PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 4 czerwca 2004


JAN KAZIMIERZ KAPERA

Historie maniakow

czyli sztuczne awantury Romana Jaworskiego

"... Przykro mi wam to oznajmic, ale postradaliscie siebie i znaczenie wasze, a byt wasz cenny zawisly jeno od przyjetej roli. Troskliwie ja pielegnujcie - pomni, ze stworzylo was pragnienie dziecka. Pragnienie zaiste godne urzeczywistnienia..." - mowi przebrany za krola bohater opowiadania Romana Jaworskiego do zgromadzonych na prawdziwa-zmyslona koronacje jego malenkiej coreczki, zabitej przez matke. Przypadkowi goscie, poprzebierani w balowe stroje i suknie zniesione ze strychu, poddaja sie dobrowolnie i z ufnoscia dzieci "wysnionej" ceremonii koronacji Medi. Zabawnosc, dziwacznosc, groteska posunieta wrecz do karykaturalnosci - to celowy zabieg autora, to proba wywolania w sercach zgromadzonych dworzan "rzeczy niemozliwej", tesknoty za krolestwem dziecka, panowaniem dziecka, z jego lagodna dobrocia i naiwna madroscia.

Medi to tylko jedno z opowiadan zamieszczonych w wydanych w 1910 roku w Krakowie Historiach maniakow Romana Jaworskiego. Jej pierwodruk, podobnie jak wczesniejszego opowiadania Zepsuty ornament, mial miejsce na lamach lwowskiego Naszego Swiata w 1907 roku. W tym samym tygodniku rok pozniej ukazala sie w trzech odcinkach Trzecia godzina. W Historiach maniakow znalazly sie jeszcze tak niezwykle i groteskowe opowiadania, jak Mial isc, Bania doktora Lipka oraz Amor milczacy, czyli o absolutnej niemozliwosci, by pewien mlodzian zakochal sie w damie jakiejkolwiek. Ten wspanialy i niezwykle oryginalny pisarz, ktorego 60. rocznica smierci przypada w tym roku, znany glownie krytykom i historykom literatury, a dla garstki wtajemniczonych tworca wrecz "kultowy", czeka wciaz na czas chwaly, jakiej dostapil chocby Bruno Schulz dzieki staraniom Jerzego Ficowskiego.

Historie maniakow to ksiazka-legenda, ktora obok wydanego nakladem Hoesicka w 1925 roku w Warszawie Wesela hrabiego Orgaza stanowi dzisiaj niebywala rzadkosc na rynku antykwarycznym, jest bialym krukiem dla kolekcjonerow i bibliofilow. Dodajmy, iz okladke projektowal sam Stanislaw Ignacy Witkiewicz. Witold Wojtkiewicz oraz wlasnie Witkacy, jedni z najbardziej niezwyklych tworcow w historii naszego malarstwa, byli najblizszymi przyjaciolmi Jaworskiego. Nieodlacznymi kompanami wszelkich artystycznych i mniej artystycznych poczynan w swiecie krakowskiej cyganerii tego czasu, oryginalami w najlepszym tego slowa znaczeniu.

Krytycy sztuki, w tym najwiekszy znawca tworczosci Wojtkiewicza, prof. Wieslaw Juszczak, podkreslaja, iz urok i groteskowosc prozy Jaworskiego, zapewne tez sama jego osobowosc - podobnie Wojtkiewicz byl niezwykle powsciagliwym, wykwintnym, arystokratyzujacym esteta - a takze lektura popularnych w tym czasie dziel Marcela Schwoba, Oscara Wilde'a czy Maurice'a Maeterlincka mialy olbrzymi wplyw na prace tego malarza w ostatnich latach jego krotkiego zycia. To wlasnie Wojtkiewicz ilustrowal Trzecia godzine inicjalami, winietami i rysunkami w sposob tak wykwintny, tak dostojny, tak wysmakowany i wytworny, iz w konfrontacji z "brzydota" bijaca z tekstu uzyskal podwojny efekt groteskowosci.

Widac to szczegolnie w ilustracjach: Pan Pichon i Wlasciciel Swiata oraz w Studni Prorokow, jak je nazywa sam prof. Juszczak. Jaworski tak przedstawia te pierwsza: "Z czarnej zalobnej karocy, ciagnionej przez ogniste bachmaty, wysiadl starzec ludzki z pannic wesolym orszakiem. Strojne hajduki zapalili smolne pochodnie - i zasiadlo do uczty dostojne grono. Studziennym ziewem patrza splesniale oczodoly starca. Rozchybotany czerep czaszki dwie kochanice w sniezne wziely dlonie ssac zastygla strawe, dwie do wybieglych przypadaja jelit strojac je w girlandy niezapominajek. A jedna dziewa buzdygan dzierzy rdzawy, druga strzaskana bulawe, trzecia kajdanki. I nuca sobie ucztujac - o slawie wojenki, o raju kochania, o rzekach krwi mlodej i o zdradliwym owym slonku zlota. Starzec jeka z cicha".

Zderzenie stylu wysokiego z makabrycznoscia "estetyki brzydoty" bylo, jak na owe czasy, zabiegiem nowatorskim i spotkalo sie z prawie zupelnym niezrozumieniem ze strony krytyki. "Wywrotowe" teorie Jaworskiego nie wywolaly jednak, co dziwne, ani skandalu, ani szerszej polemiki na lamach czasopism. Jedynymi, ktorzy podjeli temat, byl autor Paluby Karol Irzykowski (na lamach Widnokregow z 1910 roku) oraz Antoni Potocki w Polskiej literaturze wspolczesnej. Irzykowski dokonal wnikliwej analizy filozofii i estetyki Historii maniakow. Dostrzegajac nowatorstwo tej tworczosci, jej radykalizm w stosunku do patetycznej i romantycznej tradycji naszej literatury, pisal, iz "sztuka zycia, jak wszelka sztuka, musi byc do pewnego stopnia udawaniem", jest w niej zatem miejsce i na "role dobrych schlebcow" i na "uroczysta groteske". Potocki z kolei wskazuje, iz dzielo Jaworskiego "jest wyrazem krancowego oddalenia sie osobowosci wspolczesnej od drogi konwencjonalnej" i rozpatruje je w bliskim powiazaniu z dzielem malarskim Wojtkiewicza. Jakze niedaleko stad do Slubu czy Ferdydurke Gombrowicza, do prozy Schulza i poezji Lesmiana, podpowiadaja krytycy nam wspolczesni.

Potocki mial racje. Pisarz nie tylko tworzyl cos zupelnie nowatorskiego w naszej literaturze, ale i w zyciu staral sie zachowac niezaleznosc, trzymajac sie z daleka od wszelkich koterii artystycznych. Debiutowal jako poeta na lamach krakowskiej Przyszlosci wierszami Bladnica i Spiew o czujnej duszy w 1903 roku. Po ukonczeniu germanistyki na Uniwersytecie Jagiellonskim wykladal w Gimnazjum Nowodworskiego, wiele podrozowal, m.in. do Niemiec, Hiszpanii i Francji. W 1910 roku przeniosl sie do Lwowa, gdzie wspolpracowal blisko z Karolem Irzykowskim oraz Romanem Zrebowiczem, ktory, obok Michala Glowinskiego i Piotra Grzegorczyka, odkryl dla wspolczesnych jego tworczosc na lamach czasopism literackich w latach 60. To wlasnie Michalowi Glowinskiemu, niestrudzonemu w propagowaniu tworczosci Jaworskiego, zawdzieczac nalezy wznowienie Historii maniakow, poszerzonej o trzy dodatkowe utwory (Opowiesc o smutku czterech scian, Fanfaron, Hamlet drugi) w krakowskim Wydawnictwie Literackim w 1978 roku.

Pisarz czesto zmienial prace, porzucil zawod nauczyciela, by poswiecic sie dziennikarstwu, co dawalo mu wieksza wolnosc i swobode podrozowania. Po odzyskaniu w 1918 r. przez Polske niepodleglosci zajal sie nawet publicystyka polityczna, w ktorej w sposob niezwykle sarkastyczny i krytyczny odnosil sie do partyjnych rozgrywek prawicy i lewicy. Publikowal na lamach wielu czasopism, jakby bal sie uzaleznienia i skrepowania, m.in. w Dzienniku Lwowskim, Wiadomosciach Literackich, Kurierze Porannym i Dzienniku Poznanskim.

Niemoznosc odnalezienia sie w zmieniajacym sie swiecie szla w parze z dramatycznymi wydarzeniami w zyciu prywatnym pisarza. Rozwiodl sie z pierwsza zona, druga, Wegierka, zmarla w szpitalu psychiatrycznym, trzeci zwiazek rozpadl sie po kilku latach. Irena z Czarnozylow, corka lodzkiego lekarza, ktora poslubil w 1934 roku, zostala zamordowana przez Niemcow w 1944 roku z powodu jej zydowskiego pochodzenia. Sam pisarz, ktory jeszcze przed wojna doznal czesciowego porazenia, po wojennej tulaczce zmarl w calkowitym zapomnieniu i opuszczeniu w szpitalu dla paralitykow w Gorze Kalwarii pod Warszawa.

Jaworski sam siebie nazywal konstrukcjonalista, wierzyl gleboko (i slusznie), iz to, co tworzy, jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i oryginalne. Tworczosc czesto krzyzowala swe drogi z zyciem, stad wiele jego poczynan i wypowiedzi mialo charakter mistyfikacji, autoreklamy, sluzylo budowaniu ochronnego muru przed "zmaterializowana, zmerkantylizowana i mechanicznie znacjonalizowana umyslowoscia dzisiejsza", w ktorej nie mogl sie odnalezc. Wielu projektow w ogole nie konczyl, np. Opowiesc o smutku czterech scian miala byc czescia drugiej serii Historii maniakow, ktora jednak nigdy sie nie ukazala. Podobnie powiesc Alcybiades, publikowana w odcinkach w Wiedenskim Kurierze Polskim, nigdy nie zostala wydana. Jej temat podjal Jaworski po latach we Franciszku Pozorze, synu Tomasza, jednak rekopis zaginal w czasie II wojny swiatowej.

"... Bierzcie szminke i kostiumy, lepcie i latajcie dowolnie, byle zmyslne manekiny oderwaly sie od was, nie wami byly, lecz zywym moim marzeniem, przez was dobrowolnie, ochotnie przyjetym za rzeczywistosc wlasna..." - daje wskazowki narrator swym aktorom w Hamlecie drugim, krolewicu polskim na lamach Krokwi w 1921 roku - gdyz moze sie zdarzyc, iz groteska zejdzie ze sceny, wzbudzi konsternacje w rzedach widzow, ktorzy zrozumiawszy dramat uniosa sie z foteli, by wejsc na scene i odegrac "nowa tragedie". "Wowczas wy, aktorzy moi, mozecie zajac miejsca opuszczone przez ludzi przemienionych w teatralnych fotelach i mozecie zupelnie smialo oraz bezpowrotnie cofnac sie do waszego poprzedniego czlowieczenstwa, ktore ongis poniechaliscie...".

Zbyt wiele masek, zbyt gruby makijaz. Ubranie widza czy kostium aktora? Konsternacja. Utraconego czlowieczenstwa nie da sie odzyskac. Pozostaje nam tylko grac... Trzy akty wspolczesnej groteski wsrod rzeczywistych i scenicznych mozliwosci, jak glosi podtytul Hamleta drugiego, sztuki nigdy przez Jaworskiego nie ukonczonej.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail