PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 13 stycznia 2006


JERZY GIZELLA

Kaprys Darwina
albo powtórka z elementarza

O "Dwukropku" - nowym tomiku Wisławy Szymborskiej

W utworze Właściwie każdy wiersz, zamykającym Dwukropek, najnowszy tom Wisławy Szymborskej, poetka nawiązuje do poprzedniego zbioru Chwila i konstatuje ciągłość sprawdzonej poetyki - "właściwie każdy wiersz mógłby mieć tytuł Chwila". Pojawia się obraz "kartkowanego przez wiatr elementarza". Każdemu, kto oglądał transmisję z pogrzebu Jana Pawła II, musiał utkwić w pamięci wstrząsający widok targanych przez niezwykle porywisty wiatr szat liturgicznych uczestniczących w uroczystości purpuratów. Ten sam wiatr przerzucał gniewnie strony modlitewnika, położonego na trumnie zmarłego Ojca Świętego. Sceny niesamowite, jakby powiedziała poetka - "nadprzyrodzone i podprzyrodzone" (Moralitet leśny). Jakby ktoś - sam Pan Bóg? - przewracał strony Księgi. Cały ten wiersz nawiązuje generalnie do archetypu "filmu życia", zjawiska, o którym mówią ludzie cudownie ocaleni w ostatniej "chwili", z nieostatecznej wyprawy na "tamtą stronę". "Tymczasowe góry", "nietrwałe doliny", które autorska ręka powołuje do (lub odwołuje od) istnienia, aby hymn na cześć Stwórcy upodobnił się do jego zamiarów. Poeta przekazuje ten archetyp innemu poecie, ten następcom. A do tego znaki zapytania, na które odpowiedzią będzie "dwukropek" - ani przecinek, ani tym bardziej kropka. Coś pomiędzy interpunkcją początku i końca. Krótki film życia następuje właśnie (lub nie) po dwukropku: jak najbardziej metafizycznym.

Ta poetycka transformacja wiersza Szymborskiej została tu wprowadzona nieco ryzykownie, zamiast interpretacji, po to, by pokazać możliwość inspiracji. Potencjalną, hipotetyczną, ale bardzo prawdopodobną. Prawie każdy wiersz tego tomu zawiera taki potencjał, nie tylko rejestr możliwych "chwil", które tworzą pojęcie "czasu poetyckiego" Szymborskiej. Każdy z siedemnastu utworów to potencjał na osobną książkę poetycką, na kilka, kilkanaście, a może i kilkadziesiąt wierszy, z których każdy byłby osobną i zamkniętą całością. Ale poetka delikatnie sugeruje nam tylko jedną z możliwości: "jeśli zjawi się pod piszącą ręką/ bodaj jedyna rzecz/ nazwana rzeczą czyjąś". Ten ostatni wiersz zawiesza tradycyjne zakończenie. Jest niedokończony, urwany po dwukropku. Ciąg dalszy może zostać dopisany później. W chwili stosownej. Być może przez autorkę, być może przez innego piszącego. Ta przerwa, zawieszenie, urwanie ciągu myśli też jest chwilą - być może najtrudniejszą do nadania jej słownego kształtu. Sens wyłania się sam z kartek przerzucanych przez wiatr.

Wiersze z tomu Dwukropek nabrały bardziej fabularnego rozmachu, więcej w nich alegorycznej oprawy - jakby w kontraście do filozofii i psychologii Chwili. Czyżby nastąpiła zmiana poetyki? Tylko częściowo; wiersze zamieszczone w tej skromnej książeczce są nieco dłuższe niż te z poprzednich, a może bardziej formalnie nawiązują do tomu Ludzie na moście. Tamten "most" był bardziej solidny - deskrypcyjnie - jak zwykli mówić filozofowie. W Dwukropku pojawia się w pewnym momencie "mostek, ale chwiejny, / chwiejny, ale jedyny, / bo drugiego nie ma". To cytat z Labiryntu - jednego z najciekawszych, najbardziej intrygujących poetycko tekstów. Konstrukcja, jak na labirynt przystało, wciąga nas w grę, zabawę w poszukiwanie "wyjścia" z pułapki, w której ciągle czekają na nas jakieś niespodzianki, możliwości wyboru, rozterki i wahania. Kiedy już niemal jesteśmy pewni, że wyjście (i rozwikłanie tajemnicy) jest bliskie, okazuje się, że ulegliśmy złudzeniu, bo naprawdę wpadliśmy w pułapkę bez wyjścia. Przewrotna puenta zaskakuje; tak naprawdę nie szukamy wyjścia, chcemy go uniknąć, to wyjście "cię szuka", to "ucieczka", "dopóki się da". Nie trzeba chyba wyjaśniać, co to za pułapka, groźna, ale i śmieszna zarazem, z której z tym samym zapamiętaniem, świadomie i nieświadomie chcemy, ale i nie chcemy się wydostać.

Takich "alegorii życia", przybranych w znane formy i literackie kostiumy bajki, przypowieści, moralitetu, także wywiadu, jest kilka. A obok wiersze typowo liryczne, zawsze z szerszym, pozaosobistym podtekstem. Te dłuższe zostają w pamięci, jak choćby "bajka" o antylopie i lwicy (Zdarzenie). Nasycony łaciną (sprowadzoną do precyzyjnej naukowej biologicznej terminologii) utwór to wizja świata w oczach homo sapiens innocents - ironisty i stoika uzbrojonego jedynie w dalekosiężną lornetkę. Żartobliwy wiersz zamienia łacinę w pseudonaukowy żargon, ale i wskazuje wyraźnie na naszą chwiejną, tylko względnie stabilną pozycję w "łańcuchu gatunków". Zupełnie inaczej wygląda świat w Monologu psa zaplątanego w dzieje - tu zamiast napisu: "Uwaga! Zły Pies!" spokojnie należałoby umieścić tabliczkę: "Uwaga! Zły Pan!". Wiersz ten ma zresztą wyraźny, może aż nazbyt czytelny (polityczny) podtekst: to poetyckie echo Wiernego Rusłana Gieorgija Władimowa.

Czytelnikom wrażliwym na podobną tematykę powinny się też spodobać "wywiady", jakie poetka przeprowadziła z bezlitosną "cenzorką" nici ludzkiego żywota (Wywiad z Antropos), zgrabna i ironiczna aluzja do pracowitości bóstwa, które wojnę traktuje wyłącznie jako "środek pomocniczy", umożliwiający jej pracę "bez piętrzenia zaległości" jedynie. Równie zabawny jest wiersz Stary profesor. Ten człowiek, dawno już na emeryturze, stara się odpowiadać niebanalnie na pozornie banalne pytania poetki. Opuszczony przez bliskich i przyjaciół (najwierniejszymi okazują się niewinne dzieci z sąsiedztwa i zmarły przed wiekami cesarz Marek Aureliusz) wierzy, że odróżnianie zła od dobra jest "jednym z najbardziej śmiercionośnych złudzeń", zaś na pytanie: "Czy jest szczęśliwy?", odpowiada: "Pracuję". Spogląda w niebo i zachwyca się kosmiczną wielokrotnością gwiezdnych punktów widzenia. Czy nie wypada staremu człowiekowi zadawać trudniejszych pytań? Może i wypada, ale pierwsza dama poezji polskiej wyraźnie nie chce swemu anonimowemu rozmówcy sprawiać przykrości.

Najbardziej znane wiersze Szymborskiej z ostatnich tomów miały "ostrożny", neutralny, kontekst światopoglądowy. Teraz więcej w nich młodzieńczego moralnego niepokoju: widocznie puls rzeczywistości (także historii) znów - zdaniem poetki - bije niepokojąco. Mniej ironii, więcej powagi, ale jak zwykle w misternej oprawie. Tylko jak tu być wyłącznie chłodnym komentatorem metapoetyckiego tekstu (Pociecha), opartego na znanej biografom Darwina niechęci wielkiego przyrodnika do lektur romansów, które nie kończyły się happy endem? Rozsierdzony w takich przypadkach ewolucjonista miał zwyczaj wrzucać pesymistyczną i tragiczną opowieść do ognia. Poetka przypominając ten kaprys Darwina gromadzi w krótkim wierszu imponujący indeks pomyślnych rozwiązań, jakby nie było innych, złych i tragicznych, możliwości. Szkoda tylko, że życie nie chce się w przytłaczającej większości przypadków nagiąć do tej prostej i jakże pożytecznej zasady. A w pewnych krańcowych sytuacjach nie pomoże ani stoicyzm, ani wszelka dojrzała mądrość, niezależnie od tego, czy występuje przed dwukropkiem, czy po nim. Czyżby trud opowiadania nam bajek w dzieciństwie był jednak nadaremny? Wsłuchajmy się w przewracane przez wiatr karty elementarza - podpowiada autorka.

-------------------

Wisława Szymborska, Dwukropek, Wydawnictwo a5, Kraków 2005, s. 41, cena 14 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail