PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 24 marca 2006


W królestwie pogardy

Z Magdaleną Tulli rozmawia Sebastian Frąckiewicz

Magdalena Tulli (ur. 1955). Jej debiutancka powieść "Sny i kamienie" została uhonorowana w 1997 roku Nagrodą Fundacji Kościelskich, a krytycy umieszczają ją wśród najważniejszych dzieł prozatorskich lat 90. Ponadto napisała powieści: "W czerwieni" (1998), "Tryby" (2003) (opublikowaną w ub. roku w USA pt. Moving Parts)
i Skaza. Amerykańskie wydanie "Skazy" ukaże się wkrótce w nowojorskim wydawnictwie Archipelago Books w przekładzie Billa Johnstona. Magdalena Tulli jest również tłumaczką literatury francuskiej i włoskiej.

Powiedziała Pani na spotkaniu autorskim w Poznaniu, że zarówno "Tryby", jak i "Skaza" są powieściami o pogardzie. Co Pani zdaniem jest źródłem tej pogardy? Tkwi w ludzkiej naturze czy bierze się z niespełnienia, braku akceptacji swojego losu?

Pokazałam w tych dwóch książkach, jak pogarda krąży w obiegu na podobieństwo fałszywych banknotów, jak ludzie udręczeni pogardą przerzucają ją z kolei na innych. A co jest źródłem? To ja zadaję panu jako czytelnikowi takie pytanie. To już do pana należy - szukać źródła.

Na ogół ludzkie marzenia postrzegane są dodatnio. W "Skazie" raczej unieszczęśliwiają tych, którzy marzą, a marzą choćby o Ameryce. Dlaczego tak się dzieje?

W Skazie marzenia nikogo nie unieszczęśliwiają. Przyczynę tych nieszczęść pokazałam bardzo jasno. To brak współczucia.

Proszę mi wybaczyć, jeśli się mylę, ale czy nie jest przypadkiem tak, że chce Pani przypomnieć swoim pisarstwem, że rzeczywistością rządzi przemijanie i śmierć? Te dwa zagadnienia w kulturze masowej są skrzętnie pomijanie.

Przemijanie i śmierć nie rządzą rzeczywistością, ale są nieuniknionym tłem tego wszystkiego. Jako tło dla pogardy - uwydatniają jej absurdalność. Dlatego, że wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji egzystencjalnej i trzeba mieć bardzo dużo pychy, żeby tego nie widzieć.

Co powoduje proces stawania się emigrantem, uchodźcą czy wykluczonym? Kiedy człowiek wchodzi na tę drogę? Czy osoby koczujące na placu są osobami z zewnątrz społeczeństwa, czy też ich odmienność jest efektem działania pewnego systemu społecznego?

Co do postaci koczujących na placu, powieść wyjaśnia bardzo dokładnie, skąd się wzięły. Z innego placu. Ich odmienność bierze się stąd jedynie, że nie mają już dachu nad głową. Odpowiedź na pana pytanie, zawarta w mojej książce, jest odpowiedzią literacką, a nie socjologiczną. Służy temu, żeby czytelnik zaczął się zastanawiać, jak to jest naprawdę z wykluczeniem i odmiennością.

Zarówno w powieści "W czerwieni", jak i w "Skazie" do opisywania ludzkiej społeczności używa Pani sztafażu XIX-wiecznej kultury mieszczańskiej. Jest w tym sporo ironii, ale też krytycznej refleksji. Czy drażni Panią taka mieszczańska, uporządkowana kultura i swoista dulszczyzna, czy jest całkiem odwrotnie?

W Polsce kultura mieszczańska, którą nazwał pan XIX-wieczną, jest jeszcze teraz kulturą dominującą. Mieszczański sposób myślenia jest dominującym sposobem myślenia w naszym społeczeństwie. Nie jest to mój obyczaj ani mój sposób myślenia, w którym za pozory odgórnego porządku oddaje się wszystko: swobodę, poczucie odpowiedzialności za własne wybory, empatię. Słabości tego obyczaju i myślenia są dla mnie widoczne, ale nie bardzo mnie drażnią, raczej martwią i niepokoją.

W Pani twórczości metafory (a tym bardziej metafory związane ze strojem, dekoracją) odgrywają bardzo ważną rolę. Krytycy mają problemy z ich deszyfrowaniem. Jak traktuje Pani metafory w swoim pisarstwie i jak czytelnik powinien je traktować, żeby lepiej zrozumieć Pani intencje?

Do rozumienia moich metafor nie trzeba jakoś specjalnie się przygotowywać. Nie trzeba rozpoznawać wszystkich tonacji, żeby reagować na muzykę, prawda? Tak samo z tym. Lektura moich książek absolutnie nie wymaga od czytelnika żadnej wiedzy o metaforach. Jeśli krytycy mają z nimi problem, to tylko dlatego, że chcą być za mądrzy. Trudno coś "zdeszyfrować" tam, gdzie nie ma żadnego szyfru.

Kim są majstrowie i praktykanci ze "Skazy"? Czy to też kolejni wykluczeni w tym społeczeństwie?

Majstrowie i praktykanci nie należą do wykluczonych. Skąd panu przyszło to do głowy? Książka wyjaśnia, jaki jest ich status. Są upadłymi aniołami. Mają w ręku całą skomplikowaną infrastrukturę i nawet narrator, dysponujący władzą na pozór prawie że boską, musi się przed nimi upokorzyć, kiedy szuka ratunku dla uwięzionego tłumu.

Problem z takim odczytaniem moich książek polega chyba na tym, że znowu skłania ono do tego, żeby coś "deszyfrować". Powieść nie jest szyfrem, jest po prostu powieścią. Opowiada własnym językiem o naszym świecie i nie da się jej w paru zdaniach przetłumaczyć na język nauk społecznych. Literatura to nie jest zaszyfrowana socjologia. Literatura jest od socjologii niezależna, rządzi się własnymi, literackimi prawami.

---------------------------------------------

Niespełnieni

Magdalena Tulli, w przeciwieństwie do wielu pisarzy analizujących polską rzeczywistość, zabiera czytelnika do zupełnie innego świata, świata złożonego z metafor, symboli oraz literackich dekoracji. Jest on jednak jak najbardziej prawdziwy, ponieważ życie toczy się w nim według znanych nam reguł, ludzie mają te same pragnienia, te same problemy ze znalezieniem swojego miejsca. Skaza w formie parabolicznej opowieści przedstawia pewne miasto, które trudno byłoby umieścić w konkretnej przestrzeni historycznej. Ważne jest natomiast to, że panuje w nim typowo mieszczański porządek, ze ściśle zhierarchizowaną strukturą społeczną i wyraźnym podziałem na role, jakie odgrywają żyjący w nim bohaterowie. Role te, tak jak i sposób postrzegania świata jest bohaterom jakby narzucony, a oni sami nie mieszczą się w swoich kostiumach i tęsknią za innym losem. Żyją w ciągłym niespełnieniu, co w końcu zmienia się w nienawiść do samych siebie i innych. Pewnego dnia porządek miasta zostaje zakłócony, ponieważ z tramwaju krążącego wokół placu wysiadają uchodźcy. Ich liczba stale się powiększa i w końcu zajmują cały plac. Obecność emigrantów jest papierkiem lakmusowym człowieczeństwa bohaterów Skazy. Postanawiają zrobić wszystko, żeby pozbyć się obcych. Wtedy widać jak na dłoni ich cechy: obłudę, cynizm i egoizm.

Powieść Tulli jest uniwersalną historią o ciemnej stronie człowieka i jego małostkowości. Można powiedzieć, że wizja pisarki jest pesymistyczna, ale pokazany przez nią mechanizm uruchamiał swoje tryby już wielokrotnie. Skaza to mocna, egzystencjalna proza.

---------------------------------------------------

W Księgarni Nowego Dziennika jest do nabycia książka Magdaleny Tulli, Skaza. Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2005, s. 178. Cena 16 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail