozofię w Krakowie i teologię w Warszawie. W 1965 r. na dalsze studia wyjechał do Rzymu, gdzie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim zdobywał wiedzę pod kierunkiem prof. Antona Hilckmana i następnie w Monachium, gdzie zetknął się z wybitnym historykiem filozofii prof. Ernesto Grassim. Efektem rozbudzonych wówczas zainteresowań myślą renesansu były prace naukowe dotyczące francuskiego humanizmu. Po kilku latach nauki zamieszkał na krótko w Anglii, a potem znowu we Włoszech i w Niemczech. W celu kontynuowania pisania doktoratu przeniósł się do Francji, lecz rozprawy nie skończył. Bardziej pociągała go praca duszpasterska.
W 1979 r. ks. Stanisław Musiał komentował dla francuskiej sekcji Radia Watykańskiego pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, a potem został skierowany do Tygodnika Powszechnego, na którego łamach publikował prosolidarnościowe teksty. W latach 1982-1985 przebywał w Austrii. Po powrocie do Polski związał się znowu z Tygodnikiem Powszechnym (w l. 1989-1991 pełnił funkcję jednego z trzech zastępców redaktora naczelnego Jerzego Turowicza). Jak sam wspominał w jednym z wywiadów, dialogiem chrześcijańsko-żydowskim zainteresował się szczególnie od r. 1985, kiedy to w redakcji zjawił się "młody historyk z Brukseli Bernard Suchecky. (...) Jerzy Turowicz poprosił mnie, bym zajął się gościem. I podczas tej rozmowy dowiedziałem się, jaki problem stanowi dla Żydów Karmel w Oświęcimiu. (...)
Suchecky odwiedził kardynała Macharskiego, pojechał do Oświęcimia i opisał całą sprawę. Wtedy na dobre wybuchły protesty środowisk żydowskich przeciwko obecności katolickich zakonnic w miejscu Zagłady. Kardynał poprosił mnie i Jerzego Turowicza o pomoc w tej sprawie. (...)
Wtedy zacząłem studiować problem zagłady Żydów. Największe wrażenie zrobiły na mnie relacje o losie żydowskich dzieci podczas wojny. Choćby wspomnienia z Ukrainy dwóch kapelanów wojska niemieckiego, którzy opisywali, jak to w jednym domu Niemcy zgromadzili ponad sto dzieci żydowskich. Miały być zlikwidowane, ale nie było odpowiedniej ekipy. Najstarsze dziecko miało z dziesięć lat. Były zostawione bez jedzenia, bez ciepłego okrycia, bez niczego. I one się sobą opiekowały: sześcio- czy czterolatki dbały o dwuletnie maleństwa. Wreszcie jakieś komando się znalazło...
To mną niesamowicie wstrząsnęło.
Jako chrześcijanin zacząłem się pytać, jak to było możliwe? Jak mój Kościół mógł milczeć?".
Ks. Musiał uczestniczył w spotkaniach genewskich w sprawie klasztoru Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu i został jednym z sygnatariuszy przyjętych tam ustaleń w 1987 r. Był także członkiem i sekretarzem Komisji Episkopatu do spraw Dialogu z Judaizmem (1986-1995). Krótko kierował krakowskim Wydawnictwem Apostolstwa Modlitwy (1989-1990). Należał do zarządu powstałej w 1993 r. organizacji United Nations Watch (Genewa), współpracującej z Departamentem Informacji Publicznej ONZ oraz Światowym Kongresem Żydów. Opublikował wiele artykułów w prasie polskiej i zagranicznej. Za tekst "Czarne jest czarne", w którym analizował postawę ks. Jankowskiego oraz istotę antysemityzmu, otrzymał nagrodę Grand Press 1998 w kategorii publicystyki, nazywaną polskim Pulitzerem. Zasiadał w zarządzie Centrum Kultury Żydowskiej na Kazimierzu w Krakowie i w jury nagrody literackiej Nike. W Wydawnictwie Literackim ukazały się dwie jego książki - Dwanaście koszy ułomków (2002) oraz Czarne jest czarne (2003). Współredagował publikację Ritualmord. Legenden in der europäischen Geschichte (2003, tłum. polskie wydano w tym samym roku). Był laureatem m.in. Nachshon Award, przyznanym przez United Jewish Appeal (1992), Nagrody Polcul Foundation (1998), Nagrody im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej przyznawanej przez Żydowski Instytut Naukowy (2001). Zmarł 5 marca 2004 r. w Krakowie.
"Ks. Stanisław był filozofem - wspominał prof. Jan Woleński - nie tylko dlatego, że studiował filozofię. Głosił bardzo określoną antropologię filozoficzną. Bliska mu była postać św. Franciszka z Asyżu. Cenił naturalne i proste wartości. Kochał przyrodę i zwierzęta, upominając się o szacunek dla problemów ekologicznych i o prawa dla wszystkiego, co żyje. Jego spokojna i pogodna twarz, skromny ubiór (zawsze w podniszczonym swetrze) i melancholijna nieśmiałość w sposobie bycia stanowiły jakby zewnętrzny wyraz przekonań, które żywił. Ale szczególnym przedmiotem jego troski była sytuacja w Kościele, wobec którego był nader krytyczny (...)".
***
W przedmowie do omawianego tomu rozmów ks. Michał Czajkowski napisał, że najważniejsza w postawie tego niezwykłego jezuity była wrażliwość na drugiego człowieka. Jak wspominają autorzy w posłowiu do książki: "Kiedy jeden z nas był w finansowym dołku, Staszek, który chodził w jednym wytartym swetrze, wyczarował skądś całkiem pokaźną sumę i wręczając ją powiedział: ´Oddasz, jak będziesz miał. Ale nie mnie, tylko komuś, kto będzie potrzebował... ª". Pomagał w ten sposób wielu osobom. Gdy kiedyś przyszedłem na umówione spotkanie, poprosił, abym pospacerował sobie jeszcze przez pół godziny, ponieważ zaraz ma się u niego zjawić chłopak z ubogiej rodziny. Nie chciał go narażać na przyjmowanie jałmużny w obecności obcej osoby. Odwiedzał samotnych, chorych, zarażonych beznadzieją. Kierując się logiką miłości, jechał w Boże Narodzenie do małej, zagubionej w górach parafii, aby zastąpić proboszcza, który musiał wyjechać na kilka dni. ´Powinienem pisać zamówione teksty w Krakowie - mówił mi już w autobusie jadącym w kierunku Pienin - ale to może poczekać. Nie mogę przecież zostawić tych ludzi samych w dniu narodzin Chrystusa!ª".
W natłoku spraw zapominał o sobie. Do lekarza wybierał się dopiero po długich naleganiach. Komputer kupiła mu zaprzyjaźniona osoba z zagranicy. Miłością obdarzał także zwierzęta. Po śmierci ks. Musiała do okna jego klasztornego pokoju jeszcze długo przylatywały ptaki.
Krytycy wytykali mu nadmierną emocjonalność wypowiedzi. Myślę, że był to zarzut zasadny tylko częściowo i że nazbyt często służył oponentom do tego, aby poprzez wzięcie w nawias "naiwności" unieważnić całą wypowiedź ks. Musiała. To znacznie łatwiejsze niż trudna dyskusja. Do dzisiaj pamiętamy jego ostry sprzeciw wobec interwencji w Iraku i to, że uważał za haniebne uzasadnianie dalszego stacjonowania polskich wojsk na Bliskim Wschodzie ewentualnymi korzyściami z kontraktów.
***
"Oni myślą, że chcę im zaszkodzić - relacjonował mi ks. Musiał jedną z rozmów z prowincjałem zakonu jezuitów - a przecież ja ich kocham". W książce znalazłem dopełniające zdanie: "Jezuici pojmują swą miłość do Kościoła jako miłość trudną i krytyczną i chcą mu służyć, ale nie ślepo". Ukształtowany przez lata na Zachodzie, wcześniej niż inni dostrzegał problemy polskiego katolicyzmu w czasach demokracji i pluralizmu. Odważnie pisał o społecznej hipokryzji Kościoła, lekceważeniu zagrożenia integryzmem ("polska hierarchia zdaje sobie sprawę z fundamentalizmu tylko o tyle, o ile ten fundamentalizm zagraża hierarchii"), raził go centralizm, przerost formy nad treścią ("ludzi coraz bardziej raził będzie nie tylko przepych czy formalizm Kościoła, ale także styl, w jakim Kościół ciągle próbuje głosić swe Słowo").
Jednym z niezrealizowanych marzeń ks. Musiała pozostaje list polskich biskupów o antysemityzmie, który zamiast "słownej waty", zawierać będzie konkretne wskazania: "Grzeszysz antysemityzmem, jeśli w twoich decyzjach życiowych czy politycznych kierujesz się tym, czy ktoś jest pochodzenia żydowskiego. Grzeszysz antysemityzmem, jeśli piszesz na murach antyżydowskie hasła lub tolerujesz ich pisanie (...). Grzeszysz antysemityzmem, jeśli zamiast poprawnego słownictwa ´Żydª, ´Żydziª, używasz zdrobniałych wyrażeń: ´Żydekª, ´Żydkiª. Grzeszysz antysemityzmem, jeśli negujesz rozmiar zagłady Żydów. Itd.". Nie łudził się, że takie listy pasterskie mają natychmiastową moc sprawczą. Wiedział jednak, że bez konkretów trudno rozmawiać z wiernymi o grzechu antysemityzmu: "teoretyzowanie nic nie da, bo samych definicji antysemityzmu jest bez liku".
"Dlaczego tak mało jest takich księży, jak ojciec Musiał? - pytał Marek Edelman. - Przecież mogłoby się wydawać, że od duchownych - każdej zresztą religii - można wymagać więcej... Ale właśnie tym bardziej wspaniałe są tu wyjątki, takie jak ojciec Musiał - ludzie, którzy mają odwagę mówić prawdę, a kiedy trzeba, to w jej imię wyrazić sprzeciw - choćby spotkać ich za to miały szykany. A równocześnie nie życzą nikomu złego - nawet tym, którzy ich szykanują".
Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Duchowny niepokorny. Rozmowy z ks. Stanisławem Musiałem, Świat Książki, Warszawa 2006, s. 261 plus nota o autorach, indeks, cena 16 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika).
komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail

