PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 25 czerwca 2004


JANUSZ WROBEL

Jacka Kuronia (1934-2004) droga do historii

Wsrod postaci polskiej sceny politycznej byl osobowoscia szczegolna. W polityce obecny byl nieprzerwanie od lat 50. wlasciwie az do ostatnich chwil swego zycia, a wiec przez z gora pol wieku. Zaraz po maturze zostal mlodym aparatczykiem komunistycznego Zwiazku Mlodziezy Polskiej, potem stal sie jednym z najbardziej znanych antykomunistycznych opozycjonistow, aby z czasem zasiasc w ministerialnym fotelu rzadu wolnej i suwerennej Polski. W jego biografii sa dlugie lata komunistycznego wiezienia, ale i lata spedzone na tworczej pracy w organizacjach spolecznych i kampania wyborcza na najwyzsze stanowisko w III Rzeczypospolitej. Jego nazwisko pojawialo sie na pierwszych stronach najwiekszych dziennikow swiata, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie, dla jednych byl bohaterem i wzorem do nasladowania, dla innych przebieglym wrogiem i cynicznym manipulatorem. Kochano go i nienawidzono, do dzis zreszta bardzo roznie jest oceniany, jedno jest jednak bezdyskusyjne, nikt wobec tej postaci nie pozostawal obojetny.

Nie mozna zrozumiec skomplikowanej biografii tego niezwyklego czlowieka, jesli nie uwzglednimy faktu, ze byla ona odbiciem tragicznej i pogmatwanej historii Polakow w ostatnim stuleciu. Ludzie majacy wtedy ambicje aktywnego uczestniczenia w zyciu publicznym, pod wplywem dramatycznie zmieniajacych sie okolicznosci, czesto musieli podejmowac trudne, kontrowersyjne decyzje, a nieraz calkowicie zrewidowac swe poglady. Nie moglo byc inaczej takze z Jackiem Kuroniem, wychowanym w patriotycznej, ale zarazem mocno lewicowej rodzinie. Zyciowa droga mieszkanca Lwowa, ktory w domu nasluchal sie opowiesci o wyczynach dziadka i ojca, walczacych o sprawiedliwosc spoleczna w szeregach Polskiej Partii Socjalistycznej, a potem przeciwko bolszewikom o wolnosc kraju, nie mogla byc ani latwa, ani prosta. Dziecinstwo uplynelo mu w latach II Rzeczypospolitej, z ktorej byl dumny jak cale to pierwsze pokolenie wyrosle w warunkach wolnego panstwa. Niestety, panstwo polskie rozsypalo sie w 1939 r. jak domek z kart, a potem przyszly lata niemieckiej i sowieckiej okupacji, zaglady Zydow, masowych wywozek i represji wobec Polakow. Musialo to sklaniac kazdego mlodego czlowieka do szukania odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak sie stalo, jaka droge obrac w przyszlosci?

Jacek Kuron obral po 1945 r. droge zaangazowania po stronie komunistow, ktorzy z woli Moskwy objeli w Polsce wladze. Dzieki temu otworzyla sie przed nim szansa na blyskotliwa kariere. Zaraz po maturze zostal etatowym pracownikiem aparatu, a w 1953 r., w samym apogeum polskiej odmiany stalinizmu, zostal przewodniczacym Zarzadu Uczelnianego Zwiazku Mlodziezy Polskiej na Politechnice Warszawskiej. Jak sam po latach ze wstydem wspominal, uczestniczyl w relegowaniu studentow z uczelni i w rozprawie z tzw. bikiniarzami, ktorzy mieli czelnosc ubierac sie i bawic na wzor mlodziezy zachodniej. Mozna powiedziec, ze byl jednym z tych najbardziej niebezpiecznych, agresywnych mlodych stalinowcow, przed ktorymi drzal caly kraj. Przypadek Kuronia byl jednak inny niz wielu mlodych wyznawcow komunizmu, duzo bardziej skomplikowany. Nie byl zwyklym koniunkturalista, wierzyl, ze dokonywana rekami komunistow rewolucyjna zmiana jest konieczna i potrzebna, zgodna z duchem czasu. Z czasem nabieral jednak coraz wiecej watpliwosci. Juz w tym ponurym 1953 r. zostal wyrzucony z ZMP i PZPR za krytykowanie ideowych koncepcji kierownictwa tych organizacji. Nie przestal uwazac sie jednak za komuniste, ale jego komunizm coraz mniej mial wspolnego z rzeczywistoscia PRL.

Wstrzasem przesadzajacym chyba ostatecznie o dalszej drodze zyciowej Jacka Kuronia byl rok 1956. Najpierw dotarla do niego porazajaca prawda o zbrodniach Stalina ujawniona w slynnym referacie Chruszczowa wygloszonym na XX Zjezdzie Komunistycznej Partii Zwiazku Sowieckiego, potem sluchal relacji ojca, ktory w czerwcu byl naocznym swiadkiem krwawej masakry poznanskich robotnikow. Nie zadowalaly go tlumaczenia, ze wszystko to bylo wynikiem "bledow i wypaczen", stawial sobie i innym pytanie, dlaczego tak sie stalo, jak zreformowac kraj, aby sie to juz nigdy nie powtorzylo. Jak miliony Polakow - i to nie tylko komunistow - byl pod urokiem Gomulki, z nowa wiara zajal sie polityka, bral udzial w burzliwych wiecach na warszawskich uczelniach i w fabrykach. Wstapil ponownie do PZPR, ale znowu popadl w konflikt z partyjnym establishmentem, ktory chcial jak najszybciej wyciszyc emocje, zapedzic ludzi do roboty, przywrocic niepodzielna wladze partii. On na wiecach domagal sie demokracji, ograniczenia cenzury i zaprzestania represji wobec przeciwnikow politycznych.

Szybki odwrot od Pazdziernika 56 spoleczenstwo przyjelo z rozczarowaniem, ale niewielu zdecydowalo sie na sprzeciw. Wladze dzialaly umiejetnie, stopniowo, ale stanowczo. Poslusznych i gorliwych nagradzano, biernym pozwalano zyc, niespokojnych i niepokornych przywolywano do porzadku. Kuron nalezal do tej ostatniej, najmniej licznej kategorii. Jego los byl tym samym przesadzony. Chociaz wystepowal z krytyka wobec wladz z pozycji marksistowskich - a moze wlasnie dlatego - uznany zostal za wroga. W 1965 r. za rozkolportowanie kilkunastu egzemplarzy "Listu otwartego do czlonkow PZPR i ZMS na Uniwersytecie Warszawskim", razem z Karolem Modzelewskim, zostal aresztowany i skazany na 3 lata wiezienia. Jego wina bylo to, ze krytykowal brak demokracji w "ludowej" Polsce i domagal sie wolnosci prasy, reformy gospodarczej i wprowadzenia wielopartyjnosci.

Gdy po raz pierwszy wiezienne wrota zamknely sie za Jackiem Kuroniem, nikt w kierownictwie bezpieki i partii nie zdawal sobie pewnie sprawy, jak wielki blad popelniono. Wedlug ich ocen dlugie lata wiezienia "niczego nie nauczyly" tego bylego komunisty, nie odstraszyly od dzialania. Wprost przeciwnie, jego opozycyjne poglady ostatecznie sie skrystalizowaly i ugruntowaly, a przede wszystkim Jacek Kuron odkryl w sobie niezmierzone poklady silnej woli, uporu i zdecydowania, cech niezbednych dla dzialacza politycznego, ktory rzucil otwarte wyzwanie calej potedze komunistycznej dyktatury. W przerwach miedzy kolejnymi wiezieniami i aresztami rzucal sie bez reszty w wir opozycyjnej dzialalnosci, w czym byl podobny do XIX-wiecznych rewolucjonistow. Roznica jednak byla zasadnicza, Kuron nie zamierzal rzucac bomb, strzelac do swoich przeciwnikow, nigdy nie wzywal do stosowania przemocy, ale nawolywal do samoorganizacji spoleczenstwa. Konsekwencja tych pogladow bylo powstanie Komitetu Obrony Robotnikow, ktory mial pomagac przesladowanym robotnikom Radomia i Ursusa, a potem dziesiatki innych inicjatyw i dzialan, ktore powoli, ale skutecznie, kruszyly system komunistyczny.

Jacek Kuron nalezy bez watpienia do Ojcow Zalozycieli III Rzeczypospolitej, ale panstwo, ktore wylonilo sie po upadku komunizmu, nie do konca odpowiadalo jego lewicowym idealom. Z niepokojem obserwowal powiekszajace sie obszary biedy i wyobcowanie robotnikow z upadajacych fabryk i panstwowych gospodarstw rolnych. Probowal temu zapobiec jako dwukrotny minister pracy i polityki socjalnej, zorganizowal Fundacje Pomoc Spoleczna SOS, walczyl o wlasciwa polityke spoleczna panstwa jako posel i publicysta. Trudno powiedziec, aby w tej dzialalnosci osiagnal sukcesy, ktore zmienily Polske. Udalo mu sie jednak pomoc tam, gdzie siegaly jego mozliwosci, gdzie pozwalaly slabnace sily. Spoleczenstwo to chyba docenilo. Chociaz wielu dzialaczy dawnej opozycji, politykow z pierwszych lat III Rzeczypospolitej odeszlo w cien, przestalo cieszyc sie spolecznym autorytetem, Jacek Kuron pozostal czlowiekiem, ktoremu ufano, ktorego uczciwosc, patriotyzm, a zwlaszcza czystosc intencji nigdy nie podlegaly dyskusji.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail