[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 9 kwietnia 2004

 


CZESLAW KARKOWSKI

Nowojorska
kronika kulturalna (teatr)


Tak duzo sie dzieje w polskim plastycznym Nowym Jorku, ze wrecz nie mozna omowic wszystkich wydarzen. A jeszcze trwaja przeciez wazne i ciekawe amerykanskie wystawy, jak na przyklad biennale. O tym organizowanym przez Whitney Museum co dwa lata wielkim przegladzie najnowszej sztuki amerykanskiej moze nastepnym razem (wystawa ta trwac bedzie w calosci do konca maja, a w czesciach - jeszcze dluzej), gdyz w pierwszej kolejnosci nalezy zwrocic uwage na niezwykla i niebywale efektowna ekspozycje w Metropolitan Museum. "Bizancjum: potega i wiara (1261-1557)" poswiecona jest sztuce ostatniego okresu przed upadkiem wschodniej czesci Imperium Rzymskiego ze stolica w Konstantynopolu (dzisiejszym Istambule w Turcji). Zgromadzono na niej ponad 350 eksponatow sprowadzonych z okolo trzydziestu krajow - od polnocnej Afryki po poludniowa Europe.

Wzgledy polityczne i religijne uniemozliwiaja pelne przedstawienie najwiekszych i najbardziej istotnych dziel sztuki bizantynskiej; na przyklad stosunki polityczne z majaca cenne zbiory Syria sa fatalne, wiec Amerykanom trudno jest negocjowac z tamtejszymi muzeami; z kolei zakonnicy z greckiej gory Atos - zespolu klasztornego o legendarnych wrecz zabytkach - odmowili zgody na wypozyczenie swoich dziel.

Nie umniejszylo to bynajmniej rangi wystawy o rozmachu, na jaki tylko najwieksze i najbogatsze muzeum na swiecie moze sobie pozwolic. Olsniewa i oszalamia. Uzyskano wiec dokladnie ten sam efekt, jakiego mieli doswiadczac wierni chrzescijanskiego Kosciola wschodniego: olsnienia tajemnica potegi Boskiej i glebia wiary wszystkich swietych oraz oszolomienia przepychem i bogactwem kultu zaswiadczajacym o wspanialosci obiektow tej adoracji.

W muzeum spogladaja na nas ze zlotych ikon postaci o brazowych twarzach i wielkich nieruchomych oczach, hieratyczne figury swietych o malo znanych w zachodnim chrzescijanstwie imionach, jak sw. Polikarp, sw. Anastazja, sw. Teodozja, liczne portrety Matki Boskiej - niemal identyczne jak z naszego, zachodniego punktu widzenia, lecz radykalnie odmienne dla wiernych prawoslawia. Rozne egzotyczne tytuly tych ikon (Psychosostria - zbawicielka dusz) mowia o ich funkcjach i znaczeniu w tamtejszym Kosciele. Nieznane na zachodzie mandyliony ("niewykonane ludzka reka") to twarz Jezusa Chrystusa oddana zgodnie z wizerunkiem na chuscie sw. Weroniki.

W muzeum zgromadzono nie tylko ikony, ale mnostwo innych przedmiotow posrednio lub bezposrednio zwiazanych z kultem; na przyklad misternie kute, czesto o fantazyjnych formach, zdobione drogimi kamieniami pojemniki na relikwie swietych. Wspaniale i wrecz zdumiewajace maestria wykonania sa obiekty domowego kultu - male oltarzyki lub ikony; tu radze zwrocic uwage na miniaturowa mozaike przedstawiajaca cykl swiat roku albo malenki dyptyk z 12. scenami (intarsja zloconymi plytkami miedzianymi) z zycia Matki Boskiej.

Najwieksze bodaj wrazenie zrobily na mnie "epitafia" - rodzaj narzutek z utkana na nich postacia Jezusa Chrystusa zlozonego do grobu. Sluzyly one jako samoistny obiekt kultu, zwlaszcza w okresie Wielkanocy, a takze nakrywano nimi cialo lub trumne zmarlego dygnitarza swieckiego (wspaniale epitafium serbskiego krola Stefana Urosa II) czy koscielnego.

Ikony ogladane przez nas jako dziela sztuki, zabytki przeszlosci Bizancjum nie mialy nic wspolnego ze sztuka. Byly obiektami kultu, reprezentowaly konkretna swietosc, byly Jezusem, Maria, sw. Katarzyna. Usuniete ze swiatyn i umieszczone w calkowicie swieckim kontekscie, przeniesione w swiat zdominowany przez chrzescijanstwo zachodnie staja sie obrazami - obiektami przede wszystkim do podobania sie. To samo dotyczy wszystkich eksponatow tej wystawy. Czujemy jednak ich innosc, doswiadczamy ich "dziwnosci".

Wystawa tego typu nie zdarzy sie predko. Mamy chyba jedyna w zyciu okazje obejrzenia zabytkow Bizancjum zgromadzonych w takim bogactwie. Danej nam szansy nie wolno przegapic.

*

Nie nalezy tez przeoczyc bardzo interesujacej wystawy dwunastu obrazow Aleksandry Nowak, prezentowanych w CFM Gallery. Artystka, od dawna zwiazana z ta galeria i wystawiajaca w niej od czasu do czasu, zarazem nalezy do grupy Emocjonalistow, luznego ugrupowania artystycznego malarzy, grafikow, fotografikow, a takze muzykow, powstalego dziesiec lat temu z inicjatywy znanego rzezbiarza Lubomira Tomaszewskiego.

"Tak malowalby Egon Schiele - zartowal o obrazach Aleksandry Nowak wlasciciel galerii CFM Neil Zukerman - gdyby nie byl w takiej depresji". Zart ten wskazuje trafnie artystyczne inspiracje polskiej artystki, mianowicie czasy modernizmu, przelomu XIX i XX wieku, gdy krolowaly symbolizm i ekspresjonizm. Polski widz rozpoznaje w tych pracach wplywy mlodopolskich rodzimych tworcow.

Ale jej sztuka jest czyms znacznie wiecej - jest oryginalnym dzielem o specyficznej kolorystyce (dominuja niemal na wszystkich prezentowanych obrazach odcienie brazu i czerwieni) i tematyce pelnej delikatnych, erotycznych aluzji. Charakterystyczna praca The River przedstawia latwo rozpoznawalne rysy kobiety w bialej sukni o rozpuszczonych, czerwonych niemal wlosach przenikajacych strumien rzeki, tworzacych wodne fale i splatajacych sie z wodna roslinnoscia. W Cykadzie utrzymanej w zoltobrazowym kolorze ochry mamy profil nagiej kobiety z dlugimi skrzydlami wazki, kleczaca z twarza przytknieta do ziemi: moment narodzin, przeksztalcenia sie poczwarki w cudowna, pelna juz postac. The Secret przedstawia mloda kobiete w stroju z dawniejszej epoki (choc moze to rownie dobrze byc wspolczesny ubior) zaslaniajaca usta dlonmi. I tak dalej. Nie chce opisywac wszystkich, nalezy pojechac na SoHo i obejrzec obrazy polskiej artystki - sugestywne, malownicze, do podobania sie, bowiem Aleksandra Nowak bardzo dba o kolorystyke, zwykle utrzymana w jednym tonie, ale o calej palecie rozmaitych odcieni.

Galeria Kuriera Plus przygotowala wystawe prac nowo utworzonej grupy Most. W jej sklad wchodzi piatka znakomitych polskich artystow - Jerzy Kubina, Adam Niklewicz, Miroslaw Rogala, Pawel Wojtasik i Krzysztof Zacharow. Ranga tych tworcow gwarantowala duze wydarzenie artystyczne. Artysci nie zawiedli oczekiwan przybylych tlumnie na wernisaz; zaprezentowali sztuke najwyzszych lotow.

Zwiezly manifest tej grupy, nawiazujacy do wspolnego pochodzenia i wspolnoty doswiadczen, mowi takze o "wspolnej nici splatajacej odmienne wizje poszczegolnych artystow".

Najmniej znany nowojorskiej publicznosci Pawel Wojtasik z Connecticut przedstawil wideo Dark Sun Squeeze (Nektar ciemnego slonca) - krotki filmik z oczyszczalni sciekow. Wideo-art jest dzielem sztuki filmowej, ale w przeciwienstwie do filmu - tworem indywidualnym, nad ktorym (jak przy obrazie czy rzezbie) artysta pracuje sam.

Wojtasik przyznal, ze jest zwolennikiem buddyzmu zen i w tym dziele chcial nie tylko pokazac proces krazenia materii w wiecznym cyklu wznoszenia sie i opadania, formowania i rozkladu, przechodzenia przez najrozmaitsze stany, ale tez zasugerowac - zgodnie ze swa filozofia - ze jesli wszystko jest ta sama substancja, to nie ma w swiecie miejsc estetycznie wyroznionych lub ponizonych, ze jesli mozemy mowic o pieknie swiata, to winnismy go znalezc wszedzie albo nigdzie. Trudno sie z tym zgodzic, ale wideo Wojtasika jest fascynujace i kolorystycznie bardzo ciekawe.

Jerzy Kubina pokazal trzy obrazy, jakby trzy rozne propozycje artystyczne. Znakomita abstrakcja utrzymana w zieleniach (zielen jest chyba jego ulubionym kolorem) wisi obok innej, nazwalbym ja "elektronicznej", wykonanej za pomoca ulubionych przezen od paru lat kolorowych tasm naklejanych wprost na plotno. Efekt uzyskany na lsniacym jedwabiu to proste, pod katami przecinajace sie kolorowe linie przypominajace skomplikowany uklad elektroniczny. Trzeci obraz jest doskonaly. Artysta uzyl tu grubych tasm, ale znacznie oszczedniej i zarazem przez malowanie (tworzenie) po obu stronach plotna oraz powlekanie jedwabiu syntetyczna substancja stworzyl jakby trojwymiarowe dzielo z przeswiecajacymi warstwami i przenikajacymi sie elementami.

Po "malarskiej" stronie grupy Most znajduje sie takze Miroslaw Rogala, mistrz mediow elektronicznych, wykorzystujacy w sztuce najnowsze technologie. Zaprezentowal trzy obrazy-fotogramy, co jeden to lepszy. Dziela malowane jakby swiatlem - kolorowe, czerwone smugi na jednym czy barwne rozpryski swietlne na innych, zawsze z ciemnym ksztaltem sylwetki ludzkiej w tle.

Wreszcie dwaj "mozgowi" artysci grupy. Adam Niklewicz jako konceptualista zawsze musi miec jakis pomysl, efektowna
idee. W Galerii Kuriera Plus pokazal dluga (178 cm) prace przedstawiajaca piec bialych figurek - jedna stojaca na ramionach drugiej, z najwyzsza zawieszona na rekach na belce pod sufitem galerii. To naturalnie metafora Mostu, piatki artystow grupy, wspinajacych sie po stopniach kariery. Calosc przy tym ma wysokosc rowna sredniej wysokosci tworcow tego ugrupowania.

Drugie dzielo to biala maska twarzy z gipsu czy papier-mache. Pieciu malych zielonych zolnierzykow pochyla sie stojac wokol jej ust. Te prace takze mozna rozumiec jako metafore Mostu - pieciu artystow usilujacych zrozumiec, co mowi do nich swiat (Bog, spoleczenstwo, krytyk itp.), ale tez odsyla do konkretnego, delirycznego doswiadczenia jednego z krewnych Niklewicza.

Krzysztof Zacharow nie jest bynajmniej konceptualista, ale czynnik intelektualny takze odgrywa w jego malarstwie znaczna role. Przedstawil kilka bardzo ciekawych prac, wlasciwie kolorowych grafik siegajacych (i tematycznie, i formalnie) do sztuki najprostszej. Sonduje jej jakby podstawowy kod, kiedy ta forma ekspresji ludzkiej nie obrosla jeszcze systemami skomplikowanych znaczen, doskonalszymi technikami, bogatszymi materialami. Chce spenetrowac elementarna symbolike malarstwa, a moze w ogole podstawowa symbolike komunikacji miedzyludzkiej, wywodzaca sie ze znakow obrazkowych.

Niestety tylko kilka dni trwala w Konsulacie Generalnym RP wystawa pieknych, duzych tkanin polskiej artystki mieszkajacej na stale we Francji, Katarzyny Pawliszewskiej-Lavocat. Ekspozycja, zorganizowana przez Odile Gorse i Bozene Massey, zgromadzila tlumy ludzi najrozmaitszej narodowosci. Podobnie jak w poprzednim przypadku: dobra sztuka i dobrze przygotowana ekspozycja zawsze znajdzie wielu chetnych widzow.

Siedem wielkich tkanin utalentowanej artystki, specjalizujacej sie takze w mozaice i witrazach, to kolorowe abstrakcje wykonane zmudna, tradycyjna technika na krosnach. Pawliszewska-Lavocat uzywa tez tradycyjnych materialow - surowa welne kupuje tylko w Polsce, unikajac (choc niekonsekwentnie) syntetycznych wlokien, stosuje wylacznie organiczne barwniki. Dzieki temu, a przede wszystkim dzieki zywej wyobrazni ogarniajacej duza przestrzen artystka tworzy fantastycznie barwne, urzekajace glebia kolorow kompozycje. Jej prace znajduja zarowno prywatnych nabywcow (choc tylko mniejsze dziela pomiescic mozna w normalnym mieszkaniu), ale najchetniej kupuja je firmy badz indywidualni nabywcy majacy duze domy, w ktorych moga zarezerwowac sciane na dzielo tkackiego mistrzostwa.

Wystawa trwala krotko, ale prace artystki mozna ogladac na stronie internetowej: www.goartonline.com.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail