PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 17 marca 2006


KRYSTYNA S. OLSZER

Zapomniane zasługi
Czesława Miłosza

W ub. roku ukazał się kolejny, już XIX tom Archiwum Emigracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu: Czesław Miłosz, Mój wileński opiekun. Listy do Manfreda Kridla (1946-1955). 80-stronicowy tomik prezentuje 31 listów Miłosza oraz 8 listów Kridla, uzupełnionych zebranymi z różnych źródeł wypowiedziami obu korespondentów o sobie nawzajem. Tomik przygotował do druku z autografów, opatrzył wstępem, przypisami oraz notą edytorską Andrzej Karcz z University of Kansas w Lawrence.

Publikacja rzuca światło na jeden z najciemniejszych i najmniej znanych okresów życia Czesława Miłosza. Wiadomo, że w latach 1945-50 działał w służbie dyplomatycznej rządu warszawskiego. Najpierw w konsulacie w Nowym Jorku, a od końca roku 1946 jako attaché kulturalny ambasady polskiej w Waszyngtonie. Później jeszcze, krótko, na podobnym stanowisku w Paryżu - do zerwania z Polską Ludową w roku 1951. Sam poeta nigdy nie ukrywał mało chlubnej współpracy z komunistycznym reżimem w powojennej Polsce. Wiele razy uczciwie, choć bez zbytniego kajania się, wyjaśniał drogi, które zawiodły go na manowce, i opory, które musiał przełamać, by zerwać te związki i zamienić rolę komunistycznego dyplomaty na politycznego emigranta. Ostateczną decyzję podjął w chwili, gdy pozbył się ostatnich złudzeń i zrozumiał, że nie jest zdolny do uznania bez zastrzeżeń obowiązującego twórców "realizmu socjalistycznego". "Emocjonalny sprzeciw zadecydował o tym, że odrzuciłem ją [ortodoksyjną filozofię] bezapelacyjnie" - napisał we wstępie do Zniewolonego umysłu.

Listy do prof. Kridla, którego Miłosz wysoko cenił jako wybitnego i nowoczesnego naukowca, znanego mu jeszcze z czasów studiów na Uniwersytecie Wileńskim, pochodzą głównie z lat 1946-50. Jest to okres twórczej aktywności poety. Powstał wtedy Traktat moralny i wiele wierszy wydanych w zbiorze Światło dzienne w roku 1953. Tematyka literacka naturalnie pojawia się w listach wymienianych z prof. Kridlem. Stanowią one świadectwo nie tylko wielkiego szacunku i przyjaźni, jaką Miłosz darzył swego dawnego profesora. Są również dowodem wspólnoty poglądów i zainteresowań. Przede wszystkim zaś uporu, z jakim Miłosz wykorzystuje swoją dyplomatyczną pozycję do walki o sprawy polskiej kultury, którą trzeba było wyciągać z powojennej zapaści. Obok tematów dotyczących organizowania odczytów, spotkań literackich, wystaw artystycznych czy wysyłki książek do Polski i z Polski na amerykańskie uniwersytety, zebrana w toruńskim tomiku korespondencja obraca się głównie wokół dwóch spraw: utworzenia katedry literatury polskiej im. Adama Mickiewicza przy Uniwersytecie Columbia i obsadzenia jej przez profesora Kridla oraz wydania księgi upamiętniającej 150. rocznicę urodzin Mickiewicza, która przedstawiłaby naszego narodowego wieszcza światu języka angielskiego.

Listy pokazują, jak bardzo Miłosz był zaangażowany w obie sprawy i jak bardzo mu na nich zależało. Dzięki swojej pozycji w ambasadzie oraz stosunkom w świecie akademickim doprowadził do stworzenia pierwszej w Ameryce katedry literatury polskiej. Udało się to dzięki inicjatywie i pomocy ówczesnego szefa slawistyki na Columbii, dr. Ernesta Simmonsa. Na stanowisko profesora Miłosz ściągnął na uniwersytet (dzięki poparciu Romana Jakobsona) Manfreda Kridla, który do roku 1948 wykładał literaturę rosyjską i polską w Smith College w Massachusetts. Przy pomocy Zygmunta Modzelewskiego, komunistycznego ministra spraw zagranicznych, uzyskał z Polski subwencję w wysokości 10 tysięcy dolarów rocznie na utrzymanie katedry (co było warunkiem stawianym przez władze Columbii).

Podobnym sukcesem zakończyła się druga inicjatywa Miłosza. W rocznicowym roku 1948 zaproponował wydanie książki: "Może zechce się Pan zająć - pisał do Kridla w liście z 6 kwietnia 48 roku - przygotowaniem tomu mickiewiczowskiego? [...] Pieniądze na to będę miał. Wyobrażam to sobie jako książkę wprowadzającą cudzoziemców w Mickiewicza. Powinna ona zawierać rozprawki, np. Pana, może Wittlina, może kogoś jeszcze oraz przekłady". Do projektowanego tomu Miłosz zaproponował atrakcyjne dla Amerykanów tematy, jak stosunek Mickiewicza do Emersona czy kontakty z Margaret Fuller i J.F. Cooperem. Dokonywał wyboru tekstów, sam pisał niektóre, tłumaczył i redagował. O jego wkładzie świadczy obszerna recenzja wewnętrzna przygotowywanego tomu, napisana przez Miłosza i przesłana Kridlowi w liście z 10 marca 1950 roku. Jak obiecywał, postarał się o fundusze z Polski i doprowadził do wydania tomu, który ukazał się w Nowym Jorku w 1951 roku: Adam Mickiewicz: Poet of Poland. A Symposium, ed. M. Kridl.

Żadne z tych dokonań nie przysporzyło Miłoszowi chwały. Wokół katedry im. Mickiewicza rozpętała się burza protestów i demonstracji. Polonijni politycy okrzyknęli ją komunistyczną agenturą, a Kridla z Miłoszem - sowieckimi pachołkami. Jedynie wnuczka wielkiego Adama, Maria Mickiewicz, odezwała się dobrym słowem do ambasady i prof. Kridla (list z października 1948 roku). Mickiewiczowski tom również nie był przyjęty życzliwie. Ponieważ wśród autorów pojawiły się nazwiska krytyków i historyków literatury z Polski (Wacław Borowy, Czesław Zgorzelski, Marian Jakóbiec), jak również samego Miłosza (artykuł "Mickiewicz and Modern Poetry"), wydawnictwo uznano za "reżimowe".

Katedra przetrwała pięć lat, do przejścia Kridla na emeryturę. Na jego miejsce Columbia nie przyjęła następcy. Jednakże studia polskie, choć w okrojonej formie, utrzymały się do dzisiaj, od lat prowadzone przez dr Annę Frajlich i dr. Johna Micgiela. Ostatnio podejmowane są działania zmierzające do odbudowania katedry. Powstał The Mickiewicz Endowment Fund, który gromadzi fundusze i już pozwala na sprowadzanie wykładowców z Polski.

Dopiero wgląd w korespondencję, którą przedstawia toruńska publikacja, pozwala zapoznać się z prawdziwym biegiem rzeczy, trochę zawstydza i każe uznać zapomniane zasługi Czesława Miłosza dla polskiej kultury w Ameryce.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail