Marek Kusiba
Zabka przez Atlantyk
Operacja Fatamorgana
Kiedy prowadzimy spory miedzy przeszloscia a terazniejszoscia, odkrywamy poniewczasie, ze przegapilismy przyszlosc
W. Churchill
Daniel Passent udowadnia kazdym kolejnym tekstem, ze jego powrot na lamy Polityki nie byl powrotem syna marnotrawnego, ktory porzucil zawod dla polityki. W koncu Winston Churchill tez zaczynal od dziennikarstwa, czyli zarabiania piorem, i pozostal mu wierny piszac opasle pamietniki, za ktore dostal Nagrode Nobla. W powrocie Passenta zawarta jest takze inna nadzieja: wojny i zimne wojny kiedys sie koncza, systemy odchodza, a ich zolnierze niekoniecznie zadaja klam latwemu unikowi, ze tylko krowa nie zmienia pogladow. Niczym poczciwa krasula, Passent pozostaje wierny swoim przekonaniom i politycznym sympatiom. Nalezy do kurczacego sie dzis jak dzinsy w praniu grona dziennikarzy, ktorzy nie trzymaja z zadna grupa trzymajaca sie wladzy jak ostatniej deski ratunku, a po prostu robia swoje.
Powyzsza laurke popelnilem pod wplywem lektury felietonu Passenta Operacja Orzel Bialy (Polityka z 8 maja 2004 r.) i zamierzam ja kontynuowac i uzasadniac droga porownan z felietonem Passenta Kwestia Polski i sprawa polska (Polityka z 2 pazdziernika 1982 r.). W obu felietonach mowa jest w zasadzie o tym samym: o zbrojnym ratowaniu Polski. W 2004 r. Stany Zjednoczone, przerazone obecnym rozpadem panstwa polskiego, wysylaja nad Wisle swoja armie i przekazuja kontrole nad krajem ONZ. W 1982 r. kontrole nad krajem sprawuje takze armia, tyle ze polska i OKON. Obecny tekst jest fikcja i groteska, podczas gdy felieton sprzed 22 lat mial scenerie jak najbardziej realna.
W roku stanu wojennego uzasadnial Passent obecnosc czolgow na polskich ulicach porazajaca wizja wyrwania Polski z obozu komunistycznego. Ostrzegal: "Przeciwnicy naszego kraju usiluja rozniecic na nowo kwestie rozstrzygnieta raz na zawsze przez II wojne swiatowa". Przyznawal: "Faktem jest, ze zainteresowanie mezow stanu kwestia Polski jest wywolane naszymi periodycznymi kryzysami w newralgicznym punkcie Europy". Dzisiaj Passent wita unionizacje Polski kassandrycznym zartem o agresji wojsk amerykanskich na newralgiczny punkt Europy, pozostajacy od dziesiecioleci w periodycznym kryzysie: "Prezydent George Bush w specjalnym wystapieniu powiedzial wczoraj: 'Stabilizacja w Polsce to nie jest tylko sprawa Polakow, to kwestia bezpieczenstwa i stabilizacji calego wolnego swiata. Od pewnego czasu z niepokojem sledzimy rozpad panstwa polskiego'". '
W roku 1982, szczerze zaniepokojony rozpadem PRL, pisal Passent jak najbardziej powaznie: "Kwestia Polski istnieje dlatego, ze Polska jest najbardziej niestabilnym krajem Europy Wschodniej i jednym z najbardziej zapalnych punktow Europy". W 2004 r. ozdabia stare tezy blazenska czapka: "W sytuacji kiedy Polacy sami nie moga sie porozumiec i doprowadzic do stabilizacji u siebie - wspolnota miedzynarodowa musi przyjsc im z pomoca. W srodku Europy i NATO nie moze powstac proznia".
W 1982 r. Passent grzmial: "Kto podnosi problem Polski, ten dziala na szkode naszego kraju. Moga tak czynic tylko ci, ktorzy kierujac sie blizej nie okreslona fatamorgana, chca zrewidowac Uklad Jaltanski, zmienic wynik II wojny swiatowej, macic spokojne w pewnym sensie wody europejskie, by wylowic blizej nie okreslona nowa Polske". Jak wiemy, ze spokojnych w pewnym sensie wod europejskich zwolennicy fatamorgany wylowili do dzis blizej nieokreslona nowa Polske. Po inwazji najpierw Iraku, a teraz Polski, Bush uspokaja Rosje: "Zapewnilem prezydenta Putina, ze nasze dzialania ogranicza sie do terytorium Polski i maja na celu przywrocenie bezpieczenstwa w regionie, co lezy w zywotnym interesie naszych rosyjskich przyjaciol".
W tonie troski o zywotne interesy naszych rosyjskich przyjaciol, tyle ze zupelnie serio, Passent pisal juz w 1982 r.: "Opozycja usiluje nadac kwestii Polski nowy sens, spowodowac zmiany w upragnionym kierunku (...) poprzez doprowadzenie do zalamania sie porzadku wewnetrznego, upadku rzadu (...). Jest to oczywiscie nie do przyjecia dla panstw socjalistycznych". W 2004 r. czytamy karykature tamtych tez: "Polska nierzadem stoi. W centrum Europy powstaje chaos, musimy Polakom pomoc, zanim uczynia to inni". W 1982 r. biadolil: "Tak rozumiane stawianie kwestii Polski stanowi rzucanie kraju w najlepszym razie w nieznane, a wedle wszelkiego prawdopodobienstwa, opartego na znajomosci historii najnowszej - ku kolejnemu nieszczesciu". I przypominal: "Powojenny lad w Europie jest na reke nie tylko rzadom socjalistycznym, ale zostal zaaprobowany przez kraje Zachodu i jest im wygodny".
W 2004 r. stroi miny: "Polacy maja dosc okupacji, niedawno odzyskali wolnosc, potrzeba im stabilizacji, demokracji, bezpieczenstwa". W 1982 r. straszyl: "Rzad polski odpowiada (...) za integralnosc terytorialna, bezpieczenstwo panstwa polskiego", a opozycja chce "postawienia Polski na porzadku dziennym rozmow i wydarzen miedzymocarstwowych wlacznie z konfliktem zbrojnym, zaangazowaniem panstw trzecich na terytorium naszego kraju".
Wlasna teze o mozliwosci wybuchu trzeciej wojny swiatowej o Polske 22 lata pozniej obraca w zart: "Naszym celem nie jest w zadnym wypadku okupacja Polski - zapewnil Bush. (...) Prezydent Putin oswiadczyl, ze Federacja Rosyjska jest zywotnie zainteresowana stabilizacja w krajach 'bliskiej zagranicy'". W 1982 r. Passent grozil katastrofa, Praga 1968, Budapesztem 1956, NRD 1953, niczym Rejtan bronil socjalizmu przed Solidarnoscia, zwalajac na opozycje wszystkie winy, a gdy wygrala wybory - wygral razem z nia.
Publicystyczna krucjata Passenta na rzecz Polski trwa i rosnie w sile - argumentow. 22 lata temu ostrzegal przed inwazja wojskowa, pisal o inwazji ideologicznej, dajac jej odpor niezmienna w jego felietonach teza, ze knowania na nic sie zdac nie moga, bo socjalizm w Polsce jest systemem wiecznym: "Przyszlo nam zyc w socjalizmie i alternatywa nie istnieje (...) rzadu socjalistycznego z Polski wypedzic sie nie da". (By rozum byl przy inteligencji, Polityka, 4 IX 1982).
Nawet malo inteligentny rozum zauwazy, ze powyzsze zestawienie tekstow swiadczy o trwaniu Passenta na fundamentach wylanych w czasach, gdy trwanie przy swoich pogladach nie bylo latwe. Passentowi udalo sie nie tylko wziac kolejne zakrety na kretej drodze Polski ku demokracji, ale biorac zakret ostatni na rogatkach Brukseli, oznajmia swoja obecnosc donosnym trabieniem.
Fatamorgane felietonisty Polityki moglby ktos nazwac moralnym daltonizmem. Passent raczej przypomina Pytie, odpowiadajaca w sposob wieloznaczny na pytania o przyszlosc Polski, ktora ochoczo, na wlasne zyczenie, wskoczyla w srodek irackiej awantury jak pijany rekrut do autobusu pedzacego bez hamulcow po dziurawej drodze, prowadzacej w niewiadomym kierunku.
|
|