PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 11 marca 2005


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Ikona
bez twarzy

Jestem w Polsce zasypanej śniegiem. Tak wygląda ten kraj widziany tak zwanym gołym okiem. Media pokazują mi za to średniej wielkości kraj afrykański, w którym rządzą pulchni kacykowie, prześcigający się w rozkradaniu swego kraju. Jest to ich głównym i jedynym zajęciem oraz zmartwieniem: jak wyciągnąć łapówki od zagranicznych gospodarczych gangsterów, jak im dopomóc w rabunku, jak umieścić bezpiecznie lewe pieniądze na zagranicznych kontach, powiedzmy w Lichtensteinie, a na koniec - jak ujść cało z mafijnego procederu i zyskać za to poparcie okradanego i oszukiwanego narodu. Nie wiem, może i w Afryce zmienił się klimat i na ulicach Akry prószy białym tumanem, wiem jednak, że klimat społeczny w Polsce prześcignął po raz kolejny Gombrowicza i Mrożka razem wziętych.

Polacy, popierający w przytłaczającej większości swego prezydenta, nie doznali żadnego zawodu ani rozczarowania, gdy ich ulubiona ikona wykazała się brakiem odwagi cywilnej. Media płaczą, że to gorzej niż lepiej, że zdezerterował albo stchórzył z powodu słabej konstrukcji psychicznej. Polacy mieli od lat dużą wyrozumiałość dla słabości swojego pupilka. Wybaczyli mu kłamstwo dyplomowe (ktoś mu nadał tytuł "magistra łgarstwa"), wybaczyli mu bełkot w Charkowie o polskich oficerach-ofiarach stalinowskiej machiny zbrodni. Wybaczyli mu nawet zbrodnię szydzenia z papieża-Polaka, gdy wytoczył się z samolotu i kazał swemu przybocznemu ucałować ziemię.

Polacy to naród cierpliwy i wybacza swoim wybitnym reprezentantom. Ludzie rozumieją, że prezydent K. ma nie tylko słabą konstrukcję psychiczną, ale i słabą głowę, dlatego nigdy nie był w stanie sprostać towarzyszom radzieckim i rosyjskim, w których wódka wsiąkała jak woda w gąbkę. Ludzie rozumieją, ale chcą mieć jednak w pałacu prezydenckim ładną ikonę - dobrze ubraną, dobrze mówiącą po polsku, posiadającą zgrabną żonę-maskotkę. W przypadku Lecha Wałęsy maskotkę stanowił twarzowiec Wachowski, noszący zawsze przy sobie nóż sprężynowy. Ale Wałęsa przynajmniej miał oparcie w masach robotniczych, zanim pycha nie rozmieniła tej narodowej ikony na drobne głupstwa, rozsiewane szczodrze po całej Polsce i połowie świata. Teraz jest znacznie gorzej, bo zamiast z niekompetencją oraz ignorancją, mamy do czynienia z kasą, czyli pieniędzmi w dolarach. I to dużą kasą. Nie byłoby z tym aż tak wielkiego problemu, gdyby to były dolary amerykańskie. To znaczy są, ale nie wywodzą się z Ameryki, a z Rosji. Rosyjskimi dolarami opłacano tak zwaną prywatyzację polskiego przemysłu, a ogromne łapówki lądowały na prywatnych kontach członków kolejnych polskich rządów. Media oraz posłowie z komisji sejmowej uparcie twierdzą, że większość nitek nielegalnych transakcji prowadzi do Pałacu Prezydenckiego. Komisja śledcza zebrała ponoć materiał na współudział kancelarii prezydenta K. w "działaniach korupcyjnych", na systematyczne "kontakty ze środowiskiem szpiegowskim działającym na rzecz Rosji", na współdziałanie wreszcie "ze środowiskiem gangsterskim". Dlatego komisja postanowiła przesłuchać prezydenta K., ale przesłuchać się nie dał, i jak stwierdził - nie da. Zapewne łącznie z komisją do spraw sportu i turystyki.

Jako Polak mieszkający od dwóch dekad poza Polską chciałbym już po raz kolejny w tym cyklu podziękować przeróżnym bezpieczniakom, że wielu z nas wypchnęli z Polski. Zarazem jestem dumny z faktu, że prezydentem kraju średniej wielkości i znaczenia, położonym w środkowej Europie, jest wybitny polityk, o którego politycznej wybitności świadczy jego wybitna zdolność do dyplomacji, zwanej w kręgach mniej wyrobionych pospolitym kłamstwem. Rodacy w kraju mają jednak problem. Ich ulubiona ikona straciła twarz, a modlić się do obrazka bez twarzy jakoś niezręcznie. Powie ktoś, że prezydent, którego lubi i popiera ponad połowa społeczeństwa, jest na pewno człowiekiem odważnym i uczciwym. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wierzyć w to, że ukochany prezydent zdecydowanej większości Polaków to krystalicznie czysty, nieszczęśliwy człowiek, którego historia jeszcze właściwie osądzi. I że wplątali biedaka w aferę gorszą od afery Rywina. Wtedy twierdził, że dla posłów może zatańczyć i zaśpiewać, ale spowiadać się przed nimi nie będzie, bo nie ma im nic do powiedzenia. Teraz znów stosuje uniki i zwody. Gdy w 1998 roku oglądałem twarz prezydenta połowy Polaków na plakacie reklamującym firmę meblarską jego szwagra, wierzyłem w jego zdolności. Wiedziałem, że rozwinie je we właściwym kierunku, z pożytkiem dla (prawie) wszystkich Polaków. Dzisiaj mamy to, co mamy. Wstyd, hańba - wołają posłowie, a naród najspokojniej w świecie wzrusza ramionami.

Nie wiem, czy istnieje państwo na świecie, którego szanujący się prezydent posiada tak głęboką wiedzę o swoich obywatelach, jak prezydent Polski. On wie, że jego prześladowcy polityczni będą się na nim oraz jego małżonce mścić, jak twierdzi, za niestawienie się we wtorek 8 marca przed komisją sejmową. Komunistyczny Dzień Kobiet powinien zostać wreszcie zastąpiony czymś bardziej godnym demokratycznego kraju średniej wielkości, powiedzmy Dniem Dzielnego Prezydenta. Bohatersko nie dał się wciągnąć w sidła pytań, a nie mógł dalej "uprawiać dyplomacji", więc wybrał stertę piasku, w którą wsadził głowę. Gdyby tak do końca kadencji tej głowy stamtąd nie wyjmował, ale nie. Teraz on "będzie się mścił". Jak? Będąc człowiekiem honoru, na pewno ubierze się w szaty ofiary albo złoży urząd. I wtedy sam się zemści - na wszystkich naraz. Jak twierdzą zgodnie ośrodki badania opinii publicznej, pan K. jest najlepszym prezydentem Polski w dziejach III RP. Z kategorii średniej wielkości postkolonialnego kraju afrykańskiego awansował Polskę do kategorii afrykańskich krajów kolonialnych (skolonizowanych przez siebie samych, na swoje własne życzenie). I za to mu wieczna chwała.

 

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail