PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 28 maja 2004


JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK

Historyk,
ktory sie Moskwie nie klanial

O autobiografii Richarda Pipesa

Autobiografie czytamy najczesciej z ciekawosci dla zakulisowych faktow z zycia autora i innych publicznie znanych osob z jego srodowiska. Czasem interesuje nas jakis szczegolny fragment autobiograficznej opowiesci ze wzgledu na nasze wlasne z nim powiazania: miejsce urodzenia, rodzinne czy szkolne koligacje, uczestnictwo w waznych i dla nas wydarzeniach. Jesli oczekujemy rewelacji, to naleza one bardziej do ograniczonej naszym punktem widzenia sfery zdarzen i opinii niz sumy zyciowych doswiadczen autora.

Po Vixi (Zylem) Richarda Pipesa siegnelam z kilku tego rodzaju marginalnych powodow. Znajac jego znakomite prace z historii Rosji - z epokowa The Russian Revolution (1990) w rzedzie najwazniejszych ksiazek konca wieku - ciekawa bylam jego wspomnien z okresu spedzonej w Warszawie pierwszej mlodosci, a w pozniejszych losach interesowala mnie jego kariera profesora wydzialu historii na Harvard University; jaki byl tam stosunek do jego bezkompromisowego antykomunizmu i, w szerokim tego pojecia rozumieniu, konserwatyzmu. Na ten temat slyszalam sporo negatywnych opinii, miedzy innymi od osob, ktore prof. Pipes wspomina w Vixi, a jesli wowczas protestowalam, dostawalo sie i mnie po lapach za zimnowojenne zaslepienie.

Juz pierwsze zdania Przedmowy zaskoczyly mnie innym od oczekiwanego - polemicznego - tonem i wkrotce zdalam sobie sprawe, ze czytam ksiazke zarazem madra i piekna, zupelnie pozbawiona charakterystycznej dla wiekszosci autobiografii egomanii, a dla wielu najnowszych - tendencji do ujawniania spraw intymnych: cudzych grzechow i wlasnych krzywd. Uderzyl mnie takze przejrzysty, klasyczny styl, ktory - jak sam autor zartuje - zdaniem postmodernistow (daje cytat!) jest jawnym dowodem reakcjonizmu. Styl, jak wiemy, to czlowiek, ale byc moze pewne zaslugi mialo tu warszawskie gimnazjum Michala Kreczmara, w ktorym kilkunastoletni Ryszard nalezal do placacej czesne zydowskiej polowy uczniow i gdzie niechetnie wkuwal dobrze jednak zapamietane ablativus absolutus. Glownym powodem napisania autobiografii, mowi nam autor, bylo pragnienie poznania siebie, czego dokonac mozna, jego zdaniem, jedynie "kreslac kurs naszego zycia w miare najlepszych naszych mozliwosci". Jest to zadanie podobne badaniu przez historyka kazdego wybranego przezen fragmentu przeszlosci i rownie istotne. Znaczenie historii, czytamy pod koniec ksiazki, "... jako sumy zycia wielu istot ludzkich, nie jest wieksze niz znaczenie zycia kazdej jednostki. Gdyby bylo inaczej, nie bylibysmy w stanie pojac sensu historii, w ktorej nurcie przebiega nasze wlasne zycie". Poglad ten wiaze sie z gleboka wiara religijna prof. Pipesa, ale towarzyszy mu takze przekonanie, ze niektore z jego doswiadczen w dlugim zyciu na dwoch kontynentach beda mogly zainteresowac szerszy ogol czytelnikow. Do doswiadczen tych zalicza autor swiadectwo inwazji niemieckiej na Polske w 1939, widzianej "oczami szesnastoletniego zydowskiego chlopca", ucieczke wraz z rodzicami przez Niemcy, Wlochy i Portugalie do Ameryki, studia i profesure na Harvardzie w latach powojennej swietnosci uczelni i w okresie zwiazanego z wojna wietnamska kryzysu - i wreszcie, w latach 1981-82, osobisty udzial w polityce zagranicznej USA na stanowisku doradcy w sprawach wschodniej Europy i Zwiazku Sowieckiego w administracji prezydenta Reagana.

Sa to lata nader pamietne w najnowszej historii Polski i tym razem blisko 60-letni Richard Pipes stal sie jej czynnym uczestnikiem. W rozdziale pt. Kryzys polski autor przedstawia swoje dosc samotne zmagania z Departamentem Stanu - sekretarzem stanu byl wowczas Alexander Haig - najpierw o zwrocenie baczniejszej uwagi na rozwoj wydarzen w Polsce (gdzie zryw Solidarnosci grozil podwazeniem sowieckiej hegemonii w calej Europie Srodkowo-Wschodniej), a pozniej, po grudniowym puczu Jaruzelskiego, o wprowadzenie i utrzymanie sankcji ekonomicznych i wobec PRL-u, i ZSRR. Sprzymierzencem prof. Pipesa w jego kategorycznej ocenie sowieckiego systemu totalnej dyktatury: jej pokrewienstwa z lagodniejsza dyktatura carskiej Rosji i bliskiego podobienstwa z nazizmem, byl w administracji Reagana zasadniczo jedynie sam prezydent Reagan. Jego najblizsi doradcy, wsrod nich Michael Deaver i James Baker, wiceprezydent George H. Bush i dyrektor CIA William Casey oraz bardzo wplywowa Nancy Reagan trwali w przekonaniu o koniecznosci polityki détente, co wynikalo z powszechnie uznanej przez amerykanski i zachodnioeuropejski establishment przeslanki, ze Zwiazek Sowiecki wraz z jego pojaltanskim dominium bedzie istnial po wieki wiekow, stopniowo zblizajac sie ku jakiejs wlasnej formie demokracji. Reagan, o ktorym Pipes pisze, ze "posiadal znakomite - raczej intuicyjne niz intelektualne - zrozumienie wielkich problemow", nie wierzyl ani w niezlomnosc, ani ewolucje komunizmu. Jego moralna filozofia polityczna, w przeciwienstwie do pragmatycznej, miala wowczas poparcie jedynie Caspara Weinbergera, sekretarza obrony, i reprezentujacej USA w Organizacji Narodow Zjednoczonych Jeane Kirkpatrick. Pod koniec 1981 r. Richard Pipes, rozgoryczony brakiem odzewu na jego ostrzezenia i propozycje, gotow byl zrezygnowac z pracy w Krajowej Radzie Bezpieczenstwa (NSC) i wrocic do Harvardu, ale wydarzenia grudniowe w Polsce, jak pisze, "z punktu wplynely na zmiane tej decyzji".

Wielu z nas dziwil fakt, ze szczegolowy raport dostarczony CIA przez pulkownika Ryszarda Kuklinskiego o majacym nastapic 12 grudnia wprowadzeniu stanu wojennego zostal jak gdyby pominiety przez Waszyngton, ktorego reakcja na ponure wiadomosci z Warszawy bylo zaskoczenie i zupelny brak rozeznania w sytuacji. Richard Pipes czesciowo wyjasnia te zagadke. William Casey po otrzymaniu raportu zaznajomil z jego trescia kilka osob z CIA oraz Departamentu Obrony, z zastrzezeniem scislej poufnosci. Ani Departament Stanu, ani szef NSC (bezposredni zwierzchnik Pipesa) Richard Allen - a w rezultacie i prezydent Reagan - nic o raporcie Kuklinskiego nie wiedzieli! (Czytajac o tym teraz, trudno nie myslec o tragicznym zaniedbaniu przez CIA i FBI informacji o planach al Qaedy latem 2001 r.) W okresie pierwszych kilku miesiecy stanu wojennego Richard Pipes gra pierwszoplanowa role we wszystkich posunieciach administracji Reagana wobec Polski i ZSRR, pisze dokumenty i teksty przemowien o decyzjach rzadu, a przede wszystkim zabiega o utrzymanie ostrego kursu wobec Warszawy i Moskwy. Trudno nie przecenic symbolicznej i faktycznej wagi tych wysilkow. "Sankcje, ktore ustanowilismy wobec Zwiazku Sowieckiego w grudniu 1981 r. - czytamy w Vixi - mialy znaczenie wykraczajace poza sfere gospodarcza, w tym sensie, ze zalamaly syndrom jaltanski, ktory dawal milczaca zgode na bezterminowe utrzymanie Polski w granicach sowieckiej dominacji. Reprezentowaly one bezposredni sprzeciw wobec status quo komunistycznego bloku, uznanego zgodnie z polityka détente za nienaruszalny, i tak w dalszym ciagu traktowanego przez naszych europejskich sojusznikow".

Niewatpliwie prof. Pipes okazal sie wowczas najwlasciwszym czlowiekiem na wlasciwym miejscu, glownie, co sam stwierdza, ze wzgledu na jego wiedze o Rosji i stosunek do komunizmu, ktory stal sie motywem przewodnim jego pracy, a zarazem integralnym skladnikiem tak waznego dla niego etosu wiernosci sobie. Taki wlasnie wybor postawy zyciowej autor sygnalizuje podtytulem autobiografii: Memoirs of a Non-Belonger, czyli nigdzie nienalezacego. "Zawsze upieralem sie przy posluszenstwie dla wlasnego myslenia i dlatego bronilem sie przed wejsciem do jakiejkolwiek partii czy kliki". Nasza zrozumiala ciekawosc, czy - lub w jakiej mierze - polski etap wczesnej mlodosci Richarda Pipesa mial wplyw na jego myslowe drogi i czyny, pozostaje tu bez deklaratywnej ze strony autora odpowiedzi, a wiec mozemy ja jedynie - kazdy po swojemu - zgadywac.

Wspomnienia z lat gimnazjalnych, czyli okresu antysemickiej histerii, jaka dotknela nawet postepowa szkole Kreczmara, nie sa sentymentalne. Ale i nie sa bynajmniej Polsce - i tamtej, i w ogole - wrogie. Prof. Pipes, syn legionisty, przyjaciela Wieniawy-Dlugoszowskiego (z zawodu p. Marek Pipes byl przedsiebiorca w branzy cukierniczej, wspolwlascicielem krakowskiej firmy Wawel), neguje wiele zakorzenionych w Ameryce stereotypow i dezinformacji o polskiej historii ubieglego wieku. O antysemityzmie w Polsce autor pisze, ze byl rozpowszechniony, a jego bardziej religijne niz rasistowskie podloze nie ujmowalo mu dotkliwosci, ale - nie bylo pogromow. Wychowany w zasymilowanej rodzinie mlody Richard Pipes czul sie bardziej zwiazany z srodowiskiem wyksztalconych Polakow niz ortodoksyjnych Zydow. Pisze jednak z zalem o wrazeniu, jakie towarzyszylo mu podczas wizyt w Polsce w latach 70. i pozniej, ze "obecnosc Zydow na terytorium Polski najwyrazniej znikla ze swiadomosci Polakow". I ze czul sie w Warszawie "jak ostatni Zyd na swiecie". Tym niemniej sprawilo mu przyjemnosc, ze w 1994 r. Uniwersytet Slaski w Cieszynie, miescie gdzie sie urodzil, uczynil go swoim doktorem honoris causa, a miasto - honorowym obywatelem. Obsypany bukietami kwiatow obywatel Pipes zapytal burmistrza, czy sa jakies praktyczne strony zaszczytnego wyroznienia, na co otrzymal odpowiedz, ze w potrzebie honorowy obywatel moze sie zawsze zwrocic o pomoc do ojcow miasta. Obecny tam dziennikarz szepnal dostojnemu gosciowi do ucha: "I vice versa".

Mowimy o opiniach, ze sa obiektywne lub subiektywne; lektura Vixi przynosi jakby odrebna ich kategorie: gleboko przemyslane. W krotkim rozdziale-eseju o holocauscie Pipes pisze, ze byl dla wszystkich zaskoczeniem nie tylko ze wzgledu na nieprawdopodobny rozmiar barbarzynstwa, ale takze zadziwiajacy irracjonalizm, "poniewaz Niemcy mogli z latwoscia uzyskac pomoc Zydow w ich wysilkach wojennych". Jego zdaniem Niemcy, narod uczonych poetow i muzykow, przy ich wielkich zdolnosciach do operowania materia nieozywiona, posiadaja znacznie mniej kompetencji w sferze stosunkow z ludzmi, ktorych sklonni sa traktowac przedmiotowo. "Ta podatnosc na dehumanizacje istot ludzkich w polaczeniu z wysokim poczuciem Pflichtt, albo ´obowiazkuª, uczynily holokaust mozliwy bardziej w Niemczech niz gdziekolwiek indziej". Czytamy dalej, ze Rosjanie, ktorzy wymordowali znacznie wiecej ludzi i przede wszystkich wlasnych rodakow, nie czynili tego z taka mechaniczna precyzja jak Niemcy - i nie byli z tych morderstw dumni, nie fotografowali ich, co Niemcy mimo zakazu powszechnie robili. (Warto tu zwrocic uwage na niemal zupelny brak aparatow fotograficznych w Zwiazku Sowieckim przed zakonczeniem drugiej wojny swiatowej.) Zasadniczo powsciagliwy w osadach, prof. Pipes opisuje dwie fotografie bestialskich mordow dokonanych na zydowskich kobietach z dziecmi, znalezione w zarekwirowanym niemieckim albumie. Z jego najblizszej rodziny uratowalo sie zaledwie kilka osob.

Oczywiscie bardzo tu wiele o Rosji i Rosjanach, z podziwem dla dysydentow i ze smutkiem o narodzie rosyjskim i pewnych jego niezmiennych od wiekow cechach (odpornosc na trud i ciosy, fatalizm, automatyczna dwulicowosc) uksztaltowanych zyciem w surowym klimacie i pod rownie surowym, despotycznym i kaprysnym aparatem wladzy. Tego rodzaju opinie przysporzyly autorowi Russia under the Old Regime i Survival Is Not Enough licznych wrogow, zarowno wsrod Rosjan, jak i zachodnich sowietologow; broni go przed ich zarzutami wynikajace z wszechstronnej znajomosci historii i kultury Rosji zrozumienie dla tragicznych doswiadczen jej narodu. Zarowno sowietolodzy, jak i lewicowi apologeci komunistycznego "eksperymentu" mieli (co my dobrze wiemy) oczy i uszy zamkniete na koszmar tych doswiadczen. Natomiast rosyjskie srodowiska emigracyjne i spora czesc inteligencji wewnatrz kraju w czasie trwania i po upadku komunizmu idealizowaly Rosje carska i stad ich - z Aleksandrem Solzenicynem na czele - negatywny stosunek do prac i osoby Richarda Pipesa. Ma on jednak "przyjaciol Moskali", ktorych ceni za odwage wykazywana tam, gdzie za wolnosc przekonan grozily kary niewyobrazalne dla rebeliantow na amerykanskich kampusach. Krajem, ktory najbardziej podbil jego serce, jest Gruzja.

Vixi nie jest pamietnikiem zycia uczuciowego autora i czytelnik musi uszanowac niemodna rezerwe dzentelmena, ktory spraw prywatnych na forum publicznym nie porusza. Rodzice i zona Irene pojawiaja sie w tej kronice zdarzen i refleksji niezbyt czesto i na krotko, jakby na chwile zagladajac do gabinetu, aby o czyms przypomniec, cos podac, podniesc na duchu. W jednym ze wspomnien przywoluje kilka godzin (30 pazdziernika 1939 r.) spedzonych w Monachium w oczekiwaniu na nocny pociag do Rzymu. Richard pobiegl odwiedzic slynna Pinakoteke. Jego matka, w slusznej obawie o grozace mu niebezpieczenstwo, ukradkiem podazyla za upartym jedynakiem. Zapewne nie po raz pierwszy i nie ostatni, i moze nie tylko ona. Sadzac z zamieszczonych w ksiazce fotografii, zona autora Irena Pipes, z domu Roth, jest kobieta wielkiej urody, a z innych zrodel wiemy o jej wspanialych zaslugach wieloletniej prezeski American Association for Polish-Jewish Studies.

Moj egzemplarz Vixi jest pelen podkreslen i wykrzyknikow, ze swieta prawda i pieknie powiedziane. Np. swieta prawda, ze "byle przyslowiowy nowojorski taksowkarz lepiej rozumial istote komunizmu niz wiekszosc profesorow uniwersytetu". Zdania najpiekniejsze czytelnik znajdzie w Myslach na zakonczenie. Oto jedna z nich, jakze aktualna, o malej przydatnosci nauk spolecznych w przewidywaniu ludzkich zachowan: "Nauka bada zjawiska, ktore nie odbiegaja od wlasciwych im sprawdzalnych norm, natomiast istoty ludzkie postepuja w sposob przypadkowy i chaotyczny. Wydaje mi sie, ze dla polityki ogrodnictwo (wraz z historia) stanowi lepsze przygotowanie. Ogrodnik wie, ze rosliny mozna musztrowac tylko do pewnych granic i dalej ani rusz; ze zmuszone do rozwoju w nieodpowiednim klimacie czy glebie wiedna i umieraja. Ich hodowla wymaga porozumienia miedzy czlowiekiem i roslina, a nie dyrektyw, ktore moga byc skuteczne wobec materii nieozywionej. Nic wiec dziwnego, co wiemy od jego corki, ze Stalin nie znosil pracy w ogrodzie". Jesli mnie pamiec nie myli, w ktorejs z ksiazek o Stalinie czytalam, ze uwielbial on sadzic drzewka w ogrodach swoich licznych dacz.

"Nie ma Historii - twierdzi prof. Pipes - sa tylko historie".

Wiwat, Panie Profesorze!

----------------------

Richard Pipes, Vixi. Memoirs of a Non-Belonger, Yale University Press, New Haven & London 2003, str. 264.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail