PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 21 stycznia 2005


JADWIGA MAURER

Romantyczka

Czas, jego trwanie i przemijanie, tajemnicze związki między przeszłością a teraźniejszością, między tym, co się wydarzyło, a co pozostało w naszej pamięci - są właściwie przedmiotem całej literatury, prozy i poezji. A im bardziej proza zajmuje się tymi związkami, tym bardziej przybliża się do poezji. I tym bardziej staje się liryczna.

Powieść Joanny Clark Romantyczka wędruje swobodnie nad granicą prozy realistycznej i prozy lirycznej. Wszystko się zmieniło, wszystko się powtarza. Zmieniają się epoki - jest wojna, jest pokój, jest socjalizm, jest kapitalizm, jest źle, jest tak sobie, no, niby jest dobrze - ale tylko dwie wartości pozostają zawsze takie same. Miłość i śmierć. Towarzyszy bohaterce powieści Joanny Clark poezja polska od Niemcewicza do Broniewskiego. Helena Leciwoda urodziła się tuż przed wybuchem wojny i wychowała w Polsce Ludowej. Wierzy we wszystko, czym ją karmi szkoła. Ma zapracowaną matkę, ojciec zginął w kampanii wrześniowej. Wychodzi młodo za mąż, ma syna. Potem, rozwiedziona już, emigruje do Ameryki i rozpoczyna nowe życie. Wychodzi znowu za mąż i ma jeszcze dwoje dzieci, syna i córkę. A teraz, bo akcja toczy się teraz i wtedy, umiera w amerykańskim szpitalu. Są przy niej dzieci: syn Adam z pierwszego, polskiego małżeństwa, córka Michasia i syn Krzyś z małżeństwa z Amerykaninem. Ojcowie tych dzieci, już dorosłych zresztą, są gdzieś na dalszym planie. Mamy o nich jakieś informacje, ale w tej chwili, w tym punkcie powieści, nie mamy dla nich wielkiego zainteresowania. Jest też przy Helenie lekarz, przyjaciel domu. Córka Michasia zastanawia się, czy ten lekarz był kochankiem matki, czy raczej była to jedna z odmian platonicznego romansu.

Helena, którą w amerykańskim wcieleniu znamy właściwie jedynie poprzez słowa i myśli jej dzieci, przypomina nieco bohaterkę Cudzoziemki Marii Kuncewiczowej, Różę. Róża także kocha się do śmierci w swoim pierwszym narzeczonym. Mijają lata, mija całe życie, ale wiemy przecież, że romantyczna miłość sięga poza grób. Motyw wiecznej miłości przewija się w słowach pieśni Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą... Śmierć nie rozdzieli kochanków.

A gdzie i jak poznała Helena romantycznego kochanka, z którym ma się chyba połączyć za grobem? Musimy wrócić do Polski Ludowej wczesnych lat pięćdziesiątych minionego wieku. Helena jest piętnastoletnim podlotkiem. Wierzy w socjalizm i w ogóle we wszystko, czego się naucza publicznie i oficjalnie. Zwyczajem podlotków zakochuje się w dwudziestoparoletnim młodzieńcu, nie zna go, ale chodzi za nim po ulicach. Potem podziwia go przez szybę kawiarni, gdzie jest widocznie bywalcem. Podejrzewa, że ten chłopak jest w jakiejś, jak się wtedy mówiło "konspiracji". Nazywa go Czarusiem, bo przypomina jej Cezarego Barykę. Dziewczyna najwyraźniej żyje literaturą! I ma później sposobność mu o tym powiedzieć. "Odróżniasz się. Wyglądasz inaczej niż wszyscy, to znaczy...

- Jak inaczej?

- Jak Cezary Baryka".

Czaruś jednak nie bardzo chce się przyznać do bliższych związków z Żeromskim. Uważa się, jak się zdaje, za realistę. Nie chce być marzycielem. Ma chyba za sobą jakąś partyzancką przeszłość, jakieś żołnierskie wędrówki. Nie chce jednak być uważany za bohatera. Odrzuca cały ten historyczno-literacki bagaż. Barykom skradziono walizkę. "Tak jak pan Seweryn Baryka z Czarusiem w Charkowie; zostawili wspaniałą walizkę, cały ich majątek w przechowalni i walizka, która przetrwała w Moskwie wojnę i rewolucję, przepadła".

To było prawdziwe, stało się naprawdę, ale to było również symboliczne. I wszystko, co się dzieje między Czarusiem a podlotkiem Heleną, wraz z ich nocą miłosną, niby prawdziwą, ale głównie symboliczną. Podkreśla to także krótki dialog powtórzony z małymi wariantami na kartach powieści, a kończący się słowami "Zaśnijmy razem". Czaruś to książę z bajki. Ratuje Helenę, kiedy ta zostaje raniona podczas, powiedzmy, rozruchów, budzi ją do życia erotycznego i do właściwych poglądów politycznych. Czaruś to być może i "ułan niestały". Zresztą, jak się dowiadujemy z tekstu, nazywa się Krzysztof Sułkowski, nosi więc nazwisko słynnego generała, adiutanta Napoleona. Młodszy syn Heleny dostał imię po nim. Ironia polega na tym, że tego imienia żaden "prawdziwy Amerykanin" nie potrafi wymówić. Krzyś ma jakąś tajemniczą, specjalną więź z Heleną, której nie pojmują brat i siostra. Źródłem tego pomysłu są może Pokrewieństwa z wyboru Goethego, a może wymyśliła to autorka. Wolno nam też przyjąć, że Czarusia nigdy nie było i że jest jedynie owocem romantycznej wyobraźni rozmarzonej dziewczyny.

Autorka sygnalizuje w tytule, że będzie się nad jej powieścią unosiła romantyczna aura. Że wszystko będzie się działo jakby we śnie. Pamięć działa wybiórczo i nie zawsze liczy się z chronologią.

A jeśli jakiś naiwny czytelnik zapyta, jak to nieraz bywa: jaki jest temat tej powieści, nie wahajmy się odpowiedzieć: miłość i śmierć. W romantycznej literaturze to jeden temat. A tak na co dzień, to może dwa...

-------------------------------

Joanna Clark, Romantyczka, Wydawnictwo Kropka, Kalisz 2004, s. 162, cena 12 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail