PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 16 kwietnia 2004


Dwuglos o nowej ksiazce Normana Daviesa

 

EDWARD ZBIGNIEW MROZ

Rising '44 

Tak sie zlozylo, ze przeczytalem sporo recenzji o ksiazce Normana Daviesa, opublikowanych w roznych periodykach, zanim ja dostalem. Jako uczestnik powstania warszawskiego od pierwszego do ostatniego dnia bylem szczegolnie zainteresowany przestudiowaniem tego przeszlo 700-stronicowego dziela, tym bardziej ze jestem wielbicielem Daviesa jako historyka i pisarza.

W ciagu ostatnich paru lat mialem okazje do dyskusji i moglem wysluchac jego filozofii popularyzowania historii, ktora najkrocej mozna sprowadzic do przekonania, ze "historia nie powinna byc nudna i skladac sie tylko z faktow i dat roznych wydarzen". Davies popularyzuje historie wtracajac jakby dziennikarsko-sensacyjne wstawki. Przykladem moze byc lista homoseksualistow wsrod wielkich osobistosci, zamieszczona w Europe. A History. Pamietam nasza dyskusje po jego odczycie w Starym Teatrze w Krakowie, gdzie ustawienie kamer telewizyjnych posluzylo mu za analogie podejscia do historii. Byly dwie, staly z roznych stron podium. Norman dowodzil, ze fakty historyczne sa przedstawiane tak, jak obrazy z tych kamer - w zaleznosci od kata, pod ktorym obserwuja dany obiekt.

Nie zgadzalem sie w pelni z jego argumentacja, bo uwazalem, ze popularyzacja historii moze odbywac sie bez sensacyjno-dziennikarskiej formy i tresci, tak jak i ustawienie kamer telewizyjnych nie musi byc pod skrajnymi katami. Moze jedna kamera stojaca en face moglaby dac bardziej obiektywny obraz. Ale te roznice zdan nie zaklocily naszej przyjazni i gdy Davies zaczal zbierac materialy do ksiazki o powstaniu, nie szczedzilem mu wielu stronic, na ktorych opisalem moje przezycia, jak rowniez wypowiedzialem swoja opinie z perspektywy lat i dystansu, jaki mnie dzieli od Warszawy.

Ksiazka jest wielkim dzielem Normana Daviesa, godnym przestudiowania nie tylko przez ludzi z mojego pokolenia, ale przede wszystkim przez urodzonych po tragicznych latach II wojny swiatowej. Angielskie wydanie ma 752 strony i jest bogato ilustrowane czarno-bialymi fotografiami. Zawiera wiele map i w przypisach jest mnostwo dokumentow. Mam nadzieje, ze polskie tlumaczenie, ktore ma sie ukazac w lecie br. (przypuszczam, ze na 60. rocznice powstania), bedzie rownie bogato ilustrowane i bedzie mialo moze nieco lepiej zorganizowany indeks nazwisk i numeracje przypisow.

Ksiazka ma trzy zasadnicze czesci zatytulowane Przed powstaniem, Powstanie i Po powstaniu. Podzial ten jest o tyle sluszny, ze literatura o samym powstaniu jest bardzo bogata, natomiast co dzialo sie przed i po nim, jest w historiografii slabo udokumentowane. O przebiegu powstania ukazalo sie mnostwo publikacji, w tym Kirchmayera, Borkiewicza czy Bora-Komorowskiego. "Wspomnieniowek", takich jak Przemarsz przez pieklo, Zoska i Parasol, W szeregach Baszty, jest bardzo duzo i wciaz ukazuja sie nowe. A zatem czym sie wyroznia ksiazka Normana Daviesa Rising '44? Po pierwsze, wiekszosc literatury na temat powstania to publikacje po polsku. Wprawdzie po angielsku ukazalo sie kilka waznych pozycji, w tym Nothing But Honour. The Story of the Uprising of Warsaw 1944 prof. Janusza K. Zawodnego i Fighting Warsaw Stefana Korbonskiego, ale ksiazka Daviesa doskonale uzupelnia mniej znana historie Polski, co o tyle wazne, ze przewaga publikacji, filmow itp. na temat powstania w getcie warszawskim calkowicie przycmila wypadki, ktore mialy miejsce 15 miesiecy pozniej.

Po drugie, Davies opiera sie na wielu dokumentach z archiwow w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Rosji i Niemczech, do ktorych wielu polskich historykow nie mialo dostepu. Szczegolnie przed 1989 rokiem. I to wlasnie jest niekwestionowana wartoscia ksiazki Daviesa jako materialu historycznego. Opisy tego, co sie dzialo w Londynie, Moskwie czy Waszyngtonie na wiesc o wybuchu powstania, sa nieslychanie ciekawe. Konfliktowe stosunki miedzy aliantami i tarcia personalne sa doskonale przeanalizowane i z werwa opisane. Powstancy na Starym Miescie, wsrod ktorych bylem do ostatniego dnia przed przejsciem kanalami do Srodmiescia, nie zdawali sobie sprawy, ze zapalajac co noc ogniska na placu Krasinskich w oczekiwaniu na zrzuty byli powodem kontrowersji miedzy Churchillem, brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Edenem, dowodca RAF-u, nie mowiac juz o Stalinie.

Pozycje amerykanska Davies przedstawia jak gdyby z pewnego oddalenia. Eisenhower byl zajety toczaca sie wlasnie bitwa w Normandii, Roosevelt sympatyzowal ze sprawa pomocy powstancom, chociaz bylo to moze wykalkulowane tylko przez pryzmat wyborow, ktore mialy sie odbyc za 3 miesiace, i jak zwykle chodzilo o glosy Polonii.

Spory wewnetrzne w polskim rzadzie na uchodzstwie sa przedstawione obiektywnie i obrazuja kolosalne roznice zdan, szczegolnie po powrocie premiera Mikolajczyka z Moskwy zadaniami Stalina.

Davies koryguje pewne utrwalone w historiografii fakty dotyczace samych walk w Warszawie, jak na przyklad ten, ze wlasowcy brali udzial w zwalczaniu powstania. Twierdzi, ze w Warszawie byla tzw. RONA, skladajaca sie z roznych proniemieckich oddzialow. Tak samo SS Galizien nie brala udzialu w walkach z powstancami, tylko oddzialy Kaminskiego, w ktorych byli nie tylko Ukraincy, ale cale ugrupowania sformowane przez Niemcow do operacji pomocniczych, jak likwidacja Zydow czy inne akcje policyjno-terrorystyczne.

W trzeciej czesci ksiazki (Po powstaniu) jednym z najwazniejszych jest podrozdzial zatytulowany Interim Report. Tu autor wyraznie odpowiedzialnosc za wywolanie powstania i jego skutki kladzie na barki calej koalicji alianckiej. Obwinianie przywodcow AK w Warszawie wylacznie za to, co sie stalo, jest wedlug niego niesluszne. Alianci powinni byli, wiedzac o przygotowaniach do powstania, albo zabronic jego wywolania, albo pomoc chociazby przez presje na Stalina, ktorego armia byla uzalezniona od dostaw amerykanskich.

Jak wszystkie ksiazki Normana Daviesa, Rising '44 ma ogromnie duzo ciekawych przypisow, map, rysunkow itd. Jednym z ciekawszych przypisow sa zeznania gen. Okulickiego na temat argumentow "za" i "przeciw" decyzji wywolania powstania. Spory na ten temat niepredko ustana, nawet gdy pokolenie, ktore przezylo powstanie, juz odejdzie.

Na zakonczenie mala uwaga: w ksiazce sa pewne niescislosci. Dla przykladu, fabryka Kamlera, gdzie miescilo sie dowodztwo AK w pierwszych dniach powstania, nie byla fabryka wyrobow tytoniowych, ale stolarnia, gdzie wyrabiano meble. Sceptyczni recenzenci zawsze atakuja takie pomylki, poniewaz wedlug nich podwazaja one wiare w inne opisane przez autora fakty. Wedlug mnie te sprawy sa drugorzedne. Wartosc ksiazki polega na opiniotworczych wypowiedziach Daviesa i powinna byc czytana przez historykow i przez ludzi, ktorzy interesuja sie tym okresem dziejow Polski.

----------------------

Dr Edward Zbigniew Mroz byl uczestnikiem konspiracji AK oraz bral udzial w powstaniu od pierwszego do ostatniego dnia. Od 45 lat mieszka w USA, gdzie pracowal jako inzynier w Silicon Valley.

 

 

JULIUSZ LUKASIEWICZ

Stalin a powstanie warszawskie

Profesor Norman Davies w ksiazce Rising '44: The Battle for Warsaw (Macmillan, London 2003) pisze o niezwykle stanowczej i brutalnej postawie Stalina od momentu wejscia na teren Polski armii sowieckiej w 1944 roku, a pomimo to wierzy, ze zachodni alianci mogli wynegocjowac pomoc Sowietow dla powstania, ktora jedynie moglaby zapobiec klesce. Jest zadziwiajace, ze dzisiejsze poglady profesora Daviesa sa powrotem do poboznych zyczen Roosevelta, Churchilla, Sikorskiego i Mikolajczyka, ktorzy usilowali negocjowac z Sowietami jako wiarygodnym partnerem.

Od przeszlo trzydziestu lat dzieje Polski nie przestaja byc pasja brytyjskiego historyka profesora Normana Daviesa. Pare miesiecy temu ukazala sie jego kolejna praca o tematyce polskiej. Rising '44: The Battle for Warsaw jest obszernym (ponad 700 stron) i bogato ilustrowanym studium powstania warszawskiego. Davies nie tylko szczegolowo przedstawia jego przebieg, ale daje obraz sytuacji i atmosfere, jaka panowala przed wybuchem walk i po kapitulacji, az do roku 2000, to jest do kresu zycia wiekszosci powstancow. Totez dzielo to jest specjalnie cenne dla czytelnikow, ktorzy nie znaja historycznego tla powstania. Tekst dopelniaja mapy, statystyki i dokumenty oraz kilkadziesiat fragmentow wspomnien, listow i pamietnikow, ktore doskonale oddaja ducha owczesnego czasu.

Literatura powstania warszawskiego, tego niewatpliwie najtragiczniejszego dla Polski epizodu II wojny swiatowej, jest rozlegla, ale na ogol nie porusza jego najbardziej kontrowersyjnych aspektow. Czy powstanie mialo szanse sukcesu, a jezeli nie, to dlaczego pozwolono na jego wybuch? W koncowym rozdziale Rising '44 prof. Davies sugeruje, ze kleski mozna bylo uniknac, gdyby zachodni sprzymierzency wykazali wieksza inicjatywe w negocjacjach ze Stalinem. Autor tej zaskakujacej konkluzji nie bierze pod uwage niezmiennych celow polityki Sowietow (a przedtem carskiej Rosji) w stosunku do panstwa i narodu polskiego, ponadto opisane przez samego Daviesa zachowanie sie Sowietow i proby negocjacji z nimi zaprzeczaja jego tezie.

Uklad Ribbentrop-Molotow z 23 sierpnia 1939 r., a potem kleska Niemiec pozwolily Sowietom zrealizowac cele, ktorych nie udalo im sie osiagnac w 1920 r.: tzw. linii Curzona jako zachodniej granicy z Polska i zainstalowania w Warszawie rzadu podporzadkowanego Moskwie. Warto tu zaznaczyc, ze uklad z 23 sierpnia 1939 r. jest chyba jedynym ukladem, jakiego Stalin dotrzymal.

Doprowadzenie do powstania warszawskiego, a potem nieudzielenie zadnej pomocy powstancom byly oczywiscie zgodne z interesem Sowietow. Prowadzily - bez ich udzialu i ofiar z ich strony - do wyniszczenia najbardziej patriotycznego elementu spoleczenstwa polskiego, do strat wsrod armii niemieckiej i zburzenia Warszawy, stolicy niepodleglej Polski. Czyz mozna przypuszczac, ze negocjacje moglyby sklonic Stalina do rezygnacji z tak korzystnych dla Sowietow osiagniec?

Wedlug prof. Daviesa to nie brak pomocy ze strony Sowietow, ale "brak dzialania alianckiej koalicji zdecydowal o klesce powstania" (R, 622)*.

"Jezeli w Londynie i Waszyngtonie spodziewano sie wybuchu powstania, to dlaczego - pyta prof. Davies - nie zwrocono sie zawczasu do Moskwy, aby otrzymac potrzebne zapewnienia dla izolowanego polskiego alianta? Albo dlaczego, poniewaz Moskwa niewatpliwie oczekiwala powstania w stolicy sprzymierzenca zachodnich mocarstw, sowieckie wladze nie probowaly dyskusji w tej materii z przywodcami Zachodu albo nawet nie usilowaly uzyskac lokalnego [?] porozumienia?" (R, 623-4).

Prof. Davies odpowiada na te pytania na nastepnej stronie, gdzie opisuje "niezwykle brutalna i stanowcza postawe Stalina od momentu wejscia [armii sowieckiej] na teren Polski zima 1943-44 r. Stalin mial oko na zajecie polowy terytorium kraju i na radykalna zmiane jego rzadu. Zainstalowal marionetkowy komitet, rozkazal wyeliminowac wszystkich zolnierzy i funkcjonariuszy lojalnych wobec legalnych wladz [polskich]... odrzucil plan Rokossowskiego uwolnienia Warszawy, przeciwdzialal wysilkom Zachodu dostarczenia pomocy i zwrocil glowna ofensywe Sowietow na Balkany..." (R, 625).

A mimo wszystko prof. Davies wierzy, ze moze "Stalin... bylby bardziej sklonny do ustepstw, gdyby spotkala go stanowcza postawa Zachodu... nie jest zupelnie wykluczone, ze moglby uzyskac porozumienie z premierem [Stanislawem] Mikolajczykiem na poczatku sierpnia [1944 r.], gdyby Mikolajczyk byl odpowiednio pouczony i poparty... Wszystko, co mozna powiedziec, to ze nieugieta postawa Stalina stawala sie jeszcze bardziej twarda w miare, jak okazywalo sie oczywiste, ze zachodni partnerzy nie maja zamiaru proponowac wlasnej alternatywy. Dopoki opanowanie Polski nie pociagalo kosztow, Stalin nie zmienilby swej postawy" (R, 625).

Dlaczego Stalin mialby ulegac naciskom aliantow? Coz by uzyskal, bedac przyjaznym polskiemu rzadowi w Londynie, ktory sprzeciwial sie jego planom wobec Polski? Twarda linia Stalina nigdy sie nie zachwiala od czasu ukladu z Hitlerem. Jaka alternatywe w sprawie Polski mogl Zachod zaproponowac Stalinowi?

Prof. Davies nie daje odpowiedzi na te pytania, ale slusznie zauwaza, ze tylko determinacja Zachod mogl grozic Stalinowi (R, 625). Byloby jednak duza naiwnoscia sadzic, ze determinacja aliantow zmiekczylaby determinacje Stalina.

Spekulacje prof. Daviesa naleza do bardzo poboznych zyczen i swiadcza tez o braku konsekwencji, jezeli sie zwazy, ze w pracy pt. Serce Europy. Krotka historia Polski, ktora ukazala sie po angielsku w 1984 roku, nie zauwaza braku wysilkow negocjowania ze Stalinem. Pisze, ze chociaz "oficjalna linia rzadu polskiego odkladala dyskusje nad zmianami terytorialnymi do planowanej konferencji pokojowej, faktem jest, ze zarowno Sikorski, jak i Mikolajczyk prowadzili dlugie negocjacje na temat przyszlych granic Polski. Przyczyna klopotow [byl] przede wszystkim obopolny brak zaufania zaangazowanych... stron. Jesli bowiem rzad polski byl niechetny, wahajacy sie i podejrzliwy, rzad sowiecki okazal sie brutalnie nieugiety. Odkad Stalin upewnil sie w 1943 r., ze armia sowiecka zapanuje nad cala wschodnia Europa, ciagle odmawial przyjecia jakiegokolwiek innego rozwiazania [sprawy] granic Polski procz tego, jakie sam podyktowal. Kreml kategorycznie domagal sie, aby panstwa sprzymierzone przywrocily ZSRR dawna granice carskiej Rosji (tak jak to uzgodniono z Niemcami w 1939 r.), nazwana teraz uprzejmie linia Curzona. Co gorsza, w nielicznych miejscach, gdzie linie Curzona roznie mozna bylo interpretowac, strona sowiecka wzbraniala sie przed jakimkolwiek gestem wielkodusznosci wobec swoich polskich oponentow. Nawet polscy komunisci, od Gomulki do Oskara Langego, ktorzy rozmawiali o [Lwowie] ze Stalinem w maju 1944 r., przewaznie byli zgodni co do polskosci Lwowa... Molotow z furia zaatakowal te propozycje. W rezultacie Polakom odmowiono chocby minimalnego ustepstwa, ktore mogloby przywrocic zaufanie do przebiegu obrad sprzymierzonych i nieco poprawic charakter stosunkow polsko-sowieckich po wojnie" (SE, 108-9).

Prawdopodobienstwo sukcesu w negocjacjach ze Stalinem, zalecanych przez prof. Daviesa, mozna ocenic przez spojrzenie na rozwoj sytuacji w Polsce po powstaniu, opisany w tejze samej pracy. W Sercu Europy czytamy:

"Ostateczna rozprawe miedzy obozem prosowieckim a zwolennikami rzadu polskiego zainscenizowano w godzinie zwyciestwa Europy nad Niemcami hitlerowskimi. Ludzi polskiego ruchu oporu, ktorzy walczyli przeciwko tyranii hitlerowcow dluzej niz ktokolwiek inny, wykanczal jeden ze sprzymierzonych w czasie, gdy pozostale panstwa sojusznicze swietowaly zwyciestwo... A przeciez z... cala Polska powalona przez armie sowiecka Sowieci nie mieli obiektywnej potrzeby, aby sie mscic... Wyprobowane kanony sowieckiej kultury politycznej wymagaly jednak, aby pokonanych przeciwnikow rytualnie ponizyc i wychlostac... W czerwcu 1945 r., gdy swietowano zalozenie [Organizacji] Narodow Zjednoczonych... przywodcy polskiego wojennego ruchu oporu zostali postawieni przed sadem w Moskwie jako przestepcy wojenni... napietnowano [ich] publicznie jako ´dywersantow i wywrotowcowª, oskarzono o kolaboracje z hitlerowcami i utrudnianie walki aliantow z Niemcami. Sowieckie organy bezpieczenstwa aresztowaly dziesiatki tysiecy [czlonkow Armii Krajowej]... Wielu zeslano do obozow w ZSRR, gdzie niektorzy pozostawali do niedawna. Znaczniejsze osobistosci... stawiano przed sadem i skazywano w tajnych procesach jeszcze w latach piecdziesiatych" (SE, 102-3).

Podobny obraz maluje prof. Davies w Rising '44:

"Polityczny program nowego rezymu... opieral sie na nienawisci, falszu i sile. Jak luminarze rezymu z czasem przyznali, bylo wykluczone, aby pozwolili na margines wolnosci politycznej, gdyz wtedy utraciliby momentalnie wladze. A wiec zachowywali fasade demokratycznej odbudowy [kraju], opierajac sie na prymitywnym zniewoleniu. ´Wolne i nieskrepowaneª wybory, obiecane w ukladzie zawartym w Jalcie, nigdy sie nie odbyly. Zastapilo je w lipcu 1946 r. symulowane referendum, ktorego rezultaty byly z gory ustalone. Ogolne wybory w styczniu 1947 r. byly oczywiscie wygrane przez rzadowy blok; to bylo nastepne zwyciestwo partyjnego ´departamentu matematykiª. Nastapila likwidacja wzglednie przymusowe polaczenie wszystkich pozostalych partii opozycji, ktorych czlonkowie byli systematycznie atakowani w kampanii bicia, niewytlumaczalnych znikniec, zabojstw i morderstw. Gra dobiegla konca, gdy w 1947 r. skonczyl sie opor Podziemia, a byly premier Mikolajczyk byl zmuszony uciec, aby ratowac swe zycie" (R, 511).

Jak to opisal prof. Davies, Stalin byl brutalny i bezwzgledny, wprowadzajac sowiecka "kulture polityczna" w Polsce i nie dotrzymywal zobowiazan wobec aliantow. Jakzez wiec moze wierzyc, ze negocjacje ze Stalinem mogly doprowadzic do zmiany stanowiska Sowietow wobec powstania? Jak w ogole mozna bylo wierzyc w dobra wole Stalina, mordercy tysiecy polskich oficerow?

Zachodnie demokracje odkryly prawdziwe oblicze Sowietow dopiero po wojnie. Jest zadziwiajace, ze dzisiejsze poglady prof. Daviesa odpowiadaja pogladom zachodnich aliantow z czasu wojny, gdy uwazano Sowiety za wiarygodnego partnera, z ktorym mozna sie ukladac i negocjowac. Pobozne zyczenia w tym wzgledzie byly wtedy udzialem Roosevelta i, moze w mniejszym stopniu Churchilla, ale takze Sikorskiego i Mikolajczyka, ktorzy wlasnie probowali z Sowietami negocjowac.

Typowy przyklad zludzen Roosevelta podaje prof. Davies cytujac rozmowe prezydenta USA z premierem Mikolajczykiem w czerwcu 1944 r. w Waszyngtonie. "Stalin nie jest imperialista - mowil Roosevelt. - Jest tylko realista. Nie niepokoj sie. Stalin nie ma zamiaru odebrac [wam] wolnosci. Nie odwazylby sie, bo wie, ze rzad Stanow Zjednoczonych stoi solidnie za wami". Roosevelt byl optymista co do sprawy granic i uwazal, ze "Lwow moze nie byc stracony" i nie wykluczal "zupelnie" porozumienia w sprawie Wilna (R, 66).

Premier gen.Wladyslaw Sikorski, jeszcze na pare dni przed kapitulacja Francji w czerwcu 1940 r. probowal - bezskutecznie - za posrednictwem Churchilla uzyskac zgode Stalina (pomimo ze wowczas Sowiety byly aliantem Niemiec!) na organizacje polskiej armii w Sowietach (SL, 71-73).

Nastepna okazja do szukania zblizenia z Sowietami byl wybuch 22 czerwca 1941 r. wojny Niemiec z ZSRR. Juz nazajutrz gen.Sikorski oswiadczyl w przemowieniu do kraju, ze "w polityce miedzynarodowej zniknie zagadnienie polsko-rosyjskie" i ze "w tej chwili mozemy chyba przypuszczac, ze Sowiety uznaja za niebyly pakt zawarty z Niemcami w roku 1939" (DP, nr 292 z 24 VI 1941 r.). Po podpisaniu umowy z Sowietami powiedzial 31 lipca 1941r., ze "nie dopuszcza ona jednak sugestii, by stanely pod znakiem zapytania granice panstwa polskiego sprzed wrzesnia 1939 r. Nie dopuszcza rezygnacji z czegokolwiek przez Polske" (DP, nr 325 z 1 VIII 1941 r.). Minister informacji i dokumentacji Stanislaw Stronski i inni wtorowali poboznym zyczeniom gen. Sikorskiego. W odpowiedzi na artykul Izwiestii z 3 sierpnia, ktory stwierdzal, ze "sprawa przyszlych granic Polski z ZSRR to sprawa przyszlosci" (DP, nr 330 z 7 VIII 1941 r.), min. Stronski oswiadczyl, ze to "wojskowo-polityczne pobudki chwilowe" tlumacza zajecie wschodniej Polski przez Sowiety (DP, nr 330 z 7 VIII 1941 r.). Proby zblizenia zakonczyly sie zerwaniem stosunkow dyplomatycznych przez Sowiety w kwietniu 1943 r., po wykryciu mordu w Katyniu.

Rownie nieuzasadnione nadzieje na wspolprace z Sowietami zywil Mikolajczyk i jego rzad (1943-44). Zalosna dzialalnosc Mikolajczyka, ktory w 1945 r. dolaczyl w Moskwie do marionetkowego Tymczasowego Rzadu Jednosci Narodowej, zakonczyla sie w 1947 r. kiedy, zadenuncjowany jako szpieg, uciekl potajemnie z Polski do Stanow Zjednoczonych.

Najbardziej jaskrawym przykladem z gruntu falszywej oceny postepowania Sowietow jest komentarz prof. Daviesa dotyczacy obludnych sowieckich audycji radiowych skierowanych na Warszawe (prof. Davies zamieszcza teksty audycji z 29 i 30 lipca 1944 r.; R, 164-5).

"Kontrolowane przez rzad sowiecki media - pisze - otrzymaly polecenie zachecania do powstania. Rozmyslnie utwierdzaly warszawiakow w przekonaniu, ze rzad sowiecki odnosi sie do powstania przychylnie. A wiec niemoznosc uzyskania dokladnych obietnic pomocy nie byla krytycznym zagadnieniem. Takie obietnice byly pozadane i mogly byly byc otrzymane, gdyby zachodni alianci zwrocili sie bardziej energicznie do Sowietow w odpowiednim czasie. Ale brak obietnic nie oznaczal, ze pomoc nie mogla byc nigdy otrzymana. Wojna jest pelna niespodzianek" (R, 623).

Chyba nie w tym przypadku.

Obludne oswiadczenia Sowietow popierajace powstanie prof. Davies interpretuje jako wskazanie, ze pomoc moglaby byc otrzymana i ze dlatego przestaje byc "krytycznym zagadnieniem". Jakze mozna sie spodziewac, ze Sowiety beda wspierac "bande kryminalistow"? - bo tak, jak sam zauwaza (EH, 1041), radio Moskwa nazywalo przywodcow powstania po jego wybuchu.

A jeszcze bardziej zadziwiajace jest porownywanie przez prof. Daviesa wyzwolenia Paryza do wyzwolenia Warszawy. "W lecie 1944 r. Paryz, tak jak Warszawa, oczekiwal wyzwolenia - pisze. - Zblizaly sie zwycieskie armie aliantow. W ogolnej sytuacji bylo wiele podobienstw. Niemcy byli w ostrym odwrocie. Po okrutnej okupacji wielu mieszkancow pragnelo zemsty. Ruch oporu mial nadzieje zadac decydujacy cios i rowniez uzyskac powojenne polityczne korzysci" (R, 232, 234).

Przeciez prof. Davies wie dobrze, ze zwycieska armia alianta Zachodu przynosila Warszawie i Polsce nie wolnosc, ale okrutna okupacje sowiecka i rzad moskiewskich pacholkow.

Rozwazajac stanowisko mocarstw zachodnich wobec Sowietow, prof. Davies zauwaza, ze w ciagu calego okresu powstania "nie dawaly wiary zadnym informacjom nieprzychylnym systemowi sowieckiemu. Po prostu odmawialy spojrzenia prawdzie w oczy" (R, 631).

Dlaczego czyni to teraz prof. Davies, przypisujac kleske powstania niedostatecznym wysilkom Zachodu w negocjacjach z rzekomo przychylnym Stalinem i dlaczego jest tak niekonsekwentny w swoich konkluzjach w Rising '44, skoro z cytowanych powyzej wyjatkow jego prac wynika jasno, ze zadne mozliwosci negocjacji z Sowietami nigdy nie istnialy?

* Zrodla (ksiazki, wzglednie nr i data gazety), z ktorych pochodza cytaty lub tekst zwiazany z omawiana sprawa, sa zaznaczone w nawiasach literami i numerami stron.
R
- Rising '44: The Battle for Warsaw, Norman Davies,, Macmillan, London 2003, s. 752.
DP
- Dziennik Polski, Londyn.
EH
- Europe: A History, Norman Davies, Pimlico Random House, UK 1997, s. 1365.
SE
- Serce Europy. Krotka historia Polski, Norman Davies, Aneks, Londyn 1995, s. 414.
SL
- W sojuszniczym Londynie, Edward Raczynski, II wydanie, Instytut Polski i Muzeum gen. Sikorskiego, Londyn 1974, s. 451.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail