PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 28 stycznia 2005


WITOLD J. ŁAWRYNOWICZ, MAŁGORZATA ŁAWRYNOWICZ


Polish Concentration Camps

Zarys chronicznego problemu

60. rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince, która właśnie minęła, jest
doskonałą okazją, żeby przyjrzeć się bliżej, jak zagadnienie obozów koncentracyjnych jest przedstawiane w publicystyce, telewizji i sztuce w świecie zachodnim. Holocaust jest często poruszany w mediach i napisano na ten temat już bardzo wiele, nie zawsze jednak było to zgodne z historyczną prawdą. Śledząc media, można znaleźć pewne tendencje.

Media amerykańskie i zachodnioeuropejskie wielokrotnie w ostatnich latach używały określenia Polish Concentration Camps (w dalszej części będziemy posługiwali się skrótem PCC) w odniesieniu do hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Każde wykorzystanie tego określenia jest obrażaniem uczuć narodu polskiego, gdyż sugeruje współpracę Polaków z niemieckim okupantem. Nie dość na tym, jest to rozprzestrzenianie nieprawdy i poniżanie narodu, który jako pierwszy wystąpił przeciwko hitleryzmowi i prowadził walkę do ostatniego dnia wojny. Niestety, sformułowanie PCC pojawia się często, pomimo wielokrotnych protestów zarówno przedstawicieli rządu polskiego, jak też Polonii w wielu krajach.

W ubiegłym roku sprawa użycia przez kanadyjską stację telewizyjną CTV zwrotu PCC w programie omawiającym odebranie obywatelstwa amerykańskiego Johnowi Demjaniukowi, strażnikowi w obozie koncentracyjnym w Treblince, przypomniała o tym stale powtarzającym się problemie. Sytuację pogorszyło stanowisko prezesa stacji CTV Roberta Hursta, który nie tylko nie przyjął do wiadomości protestu Ambasady RP w Ottawie, ale opóźniając swoją odpowiedź na list z ambasady o 22 dni wykazał lekceważenie dla przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej. W swoim liście z 6 maja 2004 r. ambasador Paweł Dobrowolski napisał, że "wybór słów jest obraźliwy dla obywateli Polski i rządu Rzeczypospolitej Polskiej". Ambasador Dobrowolski dodał także, że podobny problem zaistniał w listopadzie 2003 r. Wynika z tego, że CTV i Robert Hurst nie po raz pierwszy wykorzystał w programie takie sformułowanie. Datowana 28 maja 2004 r. roku odpowiedź Hursta wskazuje na uchylanie się od odpowiedzialności oraz podkreśla, że określenie odnosi się wyłącznie do geograficznego położenia obozu. Wbrew zasadom języka angielskiego Hurst pisze słowo polish z małej litery. Ponieważ robi to w swoim liście dwukrotnie, można się zastanawiać czy nie jest to celowa próba poniżenia. Hurst uważa, że "określenie [PCC] zostało użyte we właściwy sposób". Powołuje się przy tym na dużą liczbę publikacji w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej, w których jest ono powszechnie używane. Ambasador Kanady w Warszawie, wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wyraził zdumienie dla stanowiska strony polskiej, ale jednocześnie nazwał użycie tego sformułowania "skandalem". Postawa Roberta Hursta i sposób, w jaki udzielił odpowiedzi Ambasadzie RP, wskazują na to, że nie zamierza wycofać się ze swego stanowiska i będzie nadal używał podobnych określeń. O ile się orientujemy, zaprzeczanie zbrodniom hitlerowskim jest przestępstwem ściganym przez prawo w wielu krajach. Niestety, Hurst ma jednak rację pisząc, że media, a nawet niektórzy historycy, używają często określenia PCC. Akcja pisania protestów i wystąpienie czynników rządowych z czasem przyniosły jednak zmianę stanowiska Roberta Hursta. 19 sierpnia 2004 r. w liście do Ambasady RP w Ottawie Hurst zgodził się z polskim stanowiskiem. Wydawałoby się, że sprawa jest zakończona. Jednak nie, gdyż program telewizyjny nadany przez CTV widziały miliony ludzi, natomiast o liście do ambasady będzie wiedziało kilka tysięcy Polaków zainteresowanych tą sprawą. Zwycięstwo jest tylko połowiczne, a szkody wyrządzone przez CTV i Roberta Hursta - trwałe. I tak jest najczęściej.

Sprawa CTV nie jest odosobniona i wskazuje na całkowitą bezkarność mediów, nawet jeśli popełniają rozmyślne kłamstwo. Podobna sprawa miała miejsce w Australii w maju 2002 r. i, podobnie jak w Kanadzie, kierownictwo gazety The Australian odrzuciło wszelkie protesty strony polskiej. Użycie tego określenia było już wielokrotnie źródłem protestów i nie można obronić twierdzenia, że jest to przypadkowe, jak również nie można się zgodzić, że określa ono tylko położenie geograficzne. Częstotliwość, z jaką fraza PCC pojawia się w anglojęzycznych środkach masowego przekazu, spowodowała przeniesienie jej do wielu innych dziedzin; stała się synonimem zwrotu "hitlerowski obóz koncentracyjny".

Jaka jest sytuacja?

Należy ją określić jako zdecydowanie niekorzystną dla Polski. Często spotykane w mediach użycie zwrotu PCC powoduje rozprzestrzenianie się fałszywego przekonania, że Polacy w jakiś sposób przyczynili się do przeprowadzenia holocaustu. Nawet jeśli część czytelników wie, że nie jest to prawda, to duża liczba mieszkańców świata zachodniego nie zna historii i może wyciągać rażąco niesprawiedliwe dla Polaków wnioski. Przykład na nikłą znajomość historii wśród amerykańskich uczniów szkół średnich w Santa Clara County, Kalifornia, został podany w artykule Edmunda Lewandowskiego zamieszczonym w San Francisco Bay Area Polish American Community Newsletter. W 1998 r. Lewandowski przeprowadził wywiady z grupą uczniów. Po pokazaniu im notatki o aresztowaniu strażnika z obozu koncentracyjnego autor zapytał grupę uczniów: "Kim byli naziści?". Odpowiedź była szokująca, gdyż wszyscy uczniowie stwierdzili, że... Polakami.

Polskie placówki dyplomatyczne i organizacje polonijne w wielu przypadkach protestowały przeciwko używaniu w mediach określenia PCC. Jesteśmy w posiadaniu ponad 20 listów protestacyjnych do redakcji różnych wydawnictw. Jednak te akcje prowadzą donikąd, gdyż krótko po opublikowaniu listu z protestem wiele redakcji ponownie używa tego samego zwrotu (Washington Post, New York Times, The Australian). W przypadku Washington Post powtarzało się to kilka razy. Co gorsza, media powołują się na wolność słowa i odmawiają opublikowania sprostowań. Wspomniany wcześniej Robert Hurst w swoim liście do ambasadora RP pisze, że słowo polish odnosi się jedynie do geograficznego położenia obozów. Redakcja The Australian po otrzymaniu listów protestacyjnych odrzuciła protesty i odmówiła wydrukowania sprostowania. W obu wymienionych wyżej przypadkach organizacje kontrolujące prasę, tzw. Press Council, opublikowały orzeczenie mówiące, że użycie sformułowania PCC jest niezgodne z prawdą i mylące. Zarówno CTV, jak też The Australian odrzuciły stanowisko Press Council.

Mamy osobiste doświadczenia w rozmowach z Democrat and Chronicle, gazetą wychodzącą w Rochester, NY. W maju 2000 r. ukazał się w niej artykuł, w którym dziennikarka użyła frazy Polish Death Camps. W odpowiedzi na protesty Polonii redakcja potraktowała sprawę jako mało ważną, przeciągała odpowiedź na listy i w końcu odmówiła wydrukowania sprostowania. Autorka artykułu, Deborah Fineblum Raub, na listy z protestami odpisała: "Ja rozumiem Pana stanowiska, ale Pan wie, jaką rolę odegrali Polacy i te sprawy niewątpliwie były robione przez Niemców, ale Pan wie, obóz śmierci (death camp) był w Polsce i tak już jest". W tłumaczeniu zachowałem składnię i gramatykę dziennikarki. Dodam, że słowo Polacy (poles) było w oryginale napisane z małej litery. Podobnie listy wysyłane przez autorów tego artykułu do redakcji innych gazet amerykańskich z prośbą o komentarz, dlaczego w tekście ukazują się określenia PCC, wszystkie pozostały bez odpowiedzi.

Statystyka

Informacje statystyczne otrzymaliśmy dzięki przeszukaniu bazy danych Lexis-Nexis, która obejmuje większość najbardziej znanych gazet w Ameryce, jak również wiele źródeł publikowanych w innych krajach świata. Bazę tę można często znaleźć w bibliotekach uniwersyteckich i publicznych, jak również można prywatnie zamówić serwis w internecie.

Ponieważ skupialiśmy się na świecie zachodnim, a na Stanach Zjednoczonych w szczególności, kwerenda objęła takie gazety, jak: New York Times, Washington Post, Boston Globe, Los Angeles Times, Miami Herald, Chicago Sun-Times, Baltimore Sun, Christian Science-Monitor, Houston Chronicle, Spectator, Times (Londyn), Guardian, Economist, Toronto Star i wiele innych. Po raz pierwszy fraza Polish Concentration Camps pojawia się w Lexis-Nexis pod datą 24 września 1972 r. Od tego momentu, w prasie, która znajduje się na Lexis-Nexis, pojawiła się 182 razy. Oprócz tego, począwszy od 23 maja 1988, sformułowanie Polish Holocaust pojawiło się w prasie 171 razy. Ostatni raz - z tego, co udało się nam ustalić - 17 maja 2004 r. Natomiast fraza German Holocaust, która jest zgodna z prawdą historyczną, w tych samych gazetach była użyta 356 razy. Tylko dwukrotnie więcej.

Co gorsza, błędy te są powtarzane wielokrotnie, pomimo że te same gazety drukują na swoich łamach wiele listów do redakcji z protestami przeciwko używaniu takich sformułowań. Można przypuszczać, że dużo więcej takich listów zostało napisanych niż wydrukowanych. Jednym z przykładów może być list napisany przez attaché prasowego Ambasady RP w Waszyngtonie Jarosława Kurka. List ten został opublikowany przez New York Times 2 lutego 1995 roku. Od tego momentu PCC pojawiło się w New York Timesie jeszcze cztery razy; określenie Polish Holocaust - sześć razy, Polish Camps siedem razy i Polish Death Camps trzy razy. Podobny list do redakcji został wydrukowany przez Washington Post 18 września 1999 r., ale w okresie ostatnich pięciu lat Washington Post wydrukował frazę PCC jeszcze sześć razy i frazę Polish Holocaust dwa razy. O ile liczba listów z protestami opublikowanymi po fakcie jest w ostatnich latach większa, to w dalszym ciągu użycie pod adresem Polski obraźliwych sformułowań zdarza się tak często, że nie można uznać, żeby sytuacja poprawiła się w sposób zauważalny. Wystarczy wejść do internetu i wpisać do przeszukiwarki frazę Polish Concentration Camps lub Polish Holocaust, żeby samemu zobaczyć, jak często się to powtarza i z jaką szybkością takiego materiału ciągle przybywa.

Nie koniec na tym. Między rokiem 1979 a 2004 fraza Polish Anti-Semitism została użyta 257 razy w gazetach znalezionych na Lexis-Nexis. Sam New York Times 45 razy użył tego zwrotu. Inne często odnajdywane frazy to: Polish Concentration (196 razy) i Polish Camps (116 razy). Zdarzyło się nawet użycie zwrotu Polish Gestapo w odniesieniu do niemieckiej policji politycznej działającej na terenie okupowanej Polski! Użycie w druku każdego z tych zwrotów jest niepoprawne i uwłaczające.

Chcąc być zupełnie bezstronnym należy prześledzić także, czy nazwy innych krajów nie są stosowane podobnie. Okazuje się, że nie tylko Polska jest wiązana z obozami koncentracyjnymi. Druga po Polsce jest Francja; sam New York Times aż 15 razy wymienił French Concentration Camps w swoich publikacjach. Nazwy innych krajów są dużo rzadziej używane, niemniej można znaleźć Italian Concentration Camps lub Dutch Concentration Camps. Podobnie jak Auschwitz nie był polskim obozem koncentracyjnym, Westerbork nie był holenderskim. Każde użycie nazw państw innych niż Niemcy w tym kontekście jest niepoprawne. Należy jednak zauważyć, że Polska była wymieniana w takim kontekście wielokrotnie częściej niż wszystkie inne kraje razem wzięte.

Dlaczego zwrot Polish Concentration Camps jest bezpodstawny?

Przy rozpatrywaniu znaczenia angielskich sformułowań, takich jak Polish Concetration Camps, należy pamiętać o charakterze języka angielskiego, który powoduje, że nie wszystkie określenia są w nim jednoznaczne. W związku z tym przekład z angielskiego na polski nie zawsze jest oczywisty. Świetnym przykładem jest tłumaczenie często spotykanej w prasie frazy Polish Concentration Camp victim. Czy sformułowanie to oznacza Polaka, który był ofiarą obozu koncentracyjnego, czy określa więźnia polskiego obozu koncentracyjnego? Ten zwrot może być rozumiany na oba sposoby, co daje podstawę do błędnej interpretacji tekstu, a zatem nie powinien być używany.

Redakcje gazet monitowane listami najczęściej wyjaśniają, że określenie PCC odnosi się jedynie do położenia geograficznego obozu. Jest to całkowicie nie do przyjęcia. Z punktu widzenia językowego określenie to może wskazywać mocodawcę, a nie miejsce. Podobnie jak określenie Japanese car mówi o samochodzie japońskim, nawet jeśli został złożony w fabryce w Teksasie. Właścicielem fabryki są Japończycy, projekt jest japoński i japońskie są też metody pracy w fabryce. Nikt nie uważa Toyoty za samochód amerykański, a obozu w Guantanamo, jak słusznie podkreślił to rzecznik Ambasady RP w Kanadzie, za obóz kubański.

Druga ważna, a niemal zawsze przemilczana sprawa, to przynależność państwowa ziem, w czasie kiedy działały na nich obozy koncentracyjne. Największy obóz, Oświęcim-Brzezinka, znajdował się na terenach włączonych po 1939 roku do III Rzeszy Niemieckiej. Drugi z wielkich obozów - Stutthof - był położony na terenach Prus Wschodnich, zatem na terenach należących nawet przed rokiem 1939 do III Rzeszy Niemieckiej, czyli jego związki z Polską zaczęły się po wojnie i likwidacji obozu. Wiele innych obozów znajdowało się na obszarze Generalnego Gubernatorstwa, czyli na terenach podlegających okupacji niemieckiej. Po zakończeniu wojny ziemie, na których znajdowały się obozy koncentracyjne, znalazły się w granicach powstającej Polski Ludowej. Wobec tego określenie ich jako Polish jest nieścisłe i daje podstawę do niezgodnego z prawdą rozumienia historii. Na geograficznych terenach powojennej Polski znajdują się muzea po hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Jest jeszcze kwestia nazewnictwa. Obóz w Oświęcimiu-Brzezince jest w prasie zachodniej nieodmiennie nazywany Auschwitz-Birkenau. Niemiecka nazwa miejscowości, pod jaką obóz wszedł do historii, wskazuje jednoznacznie, kto w okresie działania obozu tam zarządzał. Samo nazewnictwo wyklucza jakiekolwiek jego związki z Polską.

Zasięg zjawiska

Zwrot PCC jest używany nie tylko w mediach. Trafiliśmy nań w niespodziewanych miejscach i okolicznościach. Liczba i różnorodność źródeł, w których użyto sformułowania PCC, wskazuje na ogromne rozprzestrzenienie się tego określenia.

Zachowania tego typu przeniknęły już niestety także do wybranych reprezentantów społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. 30 kwietnia 2004 r. roku kongresman Leonard Boswell złożył w Kongresie rezolucję o nadanie Złotego Medalu Kongresu grupie Indian Meskwaki, którzy w czasie wojny służyli jako code talkers (szyfranci). W uzasadnieniu wniosku kongresman Boswell napisał: "Frank Sanache po wzięciu do niewoli przez Niemców w Afryce Północnej został osadzony w polskim obozie jenieckim". Użycie przez kongresmana USA w proponowanym akcie prawnym tego typu określenia jest przykładem na to, jak daleko sięga ten problem. Można dodać, że obóz, w którym znalazł się F. Sanache, znajdował się w Schlochau w pobliżu Szczecina, a zatem na terenach III Rzeszy Niemieckiej i określanie go jako "polski" jest całkowicie nieuzasadnione. Okolice Szczecina nie leżały w granicach Polski aż do roku 1945 r. Wiadomość powtórzył później w nekrologu Franka Sanache Time Magazine w numerze z dnia 6 września 2004 r., określając obóz jako Polish Labor Camp (polski obóz pracy).

Poniżej podajemy kilka przykładów innych, najbardziej szokujących wypowiedzi i publikacji, w których użyto sformułowania PCC.

* 18 października 2003 r. sędzina Sądu Apelacyjnego w Ontario, Kanada, Rosalie Silberman Abella na konferencji Human Rights Commission and Law Society of Ireland w Dublinie, Irlandia;

* 2003 r., Richard Meeran, obrońca praw człowieka, w przemówieniu wygłoszonym w Castan Centre for Human Rights na Monash University w Australii;

* Carla Knorowski, prorektor University of Illinois, w przemówieniu na 43. konwencji Polish National Alliance;

* 17 stycznia 2002 roku węgierski minister spraw zagranicznych Jąnos Martonyi w przemówieniu upamiętniającym 57. rocznicę wyzwolenia getta w Budapeszcie, wygłoszonym na placu Kossutha w Budapeszcie;

* przykłady kazań niedzielnych Kościoła adwentystów: The Lords Day, Christian Family Week ; Rehoboth Congregational Church ; Unitarian Universalist Society of Geneva, Maryland;

* w recenzjach między innymi następujących książek: J. Altman A Gathering of Spies, Survival in Auschwitz, P. Levi A Rescuer of Intelectuals from Vichy France, Anne Levy Troubled Memory, D. Applefield Once Remove (wpisanie hasła Polish Concentration Camps do zwykłej wyszukiwarki książek dało ponad 70 tytułów, w recenzji których użyto tego sformułowania);

* w tytule dysku kompaktowego z piosenkami Polish Concentration Camps Songs: Songs from the Gates of Hell;

* w materiałach Indiana University Polish Studies Center, George Mason University History News Network, American Institute of Contemporary German Studies;

* w gazetkach studenckich: UC's Santa Barbara Student Newspaper, Online Student Newspaper of Syracuse University;

* w materiałach North Carolina Museum of Art;

* w recenzji filmu Divided we Fall.

W naszych poszukiwaniach z pewnością nie odkryliśmy i nie opisaliśmy wielu pozycji. Pominęliśmy także te publikacje, których charakter wskazywał na to, że autor jest typowym polakożercą, gdyż z tego typu filozofią nie warto dyskutować. Jednym z dowodów na rozprzestrzenienie się użytkowania określenia PCC są wspomnienia napisane przez amerykańskiego pilota S/Sgt. Ronalda D. Coxa z 612. Eskadry Bombowej 401. Grupy Bombowej 8. Armii Powietrznej, zestrzelonego nad Niemcami, który napisał, że został osadzony w Polish Concentration Camp w... Berlinie. Jeżeli można napisać, że PCC znajdował się w Berlinie, to znaczy, że można bezkarnie napisać każde głupstwo. Tego przypadku nie można potraktować jako odosobnionego, gdyż zanotowane powyżej przykłady wskazują na całkowitą dowolność w użyciu sformułowania PCC w wyniku częstego spotykania tej frazy i bezkrytycznej akceptacji przekazów medialnych.

Zebrane i podane powyżej materiały stanowią zapewne jedynie wierzchołek góry lodowej. Obawiam się, że jest ich dużo więcej i stale ich przybywa. Od momentu, kiedy zaczęliśmy pisać tę pracę, materiał powiększył się kilkakrotnie i jestem przekonany, że wielu czytelników mogłoby coś jeszcze dorzucić. Na podstawie zebranego materiału mogę wysnuć hipotezę, że za dwa, trzy pokolenia mieszkańcy Ameryki Północnej, Australii i Europy Zachodniej będą uważali, że to Polacy byli winni holocaustu, zarządzali obozami koncentracyjnymi i popierali Hitlera w prześladowaniu innych nacji. Obawiam się, że wiele ludzi nieznających historii już dziś może być tego zdania.

Przeciwdziałanie temu trendowi jest trudne i wymaga długiego czasu. Nie jest łatwo odwrócić zakorzenione już raz przekonania, tym bardziej że kłamstwo było wielokrotnie powtarzane w różnych środkach przekazu przez długi czas. Należy zacząć od uświadamiania najmłodszemu pokoleniu, że zwrot Polish Concentration Camps jest pod każdym względem mylący. Wymaga to sprawdzenia podręczników historii i domagania się jednoznacznego podkreślenia w nich roli Niemców jako sprawców holocaustu. Trzeba przekonać rządy państw zachodnich, że jest to sprawa ważna i traktowana z największą powagą na najwyższych szczeblach władzy w Polsce, niezależnie od orientacji politycznej. Przy każdej okazji można przypominać, że sformułowanie PCC i jemu podobne są obrazą naszego kraju, rządu i obywateli. Media nie chcą współpracować przy usuwaniu i prostowaniu kłamliwych stwierdzeń, a jedynie pod silnym naciskiem zgadzają się na połowiczne ustępstwa. Wywieranie presji na poszczególne periodyki, żeby uzyskać odwołanie obrażającego sformułowania, nie wystarcza. Trzeba domagać się drukowania sprostowań i poprawek do tekstu w gazetach, a nie w listach wysyłanych przez redakcje czy autorów prywatnie do ambasad i członków Polonii. To nie załatwia sprawy. Nie można zapominać, że publikacja medialna dociera do milionów ludzi, a prywatny list, nawet jeśli opublikuje go strona polska, dociera zaledwie do kilku tysięcy Polaków. W tej walce nie chodzi nam o Polaków, ale o społeczeństwa Zachodu. Tylko szeroka, skoordynowana i długofalowa akcja rządu polskiego, Polonii i wielu polskich organizacji jest w stanie odwrócić istniejącą tendencje. Dziś sytuacja jest więcej niż niepokojąca.

Od autorów:
Powyższy tekst został odrzucony przez popularną gazetę codzienną i wielkonakładowy tygodnik wydawane w Polsce.

-------------------------------------------------------

Temat powyższy poruszany był również w
"Przeglądzie Polskim" z dnia 20 lutego 2004 r.

 

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail