PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 31 marca 2006


Teresa Bętkowska

Został
z nami

"Zostań z nami!" - to emocjonalne zawołanie towarzyszyło nam przy każdej pielgrzymce Jana Pawła II do ojczyzny. Dziś to zawołanie nabiera innego sensu: wiemy już, że Papież - wielki autorytet - jest z nami przez wypowiedziane słowa i apostolską posługę. Przez dzieła literackie, a przede wszystkim nauczanie...

ZOSTAŁ Z NAMI

Stanęłam zaniepokojona przed pałacem arcybiskupów krakowskich, spojrzałam w górę, ponad bramę wjazdową - co się dzieje?! Zniknęło słynne okno. Okno, o którym cały świat usłyszał po raz pierwszy w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski; były mieszkaniec kurii żwawo i bezceremonialnie wdrapał się wtedy (czerwiec 1979) na parapet, aby przez wiele późnowieczornych godzin rozmawiać i śpiewać z ludźmi zgromadzonymi przy ulicy Franciszkańskiej - od tamtej pory "pogaduchy" z Papieżem, wielce charyzmatyczną postacią, przeszły w zwyczaj.

- Co z tym oknem?! - nie tylko ja, ale również inni zadawali to pytanie w połowie marca tego roku.

Reakcja była natychmiastowa. Dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego Andrzej Nowobilski uspokoił, że rama okna w żadnym wypadku nie wyląduje na śmietniku, lecz - dodatkowo przysłonięta szybą - po odnowieniu powróci na swoje miejsce. Aby w rocznicę przypominała nam wszystkim czas, jaki minął.

Ten czas skrupulatnie odmierza nie tylko Kraków...

Ten czas odmierza także Watykan. Stamtąd właśnie 2 kwietnia o 21:37 - czyli w godzinę śmierci Papieża-rodaka - Benedykt XVI z okna Pałacu Apostolskiego zwróci się do wszystkich wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra. Do nich - ale również (w języku polskim) i do mieszkańców Krakowa! Ci ostatni mocno wierzą, że telemost z Watykanu będzie przebiegał właśnie... via najsłynniejsze okno świata. Mają nadzieję, że w nim następca polskiego Papieża objawi się na specjalnie ustawionym ekranie...

W kurii przygotowania do kwietniowych uroczystości dopinane są na ostatni guzik, pracy nie brakuje. Najwięcej ma jej sam gospodarz - ks. kardynał Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, który zaledwie kilka miesięcy temu tutaj się zadomowił. Ale czy może być inaczej, skoro zmarły namiestnik Chrystusa był mu przecież nie tylko przełożonym, ale i największym przyjacielem...

- Co z dziedzictwa pontyfikatu Jana Pawła II winno być dla nas najważniejsze? - zakłócam rytm pracy kardynała, zadaję mu takie pytanie.

- Dziedzictwo Jana Pawła II jest tak wielkie, jak wielki był jego pontyfikat. Wydaje mi się, że najistotniejszą kwestią dla nas wszystkich winno być wcielanie Ewangelii w nasze życie codzienne. Ojciec Święty nieustannie nas uczył, jak należy kochać Boga w człowieku. Właśnie miłość Boga w bliźnich stanowi istotę papieskiej misji. Miłość ta przejawia się nade wszystko w uznaniu i poszanowaniu godności osoby ludzkiej w każdej fazie ludzkiego życia - odpowiada ks. Stanisław Dziwisz. Skądinąd wiem - bo wielokroć to powtarza, powołując się na świadkowanie pontyfikatowi - że bardzo cenił on u Papieża jego szacunek do każdego człowieka. "Każdego wysłuchał, co nie znaczy, że utożsamiał się z jego opinią".

W DOMU RODZINNYM

Pojechałam do Wadowic, miasta, które prawo lokacji otrzymało jeszcze w 1430 roku. Tam przecież 18 maja 1920 roku, w domu przy ul. Kościelnej 7, urodził się Karol Wojtyła. Tam chodził do szkoły powszechnej, a potem do gimnazjum. Stamtąd w końcu wyruszył w świat drogą, która zawiodła go na sam szczyt - do Watykanu.

- Zwiedzających nie brakuje - tak odpowiada zakonnica-kustosz, gdy pytam, czy rodzinny dom Ojca Świętego zawsze jest tak oblegany, jak obecnie - na kilkanaście dni przed rocznicą śmierci; w muzeum - dawnym mieszkaniu rodziny Wojtyłów, powiększonym teraz o kilka pomieszczeń - najwięcej widzę ludzi młodych, choć nie brakuje rodziców czy dziadków z małymi jeszcze dziećmi.

Zachodzę do Informacji Turystycznej Wadowic. Biorę program, który na niedzielę 2 kwietnia przewiduje m.in. mszę polową na placu Jana Pawła II, którą konsekrować będzie ks. biskup Pieronek, film o Papieżu-rodaku przedstawiony na telebimie; wspólne śpiewanie pieśni i piosenek, które lubił Jan Paweł II; drogę krzyżową - po rynku - ze świecami.

-... rocznicę będziemy przeżywać u nas tak, jak przeżywaliśmy dzień pogrzebu. W żalu. W skupieniu. I modląc się pod domem rodzinnym Karola Wojtyły - dodaje ksiądz Jan Jarcy, od ośmiu lat związany z parafią.

Dom, w którym Papież przyszedł na świat, stoi obok kościoła, gdzie został ochrzczony, gdzie przyjął Pierwszą Komunię Świętą. Albo inaczej: kościół (dziś już bazylika) stoi tuż przy domu, w którym przez 18 lat mieszkał człowiek niebawem obdarzony największym chyba już wyróżnieniem: święty.

- To, że te dwie budowle stoją tak bardzo blisko siebie, nie jest obojętne dla specyficznego klimatu, jaki wytworzył się w Wadowicach. Unaoczniają one bowiem, jak tworzą się więzi. I te pomiędzy ludźmi i Panem Bogiem, i te pomiędzy nami samymi... - dopowiada ksiądz Jarcy. I z dumą nawiązuje do ciągłych wspomnień Karola Wojtyły oraz jego odniesień do Wadowic. Właśnie ta pamięć o korzeniach spowodowała, że mieszkańcy miasta czują się jedną wielką rodziną, która ma swojego ukochanego i wciąż bliskiego im papę...

- Ksiądz miał okazję spotykać Papieża, rozmawiał z nim...

- Dla mnie to był człowiek wiary. Pokazał nam życie oparte o całkowite oddanie się Bogu - mówi ksiądz i podkreśla, że dla niego to jest ważne przesłanie. Zwłaszcza że w chwili śmierci Papieża uświadomił sobie, tak jak wielu ludzi, że odchodzi człowiek, którego chciałoby się za wszelką cenę zatrzymać.

ZATRZYMAĆ...

Jan Paweł II i jego walka o życie innych i własne to wielka nauka dla ludzkości. Dlaczego Ojciec Święty nie chciał pójść do szpitala i tam szukać ratunku? Przyznam, że gdy tuż po śmierci Papieża w prasie przeczytałam wypowiedź prof. Antoniego Dziatkowiaka, kardiochirurga, który uratował setki ludzkich istnień wszczepiając im serca innych - jeszcze bardziej się zadumałam. A napisał on wówczas tak: "Gdybym ja był ciężko chory i przewidywałbym, że kres mojego życia jest bliski, wolałbym zakończyć je w swoim domu, wśród najbliższych. Dlatego przesłanie, jakie wypływa (z postawy Papieża - dop. TB) dla każdego z nas jest następujące: nie oddawajmy naszych bliskich na umieranie za parawanem szpitalnym".

ENERGIA SŁOWA

Poeta i pisarz. Aktor i twórca. Myśliciel. Nauczyciel. Mistyk...

W wielu wcieleniach dał się poznać. Podziwialiśmy go. Także za to, że umiał rozmawiać tak z robotnikami, jak profesorami; tak z chorymi w Lourdes, jak mistrzami sportu; tak z przywódcami czy politykami różnej maści, jak z więźniami. A nawet z tym, który targnął na jego życie 13 maja 1981 roku i bardzo, bardzo je odmienił.

- Jan Paweł II to wielki autorytet. To człowiek miłości i pojednania. Uczył nas, czym jest miłość człowieka do człowieka. Wielokroć na własne oczy widziałem, jak zjednywał ludzi na całej kuli ziemskiej, którą objechał podczas stu kilkunastu pielgrzymek. Jak podawał rękę inaczej myślącym. Mam w pamięci wyrazisty obraz jego spotkania z Arafatem i to, z jak wielką pokorą ten dyktator od Papieża wychodził. Ale mam też inny obraz - zwaśnionych, naburmuszonych małżonków, którzy po spleceniu im rąk przez Jana Pawła II, kilku jego serdecznych słowach, odchodzili do swoich domów pogodzeni, odrodzeni, szczęśliwi - wspomina Adam Bujak, który obok Arturo Mariego jest uznawany za papieskiego fotografa. Nie omieszka on jednak dodać: - W czasie pontyfikatu Jana Pawła II nie doszło do wielkich międzynarodowych konfliktów (mimo wojen w Afryce czy byłej Jugosławii), nie nasiliła się pogarda dla człowieka - i to uważam za najważniejsze!

Adam Bujak i Arturo Mari znają się. Połączyła ich zawodowa droga, ale i uwielbienie dla osoby Papieża. Dlatego w rocznicę jego śmierci znów wspólnie przystąpili do działania; 30 marca spotkamy się z nimi na wernisażu - na Plantach. Ich fotografie, wszystkie poświęcone Ojcu Świętemu, znajdą miejsce na stelażach ustawionych pomiędzy ulicami Franciszkańską a Poselską.

Papiescy fotograficy mają jeszcze jeden punkt styku. Jest nim Wydawnictwo "Biały Kruk". To, które wydało najwięcej w świecie albumów i ksiąg poświęconych Papieżowi, a teraz przygotowuje 27 tomów "Dziejów Wielkiego Pontyfikatu Jana Pawła II", które będą się ukazywać sukcesywnie - co dwa miesiące. Te "Dzieła" - co istotne - pozwolą poznać bliżej życie, a przede wszystkim głębię nauczania wielkiego rodaka; na 6 tysiącach stron znajdzie się ok. 1600 istotnych fragmentów z homilii i przemówień, encyklik i esejów, w których Papież zajmuje stanowisko w ważnych sprawach wiary, rodziny, roli kobiet, pracy, zagrożeń, przyszłości człowieka, ojczyzny, mediów, sprawowania władzy, demokracji itd.

- To będzie dzieło historyczne, ale pewnie i przebogaty poradnik, jak żyć - zauważam.

- Pontyfikat Jana Pawła II był tak wielki, że nie sposób omówić go w kilku zdaniach. Stąd na pytanie, co w nim najważniejsze, ja - po przeczytaniu chyba wszystkich prac Papieża - odpowiem tak: zależy dla kogo; zależy w jakim momencie historii. Odnieśmy się tu, dla przykładu, tylko do spraw Polski. Czym dla nas była wizyta Ojca Świętego w 1979 roku? Radością z przyjazdu, ale też uświadomieniem sobie, że ludzie chcą i potrafią się jednoczyć dobrowolnie - czego dowodem były miliony na krakowskich Błoniach. Rok 1983? Papież podtrzymywał na duchu, bo był to czas (stan wojenny!) totalnego załamania Polaków, z którego do dziś trudno się otrząsnąć. W roku 1991 już nie pocieszał - a nauczał. I wymagał przyzwoitego korzystania z osiągniętej wolności... - mówi Leszek Sosnowski, szef "Białego Kruka". I z mocą podkreśla żelazną konsekwencję w postępowaniu Jana Pawła II oraz w jego nauczaniu, które zaczęło się dużo wcześniej niż 16 października 1978 roku; w okresie gimnazjalnym, na studiach Karol Wojtyła pisał poematy i traktaty pełne myśli, które z czasem rozwijał - Znak, któremu sprzeciwiać się będę (1976) to książka o ogromnym znaczeniu dla papieskiej myśli.

ENERGIA ŻYCIA...

Niestety, Jana Pawła II nie ma wśród nas od roku - od 2 kwietnia, godziny 21:37. Ale nie ma też pustki, której tak bardzo się obawialiśmy. Został przecież z nami! Ziarno, które starannie posiał - wschodzi. Pewnie dostrzeże to papież Benedykt XVI, który w maju przyjedzie do Polski, stanie - jak kiedyś Jan Paweł II - na krakowskich Błoniach.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail